07/10/2025
Już dwa lata temu protestowaliśmy przeciwko temu, że europosłanka Elżbieta Łukacijewska publicznie atakuje katolików za ich poglądy. Wtedy powodem były jej obraźliwe komentarze wobec wiernych z rzeszowskiej katedry, którzy odważyli się przedstawić stanowisko Kościoła w sprawie procedury in vitro. W odpowiedzi na te słowa Stowarzyszenie Europa Tradycja skierowało list do przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej (EPP), Manfreda Webera, zwracając uwagę, że podobne zachowania stoją w sprzeczności z wartościami chrześcijańskiej demokracji, z której wywodzi się sama EPP.
Od pani Łukacijewskiej oczekiwaliśmy wówczas nie emocjonalnych reakcji i nieprzemyślanych oskarżeń, lecz merytorycznego stanowiska – uczciwej odpowiedzi na konkretne pytania dotyczące moralnych i prawnych konsekwencji procedury in vitro. Przygotowaliśmy i przekazaliśmy jej całą serię szczegółowych pytań, obejmujących kwestie bioetyczne, prawne i społeczne.
Do dziś nie doczekaliśmy się żadnej odpowiedzi.
Nie było refleksji, dialogu ani próby zrozumienia drugiej strony.
Zamiast tego nastąpiła eskalacja ataków – tym razem już nie tylko na poziomie dyskusji o poglądach, ale w formie czysto personalnych, dyskryminacyjnych wypowiedzi, w których pani Łukacijewska domaga się faktycznego wykluczania katolików z zatrudnienia w instytucjach publicznych.
Europosłanka, reprezentująca partię, która deklaruje przywiązanie do zasad równości i tolerancji, otwarcie głosi dziś pogląd, że osoby, „dla których religia jest ważniejsza od zdrowia i życia pacjentów”, nie powinny być pracownikami szpitali. To w istocie wezwanie do dyskryminacji światopoglądowej – do pozbawiania ludzi pracy tylko dlatego, że są katolikami i że odważnie bronią swoich przekonań.
W tej sytuacji uznaliśmy za konieczne ponownie opublikować nasze pismo z 2023 roku.
Niech każdy sam oceni, czy to my mieliśmy rację, ostrzegając przed narastającą nietolerancją wobec katolików, czy też ci, którzy dziś, dwa lata później, publicznie żądają ich wykluczania z życia zawodowego.
Szanowna Pani
Elżbieta Łukacijewska
Poseł do Parlamentu Europejskiego
“Nie rozumiem, skąd w ludziach jest tyle zła, zacietrzewienia i niezrozumienia” - była łaskawa napisać Pani Poseł komentując fakt, iż katolicy z rzeszowskiej Katedry ośmielili się wyrazić moralne wątpliwości w stosunku do procedury sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego (tzw. in vitro).
Ne jest wielką tajemnicą, iż środowisko naszego stowarzyszenia uczestniczyło w formułowaniu zagadnień, które w formie projektu obywatelskiej uchwały podpartej stosowną ilością podpisów, została w ostatnich dniach przedstawiona prezydentowi Rzeszowa Konradowi Fijołkowi. Uważamy, iż jeśli polityk decyduje się na mocne zaangażowanie w kwestie, posiadające doniosłość moralną, jeśli czyni to odpowiedzialnie (a nie tylko dla medialnego poklasku), powinien być gotów nie tylko bronić, ale wręcz propagować swe stanowisko etyczne. Pani Poseł zdecydowała się w kategorycznych słowach potępić wiernych z rzeszowskiej Katedry. Czy w tej sytuacji zasadne jest oczekiwanie, iż również Pani Poseł zechce rozwinąć swe poglądy, przez odpowiedź na kilka pytań tych, dla których zagadnienie sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego, nie jest aż tak oczywiste?
1. Czy przepisy dopuszczające procedurę in vitro jedynie do heteroseksualnych par ograniczają prawa osób homoseksualnych, w związku z czym za moralnie i prawnie dopuszczalne należy uznać stosowanie procedury in vitro dla związku dwóch kobiet, uznając ich prawo do poczęcia dziecka bez ojca?
2. Czy przepisy dopuszczające procedurę in vitro jedynie do heteroseksualnych par ograniczają prawa osób homoseksualnych, w związku z czym za moralnie i prawnie dopuszczalne należy uznać stosowanie procedury in vitro dla związku dwóch mężczyzn przy użyciu tzw. surogatki?
3. Czy przepisy dopuszczające procedurę in vitro jedynie do par, ograniczają prawa do rodzicielstwa indywidualnych osób, w związku z czym za moralnie i prawnie dopuszczalne należy uznać stosowanie procedury in vitro u kobiety, uznając ich prawo do poczęcia dziecka bez ojca?
4. Czy przepisy dopuszczające procedurę in vitro jedynie do par, ograniczają prawa do rodzicielstwa indywidualnych osób, w związku z czym za moralnie i prawnie dopuszczalne należy uznać stosowanie procedury in vitro w przypadku mężczyzny, przy użyciu tzw. surogatki?
5. Czy obecnie prowadzone procedury in vitro, doświadczenia i badania w związku z tym prowadzone, mogą stać się cześcią transhumanistycznego przedsięwzięcia w postaci tzw. sztucznej macicy (ektogeneza)? Czy jest to pożądany i dopuszczalny kierunek rozwoju technologii in vitro? Jeśli tak, komu powinno przysługiwać prawo korzystania z tej technologii? Poszczególnym osobom? Parom? Na jakich zasadach? Czy w tej koncepcji nadal będą osoby uznawane za rodziców, czy jest to część koncepcji całkowitego przebudowania społeczeństwa w kierunku wyeliminowania relacji międzypokoleniowych o treści obecnego rodzicielstwa i rodziny?
