14/08/2026
Komentarz do Liturgii Słowa
Dwudziesta Niedziela zwykła
16 sierpnia 2026; Rok A, II
Czytania liturgiczne: Iż 56, 1. 6-7; Rz 11, 13-15. 29-32; Mt 15, 21-28
Pokój w duchu człowieka o smaku spełnienia
Odwiecznie, jak relacjonuje to cała biblijna historia, Bóg i Stwórca - wprost - służy Dobru człowieka. Dlatego też, tak ważne dla człowieka wiary jest poznać swojego Boga, bo prawdziwe doświadczenie Boga niesie mu niedostępny inaczej, niepowtarzalny nigdzie i z nikim– pokój o smaku spełnienia.
Dobro, Którym Bóg Jest, Jest duchowe i osobowe, Jest cudownie i niewidzialnie przemieniające człowieka, o ile człowiek Je przyjmie do swojego ducha. Dlatego tak ważne jest by wiedział człowiek, czym jest doświadczenie duchowe, doświadczenie Dobra. Nie wiedzę o Nim, ale Dobro. Już stwarzając człowieka, Bóg i Stwórca uczynił go na Swój obraz i podobieństwo, co do natury, które są podobne i różne, o ile ludzka nie jest spełniona istnieniem, tak jak spełniona jest natura Boga. Za dowód tego kardynalnie ważnego daru i wyposażenia człowieka i jego natury na Boży sposób, można uznać zasadnie to, iż każdy człowiek, a można powiedzieć, że z natury, pragnie Dobra. To jest, jak niewidzialny kompas dla człowieka w chwilach jego próby, jego zagubienia, zatracania się w podążaniu za tym, co sam bierze za dobre, bez rozwagi i namysłu i bez szukania doświadczenia Boga, dając się kusić do spełniania się nie w tym, co Jest Dobrem, prawdziwie. Zawsze i w każdym czasie, każdy człowiek może wejść na drogę Dobra i Boga i to właśnie za sprawa tego niezacieralnego w człowieku daru, jakim jest jego natura, z Boga wzięta.
Bóg w Swoim stwórczym planie Dobra dla człowieka, by Ono się spełniło w człowieku i dla człowieka całe, a zatem by Bóg na sposób duchowy napełnił człowieka, by się spełnił w człowieku, On jako Stwórca nie pomija żadnego spośród ludzi – i to także ze względu na wspólną naturę, zogniskowaną duchowo na Dobru. Bóg Jedyny Jest nie tylko Stwórcą, ale i Dobrem każdego z ludzi i nic tego nie może zmienić. Nie może tego zmienić człowiek, a jeśli byłby podejmował takie, nierozważne i bezmyślne działanie i byłby przyjmował taką postawę, a nadto przekonywał innych do takiego mniemania o nim, a co gorsza przymuszał do takiego jego traktowania, to i tak nie będzie w nim Ducha Bożego. Dobrze winni to zapamiętać, zrozumieć i stosować się pozytywnie w szczególności ci spośród ludzi, mających się za autorytety w wymiarze cywilnym czy religijnym. Jeśli pominą ten fakt, rozminą się z prawdą o sobie i o Bogu, bo ich działanie będzie to jedynie emanacja ich własnego ducha, a ten nie będzie podążał i nie będzie się spełniał Dobrem, Którym Bóg Jest. Ducha pociągniętego do działania nie Dobrem, ale kuszeniem człowieka do stawiania w jego codzienności - zawsze - w miejscu, które z istoty Dobra, zajmuje tylko Bóg.
