Parafia Pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Legnicy

Parafia Pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Legnicy Proboszcz:
ks. Roman Raczak

Wikariusze:
Ks. Siedziba:
ul. Sikorskiego 12
59-220 Legnica

Bartosz Och

Msze Święte:
- Dni powszednie: 07.00, 18.00
- Niedziele i Święta: 07.00, 08.30, 10.00, 11.30, 13.00 15:00 - Kaplica Szpitalna 18.00

📖 Liturgia Słowa na dziśSobota, 29 sierpnia 2026 r.Wspomnienie obowiązkowe Męczeństwa św. Jana ChrzcicielaXXI tydzień zw...
29/08/2026

📖 Liturgia Słowa na dziś

Sobota, 29 sierpnia 2026 r.
Wspomnienie obowiązkowe Męczeństwa św. Jana Chrzciciela
XXI tydzień zwykły
Kolor liturgiczny: czerwony
Czytania właściwe dla wspomnienia Święty Jan Chrzciciel to: Jr 1,17-19; Ps 71 (70),1-2.3-4a.5-6b.15ab i 17; Mt 5,10; Mk 6,17-29.

📜 I CZYTANIE

Jr 1,17-19

„Mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się”

Czytanie z Księgi proroka Jeremiasza.

> Pan skierował do mnie następujące słowa: «Przepasz biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi.

A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi.

Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą, mówi Pan, by cię ochraniać».

Oto słowo Boże.

🎵 PSALM RESPONSORYJNY

Ps 71 (70),1-2.3-4a.5-6b.15ab i 17

Refren: Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość.

Psalmista wyznaje całkowite zaufanie Bogu. Prosi Go o ocalenie i nazywa swoją skałą, schronieniem i twierdzą. Wspomina również, że Bóg był jego nadzieją od młodości i podporą od chwili narodzin.

Kończy zobowiązaniem, że jego usta będą głosiły Bożą sprawiedliwość i pomoc, ponieważ od młodości doświadczał Bożego działania.

Refren: Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość.

✨ AKLAMACJA

Mt 5,10

Alleluja, alleluja, alleluja.

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

Alleluja, alleluja, alleluja.

✝️ EWANGELIA

Mk 6,17-29

Ścięcie Jana Chrzciciela

Herod uwięził Jana Chrzciciela z powodu Herodiady, żony swojego brata Filipa, którą wziął za żonę.

Jan miał odwagę powiedzieć władcy wprost:

„Nie wolno ci mieć żony twego brata”.

Herodiada znienawidziła go za te słowa i chciała doprowadzić do jego śmierci. Herod natomiast obawiał się Jana, ponieważ wiedział, że jest człowiekiem prawym i świętym. Słuchanie proroka wywoływało w nim niepokój, a jednocześnie chętnie go słuchał.

Podczas uczty urodzinowej Heroda córka Herodiady zatańczyła przed królem i jego gośćmi. Zachwycony Herod obiecał dać jej wszystko, o co poprosi.

Dziewczyna zapytała matkę, czego ma zażądać.

Herodiada odpowiedziała:

głowy Jana Chrzciciela.

Herod zasmucił się, lecz z powodu złożonej przysięgi i obecności gości zabrakło mu odwagi, by się wycofać. Posłał kata do więzienia i rozkazał ściąć Jana.

Głowę proroka przyniesiono na misie i przekazano dziewczynie, a ona oddała ją swojej matce.

Kiedy uczniowie Jana dowiedzieli się o jego śmierci, zabrali ciało swojego nauczyciela i złożyli je w grobie.

🌿 ROZWAŻANIE

Są chwile, kiedy trzeba powiedzieć: „Nie wolno”

Dzisiejsze Słowo jest bardzo mocne.

Nie ma w nim cudownego uzdrowienia. Nie ma tłumów zachwyconych Jezusem. Nie ma szczęśliwego zakończenia.

Jest człowiek, który powiedział prawdę i zapłacił za nią życiem.

Jan Chrzciciel mógł milczeć.

Doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Herod był człowiekiem posiadającym władzę. Jan mógł więc pomyśleć:

„To jego prywatne życie”.

„Nie będę się wtrącał”.

„Po co robić sobie problemy?”.

„Przecież mogę głosić Boga i tego tematu nie poruszać”.

A jednak mówi:

„Nie wolno ci”.

To zdanie brzmi dzisiaj bardzo niewygodnie.

Żyjemy przecież w świecie, w którym bardzo łatwo usłyszeć:

„Każdy ma swoją prawdę”.

„Nie oceniaj”.

„Najważniejsze, żeby człowiek był szczęśliwy”.

„To jego wybór”.

Oczywiście chrześcijanin nie ma prawa poniżać drugiego człowieka ani uważać się za lepszego.

Ale istnieje ogromna różnica między potępieniem człowieka a nazwaniem zła złem.

Jan nie nienawidzi Heroda.

Gdyby go nienawidził, pozwoliłby mu spokojnie iść drogą prowadzącą do zguby.

Mówi prawdę właśnie dlatego, że prawda może człowieka uratować.

I tu pojawia się bardzo ciekawe zdanie Ewangelii.

Herod słucha Jana.

Co więcej, jego słowa powodują w nim niepokój.

To znaczy, że sumienie Heroda jeszcze żyje.

Wie, że Jan ma rację.

Ile razy podobna sytuacja wydarza się w naszym życiu?

Słyszę coś podczas kazania i myślę:

„To było chyba do mnie”.

Czytam fragment Ewangelii i coś zaczyna uwierać.

Ktoś bliski zwraca mi uwagę.

Pierwszą reakcją może być złość.

Ale może właśnie wtedy warto zapytać:

Dlaczego mnie to tak zdenerwowało?

Może dlatego, że dotknęło prawdy, której nie chcę zobaczyć.

Herod miał szansę.

Mógł posłuchać Jana.

