01/07/2023
Dzisiejszego, sobotniego poranka zadałem Panu pytanie, czy On rzeczywiście chce się nam objawić, tak osobiście jak i społecznie. Czy On ma zamiar przyjść do nas w szczególny sposób. Czy moje lub nasze szukanie Go nie jest obarczone zbyt wygórowanymi oczekiwaniami. Zadałem te pytania, ponieważ poczułem się nieco zmęczony, w moim odczuciu, mało owocnymi próbami wchodzenia głębiej w duchową rzeczywistość, przebijania się w modlitwie do skarbów nieba i wieloletnim mozołem duchowych poszukiwań.
W odpowiedzi natychmiast przypomniałem sobie obietnicę, którą otrzymałem od Pana około trzydzieści lat temu. Obietnica pochodziła z końcowej części księgi Hioba. Hiob przeżył tak głębokie i radykalne spotkanie z Wszechmocnym, że powiedział do Pana niezwykłe słowa: "Do tej pory znałem Cię tylko ze słyszenia, ale teraz moje oko ujrzało Cię." Po tym nawiedzeniu życie Hioba bardzo się zmieniło. Poznanie Pana sprawiło, że zaczął patrzeć na życie z innej perspektywy. Zostały przed nim również odsłonięte duchowe realia, wskutek czego zrozumiał sens swojego zmagania i cierpienia. Pan powiedział mi wtedy, że podobnie jak Hiobowi, Bóg nam także się objawi. Miałem wrażenie, że to objawienie będzie tak głębokie, że podobnie jak Hiob będziemy zdumieni tym, jak bardzo nasze dotychczasowe poznanie Go było powierzchowne i płytkie. "Do tej pory znałem Cię ze słyszenia, ale teraz moje oko ujrzało Cię". Kochani, to jest cel naszego istnienia. Widzieć Go bez żadnych ograniczających nasze postrzeganie duchowych zasłon. Poznanie Go jest największym możliwym skarbem do zdobycia. I On nas zachęca do jego zdobywania. Pan powiedział mi, że stanie się to, jeśli wytrwamy w przeciwnościach i trudnościach. To ważny element tej obietnicy, oznacza bowiem, że przeciwności i trudności będą bardzo rzeczywiste, a warunkiem nadchodzącego objawienia będzie okazanie wiary i wytrwałości w ich przechodzeniu. Myślę że wielkość nadchodzącej chwały jest proporcjonalna do poprzedzających ją przeciwności. Trudności, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, są w pewnym sensie bramą do Królestwa.
Żyjemy w czasach, w których ciemność, bezprawie, moc pokuszenia, grzechu, zepsucia i odstępstwa narasta, ale jednocześnie wzrasta objawienie Chrystusa i Jego pełni, sprawiedliwości, miłości i mocy w kościele i przez kościół.
Drugi fragment z Pisma, który przypomniał mi się w odpowiedzi na moje pytania, pochodzi z 2 Listu Piotra 1,19 i mówi o trzymaniu się słowa proroczego jak świecącej w ciemności pochodni, dopóki nie nadejdzie dzień, czyli dopóki to słowo się nie wypełni. Ten fragment bardzo dobrze podsumowuje to, co napisałem o wytrwałości i daje nam również dodatkowe zapewnienie, że nasze oczekiwanie zakończy się pełnym nastaniem dnia.
W tym wszystkim niezwykle istotne jest nie uleganie zniechęceniu, ale zachowanie nadziei. Zniechęcenie wykrzywia perspektywę i jak napisał Rick Joyner, jest zwiedzeniem, ponieważ nie widzimy wtedy rzeczywistości z Jego perspektywy, ale tak jak prezentuje ją nam wróg naszych dusz. Przeciwnik posyła oddziały demonów zniechęcenia, by atakowały duchowych pionierów, grupy ludzi bliskich przełomu, ponieważ panicznie boi się nadchodzącego Bożego Królestwa i jego sprawiedliwości. Chce zdławić wiarę i nadzieję w sercach ludzi, bo wie, że kiedy mu się to uda, wtedy jego rządy przedłużą się.
Niestety dzisiejsza scena polityczna w naszym kraju dosyć dobrze to ilustruje. Obecny rząd za żadne skarby nie chce dopuścić, by odebrano mu władzę, ponieważ zdaje sobie sprawę z tego, że będzie się to wiązało z pociągnięciem do odpowiedzialności za wieloletnie łamanie prawa i konstytucji, kłamstwa, afery, mega korupcję, szczucie jednych na drugich, ograbianie i dewastację kraju. Z pewnością posunie się do wykorzystania wszelkich dostępnych mu środków, by ją zatrzymać i umocnić. Przez lata próbował zdławić nadzieję w sercach Polaków i udawało mu się to przez długi czas. Ale teraz to się zmienia. Wzrasta nadzieja i wiara w zwycięstwo. Walka jednak trwa i wciąż będzie trwała. To jest czas, by włączyć się w nią zarówno duchowo jak i praktycznie. To ważny czas dla Polski i nie możemy go przespać, jeśli nie chcemy, by nasze dzieci i wnuki odziedziczyły po nas zrujnowany i zniewolony kraj.
Wróg naszych dusz działa podobnie. Jednak Pan wzywa nas do uchwycenia się nadziei, że nadchodzi zmiana, że wypełnią się Jego obietnice. Nadchodzi moc Jego Królestwa. Wierzę, że zbliża się objawienie Pana, które zaskoczy nas swoją głębią i mocą oraz wprowadzi na nowy poziom duchowego życia i poszerzy nasz wpływ na świat. Nie ustawajmy więc w szukaniu Jego oblicza. Wykorzystajmy czas urlopów i wakacji nie tylko na fizyczny odpoczynek, rekreację i relacje, co jest oczywiście ważne, ale także, a może przede wszystkim, na pogłębienie relacji z Nim samym. Szukajmy miejsca odosobnienia, czasu na post, modlitwę, uwielbienie i Słowo, bo tylko w tych rzeczach znajdziemy prawdziwy pokarm, pokrzepienie dla naszych serc i zobaczymy kierunek w którym Pan nas prowadzi.