Parafia Kozłowo. Bieżące informacje.

Parafia Kozłowo. Bieżące informacje. Msze św. w niedzielę: 9.00, 12.00; w tygodniu: 18.00. Kancelaria (wt. i pt.), po ostatniej mszy św.

30/04/2024
😇 na poniedziałek.
29/04/2024

😇 na poniedziałek.

Dziś wspomnienie św. Katarzyny ze Sieny (1347-1380), włoskiej tercjarki dominikańskiej, pogromczyni niemoralnych polityków i przewodniczki pogubionych papieży, patronki Europy. Mimo że przez większość życia była analfabetką, została zaliczona do grona Doktorów Kościoła. Królom przypominała, że nie wolno im rządzić tak, jak gdyby państwo było ich własnością, a papieżom uległym wobec polityków, że stoją ponad doczesnymi władcami jako namiestnicy samego Chrystusa. Herbert powiedział o niej, że uprawiała politykę międzynarodową, ale chyba trafniej byłoby powiedzieć, że uprawiała międzynarodowe apostolstwo - potrafiła przykuć uwagę ówczesnych polityków, którzy łatwo zapominali o obowiązkach, jakie wynikały z ich przynależności do jedynego prawdziwego Kościoła katolickiego.

Urodziła się w 1347 r. w Sienie, jako dwudziesta trzecia z dwudziestu pięciorga dzieci farbiarza wełny Jakuba Benincasa i jego żony Lapy. Dojrzała bardzo wcześnie - w wieku 6 lat doznała przedziwnego objawienia, w którym spotkała Chrystusa w papieskich szatach pontyfikalnych, tiarze i w otoczeniu Apostołów Piotra, Pawła i Jana. Będąc pod ogromnym wrażeniem tego wydarzenia, już po upływie roku, siedmioletnia dziewczynka złożyła Bogu osobisty ślub dziewictwa. Mimo zainteresowania ze strony chłopców i pierwszych propozycji małżeńskich, jako nastolatka ścięła swoje długie, piękne włosy, potwierdzając chęć życia ascetycznego. W wieku lat 16 wstąpiła do tercjarek dominikańskich - trzeciej gałęzi zakonu dominikanów, która skupia osoby świeckie pragnące żyć duchowością dominikańską pośród świata, poza murami klasztoru (notabene Trzeci Zakon Kaznodziejski istnieje do dziś i może do niego przystąpić każdy pełnoletni katolik - zarówno mężczyźni, jak i kobiety, osoby żyjące w małżeństwie albo osoby samotne).
Już jako tercjarka służyła mieszkańcom swojej rodzinnej Sieny - zanosiła jedzenie i wino (tak! Słynną beczkę św. Katarzyny można obejrzeć w zabytkowym domu Benincasów w Sienie) biedakom, pielęgnowała chorych w miejskim szpitalu della Scalla oraz trędowatych w leprozorium św. Łazarza.

Szybko się okazało, że Katarzyna wyróżniała się nie tylko pobożnością i uczynnością, ale również błyskotliwym intelektem, który pozwalał jej w klarowny i przekonujący sposób ujmować prawdy wiary. Przyciągała do siebie duchownych i świeckich, zafascynowanych jej świadectwem, którzy towarzyszyli jej w podróżach po Toskanii, Lacjum i południowej Francji.

Dostrzegając talenty młodej dziewczyny, władze zakonne przydzieliły jej osobistego kierownika duchowego, o. Rajmunda z Kapui, który z czasem stał się też jej osobistym sekretarzem. Wtedy zaczęła angażować się w politykę, zabiegając o pokój między chrześcijańskimi władcami. Świat europejski był bowiem pogrążony w konfliktach i bezładzie: papież zamiast przebywać w Rzymie, Stolicy Piotrowej, rezydował w Awinionie, kontynuując niechlubną tradycję uzależnienia papiestwa od króla Francji; w Europie szalała epidemia dżumy; Włochy rozbite, podzielone i targane nieustannymi walkami wewnętrznymi; Królestwo Neapolu zdestabilizowane, a jego królowa Joanna oddająca się uciechom cielesnym; święte miasto Jerozolima w rękach muzułmanów; tureckie armie nadciągają na Anatolię – a tymczasem władcy wyznający tę samą świętą katolicką wiarę toczyli ze sobą spory!

