08/04/2026
Miłość franciszkańska nie jest głośna.
Nie potrzebuje wielkich słów ani gestów.
Czasem objawia się w tym, że nie odwracasz głowy,
choć coś Cię drażni, boli, przeszkadza.
Że zostajesz — z miłości do Boga i człowieka.
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus uczyła,
że prawdziwa miłość zaczyna się tam,
gdzie kończy się wygoda.
Tam, gdzie trzeba znieść drugiego człowieka,
nie dlatego, że jest łatwy do kochania,
ale dlatego, że Bóg go kocha.
Matka Teresa pisała, że im bardziej pragnęła Boga, tym bardziej czuła się niechciana.
A jednak kochała dalej — nie dlatego, że była słaba, ale dlatego, że jej miłość była zakorzeniona w Bogu, a nie w odpowiedzi drugiego człowieka.
Franciszek płakał po braciach zamordowanych na misjach, bo kochał ich jak własne serce.
Ale nigdy nie przestał ufać, że miłość, która boli, wciąż jest miłością, jeśli rodzi dobro.
Miłość franciszkańska to troska o innych,
ale także troska o własną duszę.
To miłość, która daje, bo widzi Boga w drugim,
ale nie gubi Boga w sobie.