Smakowanie Dobra i spełnienia
Bóg to Dobro duchowe i choć niewidzialne, to odczuwalne, bo konkretne, Którego nie da się pomylić z niczym innym. Nie jest tym samym, co poczucie fałszywej satysfakcji z władzy nad innymi ludźmi, którzy mają albo nie mają świadomości tego faktu, iż władzę nad swoimi myślami, poglądami a nawet działaniem zdali nie w ręce Boga, Który Jest Dobrem, a tak dali tamtemu władzę albo cywilną, albo religijną. Im więcej byłby miał władzy taki człowiek, czy cywilnej, czy religijnej, by w jego wyobrażeniach bliżej być ideałowi, jakim jest pozorna, wyobrażeniowa równość Bogu samemu, tym wbrew swojemu złudnemu przekonaniu będzie od Boga dalej. Ale, mając więcej władzy, będzie prawdopodobnie bliżej przekonania, że ma prawo wypowiadać się nie tyle w Imię Boga, bo do tego musiałby poddać się prawdzie o Dobru. Taki człowiek będzie prawdopodobnie bliżej przekonania, że ma pełne prawo wypowiadać się za Boga, czyniąc nie Dobro na Jego obraz i podobieństwo, ale zło, usprawiedliwiając się przed sobą pozorami, jak wypełnianie rytuałów, obrzędów i podążaniem za nim innych ludzi.
To zatem, jak człowiek jeden traktuje drugiego, a już w szczególności w perspektywie deklarowanych przez tego pierwszego poglądów religijnych odnośnie tego Kim Bóg Jest, kim jest drugi człowiek, a w szczególności ten, którego ma w czymkolwiek za innego, za odmiennego niż on, mimo, że jak on jest każdy Bożym stworzeniem, to równoprawne traktowanie innych jest właściwą, wartościową miarą jego człowieczeństwa. To jest miara człowieczeństwa, w jedynej wartościowej perspektywie, bo w perspektywie Bożego Planu, by człowiek, każdy, spełnił się swoim istnieniem na obraz i podobieństwo Boga. Takie przeżywanie istnienia: Dobrem i w Dobru, jest miarą podobieństwa człowieka do Boga i Stwórcy jednocześnie.
A, jeśli człowiek tak byłby przeżywał swoje istnienie w ciele – na sposób duchowy, bo Dobrem - to jest i na drodze, i minął bramę do jego zbawienia, czyli do wypełnienia Przymierza, tożsamego z jednością z Bogiem i Stwórcą. Wtedy pytanie o Dobro, Jego naturę, możliwość doświadczenia prawdziwego Dobra przez człowieka przestaje być pytaniem retorycznym. Bo Dobro Jest Osobą. To o tym jest tekst niedzielny proroctwa Izajasza i korespondująca z nim Ewangelia. Bo, istotą i Przymierza i Jedności z Bogiem, jest przecież Dobro. A, Ono – Dobro - nie zna wyjątków, podziałów, kastowości, a jedynie rozpoznaje dobrą wolę człowieka do przyjęcia Go w duchu i w jego codzienności – i ten człowiek Dobra doświadcza. Doświadcza Boga, choćby nie deklarował wiary w rycie, który ktoś byłby uznawał za jedyny i prawowierny. O tym jest niedzielna Ewangelia. To jest też istota zbieżności trzech czytań z Liturgii Słowa Dwudziestej Niedzieli zwykłej – jest tym Przymierze z Bogiem jako warunek wejścia w Dobro i zachowywania Dobra, a wiara warunkiem przyjęcia Dobra, Które Jest Darem: duchowym i osobowym jednocześnie, niewidzialnym i bardzo konkretnym. Dobrze to obrazuje scena spotkania Jezusa i kobiety kananejskiej.
Jezus mówi: wiarą człowiek sięga spełnienia i Dobra
Drzwi do wejścia w Przymierze z Bogiem są tylko jedne: wiara w Dobro Boga, Którym człowiek wiary będzie się udzielał, na podobieństwo Boga. A to znaczy nie tylko szukanie podobnych sobie i odrzucanie tak zwanych innych, to znaczy udzielanie się Dobrem nie wybranym, bo „religijnie czystym” według ludzkich kryteriów, ale każdemu potrzebującemu, który prosi o pomoc w dobrej sprawie. Bo i ten, prosząc o Dobro, Którym Bóg Jest, tak służyć może Dobru i Bogu.