Młoda dziewczyna pisała więc (mówiąc ściślej: dyktowała) listy do króla Francji Karola V, Karola z Durazzo, królowej Węgier Elżbiety Łokietkówny, króla Węgier i Polski Ludwika Wielkiego, królowej Neapolu Joanny I, a także papieża Grzegorza XI. Królom przypominała, że nie wolno im rządzić tak, jak gdyby państwo było ich «własnością»: świadomi, że będą musieli zdać sprawę przed Bogiem ze swoich rządów, władcy winni raczej zabiegać o zachowanie «świętej i prawdziwej sprawiedliwości» i stawać się «ojcami ubogich». Mediowała w sporze między Republiką Florencji a państwem papieskim. Katarzyna dowodziła, że w społeczeństwie kierującym się wartościami chrześcijańskimi żaden przedmiot sporu nie jest na tyle poważny, aby wolno było stawiać prawo siły ponad racjami rozumu. Zdecydowanie napominała papieża Grzegorza XI do powrotu z Awinionu, gdzie przebywał w faktycznej niewoli u króla Francji, do Rzymu, prawdziwej stolicy św. Piotra, w której mógłby swobodnie i godnie sprawować swoją posługę. Napomnienie przyniosło efekty, bo w 1376 r. papież wrócił do Rzymu.

Listy Katarzyny stanowią skarb kultury religijnej – zostały wydane w wielu językach, w tym również i w polskim. W Polsce część tych listów została opublikowana przez wydawnictwo „W Drodze”. W listach Świętej możemy znaleźć wiele cennych rad np. w liście do markiza Piotra del Monte z 1375 r. św. Katarzyna przypomina o potędze wolnej woli, co powinno skutecznie oduczyć nas od usprawiedliwiania własnych grzechów popełnionych z powodu „zbyt wielkiej pokusy”: „O najdroższy synu, przecież widzimy, iż Bóg uzbroił człowieka w tak potężną broń, że nie może go pokonać moc szatańska ani ludzka. Bronią tą jest wolna wola. Ze względu na tę wolność Bóg tak mówi do człowieka: «Stworzyłem cię bez ciebie, ale nie zbawię cię bez ciebie». Bóg chce, abyśmy użyli ofiarowanej nam broni przeciwko naszym trzech głównym nieprzyjaciołom: światu, ciału i szatanowi. Nie lękajmy się ich, gdyż opatrzność Boża doskonale nas uzbroiła. Mamy dobrą broń i silnego sprzymierzeńca, to znaczy Boga, którego nikt nie może pokonać, ani Mu się sprzeciwić. (...) Nikt nie może zmusić mnie do grzechu śmiertelnego, ani szatan, ani stworzenie, jeśli sam tego nie zechcę. Jeśli zatem człowiek nie zdejmie z ramienia tej broni i nie odda jej w ręce szatana za zgodą wolnej woli, to nigdy nie zostanie pokonany. Chociaż bowiem pokusy i ułudy szatana, ciała i świata atakują jego ciało zatrutymi strzałami, chociaż szatan atakuje go pokusami, podstępem i oszustwem, a świat – bogactwem, marnością i pychą, to jednak człowiek nigdy nie zgrzeszy, jeżeli wolna wola (a jest ona wielką panią, a nie prostą służącą) nie przyzwoli na owe nieuporządkowane, niemoralne zamiary. Grzech zależy tylko od wolnej woli, którą Bóg nas obdarzył nie z obowiązku, a z miłosierdzia.”

