13/02/2018
„Ty i ja mamy okazję odkryć Bożą dłoń w sytuacjach naszego codziennego życia. Jak wiele okazji przeoczamy? Efekty naszych reakcji się kumulują. Z każdym krokiem wiary łatwiej jest wierzyć. I podobnie, za każdym razem, kiedy pozwolimy niedowiarstwu w trudnej sytuacji zaprzeczyć Bożej obecności oraz miłości, negatywne efekty się kumulują. Coraz trudniej jest przymusić naszą wolę do wykazywania jakiejkolwiek wiary. Im więcej narzekamy, tym bardziej plączemy się w sieci porażek. Wiele małych skarg może utworzyć przemożne góry depresji.
Pewna wierząca pielęgniarka napisała o latach spędzonych w udręce.
„Było tak, że drobne sprawy zawsze mnie denerwowały i powodowały irytację. Stopniowo moje życie stawało się coraz smutniejsze. Modliłam się do Boga o pomoc, ale nic się nie stało. Zaczęłam brać tabletki, by funkcjonować z rana oraz by móc spać w nocy. Codziennie zaczynało się od udręki spowodowanej tym, że muszę wstać z łóżka. Nie dawałam sobie rady z zajęciami domowymi. W szpitalu uginałam się pod ciężarem napięcia w opiece nad pacjentami. Każdy następny dzień był gorszy od poprzedniego. Nie byłam nawet w stanie zrobić najprostszych rzeczy, które wykonywałam z łatwością parę miesięcy wcześniej. Wpadłam w taką depresję, że modliłam się do Boga, by mi pozwolił umrzeć. Życie było istnym piekłem.”
Pewnego dnia przeczytała Prison to Praise.
„Było to jakby światełko nadziei zapaliło się we mnie – napisała.”
Postanowiła wielbić Boga za wszystko i sporządziła długą listę spraw, za które ma być wdzięczna, poczynając od tych okoliczności, które przyniosły jej tyle napięcia. Efekty niebawem zaczęły być widoczne.
„Wszystko, co myślę o obecnej sytuacji, to: Jaka cudowna zmiana zaszła w moim życiu, od kiedy Jezus wszedł do mojego serca! Już nie czuję okropnego strachu przed niepowodzeniem, który wisiał nade mną. Sprawy już mnie nie irytują i nie denerwują. Gdy wygląda na to, że coś poszło źle, to po prostu patrzę w górę i mówię: „Dzięki Ci, Panie!”, co sprawia, że moje serce zaczyna śpiewać.”
Niezależnie od tego, czy stoi przed tobą coś, co wygląda jak góry nagromadzonej udręki, czy tylko jak niewielkie kretowiska, punkt zwrotny jest ten sam. Wyznaj swoje skargi i marudzenie jako grzech i obiecaj Bogu, że odtąd będziesz już wdzięczny.
Ty podejmujesz decyzję i postanawiasz stanąć w wierze, a Bóg zapewni siłę, byś to uczynił. Gdy podejmiesz swoje zobowiązanie, to okazje do dziękowania Bogu mogą przyjść – częściej lub rzadziej – ale przyjdą.”
(Merlin R. Carothers, Moc uwielbienia)