22/03/2023
Od kilku dni moje wieczory nabrały innego smaku.
Czekam na moment kiedy chłopcy zasną, zaparzam herbatę, rozmawiam z Mężem, a potem zaszywam się z telefonem w ciemnym pokoju i oglądam kolejny odcinek "The Chosen" 🥰
Ani trochę nie naciągnę rzeczywistości jeżeli powiem, że to dla mnie bardzo osobiste rekolekcje...
Ogromnie porusza mnie to osadzenie osoby Jezusa w takich zwykłych realiach codzienności tamtych czasów. Wczoraj "uczestniczyłam" w weselu w Kanie Galilejskiej 🥰
Trwający Wielki Post to dla mnie też droga Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi w 33 dniowych Rekolekcjach Oddania dlatego tym większe wzruszenie ogarnęło mnie wczoraj kiedy mogłam obserwować tę niepojętą wymianę Miłości Matki i Syna, kiedy na weselu zabrakło wina ❤️
Zwykła rozmowa między Piotrem a Jezusem w drodze do Kany Galilejskiej i pytanie Piotra o to, kto będzie na weselu, na co Jezus z niezwykłą naturalnością ale i piorunującym przekonaniem odpowiada, że z pewnością będzie tam NAJWIĘKSZA I NAJPOTĘŻNIEJSZA OSOBA, jaką zna, JEGO MATKA 😍, wywołało szczere wzruszenie w moim sercu ❤️
To, jak padają sobie w objęcia na przywitanie, jak się sobą cieszą PORUSZA do GŁĘBI ❤️ i tym samym popycha ku Sercu Maryi, by tym piękniej Kochać Jezusa ❤️
Chciałam teraz przytoczyć Wam anegdotę z jednej z książek, która jest mi bliska, z której pochodzi też cytat na grafice, a która mocno koresponduje zarówno z tematem obfitości błogosławieństwa, jakie dokonało się w Kanie, jak i z wyzwaniem pełnego zaufania Bogu - przeczytajcie ❤️
Pewien człowiek kochał "swoją piękną wyspę, na której żył i na której się urodził, on sam i jego przodkowie. Piękno palm, piaszczyste plaże, lesiste góry, łagodny klimat - wszystko to zajmowało szczególne miejsce w jego sercu. Gdy miał umrzeć, poprosił bliskich, by do trumny włożyli mu w dłonie piasek z wyspy, aby na zawsze zachował ją w pamięci. Bliscy zrobili, o co poprosił, i dlatego kiedy stanął przed bramą nieba, miał pełne garście piasku. Przy furcie niebieskiej przyjęto go ciepło i serdecznie, ale powiedziano, że do wiecznej radości może wejść tylko z pustymi rękami. Bardzo go to zasmuciło, bo nie chciał rozstawać się z tym, co tak kochał, więc stał przed bramą i czekał, licząc, że być może w niebie zmienią zdanie. Stał i stał, aż wreszcie dłonie mu osłabły, a kiedy je otworzył, piasek przesypał mu się między palcami i stracił na zawsze to, co miał, w swoim mniemaniu, najcenniejszego. W tej samej chwili wyszedł do niego Jezus i objął go, płaczącego z powodu utraty najdroższego wspomnienia. "Wejdź do miejsca swojego odpoczynku" - powiedział do niego Jezus i poprowadził go przez bramę do nieba. Gdy ją przekroczyli, mężczyzna ujrzał przed sobą rozciągającą się przed nim ukochaną wyspę..."
Myślę, że komentarz jest zbędny ❤️
W GÓRĘ SERCA, KOCHANI!
Tulę najmocniej ❤️