Mógł zmienić swoje życie.

Zamiast tego zrobił coś, co robimy czasem również my.

Zagłuszył sumienie.

I właśnie tutaj zaczyna się jego dramat.

Podczas uczty składa nierozsądną obietnicę.

Potem słyszy żądanie głowy Jana.

Ewangelia mówi, że Herod się zasmucił.

Czyli wie, że za chwilę zrobi coś złego.

Ale patrzą na niego ludzie.

Są dostojnicy.

Dowódcy.

Najważniejsze osoby Galilei.

I Herod zaczyna się bardziej bać ich opinii niż własnego sumienia.

To jest chyba jeden z najmocniejszych punktów dzisiejszej Ewangelii.

Ile zła robimy tylko dlatego, że boimy się, co powiedzą inni?

Nie chcę się wychylić.

Nie chcę być wyśmiany.

Nie chcę, żeby ktoś pomyślał, że jestem staroświecki.

Nie chcę stracić znajomych.

Nie chcę być tym jednym, który powie: „Nie”.

I wtedy zaczynamy negocjować z sumieniem.

Jan robi dokładnie odwrotnie.

Pierwsze czytanie świetnie tłumaczy jego postawę.

Bóg mówi Jeremiaszowi:

„Nie lękaj się ich”.

I zaraz dodaje:

„Ja jestem z tobą”.

To jest źródło odwagi proroka.

Jan nie jest odważny dlatego, że ma twardy charakter.

Jego siłą jest świadomość:

Bóg jest ze mną.

Możesz stracić opinię.

Możesz stracić stanowisko.

Możesz stracić popularność.

Możesz zostać wyśmiany.

Jan stracił nawet życie.

Ale jest coś gorszego niż utrata tego wszystkiego:

utrata własnego sumienia.

Dzisiejsze wspomnienie nie zachęca nas jednak, abyśmy od rana chodzili po świecie i wszystkim mówili, co robią źle.

Jan najpierw był człowiekiem Boga.

Żył tym, co głosił.

Dlatego jego słowa miały moc.

I właśnie tutaj zaczyna się rachunek sumienia dla każdego z nas.

Czy wymagam od innych tego, czego sam nie próbuję zachowywać?

Czy łatwiej dostrzegam grzech drugiego człowieka niż własny?

Czy potrafię powiedzieć prawdę z miłością, a nie po to, żeby kogoś upokorzyć?

Ale jest też pytanie w drugą stronę:

Czy są sprawy, w których milczę tylko dlatego, że boję się reakcji ludzi?

Może w pracy.

Może w rodzinie.

Może wśród znajomych.

Może wtedy, kiedy ktoś jest poniżany.

Może wtedy, kiedy wszyscy obmawiają człowieka, którego nie ma.

Może wtedy, kiedy ktoś proponuje coś nieuczciwego.

Może wtedy, kiedy moje chrześcijańskie przekonania stają się niewygodne.

Jan przypomina:

prawda czasami kosztuje.

Ale Ewangelia pokazuje również drugą stronę.

Kłamstwo także kosztuje.

Herod uratował swoją reputację przed gośćmi.

A stracił coś znacznie ważniejszego.

Jan stracił głowę.

A zachował wolność.

I właśnie dlatego po dwóch tysiącach lat nie wspominamy dzisiaj wielkiego króla Heroda.

Wspominamy więźnia, którego kazano ściąć.

Bo przed Bogiem wielkość człowieka mierzy się zupełnie inaczej.

Może więc warto dzisiaj zadać sobie jedno pytanie:

Czy bardziej boję się stracić opinię ludzi, czy własne sumienie?

Jan Chrzciciel odpowiada swoim życiem.

Są rzeczy, których nie warto sprzedać za święty spokój.

Jedną z nich jest prawda.

🙏 Modlitwa

Panie Jezu,

daj mi odwagę Jana Chrzciciela.

Naucz mnie słuchać własnego sumienia i nie zagłuszać Twojego głosu tylko dlatego, że prawda staje się niewygodna.

Daj mi mądrość, abym potrafił mówić prawdę z miłością, bez pychy, pogardy i osądzania człowieka.

Kiedy boję się opinii innych, przypominaj mi Twoje słowa:

„Ja jestem z tobą”.

Daj mi serce wolne, uczciwe i wierne.

Święty Janie Chrzcicielu, módl się za nami. Amen.

✨ Inspiracja dnia

Lepiej stracić czyjąś aprobatę, pozostając wiernym prawdzie, niż zdobyć święty spokój za cenę własnego sumienia.

Drodzy Rodzice, Siostry zakonne, Księża Nauczyciele, Katecheci Przyjaciele i Znajomi. Niech siła internetu sprawi, że ty...
28/08/2026

Drodzy Rodzice, Siostry zakonne, Księża Nauczyciele, Katecheci Przyjaciele i Znajomi.
Niech siła internetu sprawi, że tym wydarzeniem jako dorośli pokażemy dzieciom i młodzieży piękno modlitwy, wiary oraz dziecięco - młodzieżowej wspólnoty kościoła. Niech to zaproszenie niesie się po Facebooku i Instagramie. Jeżeli uznacie to za stosowne to proszę udostępniajcie. Z góry bardzo dziękuję 😊
Pozdrawiam z modlitewną pamięcią 🙏

📖 Liturgia Słowa na dziśPiątek, 28 sierpnia 2026 r.Wspomnienie obowiązkowe św. Augustyna, biskupa i doktora KościołaXXI ...
28/08/2026

📖 Liturgia Słowa na dziś

Piątek, 28 sierpnia 2026 r.
Wspomnienie obowiązkowe św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła
XXI tydzień zwykły, rok II
Kolor liturgiczny: biały

Czytania: 1 Kor 1,17-25; Ps 33 (32),1-2.4-5.10-11; Łk 21,36; Mt 25,1-13.

