Kościół Na Wysokim

Kościół Na Wysokim Kościół na Wysokim. Miejsce ludzi z sercem dla Boga i innych. Czuj się zaproszony. Zawsze! ❤️‍🔥✝️

Jesteśmy jednym z wolnych, autonomicznych kościołów chrześcijańskich, wywodzących swój charakter i podstawy wiary z nurtu społeczności ewangelicznej, którego korzenie sięgają czasów Reformacji. Pragniemy życiem naszego zboru dawać świadectwo Bożej dobroci i łaski objawionej w Jezusie Chrystusie. Wierzymy, że natchnione Słowo Boże jest jedyną wykładnią i kanonem wiary chrześcijańskiej a osobista re

lacja z naszym Zbawicielem Jezusem Chrystusem może przemienić życie każdego człowieka nadając mu prawdziwy sens, czyniąc go zbawionym, radosnym i pełnym pokoju. Chcemy kształtować w naszym zborze trwałe i głębokie relacje pomiędzy członkami oparte na osobie Jezusa Chrystusa, wzajemnym szacunku i przyjaźni. Wykorzystując dary, talenty i powołania chcemy służyć bliźnim w praktyczny sposób organizując akcje ewangelizacyjne i współpracując z organizacjami i stowarzyszeniami niosącymi praktyczną pomoc najbardziej potrzebującym.

To był wspaniały dzień! 🔥Dziś w naszym Kościół Na Wysokim gościliśmy Teatr SztukMisja ze spektaklem “Pasja”.Dziękujemy z...
23/05/2026

To był wspaniały dzień! 🔥
Dziś w naszym Kościół Na Wysokim gościliśmy Teatr SztukMisja ze spektaklem “Pasja”.
Dziękujemy za obecność wszystkim widzom - Wasze wzruszenie i zaangażowanie to coś, co buduje serce naszej społeczności ❣️
Dziękujemy także aktorom SztukMisji za widowisko, które przeniosło nas do wydarzeń ponad 2000 lat temu i ożywiło historie znane z Ewangelii w niecodzienny sposób.
💙 Byłeś z nami? Podziel się wrażeniami ze spektaklu w komentarzu!

23/05/2026
Rozważanie Bonusowe — Józef, czyli o wężu wiary, który się nie zagiąłPrzez pięć dni rozmawialiśmy o zagięciach. Dziś his...
15/05/2026