Pięknie uczyła też św. Katarzyna o powołaniu, odpowiadając na pytanie, czy małżeństwo lub bogactwo może być przeszkodą dla zbawienia duszy – w liście do Lorenzo del Pino (doktora praw Uniwersytetu Bolonii oraz rajcy tego miasta) z przełomu 1377/1378 r. pisała: „Ktoś mógłby jednak zapytać: «Co mam zrobić, skoro posiadam bogactwa i żyję w stanie małżeńskim, a rzeczy te mogą być szkodliwe dla mojej duszy?» Najdroższy bracie, w każdym stanie człowiek może zbawić swoją duszę i otrzymać życie łaski, byle tylko nie popełniał grzechu śmiertelnego. Każdy stan jest miły Bogu. Nie przyjmuje On od nas stanów, ale zważa tylko na święte pragnienia. Możemy zatem posiadać bogactwa, żyć w małżeństwie, ale tak jak należy, to znaczy – zgodnie z uporządkowaną wolą. Wszystko bowiem, co uczynił Bóg, jest dobre i doskonałe, oprócz grzechu. Bóg nie stworzył grzechu, a zatem grzech nie jest dobry ani godzien miłości. Człowiek, jeśli chce, może posiadać bogactwa i urzędy światowe, gdyż nie obraża przez to Boga, ani nie szkodzi swej duszy. Gdyby jednak porzucił wszystko, doszedłby do większej doskonałości, doskonalszą bowiem rzeczą jest porzucić niż posiadać. Jeśli jednak nie chce od razu wyrzec się tego, co posiada, to powinien uczynić to przynajmniej w świętym pragnieniu, nie przywiązując się do niczego, tylko do Boga. Człowiek powinien też używać posiadane rzeczy według potrzeb swoich i swojej rodziny jako rzeczy wypożyczone, a nie własne. Gdy tak postępuje, nie odczuwa przykrości z powodu utraty jakiejś rzeczy, nie cierpi się bowiem nigdy, tracąc rzecz niekochaną. (...) Widzisz, drogi bracie, że przemijają rzeczy tego świata. Należy je zatem posiadać mądrzę, ze światłem rozumu, kochając je tak, jak należy. Wtedy posiadamy je bez winy, ale z łaską, ze szczodrobliwością serca, a nie ze skąpstwem, z litością dla biednych, a nie z okrucieństwem, z pokorą, a nie z pychą, z wdzięcznością, a nie z zarozumiałością. Wtedy uznajemy, że wszystko zawdzięczamy naszemu Stwórcy, a nie samym sobie.”

