28/05/2026
Dzisiejsza data, 28 maja, to dzień szczególny. W 1981 roku odszedł do Domu Ojca człowiek o wielkim sercu i niezachwianej wierze – kardynał Stefan Wyszyński, nazywany Prymasem Tysiąclecia. Dziś czcimy go już jako błogosławionego. Choć żył w czasach pełnych niepokoju, burz i trudności, jego życie jest dla nas dzisiaj jak jasna latarnia, która wskazuje bezpieczną drogę do Boga.
Życie kardynała Wyszyńskiego nie było usłane różami. Przyszło mu prowadzić Kościół i wspierać ludzi w czasach niezwykle trudnych, w których wielu traciło nadzieję, a wiara była wyśmiewana i zwalczana. On sam został niesprawiedliwie oskarżony i uwięziony na kilka lat w bolesnym odosobnieniu. Zabrano mu wolność, zabrano możliwość bycia z wiernymi, odcięto od przyjaciół.
Zastanówmy się przez chwilę, jak my byśmy zareagowali w takiej sytuacji? Po ludzku pewnie bardzo łatwo byłoby wpaść w rozpacz, poddać się gniewowi czy pielęgnować w sobie głębokie poczucie krzywdy. A co zrobił Prymas? Zamienił swoją więzienną celę w ciche sanktuarium modlitwy. Zamiast narzekać na swój los, całkowicie, z dziecięcą ufnością oddał się woli Boga.
Kardynał pokazał nam wszystkim, że prawdziwa wolność wcale nie zależy od tego, gdzie akurat się znajdujemy i jak grube mury nas otaczają. Prawdziwa wolność zależy od tego, Kogo nosimy w swoim sercu. Jeśli jest w nim Bóg, jesteśmy wolni zawsze i wszędzie. Pismo Święte przypomina nam słowami Psalmu, że nawet gdybyśmy chodzili ciemną doliną, zła się nie ulękniemy, bo Pan jest z nami jako nasz Dobry Pasterz. Prymas Stefan doświadczył tego cudu pokoju w sercu w sposób niezwykle mocny.
Jedną z najpiękniejszych tajemnic wielkiej siły kardynała Wyszyńskiego było jego bezgraniczne zaufanie do Matki Bożej. Miał swoje proste, ale jakże potężne życiowe zawołanie: „Wszystko postawiłem na Maryję”. Bardzo dobrze wiedział – zgodnie z wielowiekową tradycją Kościoła – że nie ma lepszej, bezpieczniejszej i bardziej czułej drogi do serca Pana Jezusa, niż przez czyste dłonie Jego Matki.
To wspaniała i bardzo prosta wskazówka dla każdego z nas. Kiedy czujesz, że twoje codzienne problemy stają się zbyt ciężkie, kiedy brakuje ci słów na modlitwie, albo kiedy czujesz, że po prostu gubisz się w swoich ludzkich słabościach – zrób dokładnie to samo, co Prymas Tysiąclecia. Chwyć w dłoń różaniec. Powierz swoją bezradność Maryi. Ona, jako najlepsza z matek, weźmie twoje troski, owinie je swoim płaszczem miłości, wygładzi to, co niedoskonałe, i z uśmiechem zaniesie prosto przed tron Boga. Maryja nigdy nie zostawia swoich dzieci w potrzebie.
Błogosławiony Stefan Wyszyński zostawił nam na dzisiejsze czasy jeszcze jedną, niezwykle ważną lekcję – lekcję przebaczenia. Mimo że doświadczył tak ogromnego zła, oszczerstw i cierpienia ze strony swoich prześladowców, w jego wielkim sercu nie było ani odrobiny miejsca na nienawiść. Modlił się za tych, którzy wyrządzali mu krzywdę. Znał słowa Chrystusa i rozumiał, że nienawiść nie niszczy tego, przeciwko komu jest skierowana, ale zżera od środka tego, kto ją w sobie pielęgnuje.
To piękne zaproszenie dla nas wszystkich, byśmy w naszej codzienności – w naszych rodzinnych domach, w miejscach pracy, w relacjach z sąsiadami – starali się być ludźmi pokoju. Byśmy potrafili jako pierwsi wyciągnąć rękę do zgody, potrafili cicho pomodlić się za kogoś, kto nas zranił, i poprosić Ducha Świętego o pomoc w przebaczeniu. Miłość, choć czasem wydaje się słaba, w oczach Boga jest najpotężniejsza i zawsze ma ostatnie słowo.
Błogosławiony kardynał Stefan Wyszyński uczy nas, że z Bogiem i pod opieką Maryi absolutnie każda, nawet najtrudniejsza życiowa sytuacja, może stać się dla nas drogą do świętości.
„Panie Boże, dziękuję Ci za dar błogosławionego Stefana Wyszyńskiego. Przez jego wstawiennictwo proszę Cię dzisiaj o łaskę głębokiego, niezachwianego pokoju w moim sercu. Naucz mnie ufać Tobie tak, jak on ufał, szczególnie wtedy, gdy po ludzku brakuje mi już sił. Matko Boża, Maryjo, dzisiaj i ja stawiam wszystko na Ciebie. Oddaję Ci moją rodzinę, moje zdrowie i wszystkie moje ciche łzy. Weź mnie za rękę i prowadź zawsze blisko Twojego Syna. Amen.”