24/08/2025
Gienia i Andrzej byli bardzo religijnym małżeństwem, Gienia potrafiła każdego dnia być w kościele do chwili kiedy pijany kierowca jadąc samochodem, bez hamulców zabił ich sześcioletniego syna. Wiara prysła jak mydlana bańka, skończyło się chodzenie do kościoła.
Pewnego dnia, po trzech latach jakaś kobieta zapytała Gienię czy wie, że ktoś ją bardzo kocha. Tak, wiem, odrzekła, mój mąż. Nieznajoma nie dawała za wygraną i powiedziała, że Jezus kocha ją jeszcze bardziej, dla Niego jest jedyną i bezcenną, za którą oddał swoje życie. To obudziło w niej tęsknotę za Bogiem, przyłączyli się z mężem do grupy Odnowy w Duchu Świętym w swoim kościele, gdzie na pewnym spotkaniu podczas modlitwy z włożeniem rąk Gienia oddała swoje życie Jezusowi. Uświadomiła sobie, że choć Jezus stał się jej osobistym Zbawicielem, to w zasadzie nic o Nim nie wie, znane jej były obrzędy i regułki modlitewne, ale osobistej relacji z nowym przyjacielem nie miała. Postanowili zatopić się z mężem w lekturze Biblii, jakież to były bezcenne odkrycia, świat duchowy stanął przed nimi otworem.
Postępy w poznawaniu Jezusa uzmysłowiły jej, że tragicznie zmarły syn jest w niebie, jak czytała, że do dzieci należy Królestwo Niebieskie. To przyniosło wielki pokój w jej zranione serce, była pewna, że spotkają się kiedyś razem w miejscu, które Jezus przygotował dla swoich dzieci.
Bóg dał im kolejnego syna, wielką radość, a po dłuższym czasie Duch Święty sprawił wielki cud w ich życiu, podjęli decyzję przebaczenia kierowcy przez którego zmarł ich syn, co wcale nie było łatwe. Wielu ludzi doradzało im, aby złożyli sprawę do sądu w celu ubiegania się o odszkodowanie, i choć nie mieli siły na ciąganie się po sądach, to ból, gorycz i nienawiść do kierowcy zatruwały im serca. Pewnego razu, gdzieś na chrześcijańskiej konferencji Gienia usłyszała wewnętrzny głos: czy jesteś gotowa oddać Mi swojego syna? Odpowiedziała, że tak, ale dopiero jak uzmysłowiła sobie, że Abraham był gotowy złożyć w ofierze swojego syna, oraz, że Bóg dał na śmierć swojego jednorodzonego Syna aby każdy, kto w niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne, jej serce umilkło i napełniło się pokojem, który może dać tylko Bóg. Puściła na wolność sprawcę wypadku, oddała go w Boże ręce. Od tamtego dnia przepełnia ich wielka radość i tęsknota za dniem, kiedy znów zobaczą swojego syna. Teraz naprawdę ich życie zmieniło się nie do poznania jak mówi pismo: czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.
Dziś ich dom jest otwarty dla wszystkich którzy kochają Jezusa, niezależnie od wyznania, i tych, którzy nie wierzą w Boga, ale chcą o tym porozmawiać. Dla wielu ich historia jest wielką pociechą. Gościć takich ludzi w naszej społeczności to prawdziwy przywilej. Przyjechali do nas całą grupką i obiecują, że nie po raz ostatni.