19/08/2026
Siostra Maria od Najświętszego Serca Bernaud, Założycielka Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa, pisze:
„Każdy członek Straży Honorowej powinien codziennie spełniać szlachetne zadanie obrońcy nieobecnych, do czego bez wątpienia nie braknie mu okazji, choć nieraz zapewne przyjdzie w tej kwestii uderzyć się w piersi. Czy nie jest bowiem prawdą, że na ogół instynktownie przychylamy się do wszystkich ujemnych sądów, które się wypowiada w naszej obecności o różnych osobach? Zaprzeczamy najczęściej dobrym wiadomościom o nich, a wierzymy złym. Wydaje się nam, że ujawnione błędy innych podnoszą nas w oczach drugich. Sądzimy nawet, że ich błędy uwidaczniają nasz wyższy stopień doskonałości. Biedne, bardzo biedne jest nasze ludzkie serce! Któż nie widzi jego słabości? Może tylko ten, kto nigdy nie stanął przed Sercem Jezusa, by podziwiać Jego piękno i niezrównaną świętość i w tym blasku dojrzeć dopiero dno własnej nędzy.
Jezus ustanowił nas niejako obrońcami, adwokatami naszych nieobecnych bliźnich. A to oznacza, że właśnie w czasie odpoczynku wakacyjnego i w chwilach ożywionych rozmów, których tematem będą dwadzieścia na trzydzieści razy braki, zdolności, błędy czy zalety bliźniego, winniśmy bronić nieobecnych osób. Jako prawdziwy członek Straży Honorowej, jako obrońca miłosierny, nie mogę dopuścić do zniszczenia, do zatracenia, lub nawet umniejszenia dobrej sławy drugiego człowieka. Muszę bronić sprawy nieobecnego brata, onieśmielić i przywieść do milczenia oskarżających”.
(Z książki: „Rok święty członków Straży Honorowej i czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa”)