Przeżywanie istnienia przez człowieka, poddając się Dobru, Którym Bóg tylko Jest, jest wypełnianiem Przymierza przez człowieka. Bóg bowiem pozostaje w tym i historycznym biblijnie, i odwiecznym jednocześnie Przymierzu z człowiekiem, gdyż On Jest w Przymierzu – z człowiekiem każdym i w każdym czasie.
To człowiek, jedynie, może nie wypełniać Przymierza, Którego istotą Jest Dobro. A nadto, w swojej pysze, nadymanej władzą cywilną lub religijną, albo poglądami, które ma za wynikające z wiary w Boga Jedynego, składające się pozornie na jego wiedzę na temat siebie samego i w jego przekonaniu tych innych, człowiek może stać się zamkniętymi drzwiami do Dobra dla innych ludzi. To w szczególności dotyczy tych, których ludzie mają za autorytety cywilne i religijne. Bo, i oni, przez tych z pozornym autorytetem, będą jak tamci sądzili, że Bóg potrzebuje ich wyłącznie do osądzania innych, a nie do świadczenia o tym, że Bóg Jest Dobrem i Jest dobry i potrzebuje każdego człowieka do spełniania się w jego istnieniu Dobrem na Jego obraz i podobieństwo.
Tak należy czytać wspólne znaczenie i sens niedzielnych czytań liturgicznych – przez pryzmat nieustępliwości człowieka wiary wobec Osoby Bożej. Scena kobiety kananejskiej, przecież obcej religijnie Judejczykom, tym chełpiących się pokrewieństwem krwi z Abrahamem czy Mojżeszem i pysznym swoimi celebracjami i rytuałami religijnymi, kobiety walczącej o Dobro nawet nie dla siebie i walczącej z samym Synem Bożym, jest nawiązaniem do zdarzenia o wielkim znaczeniu dla tradycji Izraela. Bo, jest ta scena na podobieństwo tej z udziałem patriarchy Jakuba, który walczył i wygrał z samym Bogiem i Stwórcą dramatyczną walkę o Jego łaskę i błogosławieństwo. Tak, autor natchniony tekstu Ewangelicznego daje duchowy dowód tego, że człowiek wiarą może sięgnąć spełnienia, które jest w doświadczeniu Boga i Jego Dobra. A, nauka z tej, biblijnej historii jest i taka dla współczesnych apostołów, deklarujących podążanie za Jezusem, by nie zabraniali „nawet” kobietom kananejskim wchodzenia w relację z Jezusem, Synem Człowieczym i Bożym. To Jezus, przecież żywy i dla żywych, Sam w każdym czasie, także dziś, bez udziału zabraniającym innym przystępowania do Jezusa, może zadecydować nie tylko o relacji z człowiekiem, ale wręcz o tym, czy to ten człowiek zostanie obdarowany Dobrem i pokojem o smaku spełnienia.
Strażnicy czystości wiary, czy zamknięte drzwi do spełnienia Dobra dla innych
Współczesna biblistyka dzieli Księgę Izajasza na części, rozróżniając je przypisywanym im autorom. Rozdział 56 (aż do 66), z którego Kościół zaczerpnął tekst do niedzielnego czytania, przypisuje się anonimowemu prorokowi (to całkiem częsta praktyka, by przypisywać tekst uznanemu autorytetowi, podkreślając tym jego znaczenie). Ale, autorem przywołanej części Księgi Izajasza mógł być uczeń szkoły Izajaszowej. Z tego powodu, nazywanym jest Trzecim Izajaszem albo Trito-Izajaszem.
