05/06/2026
Dzisiejsza Ewangelia należy do tych, które czytam i od razu myślę: „O nie. To jest zbyt trudne. Zbyt skomplikowane. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić”.
Kilka dni temu, gdy otworzyłam to Słowo, pomyślałam: „Dlaczego akurat ta Ewangelia?”. Przecież chwilę wcześniej i chwilę później są fragmenty, o których mogłabym napisać dużo więcej.
Ale przecież dzielenie się Słowem nie polega na pisaniu własnych mądrości. Chodzi przede wszystkim o podzielenie się własną relacją ze Słowem.
A prawda jest taka, że czasem to Słowo mi się nie podoba. Czasem wydaje się za trudne, za duże, zbyt skomplikowane. Czasem mam wrażenie, że jest nie na ten moment.
I tutaj pojawia się ważne słowo: „wydaje mi się”.
Bo przecież słowo Boże nigdy nie jest za wcześnie ani za późno. Jest jak poranek. Zawsze przychodzi dzisiaj. Zawsze jest na teraz. Zawsze jest dla mnie.
Kiedy patrzę na dzisiejszą Ewangelię, przychodzi mi do głowy obraz włożenia kija w mrowisko.
Wystarczy poruszyć mrowisko, a wszystko zaczyna się ruszać. To, co wydawało się ustalone i uporządkowane, nagle wymaga zmiany.
Mam wrażenie, że właśnie coś podobnego robi dziś Jezus. Zadaje pytanie, które burzy utarte schematy myślenia. Nie po to, żeby niszczyć, ale po to, żeby odświeżyć spojrzenie. Pokazać nową perspektywę. Wyprowadzić człowieka ze stagnacji.
I wtedy pojawia się pytanie o moje własne mrowisko.
Jakie są moje utarte schematy? W jakich miejscach przyzwyczaiłam się do tego, że „zawsze tak było”? Jakie ścieżki wybieram tylko dlatego, że są znane i bezpieczne?
Im dłużej modliłam się tym Słowem, tym mocniej byłam przekonana, że właśnie dzisiejszą Ewangelią Jezus wkłada kij w moje mrowisko. Nie po to, żeby coś zburzyć, ale po to, żebym zobaczyła nowe możliwości.
Ale żeby to było możliwe, potrzebuję czegoś jeszcze.
Potrzebuję uznać, że Jezus jest Panem.
Jezus jest Panem mojego życia. Jest Panem moich relacji, wyborów i wszystkiego, co mnie spotyka.
Nie chcę wychodzić ze schematów tylko dla samego wychodzenia z nich. Nie chcę szukać nowych dróg tylko dlatego, że są nowe.
Chcę szukać Jezusa. Chcę szukać Jego woli. Chcę dać się prowadzić Jemu.
Bo jeśli na tych nowych drogach nie ma Pana, to sama zmiana nie ma większego znaczenia.
„Obfity pokój dla miłujących Twoje Prawo”.
Myślę, że właśnie taki pokój otrzymuje człowiek, który pozwala Bogu poruszać swoje mrowisko. Nawet wtedy, gdy jeszcze nie wszystko rozumie.