15/07/2026
Myliłam się, sądząc kiedyś, że kapłan nie powinien być „ponad” mną.
Dziś widzę to inaczej. Zrozumiałam, że kapłan nie jest kimś wyższym w sensie ludzkiej pozycji —
ale kimś, kogo Chrystus postawił bliżej swojego światła, żeby mógł je nieść dalej.
Patrzę zwykłymi oczami.
On patrzy oczami wiary, które kształtuje łaska.
I to nie jest „wyższość”, tylko zadanie, które go przerasta tak samo, jak przerastałoby mnie.
Czytając dzisiejszą Ewangelię i wracając do św. Bonawentury, zobaczyłam kapłaństwo spokojniej, bez wielkich słów.
Bonaventura pisał o sobie, że jest „grzesznikiem, niegodnym we wszystkim”, a jednak został wybrany — i dlatego szukał ciszy na Alwerni, żeby jego serce mogło odbijać światło Chrystusa.
To mnie poruszyło: że droga kapłana nie jest drogą przewagi, tylko drogą oczyszczania serca, tak aby przeświecał przez niego Pan.
W tym świetle kapłan jawi mi się nie jako „księciunio”,
ale jako człowiek, który próbuje żyć bliżej Boga niż własnych wrażeń i emocji.
Człowiek kontemplacji — nie idealny, nie bezbłędny —
ale wybrany do tego, by nieść światło tam, gdzie ja sama nie doszłabym ani rozumem, ani siłą.
Rozważanie ks. dr. Ottokara Prohaszki o wyborze apostołów tylko to potwierdziło: Chrystus wybiera ludzi prostych, zwyczajnych, a potem prowadzi ich wyżej, niż sami by się odważyli pójść.
WYBÓR APOSTOŁÓW .
A gdy w owym czasie wyszedł na górę, aby się modlić, spędził noc całą na rozmowie z Bogiem A skoro dzień nastał, przywołał uczniów swych i wybrał z pomiędzy nich dwunastu, których też nazwał apostołami (Łuk. 6, 12-13).
a) Jezus modli się na górze przez cała noc duszą, wpatrzoną w niebo i napełniającą się Bogiem. Niebo i Bóg znaczą kierunek jego myśli, w tę też stronę chce skierować oś ludzkości. Modli się długo i usilnie, bo zdaje sobie sprawę z tego, jak wielkie czeka go zadanie. Zamierza bowiem wybrać apostołów, którzyby byli jego zastępcami, namiestnikami i przejęli jego ducha. Naśladowanie Pana wymaga duszy pogłębionej, ześrodkowanej w sobie, wzniesionej ponad wrażenia zmysłowe, powierzchowność i ciasny widnokrąg. Surowej troski o czystość duszy, ascetyzmu potrzeba na to, by człowiek wydźwignął się nad tłum i urósł w mocarza ducha. O takie dusze modli się Jezus.
b) Do siebie ich przywołuje... do siebie na górę Jezus szuka człowieka wyższego. Kościół również chce wynieść kapłanów swoich ponad tłum, ponad więzy życia małżeńskiego i zarobkowego i powołuje ich do rzeczy wyższych. Wychowuje ich na dusze wytworniejsze i bardziej subtelne. Jezus modli się przez całą noc. I Kościół musi gorąco błagać, by praca jego miała powodzenie. Każdy wychowawca winien modlić się pilnie o to, by Pan wychowankom jego dał umysł pojętny i serce wielkie. Wszyscy powinniśmy wspinać się wzwyż ku Jezusowi, do wyzyn jego prawd i jego przykładu. Wzbudzajmy w sobie tęsknote do tych wyżyn!
c) A jakich wybiera ludzi? Rybaków. To nie wykwintnisie, bywaley salonów rzymskich, nie nakrapiają się werweną. Jakiemi oczyma spoglądają na nich nawet faryzeusze! Ci wybrańcy Pana to ludzie prości i hartowni, podobni do buków i do sokołów. Ich dusze są nieporuszoną jeszcze glebą dziewicza. Są to infirma mundi w ścisłem słowa znaczeniu. mało znać na nich wpływu świata. Bóg sam ich urabiał, bo jego boską namiętnością jest wszystko robić samemu. Ja was wybrałem. A co uczynił z nich Pan? Rybaków dusz, męczenników, świętych. Rzymskie bazyliki są ich mauzoleami. A jaki byłby ich los, gdyby byli pozostali na brzegach jeziora Genezaret? Chryste, ty naprawdę, jak nikt wywyższasz dusze do wiecznej chwały!
Rozmyślania o Ewangelii. Ks. dr. Ottokar Prohaszka, Kraków 1931 (Tasiemka na str. 298 była tam od dawna, taki przypadek)
https://www.clerus.org/bibliaclerusonline/en/index.htm