6. Czy za moralnie i prawnie dopuszczalne powinno być uznane preimplementacyjne diagnozowanie embrionów pod kątem selekcji płci, innych cech? Jeśli tak, to jakich, a w co należy uznać za niedopuszczalne?
7. Czy w wypadku niehomologicznego pochodzenia komórek rozrodczych, powstały w ten sposób człowiek powinien mieć prawo do poznania swojego pochodzenia? Na jakich zasadach? Czy powinny powstawać jakiś stosunki prawne na podstawie pochodzenia biologicznego (np. dziedziczenie), czy też zasadą powinno być, iż to osoby podejmujące decyzję o procedurze in vitro mogą skutecznie zdecydować o przyszłości człowieka, który przychodzi w ten sposób na świat (np. o jego wiedzy o biologicznym pochodzeniu)?
8. Czy adopcja zarodków powinna być dopuszczalna i na jakich zasadach? Obecne przepisy zdają się powodować skutki paradoksalne, skoro zarodek, jeśli pochodzi od kobiety, która stała się samotna, nie może sama podjąć się jego urodzenia, ale może przekazać go do adopcji. Co i dlaczego powinno być dopuszczalne w przypadku śmierci biologicznego ojca, gdy zarodek znajduje się w stanie zamrożenia? Matka powinna mieć możliwość dowolnego nim dysponowania? Możliwe powinno być wyrażenie woli w drodze testamentu, co do przyszłego losu zamrożonego zarodka?
9. Czy moralnie prawidłowe jest obecne rozwiązanie, iż możliwa jest tylko anonimowa adopcja? Dlaczego?
10. Co należy uczynić w związku z tym, iż nawet w sąsiadujących ze sobą krajach obowiązują odmienne przepisy regulujące procedury sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego, co powoduje “turystykę” dla podejmowania działań, które ktoś uznaje za korzystne dla siebie - ale skutki, również prawne, następują na terenie kraju pierwotnego? Czy transgraniczne przemieszczanie zamrożonych zarodków powinno być dopuszczalne? Na jakich zasadach?
11. Czy niszczenie zarodków powinno być dopuszczalne i na jakich zasadach? Czy prawidłowe moralnie jest rozwiązanie, iż po dwudziestu latach następuje “nacjonalizacja” zamrożonych zarodków i można je oddać do adopcji bez względu na wolę osób, od których pochodzą biologicznie? Czy zarodki których badania wykażą ułomność powinny być niszczone niezależnie od woli osób, od których pochodzą biologicznie?
12. Jakie powinny być zasady (przepisy prawne) rozstrzygania sporów między osobami, od których biologicznie pochodzi zarodek, w wypadku sporu (w tym sądowego)? Np. o to, czy zarodki powinny być zniszczone?
Pan
Manfred Weber
Przewodniczący
Europejska Partia Ludowa
Minęło wiele lat od chwili, gdy św. Jan Paweł II zachęcał nas, Polaków, byśmy przyłączyli się do struktur Unii Europejskiej. Co powiedziałby dziś?
Projekt europejski, który miał na myśli św. Jan Paweł II, to niewątpliwie odwołanie do tradycji powojennej chrześcijańskiej demokracji. Ocena tego nurtu, z perspektywy czasu, może być dyskusyjna. Jedno jednak nadal wydaje się aktualne. Życie ludzkiej społeczności może trwać i rozwijać się tylko na fundamencie duchowym. Dla powstania Europy konstytutywne w tym zakresie było chrześcijaństwo.
Takie refleksje nachodzą dziś, gdy obserwujemy, jak Pan Przewodniczący, w obliczu zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, usiłuje w europejskich stolicach doprowadzić do wzmocnienia, rozszerzenia obozu politycznego EPP. Jak powinniśmy się do tego odnosić my, Polacy? W świetle tego, co mówił nam św. Jan Paweł II? Jak nadać dzisiejszy wymiar jego słowom?
Teoretycznie, jest to zagadnienie bardzo interesujące. Czy praktyczną odpowiedzią jest, gdy czołowa posłanka EPP Elżbieta Łukacijewska angażuje się w lansowanie najbardziej dyskusyjnych etycznie postulatów lewicowej agendy?
To zastanawiające. Pan Przewodniczący zdaje się podejmować starania mogące sugerować, iż dostrzeżono konieczność powrotu EPP do korzeni. Akurat w Polsce, w tym samym czasie EPP radykalnie zmierza w lewo? Wręcz z rozbawieniem można było obserwować, gdy przed poprzednimi wyborami EPP udzielała w Polsce miejsca na swych listach politykom, o których wiadomo było z góry, iż zasilą bardziej lewicowe frakcje. Rzeczywiście jest tak, że teraz chcecie przekonywać Polaków głoszeniem lewicowych postulatów i bezpośrednimi atakami słownymi na katolików?
Odnosząc do niemieckich realiów czasem mówi się, iż Podkarpacie, to polska Bawaria. Niestety, przynajmniej gospodarczo, jest to na wyrost. Ale rzeczywiście, jeśli chodzi o kwestie moralne, przywiązania do nauczania Kościoła, sytuacyjnie niewątpliwie pełnimy taką rolę. Właśnie dlatego komuś może zależeć na przekazie: patrzcie, nawet na Podkarpaciu EPP atakuje katolików i nauczanie Kościoła.
Tych kilka myśli postanowiliśmy skierować do Pana Przewodniczącego, pozwalając sobie jednocześnie przesłać pismo, które skierowaliśmy do MEP EPP z Podkarpacia, pani poseł Elżbiety Łukacijewskiej.