📜 I CZYTANIE

1 Kor 1,17-25

Chrystus ukrzyżowany mocą i mądrością Bożą

Święty Paweł mówi Koryntianom, że jego zasadniczą misją jest głoszenie Ewangelii. Nie chce opierać jej na efektownej retoryce, która mogłaby przesłonić to, co stanowi centrum chrześcijaństwa: krzyż Chrystusa.

Dla świata krzyż może wydawać się absurdem, słabością albo porażką. Tymczasem właśnie w Ukrzyżowanym objawia się Boża moc i mądrość. Ludzie szukają znaków, dowodów, intelektualnej błyskotliwości i sukcesu. Paweł wskazuje na Jezusa, który zwycięża przez ofiarę i miłość.

To, co w oczach człowieka wydaje się Bożą słabością, przewyższa ludzką siłę, a Boża „głupota” okazuje się większa od całej ludzkiej mądrości.

🎵 PSALM RESPONSORYJNY

Ps 33 (32),1-2.4-5.10-11

Refren: Pełna jest ziemia łaskawości Pana.

Psalm jest pieśnią zaufania. Słowo Boga jest prawdziwe, Jego działaniu można zaufać, a Jego łaska obejmuje całą ziemię.

Ludzkie plany mogą się rozsypać. Wielkie projekty narodów i ludzi przemijają. Zamiary Boga pozostają przez pokolenia.

Psalm zaprasza więc, aby oprzeć życie na Tym, którego wierność nie zależy od zmieniających się okoliczności.

✨ AKLAMACJA

Łk 21,36

Alleluja, alleluja, alleluja.

Jezus wzywa swoich uczniów do czuwania i modlitwy w każdym czasie, aby byli gotowi stanąć przed Synem Człowieczym.

Alleluja, alleluja, alleluja.

✝️ EWANGELIA

Mt 25,1-13

Przypowieść o dziesięciu pannach

Jezus opowiada o dziesięciu pannach oczekujących na przybycie pana młodego. Wszystkie mają lampy. Pięć z nich zabiera jednak dodatkową oliwę, a pięć tego nie robi.

Pan młody się opóźnia. Wszystkie zasypiają.

W środku nocy rozlega się wiadomość, że nadchodzi.

Wtedy okazuje się, kto naprawdę był przygotowany.

Panny roztropne mają oliwę i mogą zapalić lampy. Nierozsądne odkrywają, że ich lampy gasną. Próbują zdobyć oliwę, ale kiedy wracają, uczta już się rozpoczęła, a drzwi zostały zamknięte.

Jezus kończy przypowieść zdecydowanym wezwaniem do czuwania, ponieważ człowiek nie zna dnia ani godziny przyjścia Pana.

🌿 ROZWAŻANIE

Masz lampę. Ale czy masz oliwę?

Dzisiejsza Ewangelia jest bardzo mocna, ponieważ na początku wszystkie dziesięć kobiet wygląda podobnie.

Każda przyszła na spotkanie.

Każda miała lampę.

Każda czekała na pana młodego.

Każda nawet zasnęła.

Różnica wychodzi na jaw dopiero wtedy, kiedy trzeba zapalić lampę.

Pięć ma oliwę.

Pięć ma tylko lampę.

I właśnie tutaj Ewangelia stawia nam bardzo konkretne pytanie:

Czy moja wiara ma jeszcze oliwę?

Można mieć wszystkie zewnętrzne elementy życia religijnego.

Można być ochrzczonym.

Można chodzić do kościoła.

Można znać odpowiedzi podczas Mszy.

Można mieć różaniec.

Można znać modlitwy.

Można nawet przez lata pełnić jakąś funkcję w Kościele.

To wszystko jest ważne.

Ale Jezus pyta dzisiaj o coś głębszego:

czy w lampie jest oliwa?

Czy naprawdę mam relację z Bogiem?

Czy modlę się także wtedy, kiedy nikt tego nie widzi?

Czy Ewangelia wpływa na moje decyzje?

Czy wiara zmienia sposób, w jaki traktuję ludzi?

Czy potrafię przebaczyć?

Czy walczę ze swoim grzechem?

Czy jeszcze zależy mi na świętości?

Bo można mieć lampę, która z zewnątrz wygląda bardzo dobrze, a w środku jest pusta.

I właśnie dlatego dzisiejsza Ewangelia doskonale spotyka się z pierwszym czytaniem.

Święty Paweł mówi:

centrum jest Chrystus ukrzyżowany.

Nie błyskotliwość.

Nie wizerunek.

Nie religijne pozory.

Chrystus.

Możemy bardzo długo budować swoją wartość na tym, co ludzie o nas myślą.

Chcemy wyglądać na silnych.

Kompetentnych.

Poukladanych.

Pobożnych.

Szczęśliwych.

A krzyż Chrystusa burzy tę logikę.

Pokazuje Boga, który pozwala zobaczyć swoją słabość.

Jezus nie zbawia świata efektownym pokazem siły.

Zbawia, oddając życie.

Dlatego Paweł mówi coś, co dla świata brzmi kompletnie niezrozumiale:

głosimy Chrystusa ukrzyżowanego.

I właśnie dzisiaj wspominamy człowieka, który tę prawdę odkrywał przez własne, bardzo pogmatwane życie.

Święty Augustyn nie był człowiekiem, który od dzieciństwa spokojnie szedł prostą drogą do świętości.

Szukał.

Błądził.

Próbował różnych odpowiedzi.

Był niezwykle inteligentny i świetnie wykształcony.

A jednak sama inteligencja nie wystarczyła, żeby odnaleźć Boga.

To bardzo ciekawie współgra ze słowami Pawła o mądrości świata.

Augustyn miał wiedzę.

Miał talent.

Miał ambicję.

Potrzebował jeszcze czegoś:

spotkania z Chrystusem.

I kiedy w końcu pozwolił Bogu wejść naprawdę do swojego życia, wszystko zaczęło się układać w innym porządku.

Nie oznaczało to, że nagle przestał myśleć.

Przeciwnie.

Stał się jednym z największych umysłów chrześcijaństwa.

Ale od tej chwili jego rozum nie prowadził go już od Boga.

Pomagał mu coraz głębiej Boga poznawać.

To ważna lekcja.

Wiara nie wymaga wyłączenia rozumu.

Ale rozum sam nie wypełni serca.

Można przeczytać setki książek o Bogu i nigdy się z Nim naprawdę nie spotkać.

Można znać teologię i nie umieć się modlić.

Można pięknie mówić o miłości i nie potrafić przebaczyć człowiekowi mieszkającemu obok.

Dlatego potrzebujemy oliwy.

A czym jest oliwa?

Ewangelia nie daje jednej definicji. Możemy jednak zobaczyć w niej wszystko to, co sprawia, że wiara rzeczywiście żyje.

Modlitwa.

Sakramenty.

Słowo Boże.

Miłość.

Przebaczenie.

Uczciwość.

Miłosierdzie.

Codzienna walka z grzechem.

Małe decyzje podejmowane zgodnie z Ewangelią.

Oliwy nie zdobywa się w ostatniej sekundzie.

I właśnie dlatego roztropne panny nie mogą po prostu oddać swojej oliwy pozostałym.

Nie dlatego, że są egoistkami.

Jezus pokazuje przez ten obraz, że istnieją rzeczy, których nikt nie zrobi za mnie.

Nikt nie może za mnie kochać Boga.

Nikt nie może za mnie się nawrócić.

Nikt nie może za mnie przebaczyć.

Nikt nie może za mnie zbudować relacji z Chrystusem.

Ktoś może się za mnie modlić.

Może mnie wspierać.

Może mnie prowadzić.

Może dawać przykład.

Ale w pewnym momencie ja sam muszę powiedzieć Bogu:

„Chcę”.

To bardzo dobrze widać także w historii Augustyna.

Jego matka, święta Monika, modliła się za niego przez lata.

Wczoraj ją wspominaliśmy.

Jej modlitwa była ogromnym darem.

Ale nawet Monika nie mogła nawrócić się za Augustyna.

Przyszedł moment, kiedy on sam musiał otworzyć serce.

I dokładnie tak jest z nami.

Możemy odziedziczyć tradycję.

Możemy otrzymać wiarę od rodziców.

Możemy wychować się w Kościele.

Ale przychodzi moment, kiedy wiara musi stać się moja.

Nie tylko „u nas w domu zawsze chodziło się do kościoła”.

Nie tylko „jestem katolikiem”.

Pytanie brzmi:

Kim jest dla mnie Jezus dzisiaj?

I tu wracamy do panien z Ewangelii.

Pan młody się opóźnia.

To bardzo ważny szczegół.

Najtrudniej być wiernym wtedy, kiedy długo nic się nie dzieje.

Modlisz się i nie widzisz odpowiedzi.

Prosisz o zmianę i nic się nie zmienia.

Walczysz z jakąś słabością i kolejny raz upadasz.

Prosisz za człowieka i masz wrażenie, że oddala się jeszcze bardziej.

Wtedy właśnie zużywa się oliwa.

Dlatego trzeba ją uzupełniać.

Codziennie.

Czasem bardzo małymi rzeczami.

Pięć minut uczciwej modlitwy.

Fragment Ewangelii.

Dobra spowiedź.

Telefon do człowieka, z którym trzeba się pojednać.

Odmówienie sobie czegoś, co prowadzi mnie do grzechu.

Pomoc komuś, kto nie może mi się odwdzięczyć.

To są małe krople oliwy.

I któregoś dnia mogą okazać się najważniejszą rzeczą, jaką posiadamy.

Jezus kończy:

czuwajcie.

Nie mówi tego po to, żebyśmy codziennie bali się śmierci.

Mówi to, żebyśmy nie przespali życia.

Bo największym dramatem nierozsądnych panien nie było to, że zasnęły.

Roztropne też zasnęły.

Problem polegał na tym, że kiedy nadszedł najważniejszy moment, nie miały czym zapalić lamp.

Dlatego warto dzisiaj wieczorem zadać sobie jedno pytanie:

Czy w mojej lampie jest jeszcze oliwa?

Jeżeli jest, podziękuj Bogu i dbaj o nią.

Jeżeli zaczyna jej brakować, nie czekaj na jutro.

Zacznij uzupełniać ją dzisiaj.

Bo może właśnie największą mądrością człowieka jest żyć tak, żeby kiedy rozlegnie się:

„Pan młody idzie!”

można było spokojnie zapalić lampę i wyjść Mu naprzeciw.

🙏 Modlitwa

Panie Jezu,

nie pozwól mi przeżyć życia jedynie z lampą wiary w dłoni, ale bez oliwy w sercu.

Daj mi wiarę żywą, karmioną modlitwą, Twoim Słowem, Eucharystią, miłością i codzienną wiernością.

Kiedy zaczynam odkładać dobro na później, przypominaj mi, że właśnie dzisiaj jest czas, który mi dałeś.

Przez wstawiennictwo świętego Augustyna prowadź mnie od powierzchowności do prawdy, od wiedzy o Tobie do spotkania z Tobą, od niepokoju serca do pokoju, który można odnaleźć tylko w Tobie.

Napełniaj moją lampę oliwą swojej łaski, abym był gotowy, kiedy przyjdziesz.

Święty Augustynie, módl się za nami. Amen.

✨ Inspiracja dnia

Nie czekaj z napełnianiem lampy do chwili, gdy zrobi się ciemno. To, czym karmisz swoją wiarę dzisiaj, będzie twoim światłem wtedy, gdy naprawdę będziesz go potrzebował.

27/08/2026
27/08/2026

Są modlitwy, na które odpowiedź przychodzi szybko. Są jednak i takie, które wymagają lat cierpliwości, łez oraz całkowitego zawierzenia Bogu. Życie św. Moniki przypomina, że żadna szczera modlitwa nie ginie, nawet jeśli przez długi czas wydaje się pozostawać bez odpowiedzi. Święta Monika urodziła się około 332 roku w Tagaste, w Afryce Północnej (dzisiejsza Algieria). Wychowała się w rodzinie chrześcijańskiej i od najmłodszych lat odznaczała się głęboką wiarą. Została wydana za mąż za Patrycjusza, człowieka o gwałtownym charakterze, który początkowo nie był chrześcijaninem. Mimo licznych trudności, cierpliwością, łagodnością i przykładem życia doprowadziła go do przyjęcia chrztu tuż przed jego śmiercią. Największym bólem Moniki był jednak jej syn Augustyn. Był niezwykle inteligentny, ale przez wiele lat prowadził życie dalekie od Ewangelii. Związał się z manicheizmem, odrzucał naukę Kościoła i nie chciał słuchać próśb swojej matki. Monika nie odpowiedziała zniechęceniem ani gniewem. Zamiast tego każdego dnia modliła się za niego i nieustannie powierzała go Bogu. Według tradycji pewnego dnia usłyszała od św. Ambrożego słowa, które stały się dla niej źródłem nadziei: „Nie może zginąć syn tylu łez.” To zdanie do dziś dodaje otuchy rodzicom, którzy modlą się o nawrócenie swoich dzieci. Po wielu latach wytrwałej modlitwy Augustyn przeżył głębokie nawrócenie. Przyjął chrzest z rąk św. Ambrożego w Mediolanie w 387 roku. Z czasem został biskupem Hippony, doktorem Kościoła i jednym z najwybitniejszych teologów w historii chrześcijaństwa. Sam wielokrotnie podkreślał, że ogromną rolę w jego przemianie odegrały modlitwy jego matki. Niedługo po chrzcie syna Monika powiedziała, że Bóg spełnił wszystko, o co Go prosiła. W drodze powrotnej do Afryki zatrzymali się w Ostii, gdzie święta zachorowała i zmarła w wieku około 56 lat. Jej doczesne szczątki spoczywają dziś w bazylice św. Augustyna w Rzymie. Święta Monika jest patronką matek, żon, wdów, rodziców modlących się za dzieci, kobiet doświadczających trudności rodzinnych oraz osób proszących o nawrócenie swoich bliskich. Jej życie pokazuje, że cierpliwość, przebaczenie i ufność Bogu potrafią przemieniać ludzkie serca nawet wtedy, gdy po ludzku wydaje się to niemożliwe.
Dla wielu rodziców historia św. Moniki pozostaje źródłem nadziei. Pokazuje, że warto wytrwale modlić się za dzieci, współmałżonka i całą rodzinę, nie tracąc zaufania do Bożego miłosierdzia. Bóg działa w swoim czasie, a owoce modlitwy często dojrzewają przez lata.„Wytrwale się módlcie, czuwając na niej wśród dziękczynienia.”
(Kol 4,2) Czy masz swojego patrona lub patronkę, do których zwracasz się w intencji swojej rodziny? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Treści i grafiki są mojego autorstwa.
Można je udostępniać wyłącznie przez opcję „Udostępnij”.
Nie wyrażam zgody na kopiowanie i ponowne publikowanie w innych miejscach

Dziś, w czwartek 27 sierpnia 2026 r., obchodzimy obowiązkowe wspomnienie św. Moniki, kolor liturgiczny biały. Czytania z...
27/08/2026

Dziś, w czwartek 27 sierpnia 2026 r., obchodzimy obowiązkowe wspomnienie św. Moniki, kolor liturgiczny biały. Czytania z dnia to: 1 Kor 1,1-9; Ps 145 (144),2-3.4-5.6-7; por. Mt 24,42a.44; Mt 24,42-51.

📖 LITURGIA SŁOWA NA DZIŚ

Czwartek, 27 sierpnia 2026 r.
Wspomnienie obowiązkowe św. Moniki
XXI tydzień zwykły, rok II
Kolor liturgiczny: biały

Czytania

I czytanie: 1 Kor 1,1-9
Psalm: Ps 145 (144),2-3.4-5.6-7
Aklamacja: por. Mt 24,42a.44
Ewangelia: Mt 24,42-51

📜 I CZYTANIE

1 Kor 1,1-9

Pozdrowienie Koryntian i dziękczynienie

Święty Paweł rozpoczyna list od przypomnienia Koryntianom, kim naprawdę są. Zostali uświęceni w Chrystusie i powołani do świętości. Apostoł dziękuje Bogu za łaskę, którą otrzymali, za dar słowa, poznania i świadectwo Chrystusa obecne w ich wspólnocie.

Zapewnia ich również, że nie są pozostawieni sami sobie. Chrystus będzie ich umacniał aż do końca.

Najważniejsze zdanie czytania brzmi:

„Wierny jest Bóg”.

To właśnie Jego wierność jest fundamentem naszej własnej wierności.

🎵 PSALM RESPONSORYJNY

Ps 145 (144),2-3.4-5.6-7

Refren: Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu.

Psalm jest hymnem uwielbienia Boga. Psalmista chce błogosławić Go każdego dnia i przekazywać pamięć o Jego dziełach kolejnym pokoleniom.

Jedno pokolenie ma opowiadać następnemu o wielkości Boga, Jego dobroci, sprawiedliwości i cudach.

Wiara nie może więc zatrzymać się tylko na jednym człowieku. Jest skarbem, który powinien być przekazywany dalej.

✨ AKLAMACJA

por. Mt 24,42a.44

Alleluja, alleluja, alleluja.

