Akademia Kadłubka

Akademia Kadłubka Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Akademia Kadłubka, Organizacja religijna, Osiedle Szklane Domy 7, Kraków.

Moja łódź miotana falami, a wiatr jest przeciwny(1 Krl 19,9a.11-13a; Rz 9,1-5; Mt 14,22-33)Chyba wielu z nas w chwili re...
09/08/2026

Moja łódź miotana falami, a wiatr jest przeciwny
(1 Krl 19,9a.11-13a; Rz 9,1-5; Mt 14,22-33)

Chyba wielu z nas w chwili refleksji nad swoim życiem, może podpisać się po tym stwierdzeniem. Wielu już doszło do przekonania, że jeziora, po których pływają, nie zmienią, a na pogodę nie mają wpływu. Czy tak naprawdę nic nie może się zmienić?
Wiele lat temu w Tyrolu Wschodnim zastępowałem ciekawego księdza proboszcza o imieniu Piotr. Mój pobyt łączył się z dużą zmianą w jego życiu, jako że ks. Biskup powierzył mu odpowiedzialne stanowisko rektora Seminarium Duchownego diecezji Innsbruck. Łączyło się to wszystko z przeprowadzką i redukcją księgozbioru. Gdy spojrzałem na stos książek uznanych za niepotrzebne, usłyszałem od ks. Piotra: Jak cię coś interesuje, to sobie zabierz.
Kilka dni później, w niedzielę, głosiłem kazania o Chrystusie kroczącym po falach jeziora. Powołując się na myśl Laurie Beth Jones, zawartą w książce: Jezus Chrystus, Menedżer, zwróciłem uwagę na fakt, że Jezus wiedział, kim jest. Wiedział, że jest Bogiem i jako Bóg idzie po falach jeziora, ponad prawami natury. Wiedział, że jest człowiekiem i przerażeni uczniowie w łodzi widzą Go. Tylko Ten, który wiedział, Kim jest, mógł im powiedzieć: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! Z tego ewangelicznego wydarzenia rodzi się dla nas wszystkich pytanie: Czy można brać odpowiedzialność za innych, nie wiedząc, kim się samemu jest?
Po Mszy św. ks. Piotr zapytał mnie, jak trafiłem na tę książkę. Powiedziałem zgodnie z prawdą: była na stosie już niepotrzebnych. I tak ta książka stała się dla nas, w kontekście, konkretnych życiowych wyzwań, okazją do głębszych przemyśleń. Warto często, bardzo często stawiać sobie pytania: Kim jestem? I jaka jest misja mojego życia? Czy bez żywej relacji z Jezusem jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania?
I tu otwiera się kolejny etap szkolenia na jeziorze: Na to odezwał się Piotr: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! A On rzekł: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary?
Piotr nie wystawiał Jezusa na próbę, przez samowolne działanie. Wyszedł z łodzi wbrew ludzkiej logice, dopiero wtedy, kiedy usłyszał: Przyjdź! Dopóki ufał słowu Jezusa, działał Jego mocą i kroczył po falach. Kiedy wystawiony wiatrem na próbę, wpadł w ludzki lęk i zaczął tonąć.
Jezus nie wykazał nadopiekuńczości. Poczekał, aż tonący rybak poprosi o ratunek. Wtedy wyciągnął rękę, wyciągnął Piotra i wystawił kreatywną ocenę, pobudzając pytaniem do refleksji: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? Po tym doświadczeniu Piotr wrócił do łodzi już innym człowiekiem.
Spacer św. Piotra po wzburzonych falach jeziora przeszedł do historii tego świata i jest na wieki dowodem, że tylko Jezus może dać każdemu człowiekowi takie poczucie bezpieczeństwa, jakie nikt na tym świecie dać nie może. Tylko z Jezusem w konkretnych życiowych sytuacjach mogę określić, kim tak naprawdę jestem, i jaka jest misja mojego życia. Tylko z Nim i tylko zgodnie z jego wolą mogę przekraczać ludzkie granice.
Kiedy moja łódź jest miotana falami, a wiatr jest przeciwny, Jezus przechodzi obok. Dziękuję Ci Jezu za Twoją obecność pod postaciami chleba i wina w Eucharystii, z za Twoją gotowość na wejście do mojej łodzi.
Panie przymnóż mi wiary!

