06/10/2026
Św. Teresa od Jezusa "Księga życia"
"Ale mimo to, wiadomo Tobie, Panie, jak często wołałam do Ciebie, uniewinniając tych, którzy przeciwko mnie szemrali, bo zdawało mi się, że aż nadto słuszny do tego mieli powód. Było to wówczas, kiedy mnie w dobroci swojej powstrzymywałeś, Panie, abym Cię już tak ciężko nie obrażała, i kiedy zaczynałam uchylać się od wszystkiego, co czułam, że nie może się Tobie podobać. Ty zaś, zaledwie na tę lepszą drogę wstąpiłam, zaraz zacząłeś, Panie, otwierać swej służebnicy swoje skarby. Czekałeś tylko, abym miała dobrą wolę i gotowość do przyjęcia ich, tak prędko potem zacząłeś nie tylko użyczać mi tych skarbów, ale i nie ukrywałeś, że mi ich użyczasz.
Gdy więc te łaski Twoje we mnie stały się wiadome, zaczęto wysokiego nabierać rozumienia o tej, o której przecież nie było wiadomo wszystkim, jak jest zła i nędzna, choć ta nędza jej dość wyraźnie się przebijała. Zarazem jednak zaczęły się szemrania i prześladowania, moim zdaniem bardzo słuszne. Dlatego też do nikogo za to nie miałam urazy, ale owszem, błagałam Ciebie, byś miał na względzie powody, które ich do takich o mnie sądów skłaniały. Mówiono na mnie, że chcę uchodzić za świętą. Zarzucano mi, że wymyślam nowości, kiedy mnie wówczas daleko jeszcze było do tego, bym choć Regułę swoją w zupełności zachowywała albo bym dorównała tym bardzo dobrym i świętym zakonnicom, które były w tym domu, i nigdy, pewna tego jestem, im nie dorównam, jeśli Ty, Panie, sam tego w dobroci swojej nie sprawisz. Raczej na to tylko się zdałam, by psuć, co było dobrego, a zaprowadzać obyczaje niedobre – przynajmniej czyniłam, co było w mocy mojej, aby je zaprowadzić – a do złego moc miałam niemałą. Słusznie więc i bez żadnej winy tak o mnie źle sądzono. Nie były to, mówię, same tylko zakonnice, ale i inne osoby. Z Twojego dopuszczenia, Panie, tak się stało, abym usłyszała od nich prawdę, do której się przedtem nie poczuwałam."