23/08/2026
Mt 16, 13-20
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
……………………………
Wyznanie wiary Piotra, które usłyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii skłania nas do refleksji nad naszą wiarą. Ta refleksja jest nam tym bardziej potrzebna, gdy widzimy, że jest wiele miejsc, gdzie wiara zanika. Dlaczego tak się dzieje?
Istnieje wiele nurtów filozoficznych, w których Bóg jawi się jako największe zagrożenie dla dobra człowieka. Według Marksa, Freuda, Feuerbacha czy Sartre’a, aby człowiek mógł być w pełni sobą, trzeba usunąć Boga. Wśród wielu istnieje przekonanie, że wiara ogranicza człowieka i odbiera wolność.
Człowiek, który jest blisko Chrystusa dobrze wie, że tak nie jest. Jest wręcz przeciwnie. Bóg nie tylko jest Stwórcą, który podtrzymuje całe stworzenie. Bóg zaprasza nas do tego, abyśmy mieli udział w życiu Boga. Chrystus po to stał się człowiekiem. Ojcowie Kościoła bardzo często powtarzali tę formułę, która streszcza naszą wiarę chrześcijańską:
"Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem".
Co to znaczy? Słowa te mówią o tym do czego zostaliśmy zaproszeni. Żaden program filozoficzny nigdy nie wysunął tak śmiałego twierdzenia o ludzkim przeznaczeniu. Jesteśmy wezwani do czegoś większego, czegoś co nas przekracza, ale co dzięki Bożej łasce jest możliwe – do tego, co Ojcowie Wschodu nazywali „theosis” – przebóstwienia, przemiany w Boga, uczestniczenia w Jego życiu, które jest wieczne.
Ta przemiana jest możliwa dzięki wierze. Stąd, jak słyszymy w dzisiejszej Ewangelii, Jezus zadaje uczniom to fundamentalne pytanie. Jest to pytanie skierowane do nas wszystkich:
„A wy za kogo Mnie uważacie?”.
Dlaczego Jezus zadaje to pytanie? Ponieważ chce podprowadzić uczniów do tego, by zrozumieli co jest istotną chrześcijaństwa. Jest nią RELACJA z Jezusem Chrystusem. To On znajduje się w centrum. Piotr był pierwszym, który odkrył tę prawdę:
„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.
Ten rybak, prosty człowiek, rozpoznał w Chrystusie kogoś więcej niż proroka i wybitnego nauczyciela. Dostrzegł w Jezusie Syna Boga żywego. Zdumiewające jest to, co na to wyznanie odpowiedział Jezus:
„Ty jesteś Piotr [Opoka], i na tej opoce zbuduję Kościół mój”. Mało tego, daje nam zapewnienie, że „bramy piekielne go nie przemogą”. To nie oznacza, że Kościół będzie wolny od ataków zła. Ataki będą i są! Ale Jezus daje nam zapewnienie, że żadne złe siły nie pokonają Kościoła. Wiara będzie zachowana. Być może prawdziwych wyznawców Chrystusa będzie garstka, ale będzie…
Już w 1958 roku Joseph Ratzinger (późniejszy papież Benedykt XVI) w swoim proroczym tekście o przyszłości Kościoła pisał o „Kościele pogan nazywających się jeszcze chrześcijanami”. Przyszły papież pisał o społeczności ludzi, którzy formalnie należą do Kościoła z tradycji, ale ich życie i myślenie są już całkowicie poza wiarą Kościoła. Papież jako wnikliwy obserwator pisał, że Europa stała się siedliskiem nowego pogaństwa, które narasta w samym sercu Kościoła i grozi mu drenażem od wewnątrz.
Te słowa skłaniają nas do refleksji: jaka jest moja wiara i w której grupie się znajduję? Przyszłość Kościoła – według niemieckiego papieża – przetrwa dzięki głębokiej wierze zakorzenionej w małych, autentycznych, zdeterminowanych wspólnotach ludzi, którzy na nowo wybierają Chrystusa wbrew panującemu prądowi. Również wbrew różnego rodzaju kryzysom czy załamaniom, także tym, które obserwujemy w Kościele.
Kard. Timothy Radcliffe napisał: „Nie mamy się czego obawiać w obliczu kryzysów. Kościół narodził się z jednego i odnawia się dzięki nim; kryzysy to nasza specjalność!”. Kiedy patrzymy na obecne niedociągnięcia czy porażki Kościoła, to podobnie jak Jezus, potrzebujemy odważnego i twórczego działania, a nie ucieczki.
Czasem niektórzy tłumaczą, że odpuścili sobie modlitwę, Mszę, bo mieli takie załamanie, chwile zwątpienia… Jednak taka postawa wywoła tylko większe zwątpienie… Właśnie w takich chwilach musimy jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga i – jak kobieta cierpiąca na krwotok – starać się zbliżyć do Chrystusa i dotknąć się Jego frędzli u płaszcza. Palcami dotknęła frędzli Jezusa, ale tak naprawdę dotknęła Jezusa swoją wiarą.
W obliczu załamania i kryzysu najważniejsze jest, aby zachować wiarę. Bóg ustawia Kościół na skale, nie tylko na moralności. Jeżeli ktoś wierzy w Jezusa, to nawet jeżeli upadnie, to wstanie i pójdzie dalej. Jak zabraknie wiary, to zabraknie chęci. Św. Bernard twierdzi, że „Święty to nie ktoś, kto nigdy nie grzeszy, ale ktoś, kto grzeszy coraz rzadziej i podnosi się coraz szybciej”. Dlatego tak ważne jest, aby trwać przy Bogu – wierzyć, że On jest.
Gdy św. Tomasz definiował cnotę wiary, to zauważył w niej dwa momenty:
1) Uruchomienie życia nadprzyrodzonego
2) Wychylenie rozumu ku tajemnicy, która przyjmuje to, co nie jest ewidentne i oczywiste.
Zapomina się często o tym pierwszym etapie, aby świadomie wybrać Boga, uruchomić życie nadprzyrodzone i zaangażować się w nie poprzez troskę o stan łaski uświęcającej, która pozwala na wzrost wiary. Dlatego Jezus zadaje każdemu z nas to najważniejsze pytanie: „A wy za kogo Mnie uważacie?”.
To jest pytanie, którego nie da się uniknąć. Można od niego uciekać, można je zagłuszać, ignorować, odkładać na później. Ale każdy człowiek wcześniej czy później musi odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla niego najważniejsze i komu naprawdę ufa. Kościół przetrwa nie dzięki temu, że kościoły będą zawsze pełne. Kościół przetrwa dzięki ludziom, którzy – jak Piotr – będą potrafili pośród różnego rodzaju kryzysów powiedzieć:
„Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6,68).
„Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16).
ks. Paweł Szlezinger SCJ..............................
🤝Wesprzyj nas w ewangelizacji:
👉 Link w komentarzu