Ks. Lucjan Bielas

Kupujcie bez pieniędzy(Iz 55, 1-3; Rz 8, 35. 37-39; Mt 14, 13-21)To właśnie w środku lata, czasu wakacji, odpoczynku i u...
02/08/2026

Kupujcie bez pieniędzy
(Iz 55, 1-3; Rz 8, 35. 37-39; Mt 14, 13-21)

To właśnie w środku lata, czasu wakacji, odpoczynku i urlopów wielu, Bóg każe się nam na chwilkę zatrzymać i zastanowić się nad naszą ludzką pracą, nad naszymi wydatkami, nad naszym odpoczynkiem, nad naszymi wyjazdami. Nieubłaganie przesuwamy się w czasie, kręcąc się często, jak w zawirowanym kole, w ustalonym od lat rytmie, często bezrefleksyjnie. Niewielu umie stanąć niejako z boku tego rozpędzonego koła codzienności i postawić sobie pytanie o sens.
To właśnie do tych spośród nas, posługując się prorokiem Izajaszem, Bóg kieruje do nas słowa, które wydają się sprzecznością, ale ponieważ dotyczą czegoś bardzo fundamentalnego w naszym życiu, trzeba się nad nimi zatrzymać: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie uszu i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie.
Kiedy uświadomimy sobie, że te słowa kieruje do nas Bóg, który z miłości stworzył wszechświat, który nadał mu swe prawa, i który z miłości stworzył każdego z nas i do miłości nas wzywa, „kupowanie bez pieniędzy”, nabiera właściwego znaczenia. Bóg kieruje do nas swoje słowo, albowiem nie chce, byśmy zatraceni w doczesności, zatracili sens naszego życia.
Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno.
Ze śmiercią św. Jana Chrzciciela zamknęły się karty Starego Przymierza. Dotknięty tą śmiercią Jezus, w swej ludzkiej naturze pragnie teraz czasu dla Siebie. Jego słowo porządkujące ludzkie myślenie i moc lecząca każdą chorobę, ściąga na pustkowie tłumy ludzi. Przestali na chwilę myśleć o doczesności. Zostawili pola, rzemiosło, sieci, handel i zapominając o chlebie, ruszyli za Jezusem, niosąc jedynie swoich chorych. Choć jeszcze nie do końca mieli świadomość Jego Bóstwa, to czuli Jego wyjątkowość osadzoną w relacji z Ojcem Niebieskim.
To, co wydarzyło się wtedy na owym pustkowiu, wpisało się w historię świata. Jezus nie pozwolił rozproszyć zgromadzonego przy Nim tłumu, przez ludzką roztropność dokonania zakupów. W jedności z Ojcem Niebieskim pokazał swą Boską moc i objawił miłość. Zaspokoił ludzki głód tysięcy osób, biorąc w swe ręce pięć chlebów i dwie ryby. Zebrane dwanaście koszy pełnych ułomków ukazały twarde zderzenie ludzkiej logiki z Boską wszechmocą, ludzkiej kalkulacji z wszechmocną miłością Boga.
Tam na pustkowiu, to była tylko zapowiedź uczty Nowego Przymierza. Dzisiaj z wiarą przystępujemy do Ołtarza Pańskiego. Sam Jezus, posługując się rękami kapłanów, bierze chleb w swoje ręce, a posługując się ich głosem, wypowiada słowa, które nazywamy słowami konsekracji: TO JEST BOWIEM CIAŁO MOJE; TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA, KTÓRA ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYLANA NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW.
Wierzę, że jestem w tej chwili świadkiem całego dzieła odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Jako kapłan unoszę Hostię i Kielich, a ponieważ w swej codzienności posługuję się zegarkiem, jest on na moim ręku. Niezwykłe doświadczenie zderzenie czasu i wieczności, ludzkiej przemijalności i Boskiego TERAZ.
Z ołtarza biorę w swe ręce chleb i kielich z winem, a kładę pod postaciami tychże prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew Chrystus. To, co kosztowało grosze, nabiera nieskończonej wartości.
I tak jak wielu z nas, ja mam z jednej strony świadomość swej ludzkiej niegodności, a z drugiej zaś strony pragnienia bliskości Boga. To właśnie przez te postacie chleba i wina Chrystus zachęca mnie i każdego z nas, abyśmy oczyszczeni przez Niego, przyjmowali Go w Komunii świętej. I to przyjmować Go jak najczęściej, albowiem jest to uczta miłości, nadającej mojemu życiu sens.
Dziękuję Panie Jezus za to, że dzięki Twojej obecności w Eucharystii, tak mogę zarządzać czasem, abym zyskał wieczność!

Ks. Lucjan Bielas

To tu kształtuje się sens mojego życia.