Święta Katarzyna dostrzegała również pokutny i odkupieńczy wymiar kary śmierci, którą – chyba nieco pochopnie, powołując się wyłącznie na osobisty pogląd – potępił papież Franciszek. Święta Katarzyna asystowała przy wykonaniu wyroku śmierci na młodym mieszkańcu Perugii, Niccolo Tuldo, który dopuścił się spiskowania przeciwko republice. Katarzyna nie zabiegała o ułaskawienie skazańca albo zamianę kary śmierci na więzienie – wiedziała bowiem, że zgodnie z ówczesnym prawem zasłużył na śmierć. Natomiast troszczyła się o jego duszę – skłoniła go do spowiedzi, a następnie towarzyszyła mu w dniu egzekucji. Tak o tym pisała św. Katarzyna w liście do swego spowiednika o. Rajmunda z Kapui: „W dniu wykonania wyroku przyszłam do niego wczesnym rankiem, zanim jeszcze zaczęły bić dzwony, a on bardzo się ucieszył. Zaprowadziłam go na mszę świętą i przyjął komunię świętą, której już nigdy potem nie przyjął. Jego wola była uspokojona i poddana woli Bożej. Lękał się tylko tego, że nie potrafi być silny aż do ostatniej chwili. Jednak niezmierzona, niezgłębiona dobroć Boga wyprowadziła go z błędu, obdarzając go taką miłością i pragnieniem Boga, że nie mógł już dłużej żyć bez Niego. Mówił do mnie: «Bądź ze mną i nie opuszczaj mnie, a będzie mi dobrze i umrę szczęśliwy». Położył głowę na mej piersi, a ja poczułam wtedy radość i zapach jego krwi, którą pragnę przelać za słodkiego Oblubieńca, mego umiłowanego Oblubieńca, Jezusa Chrystusa. Gdy w mojej duszy rosło owo pragnienie, poczułam jego strach. Powiedziałam przeto: «Nie lękaj się, miły mój bracie, już niedługo przeżyjemy zaślubiny. Pójdziesz na nie skąpany w słodkiej Krwi Syna Bożego, z drogim imieniem Jezusa na ustach, a chciałabym, żeby to imię nigdy nie wyszło ci z pamięci. Będę na ciebie czekać w miejscu stracenia». I wyobraź sobie, ojcze i synu, że w tym momencie jego serce wyzwoliło się z wszelkiego lęku, a twarz ze smutnej stała się promienna. Cieszył się i radował, mówiąc: «Za cóż mi ta wielka łaska, że radość duszy mojej będzie na mnie czekać na świętym miejscu stracenia?». Zobacz, ojcze, otrzymał tak wielkie światło, że miejsce stracenia nazywał świętym! Potem rzekł: «Pójdę radosny i silny; skoro wiem, że na mnie czekasz, będzie mi się dłużyła droga i będzie mi się wydawało, że idę tysiąc lat». Powiedział tyle miłych słów, że serce me pęka z wdzięczności do Boga. Czekałam więc na niego na miejscu kaźni. Czekając, modliłam się nieustannie i jednoczyłam się z Maryją i Katarzyną, dziewicą i męczennicą. Zanim przyszedł, położyłam moją głowę na pniu katowskim (...). Błagałam Maryję i mówiłam Jej, że chcę, aby udzieliła mu łaski światła i pokoju serca i aby w ostatnim momencie zrozumiał, że dochodzi do swego celu. (...) Po chwili nadszedł skazaniec, pokorny jak baranek, a gdy mnie ujrzał, zaczął się uśmiechać. Chciał, żebym uczyniła nad nim znak krzyża, a ja przeżegnawszy go, powiedziałam: «Dalej, śmiało, na zaślubiny, miły mój bracie! Już wkrótce będziesz miał życie, co nie przemija». Schylił się bardzo pokornie, ja zaś położyłam jego głowę na pniu i pochyliwszy się nad nim, mówiłam mu o Krwi Baranka. Usta jego wymawiały dwa słowa: Jezus i Katarzyna. Gdy to mówił, przyjęłam jego głowę w moje dłonie i podniósłszy oczy ku Bożej dobroci, zawołałam: «Ja chcę!». Wtedy ukazał mi się Bóg-Człowiek, którego widziałam tak wyraźnie, jak widzi jasne słońce. DO swego przebitego boku przyjmował On krew skazańca i mieszał ją ze swoją Krwią. Ogień świętego pragnienia, zapalony i przechowywany w duszy tego człowieka dzięki łasce, łączył się z pożarem Bożej miłości. Przyjąwszy krew oraz pragnienie, Chrystus przyjął duszę i włożył ją do skarbca swego otwartego boku pełnego miłosierdzia. Pokazał w ten sposób, że pierwsza Prawda przyjmuje dusze tylko dzięki łasce i miłosierdziu, a nie dzięki jakiemuś innemu działaniu”.

W 1374 r. na wezwanie władz zakonnych posłusznie przybyła do Florencji, aby poddać się osądowi kapituły dominikanów, zaniepokojonych skargami wnoszonymi na jej nauczanie. Kapituła potwierdziła ortodoksyjność głoszonych przez nią poglądów. W 1375 r. podróżowała między Pizą i Lukką, próbując odwieść oba miasta od przystąpienia do ligi antypapieskiej. W tym samym roku, w Pizie, na jej ciele ukazały się stygmaty. W 1378 r. w imieniu papieża uczestniczyła w negocjacjach pokojowych między Państwem Kościelnym a ligą włoskich państewek pod wodzą Florencji.

Będąc już w Sienie, Katarzyna założyła w swojej okolicy klasztor Matki Bożej Anielskiej na zamku Belcaro. W lecie udała się do Val d’Orcia, aby zaprowadzić pokój między dwiema rywalizującymi gałęziami rodu Salimbenich. Tutaj otrzymała wizję-oświecenie, które legło u podstaw „Księgi Boskiej Nauki”, zwanej także „Dialogiem o Bożej Opatrzności”. W tym czasie nauczyła się także pisać. Niewiele już jednak zostało jej życia, aby nacieszyć się tą umiejętnością.