Okres, w jakim powstała ta część, to dni po edykcie króla perskiego Cyrusa, a zatem po roku 538 p.n.e. Wtedy to, część Żydów powróciła już z niewoli do Jerozolimy i wtedy też rozpoczęły się intensywne prace nad odbudowywała Świątyni w Jerozolimie, domu Boga. Lud Izraela zmagał się z rozczarowaniem, trudnościami materialnymi i kryzysem religijnym, potęgowanym pewnie i tym, że na obczyźnie codzienność była dla nich po latach wygnania, lepsza już niż codzienność w odzyskanej ziemi ojczystej. Izajasz, pomny na całą, tragiczną historię upadku Królestwa Judy, zburzenia Świątyni Jerozolimskiej, czego źródłem była niewierność Bogu i Jego Prawu, brak wiary w Jego Dobro, w tym okresie wzywał Izraela do wierności Przymierzu z Bogiem. Tak, nawiązywał do historycznych i chwalebnych dni Mojżesza i Bożego Objawienia, przywracał Izraelowi pamięć o zapewnieniu Boga o nieodwołalnym błogosławieństwie dla Izraela. Tak nawiązywał do duchowej tradycji Ludu Wybranego i pamięci o dniach błogosławieństwa i dniach błogosławionych. A jednocześnie, co można odczytywać w idei Izajasza tak zwanej Reszty, prorok ogłasza, że Boże zbawienie nie tylko jest blisko. Boże zbawienie, jak ogłaszał swoją nauką, prorok otwierał nie tylko dla członków Izraela. W tradycyjnym judaizmie, a tak zdaje się, że myślała większość, wzmacniana restrykcyjnymi naukami kapłanów, wejście do wspólnoty wymagało więzów krwi lub obrzezania i drobiazgowego przestrzegania czystości rytualnej. Ale, nawet przy spełnieniu tych warunków, codzienność tak nawróconych na wiarę w Boga Jedynego doznawało religijnych ograniczeń, nierówności. Dość powiedzieć, że nawróceni cudzoziemcy nie mieli prawa w Świątyni Jerozolimskiej modlić się w tej samej przestrzeni świątynnej, w jakim mogli modlić się prawowierni Żydzi z pochodzenia.
Proroctwo Izajasza, odczytywane tej Niedzieli w Kościele, stanowiło dla większości Żydów rewolucję i to zasługującą jedynie na odrzucenie. W kontekście treści tego prorctwa, najważniejsza stała się wierność serca człowieka, zgodność jego ducha z Duchem Boga i Dobro w postępowaniu codziennym, Którym On Jest. A, ponieważ takim był Jezus i Jego przeżywanie istnienia w ciele, praktykowanie Dobra na podstawie wiary w Boga Jedynego, Dobra całego, to Paweł Apostoł nieustannie wskazywał, przecież poganom według tradycji, z jakiem wyrósł Paweł, na Jezusa jako Dobro spełnione. Na Jezusa jako Dobro dostępne dla wszystkich ludzi, bez względu na ich więzy krwi, ale wyłącznie dostępne dla nich ze względu na ich wiarę i za nią, ich duchowe geny Dobra, praktykowanego w ich codzienności.
Dlatego też, Paweł okazał się otwartymi drzwiami do pokoju dla wszystkich ludzi wiary, tak by i oni mogli posmakować spełnienia, na obraz i podobieństwo Jezusa. W tym się tak różnił od kapłanów tamtych dni, reprezentujących starotestamentową tradycję, która potrafiła być razem z kapłanami bezduszną, mściwą i zabójczą. To dlatego, pierwotny Kościół, a w Nim szczególnie Paweł, wykorzystał tę duchową logikę Dobra Boga, spełnionego w całej pełni w Jezusie, Synu Człowieczym i Bożym, do wykazywania nieustannie, że poganie, cudzoziemcy mogą stać się częścią ludu Bożego. I to, nie przez pochodzenie, ale przez wiarę w Chrystusa. Przez wierność Prawu Bożemu, a nie dzięki, wyłącznie, wypełnianiu żydowskich rytuałów.