Postaw wszystko na jedną kartę(1 Krl 3,5.7-12; Rz 8,28-30; Mt 13,44-52)Na naszych oczach świat gwałtownie się zmienia. P...
26/07/2026

Postaw wszystko na jedną kartę
(1 Krl 3,5.7-12; Rz 8,28-30; Mt 13,44-52)

Na naszych oczach świat gwałtownie się zmienia. Powoli wszystko wymyka się spod ludzkiej kontroli i praktycznie nikt ze współczesnych mędrców nie jest w stanie przewidzieć skutków zaistniałych procesów. Tymczasem przeżywamy kolejną niedzielę, w której Jezus nawołuje nas do przemyślenia tajemnicy „królestwa Bożego”. Tego sformułowania: „królestwo Boże” lub zamiennie „królestwo niebieskie”, Jezus użył w Ewangeliach ponad 100 razy, co stanowi o budowanej przez Niego niezwykle ważnej rzeczywistości, mającej ponadczasową wartość.
Nie stawiamy więc głupiego pytania: czy jest sens w dzisiejszym świecie mówić o „królestwie Bożym”? Lepiej więc postawmy pytanie: jak o nim mówić? Jest to tym ważniejsze pytanie, albowiem świadomi nieprzewidywalności naszej rzeczywistości, potrzebujemy twardego gruntu, który naszej egzystencji da wiarygodny punkt zaczepienia. Nauka Jezusa o „królestwie Bożym” jest jedynym twardym gruntem i to zarówno dla jednostek, jak i całych społeczeństw. Paradoksalnie niepewność naszych czasów, potwierdza pewność dzieła Chrystusa!
W ubiegłym tygodniu Jezus niezwykle jasno określił, że synem „królestwa Bożego” staje się ten, kto w konfrontacji z pokusą szatańską nie ulega jej i trwa przy Bogu. Innymi słowy, przez swoją decyzję wierności Bogu staje się synem Jego królestwa.
Dzisiaj Jezus chce pogłębić nasze rozumienie tej tajemnicy. Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Idea skarbu ukrytego, czyli skarbu nie przez wszystkich dostrzeganego, jest niewątpliwie głównym motywem rozważania. Skarb zakopany w ziemi ma wielką wartość, lecz niewielu ma tego świadomość. Człowiek, do którego dotarło to, że ten skarb istnieje i uświadomił sobie wartość tego skarbu, czyni wszystko, aby go posiąść. Stawia w swoim życiu wszystko na jedną kartę.
Kupiec kolekcjonujący perły, gdy spotkał drogocenną, sprzedaje wszystkie, aby kupić ową najcenniejszą. Perły, choć małe były cenniejsze niż złoto, ta jednak była tak wyjątkowa, że zastępuje wszystkie inne. I tak kupiec stawia wszystko na jedną kartę.
Co więc stanowi istotę skarbu ukrytego i istotę drogocennej perły. Dlaczego warto w życiu postawić wszystko na jedną kartę, aby właśnie tę wartości posiąść?
W zrozumieniu tej kwestii jest niezwykle cenne doświadczenie króla Salomona. Kiedy to on uświadomił sobie misję, jaką w zamyśle Boga miał w swoim życiu wypełnić, zwrócił się do Boga, prosząc o serce pełne rozsądku oraz o umiejętność rozróżniania dobra od zła. Młody król Izraela widział potrzebę tych boskich darów w swym ludzkim sercu i umyśle, jako koniecznych do dobrego wypełnienia powierzonej mu misji, która po ludzku go przerastała. Znakomity jest komentarz samego Boga, któremu spodobała się prośba Salomona: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie. I tak Salomon posiadł skarb ukryty i perłę drogocenną. Wszedł w relację z Bogiem, która dawała mu nadzwyczajne możliwości, prawdziwy pokój serca i mądrość działania. I tak oto „królestwo Boże” sprowadza się do takiej właśnie relacji z Bogiem, która jest nie tylko możliwa w każdym z nas, ale i do której każdy z nas jest powołany.
To powołanie do przyjęcia królestwa jest niezwykle wzmocnione przez przyjście na świat Jezusa Chrystusa. Jego uczniowie, a przecież do takich się zaliczamy, mają do dyspozycji nie tylko to, co stare – Stary Testament, ale również to, co nowe – dzieło odkupienia Chrystusa i Jego nauczanie. To właśnie, co nowe jest kluczem do rozumienia tego, co stare, aby odkryć cudowną całość objawienia.
Tak oto sam Jezus, zarówno przez swoje słowo, jak i przez Eucharystię chce w nas zamieszkać i w naszych sercach budować swoje królestwo i przez nas głosić je innym. To nie tylko grzeczna zachęta Jezusa, uniżona prośba Boga względem nas. Jest to konkretny wymóg, jaki On ma prawo każdemu z nas postawić. Warto więc usiąść razem z Nim w domku nad brzegiem Jeziora Galilejskiego w otoczeniu tamtejszych rybaków. Warto posłuchać co Miłosierny Pan mówi: podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?
Jeśli to zrozumiałeś, to natychmiast postaw wszystko na jedną kartę!

