15/08/2026
Są dwie rzeczy, których nigdy nie będę w stanie zrozumieć. Po pierwsze, jak na widok usianego kwiatami ogrodu można pozostać ateistą. Po drugie, w jaki sposób zgorzknienie „wyleczonego z dziecinnych złudzeń” sceptyka jest w stanie oprzeć się bukietowi ciętych kwiatów – że wciąż nie będzie on wierzył w prawdziwą miłość. Nie konwenans, wyrzut hormonów, przyzwyczajenie, ani nawet mieszankę wszystkich tych rzeczy. To coś, co jest silniejsze niż śmierć, a nawet więcej – w jej obliczu właśnie najpiękniejsze. Tak jak bukiet – bez zerwania, uśmiercenia wielu różnych kwiatów, nie mógłby powstać. Warunkiem istnienia bukietu jest śmierć. Jego piękno ma w sobie coś z żałobnego całunu. I właśnie dlatego pragną go dostawać wszystkie dziewczęta, niezależnie od ich wieku. Bo jak śmierć silna jest miłość.
Święty Bonawentura twierdził, że Objawienie zostało przekazane w dwóch księgach. Pierwszą z nich jest Pismo Święte, drugą – księga natury. I nie jest ona bynajmniej rezerwuarem ckliwych metafor. Tym bardziej – dobieranych wedle uznania i potrzeb. Natura jest językiem – trzeba się go nauczyć rozumieć, odczytywać, wchłaniać, myśleć nim. Zgłoski zapachów, gramatyka kolorów, deklinacja pór roku, koniugacja świtów, wieczorów i nocy. To język, który trzeba wąchać, słuchać – jak się słucha muzyki, dotykać go – jak mokrej trawy gołymi stopami. To wreszcie język, bez którego nie można zrozumieć tej uroczystości, jej uniwersalnego znaczenia i uderzającej aktualności. Droga do Wniebowzięcia jest usłana kwiatami.
Ostatni z ogłoszonych jak dotąd dogmatów – jak większość poprzednich dogmatów maryjnych – przy wielkich oporach szerokich rzesz kościelnych inteligentów, wykładowców, subtelnych teologów i – co miało znaczenie już wtedy, w 1950 roku – zagorzałych zwolenników ekumenizmu. Ogłoszony ledwie kilkanaście miesięcy po tym, jak po raz pierwszy padło słowo „transhumanizm” – od samego początku definiowany jako nowa religia, realizacja zawiedzionych przez wszystkie poprzednie obietnic. Istniała już wtedy od kilku dobrych lat maszyna Turinga, powoli zdawano sobie sprawę, jakie możliwości ten łamach niemieckich kodów tworzy w czasach pokoju. Zaczynają powstać prototypy pierwszych komputerów. I właśnie wtedy, Kościół nakazuje wierzyć we Wniebowziętą. Przekraczającą człowieczeństwo o szereg długości jakie nie śniły się prorokom transhumanizmu. W Matkę Boską Kwietną.