Po śmierci papieża Grzegorza doszło do buntu w kolegium kardynalskim, wskutek którego po wyborze papieża Urbana VI wybrano antypapieża Klemensa VII, popieranego m.in. przez Francję. Tak zaczęła się wielka schizma zachodnia. Św. Katarzyna na zaproszenie papieża Urbana VI przybyła do Rzymu, aby wspierać go radą i przekonywać kardynałów i lud rzymskich do prawowitego następcy św. Piotra. Mimo jej starań, do pojednania nie doszło – schizma miała potrwać jeszcze 40 lat, do 1417 r. Ona zaś zmarła w wieku 33 lat w 1380 r.

W 1461 r. została kanonizowana przez papieża Piusa II (notabene byłego biskupa Sieny). W 1866 r. papież Pius IX ogłosił św. Katarzynę współpatronką Rzymu, następnie w 1939 r. uczynił ją patronką Włoch (obok św. Franciszka z Asyżu), w 1970 r. papież Paweł VI ogłosił ją Doktorem Kościoła (jedyna analfabetka w tym gronie najwybitniejszych intelektualistów zasłużonych dla doktryny katolickiej), a w 1999 r. papież Jan Paweł II ogłosił ją współpatronką Europy.

27/04/2024

O. Józef Witko dla Fronda.pl: Eucharystia uzdrawia albo oskarża. "Nasze uzdrowienie, w jakimkolwiek wymiarze (ducha, duszy i ciała), czyli uzdrowienie całego człowieka dokonało się przez rany Jezusa" - mówi portalowi Fronda.pl ojciec Józef Witko.

PoniedziałekDZIEŃ PAMIĘCI O POMORDOWANYCH KAPŁANACH.-W poniedziałek (29 kwietnia), obchodzimy w Polskim Kościele Dzień M...
27/04/2024

Poniedziałek
DZIEŃ PAMIĘCI O POMORDOWANYCH KAPŁANACH.
-
W poniedziałek (29 kwietnia), obchodzimy w Polskim Kościele Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej w rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Dachau, w którym zamordowano najwięcej kapłanów.

Zapraszamy do 🙏
27/04/2024

Zapraszamy do 🙏

LITURGIA CZYTAŃ NA NIEDZIELĘ.-(Dz 9, 26-31)Kiedy Szaweł przybył do Jeruzalem, próbował przyłączyć się do uczniów, lecz w...
27/04/2024

LITURGIA CZYTAŃ NA NIEDZIELĘ.
-
(Dz 9, 26-31)
Kiedy Szaweł przybył do Jeruzalem, próbował przyłączyć się do uczniów, lecz wszyscy bali się go, nie wierząc, że jest uczniem. Dopiero Barnaba przygarnął go i zaprowadził do apostołów, i opowiedział im, jak w drodze Szaweł ujrzał Pana, który przemówił do niego, i z jaką siłą przekonania występował w Damaszku w imię Jezusa. Dzięki temu przebywał z nimi w Jerozolimie, z siłą przekonania przemawiając w imię Pana. Przemawiał też i rozprawiał z hellenistami, którzy usiłowali go zgładzić. Bracia jednak, dowiedziawszy się o tym, odprowadzili go do Cezarei i wysłali do Tarsu. A Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii. Rozwijał się i żył bogobojnie, i obfitował w pociechę Ducha Świętego.

Psalm (Ps 22 (21), 26b-27. 28 i 30ab. 30c-32)
REFREN: Będę Cię chwalił w wielkim zgromadzeniu

Wypełnię moje śluby wobec czcicieli Boga.
Ubodzy będą jedli i zostaną nasyceni,
będą chwalić Pana ci, którzy Go szukają:
«Serca wasze niech żyją na wieki».

Przypomną sobie i wrócą do Pana wszystkie krańce ziemi,
oddadzą Mu pokłon wszystkie szczepy pogańskie.
Jemu się pokłonią wszyscy śpiący w ziemi,
przed Nim zegną się wszyscy, którzy staną się prochem.