Ks. Lucjan Bielas

Warto o  nim pamiętać(Mdr 12,13.16-19; Rz 8,26-27; Mt 13,24-43)Kiedyś, jako kilkunastoletni chłopak, na jednej z galerii...
19/07/2026

Warto o nim pamiętać
(Mdr 12,13.16-19; Rz 8,26-27; Mt 13,24-43)

Kiedyś, jako kilkunastoletni chłopak, na jednej z galerii malarstwa w Katowicach, zobaczyłem obraz, który zapamiętałem sobie na całe życie. Przedstawiał niezwykle realistycznie oddaną postać idącego ciemną ulicą typa spod ciemnej gwiazdy, z którym zapewne nikt nie marzyłby się spotkać. Twarz tego osobnika nie wskazywała na świadomość, że jest z nim jeszcze ktoś. Artysta tymczasem namalował jeszcze jedną postać idącą z tyłu. Przewyższał ciemnego typa, był w białej szacie, miał twarz pełną powagi i rękę położoną na ramieniu tego, któremu towarzyszył, a był to jego Anioł Stróż.
Dlaczego myślę, czytając dzisiejszą Ewangelię właśnie o tym obrazie?
Wraz z uczniami proszę Jezusa, aby wyjaśnił mi przypowieść o chwaście. Jezus tak, jak wtedy tłumaczy: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
Napięcie między synami królestwa a synami Złego jest odwieczne. Jakże często wydaje się nam, że chwastu jest więcej, aniżeli pszenicy. Jest go pełno w świecie, w Kościele, w naszych rodzinach. Szczególnie teraz zło upodobało sobie Internet. Jest tu niezliczona ilość pól, na których zło rozsiewa swoje chwasty, które tak, jak zawsze wydają się na pierwszy rzut oka niezwykle piękne i pożyteczne dla człowieka. To właśnie w tej przestrzeni zły duch zyskuje rzesze swoich uczniów i gorliwych współpracowników. Trzeba nieraz nam starszym z pokorą wsłuchać się w to, co na ten temat mówią młodzi ludzie, którzy na tych wirtualnych polach już wyrastali. To właśnie od nich można się uczyć, jak rozróżniać pszenicę od pięknego kąkolu.
Tymczasem Jezus dzisiaj, kolejny raz zapewnia nas, że ma wszystko pod Swoją kontrolą. To On jest Panem tego świata – to jest właśnie Jego pole. Znamienne, że pozwala na nim działać diabłu, paradoksalnie dla naszego dobra, bo tylko w tej konfrontacji stajemy się odpowiedzialnymi synami królestwa.
Sam Jezus, własnym przykładem uczy nas jak zachować się w konfrontacji z diabłem. U progu swej działalności nauczycielskiej Jezus zmierzył się z diabłem na pustyni, aby własnym przykładem, pokazać nam rolę oręża, który nam daje do ręki. Tym orężem jest modlitwa, cudowny dialog stworzenia ze Stwórcą, dziecka z Niebieskim Ojcem. Jest nim słowo Boże, słowo Prawdy, kompas dla naszego umysłu, odpowiedź na nasze najważniejsze pytania. Jest nim post, szkoła silnej woli, czyli dobrze ustawionych sterowników naszych decyzji. To właśnie rozum oświecony wiarą daje nam jasne odpowiedzi i chroni przed wchodzeniem w śmiertelnie niebezpieczne dyskusje z diabłem i jego wysłannikami (por. Mt 4,1 – 11).
To nie przypadek, że właśnie aniołowie usługiwali Jezusowi po zwycięskiej konfrontacji z diabłem na pustyni. To nie przypadek, że właśnie aniołowie będą sprzątać na końcu końców ten świat.
Zdarzyło się w moim życiu, że Jezus podczas Mszy św. i po przyjęciu Komunii św. pozwolił mi, niemal namacalnie, doświadczyć obecności Anioła Stróża. Było to niezwykłe spotkanie i niezwykłe poczucie położenia jego ręki na moim ramieniu. Miałem niezwykle trzeźwą świadomość wizji przyszłości, wolności mojej woli i potęgi obecności Boskiego wysłannika. Weryfikacja nastąpiła kilka chwil później w szczęśliwie przeżytym wypadku samochodowym.
Od tamtej chwili z jeszcze większą starannością odmawiam modlitwę do Anioła Stróża, brata mojej duszy i towarzysza na drogach mojego życia.