Tu, potrzeba jest przypomnieć to niezwykłe, wprost spektakularne wydarzenie, gdy święty Filip dokonał chrztu Etiopczyka, co relacjonują Dzieje Apostolskie (Dz 8, 26–40). Ta, cudowna historia dowodzi, że proroctwo Izajaszowe, choć kojarzone przecież ze Starym Testamentem, zachowało duchową młodość i zadziałało w praktyce Testamentu Jezusowego.
Dość przypomnieć, że Filip spotyka na drodze dworzanina królowej Etiopii. A ten, był nie tylko poganinem, cudzoziemcem, ale i eunuchem. Dla tak zwanego prawowitego Żyda, dumnego ze swojej tradycji i jej rozumienia, każde okaleczenie, każda niedoskonałość ciała, a zatem każda odmienność, była świadectwem braku błogosławieństwa Bożego. A może raczej dowodem wymierzenia człowiekowi, niezawodnie zasłużonej kary przez Boga. Człowiek ten, wracał z Jerozolimy, gdzie właśnie ze względu na swoją, w rozumienia tradycji żydowskiej niedoskonałość, w świątyni, Domu dobrego Boga, został potraktowany jak wyrzutek. Kapłani tam, stali się zamkniętymi drzwiami do spełnienia Dobra, Którym Bóg Jest.
Jezus, to Jest spełnione Dobro Boga w Osobie Człowieka i spełniony Człowiek Dobrem, Którym Bóg Jest
To nie był przypadek, że wóz dworzanina, zatrzymał się dokładnie w tym momencie, gdy czytał on Księgę Izajasza, a cudownie odnajdujący się wtedy w tym właśnie miejscu Filip, zadeklarował i zaświadczył o tym, iż zapowiadane przez Izajasza zbawienie, dar Boga, taki sam dla każdego z ludzi, właśnie staje się udziałem wszystkich ludzi wiary w osobie Jezusa. Tego, Który rozmawiał o fundamentalnych sprawach duchowych z Samarytanką, Który obdarowywał Dobrem kobietę kananejską, ani nie w świątyni w Jerozolimie, ani na świętej dla Samarytan górze Gerizim. Obdarowywał obie łaską ze względu na ich wiar
Dobrze ta historia koresponduje i tłumaczy istotę duchową niedzielnej Liturgii Słowa. Nikt nie ma prawa ograniczać dostępu nikomu z ludzi do Boga, nikt nie ma prawa stawać się zamkniętymi drzwiami do duchowego doświadczenia Jezusa, Który przyjmował każdego potrzebującego i udzielał się mu Dobrem, o Które prosił. Bo, Dobro Boga nie uznaje wyjątków, pochodzenia, inności przez poglądy czy ułomności, odmienności. I do tego nawiązywał Jezus, gdy wypowiadał te słowa: "Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym jest dane.Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy niezdatni do małżeństwa, którzy sami się takimi uczynili dla królestwa niebieskiego. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19, 11-12) W tych słowach, Jezus dokonuje rewolucyjnej, bo duchowej klasyfikacji, która łączy rzeczywistość biologiczną, społeczną i właśnie tę, duchową, czemu kapłani i większość deklarujących wiarę, jak się zdaje w tamtych dniach, rozdzielali. A przez to, nie reprezentowali świata duchowego, a raczej władzę cywilną, mającą służyć religijnej i na odwrót. A, tylko Dobro może przywrócić stan jedności wszystkich trzech rzeczywistości i Jezus tak właśnie czynił.
Ta prawda, jak jest praktykowana przez człowieka wiary, a w szczególności jednak przez tak zwane autorytety i liderów zarówno w wymiarze cywilnym, jak i religijnym, w każdym czasie i pokoleniu, staje się ich lustrem dla ich ducha, a dla innych dzwonem, który – szkoda – że tak wielu nie słyszy, jak woła o Ducha i prawdziwe Dobro.