Moja dusza będzie żyła dla Niego,
potomstwo moje Jemu będzie służyć,
przyszłym pokoleniom o Panu opowie.
I sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi,
który się narodzi:
«Pan to uczynił».

(1 J 3, 18-24)
Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą. Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serca. A jeśli serce oskarża nas, to przecież Bóg jest większy niż nasze serca i zna wszystko. Umiłowani, jeśli serce nas nie oskarża, to mamy ufność w Bogu, a o co prosić będziemy, otrzymamy od Niego, ponieważ zachowujemy Jego przykazania i czynimy to, co się Jemu podoba. Przykazanie zaś Jego jest takie, abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali się wzajemnie tak, jak nam nakazał. Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał.

Aklamacja (J 15, 4a. 5b)
Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Kto trwa we Mnie, przynosi owoc obfity.

(J 15, 1-8)
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeżeli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami".

27/04/2024

Dziś przypada 10. rocznica kanonizacji papieża-Polaka, Jana Pawła II. 27 kwietnia 2014 r. odbyła się podniosła i nie mająca precedensu w najnowszej historii

😇 na czwartek.
25/04/2024

😇 na czwartek.

Dziś święto św. Marka, ucznia św. Piotra Apostoła, autora jednej z czterech Ewangelii, patrona pisarzy, notariuszy, murarzy, koszykarzy i szklarzy. Towarzysz św. Pawła z Tarsu w jego podróżach misyjnych po świecie, którego porzucił w chwili słabości, wracając do Jerozolimy. Stanął jednak na nogi, podejmując się pracy apostolskiej pod okiem św. Barnaby, a następnie św. Piotra. Ewangelię napisał na prośbę swego drugiego mistrza, na potrzeby chrześcijan przebywających na dworze cesarskim w Rzymie. Wedle tradycji Marek miał być założycielem gminy chrześcijańskiej w Aleksandrii i jej pierwszym biskupem. Tam również miał ponieść śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona.

Marek w księgach Nowego Testamentu występuje pod imieniem Jan. Dzieje Apostolskie (Dz 12, 12) wspominają go jako "Jana zwanego Markiem". Pochodził z Palestyny. Imienia jego ojca nie znamy. Zapewne w czasach publicznej działalności Pana Jezusa jego matka, Maria, była wdową; pochodziła z Cypru.

Dom jego matki w Jerozolimie stał się miejscem spotkań dla chrześcijan, w którym odbywały się zebrania modlitewne. Tam zapewne Marek poznał Piotra, który częściej bywał w tym domu. Jest bardzo prawdopodobne, że matka Marka była właścicielką Wieczernika, gdzie Chrystus spożył z Apostołami ostatnią wieczerzę. "Człowiek niosący dzban wody" (Mk 14, 13) - to prawdopodobnie Marek. Jest również bardzo możliwe, że matka Marka była właścicielką ogrodu Getsemani na Górze Oliwnej. Marek bowiem w swojej Ewangelii podaje ciekawy szczegół, o którym żaden z Ewangelistów nie wspomina: że w czasie modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu znalazł się w nim (zapewne w budce czy też w małym domku, jaki się tam znajdował) pewien młodzieniec. Kiedy usłyszał krzyki zgrai żydowskiej, obudził się i owinięty jedynie prześcieradłem, wybiegł na zewnątrz. Kiedy zobaczył, że Jezusa zabierają oprawcy, zaczął krzyczeć. Wtedy ktoś ze służby świątyni podbiegł do niego, aby go pochwycić, ale on uciekł, zostawiając prześcieradło w rękach pachołka (Mk 14, 15).

Marek był uczniem św. Piotra. Prawdopodobnie zaraz po zesłaniu Ducha Świętego św. Piotr udzielił Markowi chrztu, dlatego nazywa go swoim synem (1 P 5, 13). Wieczernik służył Apostołom za dom schronienia po śmierci Chrystusa Pana. Tam właśnie udał się książę Apostołów zaraz po swoim cudownym uwolnieniu przez anioła z więzienia (Dz 12, 11-17).