Ks. Lucjan Bielas

AI nie napisze natchnionej Biblii i nie skonstruuje ziarna(Iz 55,10-11;  Rz 8,18-23; Mt 13,1-23)„Przypowieść o siewcy, k...
12/07/2026

AI nie napisze natchnionej Biblii i nie skonstruuje ziarna
(Iz 55,10-11; Rz 8,18-23; Mt 13,1-23)
„Przypowieść o siewcy, którą dzisiaj kolejny raz w naszym życiu usłyszeliśmy, weszła na stałe do szeroko pojętej mądrości mieszkańców naszego globu. Choć wielu ją zna, to jak zwykle, tylko dla niewielu będzie ona okazją do kolejnej refleksji w kontekście gwałtownie zmieniających się czasów. Jezus porównał w swej przypowieści Słowo Boże do ziarna. Jest to porównanie proste i prawdziwe. Jedno i drugie pochodzi od Boga, ma ukrytą moc i jest tajemnicą. Przede wszystkim zaś, jedno i drugie służy życiu: ziarno – doczesnemu, słowo Boga – wiecznemu”.
Tak napisałem w rozważaniu trzy lata temu i pewnie za łaską Boską, przewidując zmieniające się czasy, stwierdziłem dalej:
„Do tej pory słowo było atrybutem człowieka myślącego, dzisiaj po raz pierwszy zaczyna dominować maszyna. Choć jest ona wymysłem człowieka, ale przez synergię wiedzy, przerasta możliwości jednostki i następuje proces samo zniewalania człowieka. Paradoksalnie jest to wyjątkowy czas na słowo Boga, dające człowiekowi wolność i wyjątkowe możliwości”.
Tymczasem zaistniałe przemiany świata nabierają niezwykłego tempa, a wnikliwych obserwatorów zdumiewa ponadczasowa w nich obecność Chrystusa.
Boski Nauczyciel podobnie jak wtedy, podczas swojej ziemskiej działalności, tak i dzisiaj, różnymi drogami kieruje swoje słowo do szerokich mas. Jednakże tak, jak wtedy tak, i dzisiaj, zbiera niewielkie grupy Swoich uczniów, wyjaśnia im więcej niż tłumom po to, aby oni, przekładali Jego słowo na swoje życie. Wtedy to, podobnie jak On i co ważne – razem z Nim, całym sobą głoszą Jego naukę. I ten właśnie sposób głoszenia słowa Bożego, jest niezależny od rozwijających się technologii i całkowicie ponadczasowy. Jako kapłan, raczej aktywny, doświadczam niemal „namacalnie” powstawania grup Jezusowych uczniów.
„Boski palec” Jezusa jest nie tylko zaangażowany w powoływaniu uczniów, ale z równą mocą w ich prowadzeniu w realizacji powierzonej im misji ze świadomością przemieniającego się świata.
I tak jak wtedy do swoich słuchaczy, tak i dzisiaj, Jezus do nas, powołując się na proroka Izajasza, stwierdza: Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Dzisiaj już wiemy, że sztuczna inteligencja, źle przez człowieka użyta, może jeszcze bardziej przyspieszyć procesy utraty uczuć, przytępienia umysłu i takiej pomroczności, która zamknie go na działanie łaski Bożej, uszkodzi międzyludzkie relacje i uczyni posłusznym narzędziem innych mocy.
Boski Mistrz tłumaczy swoim uczniom, w kontekście różnego losu rzuconych, przez ewangelicznego Siewcę ziaren, dlaczego doszło do stwardnienia ludzkich serc, stępienia słuchu i zamknięcia oczu.
Pierwsza przyczyna to – zignorowanie słowa Bożego i brak jego zrozumienia, a przez to, otwarcie się na działanie złego ducha. Dochodzi do tego przez poświęcanie przez nas większej uwagi ludzkiej mądrości niż słowu Bożemu.
Druga przyczyna występuje u tych spośród nas, którzy po wstępnym, nawet pełnym entuzjazmu, wysłuchaniu słowa Bożego, boją się przyjęcia go, boją się związanej z tym gruntownej przemiany swego życia.
I wreszcie trzecia przyczyna odejścia od słowa Bożego, występuje u tych, którzy je wprawdzie wysłuchali, przyjęli je za prawdę, lecz to, co jest wartością doczesną, ludzkim standardem i wygodą, od samego początku, całkowicie je zdominowało. W swej codzienności nie poświęcali słowu Bożemu należytej uwagi i tak powoli zamierało w ich sercu, umyśle i życiu. W ich umysłach i sercach postępuje proces detronizacji słowa Bożego, i szybko stają się niewolnikami inteligentnych maszyn i ich właścicieli. Jest to co cena ludzkiego lenistwa.
Dzisiaj, kochający nas Jezus, kładzie przed nami na stole dwie wartości, swoje ziarno i swoje słowo. Daje je Bóg, Stwórca i Odkupiciel. Daje je z miłości i tylko ten, kto kocha Chrystusa, ziarno bierze do ręki, słowo Jego do swego serca. Niezależnie od czasów, w których przychodzi mu żyć, ma największą gwarancję bezpieczeństwa.
Weryfikacją tego, czy rozumiem, o co chodzi dzisiaj Jezusowi, jest moje uczestnictwo w Eucharystii, cudownej syntezie ziarna, słowa i serca.

Ks. Lucjan Bielas

Od tej modlitwy może wiele zależeć w naszym życiu(Za 9,9-10; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30)Przeżywamy niezwykły moment, kied...
04/07/2026

Od tej modlitwy może wiele zależeć w naszym życiu
(Za 9,9-10; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30)
Przeżywamy niezwykły moment, kiedy to Jezus otwiera swoje serce i pozwala nam na uczestnictwo w Jego bardzo osobistym kontakcie z Ojcem Niebieskim. Ta rozmowa Syna z Ojcem jest wewnętrznym dialogiem w Trójcy Przenajświętszej, a rozpoczyna się od stwierdzenia, które cudownie ilustruje międzyosobowe relacje w Bogu:
Wysławiam Cię, Ojcze.
Syn Boży wysławia Ojca Niebieskiego, Ojciec Syna i podobnie czyni trzecia osoba Trójcy Przenajświętszej, Duch Święty. Owo wzajemne wysławianie Boskich Osób jest wyrazem tej wirującej miłości w Trójjedym Bogu.
Objawiając ową relację, Jezus zaprasza nas do udziału w niej i poznawania Boga i Jego zamiarów. Ta droga wysławiania jest otwarta dla każdego człowieka i wystarczy, aby z pokorą serca i umysłu w każdej sytuacji życiowej, choćby niezwykle trudnej i bolesnej, tak się do Boga zwracać. Jezus, Syn Boży, po to przyszedł na świat, aby dla każdego z nas stać się pośrednikiem w wysławianiu Ojca Niebieskiego. Jezus niezwykle jasno określa woje możliwości: Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Na czym polega owo: zechce objawić?
Sposób proponowanego pośrednictwa jest niezwykły, ale też i niezwykle skuteczny. Jezus zaprasza wszystkich, a szczególnie tych, którzy są w trudnym doświadczeniu życiowym. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Wydaje się jednak, że w praktyce, tylko niewielu potrafi się zdobyć na całkowite zawierzenie Chrystusowi. Zwykle szukamy rozwiązań po swojemu. Reakcja Jezusa jest odpowiedzią na zawierzenie, z jakim się do Niego zwracamy. I znowu sam Jezus, Wcielone Słowo Boga, jest dla nas w swej relacji z Ojcem, przykładem owego zawierzenia cichego, pokornego, lecz nad wyraz skutecznego. Modlący się Jezus poznaje wolę Ojca, modlący się Jezus akceptuje wolę Ojca, działający Jezus ją wypełnia, mocą przekraczającą to, co ludzkie. To jest właśnie jarzmo Jezusa.
I tak każdy z nas przytłoczony tym, co go po prostu przerasta, może wejść w Jezusowe jarzmo. Uczynić to możemy tylko przez modlitwę. Tymczasem, bardzo często przytłoczeni tym, co ziemskie, po prostu o niej zapominamy. Kiedy zaś się modlimy, nie jest ona wysławianiem Ojca Niebieskiego, zjednoczeniem się z Chrystusem i otwarciem się na działanie Ducha Świętego. Często nasza modlitwa sprowadza się do poinformowania Boga o naszych oczekiwaniach, przy pełnym zamknięciu się na Jego rozwiązania. Nie jest ona wytrwałą i nie jest systematyczną. Nie jest przytuleniem się dziecka do kochającego Ojca i wsłuchania się w to, co mówi, a nawet, w Jego milczenie.
To, co tutaj zostało powiedziane, wygląda na pobożną formułkę, wielokroć powtarzaną w Kościele, i zapewne dostępną już w sztucznej inteligencji. Tymczasem patrząc na własne doświadczenie i doświadczenia sporej grupy osób, które w trudnych chwilach swojego życia przewijają się przez moje, stwierdzam, że bardziej jesteśmy otwarci na ludzkie mądrości, ludzkie rady i ludzkie rozwiązania, aniżeli na modlitewne przylgnięcie wraz z Chrystusem do Niebieskiego Ojca. Kolejny raz Chrystus wzywa mnie, abym to wszystko, co mnie przytłacza na tym świecie, po prostu oddał Jemu. On przyjmie to wszystko i odda mi z powrotem, ale On już będzie ze mną. Ja popatrzę na to bardziej trzeźwym okiem, On zaś stanie przy mnie ze swoją Boską mocą, a Ojciec Niebieski będzie wysławiony

Praktyczne rady:

Troska o czyste sumienie

Regularna modlitwa będąca w zjednoczeniu z Chrystusem, świadomym wysławianiem Ojca Niebiskiego

Regularna Eucharystia świadomie przeżyta i świadome przyjęcie Komunii św.

Z Chrystusem każdy problem staje się szansą, ale nieraz potrzeba z naszej strony większego wysiłku.