Rozważanie Bonusowe — Józef, czyli o wężu wiary, który się nie zagiął
Przez pięć dni rozmawialiśmy o zagięciach. Dziś historia człowieka, który znał je wszystkie z doświadczenia i żadnemu nie uległ. Józef nie był superbohaterem wiary, ale był synem, którego własna rodzina uznała za problem do usunięcia. I właśnie dlatego jego historia jest tak bardzo adekwatna dla nas, na czasy w jakich żyjemy.
Zacznijmy od tego, co miał po stronie „aktywów". Miał sny od Boga, miłość ojca i siedemnaście lat życia za sobą, bo właśnie tyle liczył, gdy bracia wrzucili go do studni (Rdz 37:2). A po stronie „strat"? Sprzedali go za dwadzieścia syklów srebra, dotarł do Egiptu jako towar, nie jako człowiek, i przez trzynaście kolejnych lat, aż do trzydziestego roku życia (Rdz 41:46), nie zobaczył ani jednego spełnienia Bożej obietnicy.
Przeanalizujmy każde zagięcie, któremu mógł ulec, a nie uległ.
Mógł ulec zagięciu magicznemu, traktując swoje sny jako rodzaj duchowego kapitału, który gwarantuje mu ochronę i sukces bez względu na okoliczności. Zamiast tego służył wiernie w domu Potyfara bez żadnych spektakularnych cudów, dzień po dniu, w obcym języku i obcej kulturze, jakby Bóg był z nim w każdej zwykłej chwili, bo rzeczywiście był. „A Pan był z Józefem i wiodło mu się dobrze" (Rdz 39:2), i to zanim cokolwiek wielkiego się wydarzyło w jego zyciu.
Mógł ulec zagięciu ambicji, gdy faraon wyniósł go na drugie miejsce w Egipcie, zaraz po sobie samym. Miał władzę absolutną, pieniądze, wpływy i możliwość napisania własnej historii na nowo, takiej, w której on jest bohaterem, a bracia płacą za swoje czyny. Zamiast tego powiedział im: „Nie wyście mnie tu posłali, lecz Bóg" (Rdz 45:8). Nie wywyższył samego siebie, ale swój sukces, przypisał cudownemu działaniu Boga i Jego mądrej strategii.
Mógł ulec zagięciu poznawczemu w więzieniu, gdy podczaszy zapomniał o nim na dwa lata po interpretacji snu (Rdz 41:1). Logika mówiła jasno: wszystko skończone, Bóg zamilkł, żadnego znaku. Był już dobrze zorientowany jakie zasady panują w więzieniu. Mógł więc zacząć budować własny plan ucieczki, przekupywać strażników, manipulować relacjami. Tekst nie odnotowuje żadnej z tych prób, bo Józef najwyraźniej nauczył się czekać bez brania Bożej roli we własne ręce.
Mógł ulec zagięciu grzechu w domu Potyfara w sposób, który byłby w pełni zrozumiały, przynajmniej dla postronnych obserwatorów. Był daleko od domu, nikt z rodziny go nie widział, żona jego pana nalegała na potajemną cudzołożną relację, a on był młodym mężczyzną bez własnej rodziny. A jednak uciekł, dosłownie wybiegł zostawiając swoje ubranie w jej rękach, bo powiedział wcześniej coś, co odsłania serce: „Jakże mógłbym popełnić to wielkie zło i zgrzeszyć przeciwko Bogu?" (Rdz 39:9). Bóg był dla niego osobą, nie systemem zasad, regulaminów, nagród i kar.
Mógł ulec zagięciu sztywności teologicznej w momencie, gdy jego sny o władzy zderzały się z rzeczywistością studni i więzienia. Mógł powiedzieć: „Skoro tak wyglądają Boże obietnice, to moje rozumienie Boga jest błędne i muszę je zrewidować w kierunku mniejszych oczekiwań." Zamiast tego trzymał się Boga nawet wtedy, gdy Bóg milczał przez lata, i nie zbudował sobie zastępczego systemu teologicznego, który tłumaczyłby Jego nieobecność.
Trzynaście lat, od siedemnastego do trzydziestego roku życia, bez przełomów, cudów lub choćby nikłego potwierdzenia, że sny były prawdziwe. Ani razu tekst nie odnotowuje, żeby Józef powiedział: „Boże, Twoje obietnice spełzły na niczym." Wąż pozostał prosty nie dlatego, że życie było łatwe, ale dlatego, że Józef codziennie wybierał relację z Bogiem zamiast goryczy i rozczarowaniem, ze lata mijają a on jest zwykłym niewolnikiem w obcym kraju.
Efekt był taki, że gdy Bóg powiedział „teraz", Józef był gotowy. Nie musiał się spiesznie prostować, nie musiał wyznawać nagromadzonych zagięć ani odbudowywać zepsutych relacji z Bogiem. Był po prostu otwarty i gotowy, aby jego kanałem popłynęła mądrość, która ocaliła od głodu cały kraj i jego własną rodzinę, która nieświadomie przyszła do niego po pomoc.
Kulminacyjnym momentem okazuje się jednak nie mądrość i władza jaką zdobyl w Egipcie, ale jedno zdanie wypowiedziane do braci, którzy spodziewali się zemsty: „Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje, zachować przy życiu liczny lud" (Rdz 50:20). To zdanie mógł powiedzieć tylko ktoś, kto przez trzynaście lat patrzył na swoje życie oczami wiary, a nie rozczarowania i krzywdy.
Józef nie był ideałem bez emocji. Płakał przy braciach, musiał wychodzić z sali, żeby tego nie pokazać (Rdz 45:2). Był człowiekiem z duszą i sercem, nie kamiennym pomnikiem. Ale jego emocje nie rządziły jego decyzjami, bo coś głębszego trzymało wąż prosty i bez zagięć, mianowicie przekonanie, że Bóg jest suwerennym Strategiem, który widzi więcej niż widzi człowiek na dnie swej studni.
To jest właśnie obraz, który zamyka całą serię. Bóg nie szuka węży profesjonalnych, nie szuka największego przepływu litrów na minutę ani węży, które są najdłuższe i najmocniejsze. Szuka ludzi z wiarą prostą, szczerą, zależnych od Niego i bez świadomego oporu. Józef nim był przez trzynaście trudnych lat i gdy przyszedł właściwy moment, przez jego życie popłynęło coś, czego sam nigdy by nie wyprodukował. Pytanie na dziś, i na kolejne lata, jest jedno: czy gdy Bóg powie „teraz", twój wąż będzie gotowy?

Pastor Krzysztof Krajewski

Rozważanie 5 — Zagięcie sztywności teologicznejPiąte zagięcie dotyczy tych z nas, którzy Boga znają najlepiej. Twoja teo...
15/05/2026

Rozważanie 5 — Zagięcie sztywności teologicznej
Piąte zagięcie dotyczy tych z nas, którzy Boga znają najlepiej. Twoja teologia jest poprawna, czytasz Biblię, rozróżniasz prawdę od błędu i właśnie dlatego, gdy Bóg chce zrobić coś, czego się nie spodziewałeś, mówisz: „Nie, bo nie mieści się w moich ramach." Piotr w jednej chwili był narzędziem objawienia, „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego", a chwilę później usłyszał: „Idź precz ode mnie, szatanie!" (Mt 16:17.23). Wąż zagiął się przez teologiczną i niepełną teologię Mesjasza. Piotr wiedział, jak Mesjasz powinien wyglądać i dlatego wiadomość o śmierci na krzyżu, rażąco zgrzytała w jego uszach. .
Jak odgiąć ten wąż? Zacznij od modlitwy, która wymaga sporej pokory: „Panie, koryguj mnie, nawet jeśli będzie bolało. Poddaję tobie nawet te dziedziny, o których myślałem, że są głęboko osadzone w Słowie i niepodważalne". Sztywność teologiczna prostuje się nie przez porzucenie przekonań, ale przez gotowość do ich weryfikacji w konfrontacji ze Słowem i z Duchem Świętym, który naucza Słowa. Praktycznie oznacza to regularne pytanie siebie, czy mój obraz Boga jest wystarczająco duży, czy pozwalam Mu działać poza moimi schematami, czy przyjmuję to, czego nie rozumiem, zamiast od razu odrzucać. Bóg może chcieć uzdrowić kogoś, kogo ty skreśliłeś, użyć kogoś spoza twojego obozu teologicznego, albo poprowadzić cię drogą, która wydaje ci się obca. Lepiej usłyszeć korektę teraz, łagodnie, niż później w katastrofie. Pytanie do rozważenia: czy jest coś, co Bóg próbuje w tobie zmienić, a ty bronisz tego jako „mocnego przekonania"?

Pastor Krzysztof Krajewski

Rozważanie 4 — Zagięcie grzechuCzwarte zagięcie jest najpoważniejsze. Na zewnątrz normalne chrześcijaństwo, modlitwy, śp...
13/05/2026

Rozważanie 4 — Zagięcie grzechu
Czwarte zagięcie jest najpoważniejsze. Na zewnątrz normalne chrześcijaństwo, modlitwy, śpiewy, służba, może nawet dzielenie się ewangelią, a pod spodem gnijąca tajemnica, z którą się oswoiłeś. Achan wziął płaszcz, srebro i złoto, zakopał pod namiotem i milczał, a cały Izrael płacił za to cenę, nie wiedząc dlaczego. Samson budził się i myślał, że znowu wyrwie się jak dawniej, „nie wiedział jednak, że Pan odstąpił od niego" (Sdz 16:20). Saul poszedł jeszcze dalej: gdy Bóg zamilkł, zamiast pokutować poszedł do wróżki, aby dostać odpowiedź. Jego wąż wiary został zagięty tak mocno, że niebo stało się twarde jak mosiądz.
Jak odgiąć ten wąż? Odpowiedź jest jedna: trzeba wyznać grzech konkretnie, nie ogólnikami. Nie „Panie, przebacz mi moje grzechy", ale „Panie, wziąłem to i to, skłamałem w tej i tej sprawie, przez tyle miesięcy ukrywałem to przed Tobą, żyję w goryczy nieprzebaczenia na tą osobę". Rzeczowość wyznania jest ważna, bo ogólne przeprosiny zostawiają skarby Achana pod namiotem i dalej nim rządzą. Dopiero konkretne nazwanie grzechu go stamtąd usuwa. Jeśli grzech dotyczy drugiej osoby, wyznanie powinno pójść dalej niż tylko modlitwa, powinna to być rozmowa z tą osobą albo z kimś, komu ufasz. Nie czekaj, aż Bóg przestanie mówić do ciebie. Historia Saula pokazuje, że zagięcie może stać się trwałe, jeśli zbyt długo się z nim zwleka. Pytanie na dziś: czy jest coś, co trzymasz pod namiotem i co wiesz, że powinieneś wyznać i porzucić?

Pastor Krzysztof Krajewski

👉 Czym jest Misja 50?To cotygodniowe sobotnie wyjazdy ewangelizacyjne do miejscowości w promieniu 50 km od Krakowa. Wier...
26/04/2025

👉 Czym jest Misja 50?
To cotygodniowe sobotnie wyjazdy ewangelizacyjne do miejscowości w promieniu 50 km od Krakowa. Wierzymy, że sednem chrześcijaństwa jest misja niesienia Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie, a Misja 50 daje nam wyjątkową okazję, by czynić to razem – jako Kościół, z pasją i miłością.

🙏 Przygotowanie duchowe:
Zespół modlitewny od kilku tygodni wspiera projekt duchowo – prosimy, dołącz i Ty w modlitwie o Boże prowadzenie, ochronę i otwarte serca rozmówców!
Możesz dołączyć do Kanału WA Misja 50, aby być na bieżąco.

💬 Jak możesz się zaangażować?
✅ Dołącz do wyjazdu – pojedź z nami i dziel się swoją wiarą
✅ Módl się za uczestników i owoce Misji 50
✅ Wesprzyj finansowo na koszty paliwa lub drukowanie ulotek ewangelizacyjnych
Nie przegap tej okazji!
Niech Ewangelia nie zostanie w murach naszego Kościoła – zanieśmy ją tam, gdzie może trafić prosto do serc ludzi.
Potrzebujesz więcej informacji? Zadzwoń do pastora: 501 253 516
Pastor Krzysztof K.

Adres

Os. Wysokie 22
Kraków
31-820

Godziny Otwarcia

Środa 19:00 - 21:00
Niedziela 10:30 - 13:30

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kościół Na Wysokim umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Kościół Na Wysokim:

Udostępnij