Kiedy w 44 r. św. Paweł i św. Barnaba przybyli do św. Piotra z jałmużną dla Kościoła w Jerozolimie, znaleźli św. Piotra i św. Jakuba w Wieczerniku. Barnaba był krewnym Marka. Marek towarzyszył Barnabie i Pawłowi w podróży do Antiochii, a potem w pierwszej podróży na Cypr. Kiedy zaś Paweł chciał iść w głąb Małej Azji przez wysokie góry Tauru, Marek zdecydował się na powrót do Jerozolimy (z niewiadomych przyczyn), co bardzo rozgniewało Apostoła. Możliwe, że Marek po prostu nie czuł się na siłach, aby ponosić trudy tak uciążliwej pieszej wyprawy i dlatego w 49 r. w Perge zawrócił (Dz 12, 25; 13, 13).

Kiedy Paweł wybierał się z Barnabą w swą drugą podróż apostolską, Barnaba chciał zabrać ze sobą Marka, ale Apostoł nie zgodził się na to, wspominając, że już raz się na nim zawiódł. Wtedy Barnaba opuścił Pawła, zabierając ze sobą Marka. Była to wyspa rodzinna Barnaby, a może także i Marka (Dz 15, 35-40). W kilkanaście lat potem, w 61 r., widzimy ponownie Marka przy Pawle w Rzymie. Pisze o tym sam Apostoł w Liście do Kolosan i do Filemona (Kol 4, 10; Flm 24). Możliwe, że Marek wybierał się wtedy, wysłany przez św. Pawła, do wspomnianych adresatów, gdyż Apostoł narodów żąda dla niego gościnnego przyjęcia.

W Liście do Tymoteusza, który pisze z więzienia, Paweł prosi, aby przybył do niego także Marek, jest mu bowiem "przydatny do posługiwania" (2 Tm 4, 1).
Na tym urywają się wszelkie historyczne wiadomości o św. Marku. Nie wiemy nic pewnego o jego dalszych losach. Według tradycji sięgającej Euzebiusza z Cezarei miał być założycielem gminy chrześcijańskiej w Aleksandrii i jej pierwszym biskupem.

Największą zasługą św. Marka jest to, że zostawił nam napisany zwięzły opis życia i nauki Pana Jezusa – jedną z czterech Ewangelii. Jego autorstwo potwierdza najstarsza tradycja kościelna. Już Papiasz (60-130), biskup Hierapolis, którego świadectwo przekazał Euzebiusz z Cezarei, pisze, że Marek – towarzysz i uczeń św. Piotra – napisał ewangelię. Zamierzał przy tym tylko przekazać katechezę Piotra tak, jak ją zachował w pamięci, dbając tylko o to, aby nie powiedzieć nic fałszywego. Papiasz zaznacza również, że w ewangelii Marka nie ma ścisłego porządku, ponieważ i Piotr nie przestrzegał go w swoim nauczaniu. Prawie zupełnie brakuje też w niej mów Jezusa i nie ma łączenia podobnych zdarzeń. Inni Ojcowie i pisarze kościelni: św. Ireneusz, Tertulian, Orygenes i św. Hieronim zaznaczają związek ewangelii z katechezą św. Piotra, a św. Klemens Aleksandryjski wspomina, że Marek napisał ewangelię według nauczania św. Piotra na życzenie chrześcijan przebywających na dworze cesarskim.

Marek prawdopodobnie napisał ją przed rokiem 62, w którym ukazała się Ewangelia według św. Łukasza. Tekst Markowy mógł więc powstać w latach 50-60. Autor zaczyna swoją relację od chrztu Pana Jezusa i powołania Piotra na Apostoła. Podaje on jako charakterystyczny szczegół pobyt Pana Jezusa w domu św. Piotra i uzdrowienie jego teściowej (Mk 1, 29-31).

Podanie nazywa Marka „interpres Petri”, czyli tłumaczem Piotra, ponieważ towarzyszył mu w głoszeniu Słowa Bożego w synagogach i miejscach publicznych, zaś na prośbę wiernych spisał nauki głoszone przez pierwszego z Apostołów.

Święty Marek znał doskonale język aramejski i grecki. Ewangelię swoją pisał nie dla Żydów, gdyż często tłumaczy słowa aramejskie na język grecki (Mk 5, 4; 14, 36; 15, 22). Tłumaczy również zwyczaje żydowskie (Mk 7, 1-23; 14, 12). Ewangelię swoją pisał zapewne w Rzymie, gdyż przypomina znanych w Rzymie gminie chrześcijańskiej: Aleksandra i Rufusa (Mk 15, 21) jako pośrednich świadków męki Pańskiej.

Jeśli dać wiarę podaniom o związkach Marka z Aleksandrią, to prawdopodobnie również tam poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona. Inni przesuwają datę jego śmierci do czasów cesarza Trajana (98-117), co jest jednak mało prawdopodobne, bo ten władca był zwolennikiem daleko posuniętej tolerancji wobec chrześcijan (do tego stopnia, że św. Grzegorz Wielki wyrażał pogląd, że Trajan został zbawiony, mimo iż był poganinem). Według tradycyjnego podania o męczeństwie – które może mieć jednak charakter legendarny, zważywszy, że nic o nim nie wspomina św. Hieronim - poganie wkroczyli pewnego razu do świątyni, w której biskup Marek odprawiał Mszę Świętą i pojmali go. Następnie przywiązawszy powrozami do powozu, ciągnęli po ziemi i ostrych kamieniach, raniąc niemiłosiernie ciało Świętego, które zostawiało za sobą smugę krwi w drodze do lochu, w którym został uwięziony. Tam – pocieszony cudowną wizją Pana Jezusa, który objawił mu się w takiej postaci, w jakiej widzieli Go uczniowie chodzącego po ziemi, mówiąc: „Marku, Ewangelisto mój, pokój z tobą” – gotował się do męczeńskiej śmierci. Nazajutrz oprawcy wywlekli półżywego Apostoła i postanowili zamęczyć go tym samym sposobem, co poprzedniego dnia. Święty Marek zmarł włóczony ulicami miasta. Uwielbił Chrystusa nie tylko słowem, ale i przykładem poświęcenia dla chwały Jego świętego imienia.
Ciało Świętego zostało pogrzebane w jaskini, w której gromadziła się aleksandryjska wspólnota wiernych, a na początku IV wieku wybudowano w tym miejscu kościół. Święty Marek jest szczególnie czczony w Wenecji, podanie bowiem głosi, iż relikwie jego zostały właśnie tam przeniesione około roku 870 wobec zagrożenia profanacją ze strony muzułmanów atakujących egipskie ziemie zamieszkałe przez chrześcijan – stąd też największy plac i bazylika w Wenecji noszą imię tego właśnie świętego Patrona.

Święty Marek jest patronem pisarzy, notariuszy, murarzy, koszykarzy i szklarzy oraz miast: Bergamo, Wenecji, a także Albanii. Przyzywany podczas siewów wiosennych oraz w sprawach pogody.

Na obrazku "Św. Marek" pędzla XVII-wiecznego włoskiego malarza Carla Maratty.
Jako uczeń św. Piotra Apostoła, nosi szaty w jego barwach: żółtym symbolizującym zdradę i ludzką słabość oraz niebieskim symbolizującym dostojeństwo i człowieka odrodzonego w Chrystusie. Święty jedną ręką opiera się na księgach, które bez wątpienia symbolizują Ewangelie, a drugą ręką delikatnie gładzi po głowie lwa, który jest symbolem Ewangelii jego autorstwa. Ewangelia wg św. Marka zaczyna się bowiem od św. Jana Chrzciciela na pustyni, a lew najbardziej kojarzył się wówczas z pustynią.

24/04/2024
Zaproszenie.
24/04/2024

Zaproszenie.

Adres

Kościelna 19A (Kancelaria)
Kozłowo
13-124

Godziny Otwarcia

Wtorek 17:30 - 17:45
Środa 17:30 - 17:45
Czwartek 17:30 - 17:45
Piątek 17:30 - 17:45

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Kozłowo. Bieżące informacje. umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij