11/08/2026
Nie żyj wiarą deklaratywną. Można Go wtedy nigdy nie spotkać.
W religii nie chodzi tylko o rozważania intelektualne, o wiedzę o Bogu.
Chodzi o spotkanie z Osobą. Wszystko bierze się ze spotkania.
Wszędzie są Jego ślady. W drugim człowieku. W ciszy. W pięknie. W słowie. W codzienności. Ale są też takie przestrzenie, w których
On zawsze czeka.
To trochę jak umówione spotkanie.
Ludzie zbudowali kościoły i powiedzieli:
„Panie Boże, to będzie miejsce naszego spotkania.”
I co pomyślałby każdy z nas, gdyby ktoś, z kim jesteśmy umówieni, powiedział: „Będę tam”? Po prostu — poszlibyśmy.
Bo skoro się umówiliśmy, skoro ktoś na mnie czeka, to ja też chcę tam być.
I Bóg powiedział: „Będę tam.”
Zaproponował Eucharystię — przestrzeń totalnego oddania się człowiekowi. Nie symbolicznego. Nie odległego .Ale prawdziwego.
„Będę tam. Przyjdź.”
Niektórzy umówili się z Nim w sakramencie kapłaństwa.
Wybrali tę szczególną przestrzeń spotkania.
A Bóg — ponieważ jest Osobą, ponieważ kocha i ponieważ jest wierny — odpowiedział:
„Będę tam. Będę zawsze czekał.”
Inni weszli w przestrzeń sakramentu małżeństwa.
Dwoje ludzi powiedziało:
„Panie, to będzie nasza przestrzeń spotkania z Tobą.
Bądź w naszym małżeństwie.”
A On, pełen czułości, odpowiedział:
„Będę z wami.”
Wiedział przecież, że nie wszystkie nasze wybory będą prowadziły do życia. Wiedział, że czasem będziemy trwali przy tym, co nas niszczy. Że będziemy podejmowali decyzje, które wprowadzają zamęt w nasze życie i raniące innych. Dlatego stworzył jeszcze jedną przestrzeń spotkania.
Sakrament pojednania.
Miejsce, w którym można się zatrzymać. Spojrzeć prawdzie w oczy.
Nazwać to, co się wydarzyło. Zobaczyć, gdzie zgubiliśmy drogę.
I odnaleźć początek. Nie po to, żeby zostać przygniecionym ciężarem winy,
ale żeby ruszyć dalej. Bez dodatkowego balastu.
To przestrzeń, w której człowiek może na nowo obrócić się w stronę Miłości.
Bo Bóg nie mówi:
„Najpierw się napraw, a potem przyjdź.”
On mówi:
„Przyjdź. Ja ci pomogę wrócić do życia.”
I nagle pytanie nie brzmi już:
„Czy Bóg jest?”
Może ważniejsze jest inne:
„Czy ja jestem tam, gdzie On na mnie czeka?”
Czy byliśmy umówieni?
Czy jeszcze pamiętasz?
Czy wiesz, gdzie On czeka na Ciebie?
Może całe życie szukamy Boga gdzieś daleko,
a On od dawna Jest w miejscu, o którym powiedział:
„Będę tam.” I czeka .Nie dlatego, że musi.
Dlatego, że kocha.
Więc…
jak się umawialiśmy?
Ale jest jeszcze jedno miejsce. Najbliższe.
Tak bliskie, że czasem trudno nam uwierzyć, że właśnie tam możemy Go spotkać.
Wnętrze mojego serca.
Można odwiedzać wiele kościołów, znać wiele modlitw, mówić wiele słów o Bogu —
i jednocześnie omijać miejsce, w którym On czeka najbliżej.
Można szukać Go w świecie, a nie wejść do własnego wnętrza.
Można słuchać o Nim, a nie zatrzymać się, żeby Go usłyszeć.
Można mówić do Niego, a nie pozwolić Mu odpowiedzieć.
A przecież serce także jest przestrzenią spotkania.
Tylko potrzeba odwagi aby wejść w przestrzeń Poza Czas .
Czasem wystarczy się zatrzymać. Zamilknąć. Zejść głębiej niż własne myśli.
Przestać na chwilę wszystko kontrolować.
I powiedzieć:
„Panie, jestem.
Wiem, że tutaj Jesteś.
Chcę Cię spotkać.”
I być może wtedy odkrywamy coś niezwykłego.
On czekał od dawna.
Czekał w Eucharystii.
Czekał w sakramentach.
Czekał w drugim człowieku.
Czekał w ciszy.
I czekał także we wnętrzu mojego serca. Od początku mówił tylko jedno: „Ja Jestem.” Więc może najważniejsze na dziś pytanie nie brzmi:
„Gdzie jest Bóg?” Tylko:
„Gdzie byliśmy umówieni?”