„Czuwajcie i bądźcie gotowi”.

Syn Człowieczy przyjdzie w chwili, której człowiek się nie spodziewa.

Alleluja, alleluja, alleluja.

✝️ EWANGELIA

Mt 24,42-51

Wezwanie do czujności

Jezus wzywa swoich uczniów do czuwania, ponieważ człowiek nie zna dnia przyjścia Pana.

Posługuje się obrazem gospodarza, który gdyby wiedział, kiedy przyjdzie złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swojego domu.

Następnie Jezus przedstawia dwóch sług.

Pierwszy jest wierny i roztropny. Pan powierzył mu odpowiedzialność za innych, a kiedy wraca, zastaje go przy wykonywaniu powierzonych obowiązków.

Drugi uznaje, że jego pan długo nie wraca. Zaczyna więc krzywdzić innych i żyć tak, jakby nigdy nie miał zostać rozliczony.

Jezus pokazuje w ten sposób, że prawdziwa czujność ujawnia się w codziennej wierności.

🌿 ROZWAŻANIE

Gdyby Jezus przyszedł dzisiaj

Jezus mówi dzisiaj jedno bardzo konkretne słowo:

„Czuwajcie”.

Możemy od razu pomyśleć o końcu życia, śmierci czy powtórnym przyjściu Chrystusa.

Ale Jezus sprowadza czuwanie do niezwykle zwyczajnych spraw.

Mówi o słudze, któremu powierzono obowiązek.

Ten człowiek nie dokonuje wielkich cudów. Nie robi niczego spektakularnego.

Po prostu robi to, co powinien.

I właśnie przy tym zastaje go jego pan.

Może więc warto dzisiaj postawić sobie niewygodne pytanie:

Gdyby Jezus przyszedł dzisiaj wieczorem, przy czym by mnie zastał?

Przy czymś, czego musiałbym się wstydzić?

Przy kłótni?

Przy obmawianiu drugiego człowieka?

Przy kolejnym zmarnowanym dniu?

A może przy pracy, którą uczciwie wykonuję?

Przy człowieku, któremu pomagam?

Przy modlitwie?

Przy próbie pojednania?

Przy trosce o rodzinę?

To właśnie jest czuwanie.

Chrześcijaństwo bardzo mocno sprawdza się w zwyczajności.

Można pięknie mówić o Bogu. Można znać modlitwy. Można regularnie chodzić do kościoła.

A Jezus pyta:

Jakim jesteś człowiekiem, kiedy nikt cię nie kontroluje?

To jest niezwykle mocne pytanie.

Jak mówię o człowieku, którego nie ma w pokoju?

Jak traktuję kogoś, od kogo niczego nie potrzebuję?

Co oglądam, kiedy nikt nie widzi?

Czy jestem uczciwy, jeśli wiem, że oszustwo prawdopodobnie nigdy nie zostanie odkryte?

Czy potrafię zrobić dobro, za które nikt mi nie podziękuje?

Właśnie wtedy wychodzi na jaw prawda o naszej wierze.

Ale dzisiejsze Słowo nie chce pozostawić nas ze strachem.

Święty Paweł daje nam przepiękne zdanie:

„Wierny jest Bóg”.

To zmienia perspektywę.

Nie czuwamy sami.

Bóg daje łaskę.

Bóg umacnia.

Bóg podnosi.

Bóg daje możliwość rozpoczęcia od nowa.

Nasza wierność rodzi się z Jego wierności.

I właśnie dlatego dzisiejsza patronka, święta Monika, tak dobrze pasuje do tych czytań.

Jej życie było wielkim czuwaniem.

Przez lata modliła się za swojego syna Augustyna.

Widziała jego oddalenie od Boga. Widziała jego błędy. Zapewne nieraz zastanawiała się, czy jej modlitwa w ogóle ma sens.

Nie mogła zmusić dorosłego syna do wiary.

Nie mogła przeżyć życia za niego.

Mogła jednak zrobić coś, co pozostawało w jej rękach:

kochać, modlić się i nie tracić nadziei.

I robiła to przez lata.

To niezwykle ważne dla każdego, kto modli się za człowieka, który odszedł od Boga.

Za dziecko.

Za współmałżonka.

Za rodzica.

Za przyjaciela.

Za człowieka pogubionego albo uzależnionego.

Czasami modlimy się miesiącami albo latami i zaczynamy myśleć:

„Nic się nie zmienia”.

Historia świętej Moniki przypomina, że nie widzimy wszystkiego, co Bóg robi w sercu drugiego człowieka.

Boża łaska może działać długo i bardzo cicho.

Dlatego dzisiaj można połączyć dwa zdania:

„Czuwajcie”.

oraz

„Wierny jest Bóg”.

Ja mam być wierny temu, co zostało mi powierzone.

Bóg zajmie się tym, czego ja zrobić nie potrafię.

Może właśnie dzisiaj trzeba wykonać telefon, który odkładam.

Może trzeba kogoś przeprosić.

Może trzeba wrócić do modlitwy.

Może trzeba przestać pielęgnować urazę.

Może trzeba zrobić coś dobrego dla człowieka, którego ostatnio tylko krytykuję.

Może trzeba ponownie powiedzieć Bogu imię osoby, za którą modlę się od lat:

„Panie, ja już nie potrafię do niego dotrzeć. Ty potrafisz”.

Święta Monika pokazuje jeszcze jedną ważną rzecz.

Miłość potrafi czekać.

Nie oznacza to bezczynności.

Monika modliła się, kochała, dawała świadectwo i ufała.

Resztę pozostawiła Bogu.

I może właśnie tego dzisiaj najbardziej potrzebujemy.

Robić wiernie swoją część i pozwolić Bogu zrobić Jego.

Bo szczęśliwy jest ten sługa, którego Pan zastanie przy wykonywaniu tego, co mu powierzono.

Nie muszę dzisiaj naprawić całego świata.

Mam być wierny w tym kawałku świata, który Bóg powierzył właśnie mnie.

🙏 MODLITWA

Panie Jezu,

daj mi serce czujne i wierne.

Pomóż mi dobrze przeżyć dzisiejszy dzień i nie odkładać dobra na później.

Naucz mnie uczciwości także wtedy, kiedy nikt mnie nie widzi.

Przez wstawiennictwo świętej Moniki proszę Cię szczególnie za ludzi, którzy oddalili się od Ciebie, oraz za tych, którzy od wielu lat modlą się o ich nawrócenie.

Daj im cierpliwość, nadzieję i pewność, że Ty potrafisz dotrzeć tam, gdzie nasze słowa już nie docierają.

Spraw, abyś kiedyś zastał mnie wiernego temu, co mi powierzyłeś.

Święta Moniko, módl się za nami. Amen.

✨ INSPIRACJA DNIA

Żyj dzisiaj tak, aby Chrystus, przychodząc niespodziewanie, zastał cię przy dobru, które właśnie tobie powierzył.

Środa, 26 sierpnia 2026 r.Uroczystość Najświętszej Maryi Panny CzęstochowskiejCzytania: Prz 8, 22-35; Ps 48, 2-3ab.9.10-...
26/08/2026

Środa, 26 sierpnia 2026 r.
Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej

Czytania: Prz 8, 22-35; Ps 48, 2-3ab.9.10-11.13-15; Ga 4, 4-7; Łk 1, 28; J 2, 1-11.

📜 I CZYTANIE
Prz 8, 22-35

Mądrość Boża prowadzi do życia

Mądrość mówi o swoim pochodzeniu od Boga, jeszcze przed stworzeniem świata. Towarzyszyła Bogu przy stwarzaniu nieba, ziemi i mórz, znajdując radość w Jego dziełach, szczególnie pośród ludzi.

Na końcu kieruje wezwanie do człowieka: trzeba jej słuchać, przyjmować jej pouczenia i strzec jej dróg. Człowiek, który odnajduje Bożą mądrość, odnajduje życie i łaskę u Pana.

🎵 PSALM RESPONSORYJNY
Ps 48, 2-3ab.9.10-11.13-15

Refren: Tyś wielką chlubą naszego narodu.

Psalm wysławia Boga obecnego pośród swojego ludu. Jego święte miasto staje się miejscem bezpieczeństwa, pamięci o Bożej łaskawości i przekazywania wiary następnym pokoleniom.

Najważniejszym wyznaniem psalmu jest pewność, że Bóg pozostaje Bogiem swojego ludu na wieki.

📜 II CZYTANIE
Ga 4, 4-7

Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty

Święty Paweł mówi o „pełni czasu”. Bóg posyła swojego Syna, który rodzi się z niewiasty, aby człowiek mógł otrzymać godność dziecka Bożego.

Dzięki Chrystusowi nie jesteśmy niewolnikami. Jesteśmy synami i dziedzicami Boga. Duch Święty działający w naszych sercach pozwala nam zwracać się do Boga z niezwykłą bliskością: „Abba, Ojcze”.

✨ AKLAMACJA
Łk 1, 28

Alleluja, alleluja, alleluja.

„Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławionaś Ty między niewiastami”.

Alleluja, alleluja, alleluja.

✝️ EWANGELIA
J 2, 1-11
Wesele w Kanie Galilejskiej

Maryja uczestniczy w weselu w Kanie razem z Jezusem i Jego uczniami. W pewnym momencie dostrzega problem, którego inni być może jeszcze nie zauważyli: kończy się wino.

Zwraca się do Jezusa i mówi Mu o potrzebie gospodarzy.

Następnie kieruje do sług słowa, które stają się kluczem do całej dzisiejszej Ewangelii:

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Jezus poleca napełnić sześć kamiennych stągwi wodą. Słudzy wykonują Jego polecenie, napełniając je aż po brzegi.

Woda zostaje przemieniona w wino, i to w wino tak dobre, że starosta weselny dziwi się, dlaczego zachowano je aż do tej chwili.

Święty Jan podkreśla, że był to początek znaków Jezusa. Chrystus objawił swoją chwałę, a Jego uczniowie uwierzyli w Niego.

🌿 ROZWAŻANIE
„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”

Dzisiejsza Ewangelia jest niezwykle konkretna.

Jest wesele. Są ludzie. Jest radość. I nagle pojawia się problem:

zabrakło wina.

Można powiedzieć: drobiazg.

Przecież nikt nie umiera. Nie wydarzyła się katastrofa. Świat się nie kończy.

A jednak Maryja to zauważa.

I może właśnie od tego warto rozpocząć dzisiejsze rozważanie.

Maryja widzi to, czego brakuje człowiekowi.

Nie czeka, aż ktoś Ją poprosi.

Nie robi zamieszania.

Nie upokarza gospodarzy.

Nie mówi wszystkim dookoła:

„Słuchajcie, oni nie mają już wina!”.

Idzie z problemem do Jezusa.

To niezwykle piękna lekcja modlitwy.

My bardzo często robimy odwrotnie.

Najpierw opowiadamy o problemie dziesięciu osobom.

Narzekamy.

Analizujemy.

Denerwujemy się.

Szukamy winnego.

Dopiero później przypominamy sobie:

może trzeba było najpierw powiedzieć o tym Jezusowi.

Maryja pokazuje inną kolejność.

Najpierw Jezus.

„Nie mają już wina”.

Zwróćmy uwagę, jak krótka jest modlitwa Maryi.

Nie mówi Jezusowi, co ma zrobić.

Nie podaje rozwiązania.

Nie mówi:

„Jezu, zamień wodę w wino”.

Mówi tylko:

„Nie mają już wina”.

Resztę pozostawia Jemu.

To bardzo dojrzała modlitwa.

Bo my często chcemy Bogu dokładnie rozpisać scenariusz:

Panie Boże, zrób to.

Zrób to teraz.

Zrób to w taki sposób.

Spraw, żeby ten człowiek zachował się dokładnie tak.

Spraw, żeby wydarzenia potoczyły się według mojego planu.

Maryja mówi:

„Nie mają już wina”.

Jezu, Ty wiesz.

Jezu, Ty widzisz.

Jezu, działaj.

I wtedy pada najważniejsze zdanie Maryi zapisane w Ewangelii według św. Jana:

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

To właściwie cały program życia chrześcijańskiego.

Maryja nie zatrzymuje człowieka przy sobie.

Prowadzi do Jezusa.

Nie mówi:

„Patrzcie na mnie”.

Mówi:

„Słuchajcie Jego”.

I właśnie dlatego dzisiejsza uroczystość jest tak głęboko chrystocentryczna.

Czcimy Matkę Bożą Częstochowską, ale Maryja z jasnogórskiej ikony również wskazuje na Chrystusa.

Jakby nieustannie powtarzała:

On jest najważniejszy. Jego słuchaj. Jemu zaufaj.

Jest jeszcze jeden szczegół.

Jezus mówi sługom:

napełnijcie stągwie wodą.

I oni rzeczywiście to robią.

Mogli powiedzieć:

„Po co?”

Przecież problemem jest brak wina, a nie brak wody.

Mogli uznać polecenie Jezusa za pozbawione sensu.

A jednak wykonują je.

I robią coś więcej:

napełniają stągwie aż po brzegi.

Dają wszystko.

I dopiero wtedy następuje cud.

To ważna lekcja również dla nas.

Czasami prosimy Boga o cud, ale sami nie chcemy napełnić stągwi.

Prosimy:

„Panie, uratuj moje małżeństwo”.

A może trzeba wykonać telefon, przeprosić, zacząć rozmawiać, pójść po pomoc.

„Panie, daj mi głębszą wiarę”.

A może trzeba zacząć regularnie się modlić.

„Panie, pomóż mi zerwać z grzechem”.

A może trzeba wreszcie odciąć to, co nieustannie prowadzi mnie do upadku.

„Panie, zmień moje życie”.

A Bóg odpowiada:

Napełnij stągwie.

Zrób swoją część.

Bóg dokonuje cudu, ale człowiek ma przynieść wodę.

I właśnie tutaj spotykają się wszystkie dzisiejsze czytania.

Pierwsze mówi:

słuchaj Mądrości.

Drugie przypomina:

jesteś dzieckiem Boga.

A Ewangelia mówi:

zrób to, co powie Jezus.

To jest droga wiary.

Słuchać.

Ufać.

I działać.

Dzisiejsza uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej ma również bardzo polski charakter. Kościół przypomina dzisiaj szczególną więź naszego narodu z Maryją czczoną w jasnogórskim wizerunku.

Ale warto uważać, żeby nie zatrzymać się wyłącznie na emocjach.

Można śpiewać:

„Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”

i wrócić do domu dokładnie takim samym człowiekiem.

Kana pyta nas o coś znacznie bardziej konkretnego:

Czy naprawdę robię to, co mówi Jezus?

Nie tylko wtedy, kiedy Jego słowo mi odpowiada.

Także wtedy, kiedy wymaga przebaczenia.

Kiedy każe kochać nieprzyjaciela.

Kiedy wymaga uczciwości.

Kiedy mówi o wierności.

Kiedy wzywa do czystości serca.

Kiedy domaga się troski o słabszego.

Kiedy trzeba zrezygnować z własnego egoizmu.

Maryja nie mówi:

„Zróbcie to, co będzie dla was wygodne”.

Mówi:

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Wszystko.

I może właśnie to jedno słowo jest dzisiaj najtrudniejsze.

Bo Jezus nie chce być dodatkiem do naszego życia.

Chce wejść także w nasze puste stągwie.

W relacje.

W rodzinę.

W pracę.

W pieniądze.

W seksualność.

W sposób traktowania innych.

W internet.

W nasze decyzje.

W miejsca, których najchętniej Mu nie pokazujemy.

A wtedy może wydarzyć się Kana.

To, co było tylko wodą, może stać się winem.

To, co wydawało się zwyczajne, może zostać przemienione.

To, czego zabrakło, może zostać napełnione.

Dlatego dzisiaj warto postawić sobie jedno pytanie:

Jaką stągiew mam napełnić?

Co Jezus już dawno powiedział mi w Ewangelii, a ja ciągle odkładam wykonanie tego na później?

Może właśnie tam zacznie się cud.

🙏 MODLITWA

Maryjo, Matko Jezusa i nasza Matko,

Ty widzisz nasze braki, zanim zdążymy o nich powiedzieć.

Przynoś Jezusowi to, czego brakuje w naszym życiu: miłości, pokoju, przebaczenia, wiary, nadziei i odwagi.

Naucz nas modlić się z ufnością i pozostawiać Bogu sposób działania.

Pomóż nam usłyszeć Twoje słowa:

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Jezu, daj nam odwagę napełnić nasze stągwie aż po brzegi.

Pokazuj nam każdego dnia, co mamy zrobić, co zmienić, komu przebaczyć, kogo pokochać i gdzie zacząć od nowa.

A to, czego sami przemienić nie potrafimy, przemieniaj swoją łaską.

Matko Boża Częstochowska, módl się za nami.

Amen.

✨ INSPIRACJA DNIA

„Zrób swoją część i napełnij stągwie aż po brzegi. To, czego ty nie potrafisz przemienić, powierz Jezusowi.”

Adres

Ulica Sikorskiego 12
Legnica
59-220

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Legnicy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Parafia Pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Legnicy:

Skróty

Udostępnij