Ks. Lucjan Bielas

Lekcja w pociągu(2 Krl 4,8-11.14-16a; Rz 6,3-4.8-11; Mt 10,37-42) W poprzednią niedzielę Chrystus niezwykle ostro wskaza...
28/06/2026

Lekcja w pociągu

(2 Krl 4,8-11.14-16a; Rz 6,3-4.8-11; Mt 10,37-42)



W poprzednią niedzielę Chrystus niezwykle ostro wskazał nam konieczność przyznania się do Niego wobec ludzi. On, nieskończenie miłosierny Jezus przyzna się wobec swego Ojca, tylko do tych spośród nas, którzy przyznają się do Niego wobec ludzi. Tych zaśwszystkich, którzy się Go zaprą wobec ludzi, On zaprze się przed swoim Ojcem.

Dzisiaj idziemy wraz z Boskim Mistrzem jeszcze głębiej, albowiem sprawa jest najwyższej rangi. Jezus mówi: Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I tak zgodnie z przesłaniem codziennej modlitwy Izraelitów: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą i całą swoją mocą (Pwt 6,5), Jezus domaga się od nas dla Siebie – Boga prawdziwego, miłości bezgranicznej. Tylko taka miłość jest w stanie uporządkować wszystkie ludzkie miłości. Kto nie uzna tej prawdy, będzie musiał zapłacić najwyższą cenę.

Źle pojęta miłość, zniewala sumienie.

Wiele razy zdarzało mi się słyszeć od małżonków szukających przyczyn aktualnego kryzysuich związku, słowa: Na początku kochałem swoją żonę /kochałam swojego męża/, bardziej niż Pana Boga i to był błąd. I tak wielu z nas gubi się w miłości narzeczeńskiej, małżeńskiej, rodzicielskiej, czy też w ludzkich przyjaźniach. Znakomicie uchwycił to, niemal pół wieku temu, często przez mnie wspominany Sługa Boży bp Jan Pietraszko: „W każdej z tej miłości pokusa będzie usiłowała zniewolić sumienie i może pewnego dnia człowiekowi podszepnąć: każ zamilknąć sumieniu. Nie oglądaj się na Boga – miłość jest ważniejsza. Nie oglądaj się na przykazania – miłość jest ważniejsza. Poświęć człowieka, jego dobro, jego szczęście, jego spokój, jego przyszłość – miłość jest ważniejsza, masz prawo do życia. Tu się właśnie rodzi miłość bez sumienia i skrupułów”.

Tamto pokolenie, do którego kierował swoje słowo Sługa Boży, wychowało pokolenie następne. Poranione rodziny, pozamykane szkoły, pozamykane kościoły, sztuczna inteligencja, to wszystko stwarza pokolenie ludzi samotnych, niekochanych i nieumiejących kochać. A przecież Bóg jest miłością! Kto nie miłuje – nie zna Boga!

To najwyższy czas, abyśmy wszyscy oprzytomnieli! Wiem, że to hasło jest parą w gwizdek, strzałem na wiwat. To czas, abym przede wszystkim ja oprzytomniał i wziął swój krzyż, misję swojego życia, która nie jest moim pomysłem i moją konstrukcją, a która jest mi dana przez Boga, jako droga miłości dla mnie, ale pośród innych ludzi.

Kilka dni temu w pociągu spotkałem niezwykle ciekawą kobietę, a była to kierowniczka tego pociągu. A tak właściwie, to ona była duszą tego pociągu. Tworzyła wokół siebie atmosferę ludzkiej życzliwości, a jednocześnie była fachowcem, który przez lata pracy zrósł się ze swoją misją. Przy zakupie biletu wywiązała się między nami krótka rozmowa. Widząc, że ma do czynienia z księdzem szczerze wyznała, że kocha swój zawód, kocha kolej, ale przede wszystkim, czuje się terapeutką. Zapytałem, jak należy to rozumieć? Odpowiedziała, że ma codziennie kontakt z tłumem podróżnych i nieraz zderza się z niezwykle trudnymi ludzkimi dramatami. „Mam wtedy okazję, aby pomóc, a tam, gdzie trzeba, powiedzieć o Jezusie”. Przyznała, że największe wyzwanie ma jednak wobec swojego syna, któremu towarzyszy w jego trudnej drodze do Boga.

Na kolejnej stacji wysiadłem z pociągu, który pojechał dalej w swoją trasą. Mnie zaś zapadła głęboko w serce prośba Pani Kierowniczki o modlitwę.



Ks. Lucjan Bielas

Tych chwil przegapić nie można!(Jr 20,10-13; Rz 5,12-15; Mt 10,26-33)Końcowy fragment dzisiejszej Ewangelii musi być, z ...
21/06/2026

Tych chwil przegapić nie można!
(Jr 20,10-13; Rz 5,12-15; Mt 10,26-33)

Końcowy fragment dzisiejszej Ewangelii musi być, z natury rzeczy początkiem naszej refleksji. Chrystus mówi: Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Będzie więc moment w moim ludzkim życiu, którego nie uniknę, moment, w którym to Jezus przed swoim Ojcem, albo się przyzna do mnie, albo powie, że mnie nie zna. Trzeciego wyjścia nie ma!
Jezus jest wszechwiedzącym Bogiem, jest Prawdą i nie manipuluje faktami. Jego decyzja, to nie jest wynik Jego widzimisię. Jego decyzja jest odpowiedzią na moją decyzję. Jezus przyzna się do mnie tylko wtedy, kiedy ja przyznam się do Niego przed ludźmi. Jest to więc forma niezwykłego dialogu między mną, uczniem Jezusa, a Nim, moim Mistrzem. Znamienne, że jest dialog z udziałem osób trzecich.
Każdy uczeń Chrystusa, idąc za myślą Sługi Bożego bpa Jana Pietraszki, jest „żywą księgą Ewangelii”, która w różnych sytuacjach życiowych otwiera się na właściwych kartach, głosząc słowo Boskiego Mistrza. I tak każdy z nas, uczniów Chrystusa, ma przestrzeń i czas w swoim życiu, kiedy czuje we własnym sumieniu, że jest to chwila, aby przyznać się do Jezusa przed ludźmi. Znamienny jest fakt, że często ten głos sumienia jest natychmiast atakowany przez złego ducha. Jego narracja jest zwykle bardzo przekonująca i praktyczna: – Po co masz się odzywać, przecież inni milczą? –To nie jest twoja sprawa. – Masz przecież dość innych kłopotów, po co ci następne? – Jak Pan Bóg będzie chciał, to go inaczej poprowadzi, bez twojego wtrącania się. Itp.
W duszach odpowiedzialnych, które prawdziwie kochają Chrystusa i swoich bliźnich, argumenty złego ducha nie mają większego znaczenia. Przyznanie się do Jezusa jest bowiem jednym z najważniejszych uczynków miłosierdzia chrześcijańskiego. Wypływa ono z troski, którą dzielimy razem z Chrystusem, troski o zbawienie zarówno nas samych, jak i innych. Przyznanie się do Chrystusa jest aktualne we wszystkich misjach naszego życia i to od początku naszego bycia chrześcijaninem aż do grobowej deski. Nikt z uczniów Chrystusa nie jest zwolniony od tego świadectwa.
To nasze doświadczenie prawdy Chrystusowej jest nieraz bardzo indywidualne, bardzo osobiste. Chrystus chce, abyśmy się nim dzielili. Zły duch będzie zawsze rozsiewał w świecie swoje kłamstwa i to wszelkimi dostępnymi metodami międzyludzkiej komunikacji. Jezus domaga się od nas, abyśmy mieli odwagę stanąć po stronie Jego prawdy, którą doświadczymy w naszych sercach. Za tą naszą decyzją świadectwa stanie wtedy On wszechmogący Bóg. Nie budujmy więc uprzedzeń i nie bójmy się ludzi.
Jawią się więc pytania:
- Jak wybrać właściwy moment?
- Jak przyznać się do Jezusa, aby był to przekaz roztropny, wyraźny, lecz szanujący wolną wolę drugiego człowieka?
Odpowiedzi zarówno na te pytania, jak i im podobne, wynikają z naszych różnych misji i różnych sytuacji życiowych. Znajdujemy je zarówno przez serce, jak i rozum.
Po pierwsze – miłość do Jezusa, pozwala w Nim położyć całą swoją nadzieję i przekraczać wszelkie niepotrzebne lęki, oraz miłość do bliźniego, która każe nam myśleć nie tylko o jego doczesności, ale, przede wszystkim, o jego wieczności.
Po drugie – rozum, który pozwala nam właściwie ocenić tak człowieka, jak i sytuację i przyjąć właściwą postawę.
Po trzecie – codzienna modlitwa o dary Ducha Świętego, zarówno dla nas jak i dla tych wszystkich, do których jesteśmy posłani.
Znakomitym przykładem realizacji przesłania dzisiejszej Ewangelii jest papież Leon XIV, który zarówno swoją Encykliką MAGNIFICA HUMANITAS, jak i podróżami apostolskimi ma odwagę głosić temu rozpędzonemu światu, przesłanie miłości Jezusa Chrystusa. Pełniąc swoją misję, Papież odrobił zadanie domowe i dał je w ręce Ducha Świętego, a skutek tej współpracy jest zdumiewający.
Może warto ten przykład przełożyć na swoje życie i swoją misję.

Ks. Lucjan Bielas

Adres

Osiedle Szklane Domy 7
Kraków
31-972

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Akademia Kadłubka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij