Parafia pw. Bł. Doroty z Mątew w Gdańsku

Parafia pw. Bł. Doroty z Mątew w Gdańsku Jest stroną informacyjną dla Parafian i gości, którzy są zainteresowani życiem naszej wspólnoty.

Jest stroną formacyjno-informacyjną dla Parafian i gości, którzy są zainteresowani życiem naszej wspólnoty.

Z radością witamy w Parafii bł. Doroty z Mątew w Gdańsku-Jasieniu naszego nowego wikariusza – ks. Karola Heldta, który d...
25/08/2026

Z radością witamy w Parafii bł. Doroty z Mątew w Gdańsku-Jasieniu naszego nowego wikariusza – ks. Karola Heldta, który dziś, 25 sierpnia, rozpoczyna swoją posługę duszpasterską w naszej parafii.
Księże Karolu, życzymy Ci przede wszystkim dużo sił, radości i pokoju w codziennej pracy duszpasterskiej, otwartości na każdego człowieka oraz wielu pięknych spotkań z naszymi parafianami. Niech Boża łaska umacnia Cię każdego dnia, a Jezus Chrystus będzie źródłem siły i nadziei w Twojej kapłańskiej posłudze.
Niech bł. Dorota z Mątew, patronka naszej parafii, otacza Cię swoją opieką, wyprasza potrzebne łaski i prowadzi Cię przez każdy dzień kapłańskiej służby.
Witamy serdecznie i cieszymy się, że jesteś z nami.

KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWA Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła23 sierpnia 2026; Rok A, II Czytania liturgiczne: Iż 22,...
22/08/2026

KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWA
Dwudziesta Pierwsza Niedziela zwykła
23 sierpnia 2026; Rok A, II
Czytania liturgiczne: Iż 22, 19-23; Rz 11, 33-36; Mt 16, 13-20.

Mądrość i Dobro pozwala się znaleźć

Niedzielna Liturgia Słowa ukrywa Mądrość, której poddanie się przez człowieka w jego codzienności, przynosi mu spełnienie w życiu. Mądrość daje mu doświadczenie Dobra i co konieczne jest do podkreślenia ze względu na niedzielną Ewangelię - nawet doświadczenie pełni Mądrości. A wszystko stąd, że Mądrość udziela się człowiekowi, który ma dobrą wolę do postępowania dobrze i Mądrość pozostaje w życiu człowieka, którego postępowanie jest dobre. Mądrość Jest źródłem Dobra, a Dobro Jest potwierdzeniem tego, że Mądrość Jest obecna w człowieku z całym Jej Dobrem.

Niedzielna Liturgia Słowa ukrywa też ostrzeżenie dla człowieka: kto nie skorzysta z udzielającej się mu Mądrości, doświadczy osobiście tego, co znaczy dobre życie, którego pragnął i nadal gorąco pragnie, ale które go odrzuca i karmi go nieustannie niepokojem. Biblijnym odwołaniem do tego doświadczenia, jest prehistoria biblijna z Adamem pierworodnym. Jego losy są przestrogą przed niekorzystaniem z Mądrości, z której źródła nie zaczerpnął, w sensie życiowego doświadczenia, Dobra. Jego postępowanie nie było dobre i sprowadziło na niego zło. Nie chciał, nie umiał, nie miał doświadczenia Dobra, Którego mógłby nauczać, także swoim postępowaniem. Jednak, jego postępowanie nie było dobre, nawet nie wzywał Imienia Dobra i Mądrości, Które są jednią duchową i osobową, nieustannie obecną w życiu człowieka, udzielającą się. Wystarczy tylko nauczyć się pokory wobec Dobra i uważnie odrzucać pychę ze swojego postępowania, otwierającą duchowe drzwi człowieka na wejście w nie zła.

Mądre jest służenie przez człowieka Dobru. Bo, owocem tej służby Jest Dobro nie tylko w jego postępowaniu. Dobro Jest w jego osobistym doświadczeniu. Dobro Jest osobistym doświadczeniem człowieka. Dobro, jak Mądrość pozwala się znaleźć i nie porzuca tego, kto wzywa Dobro w potrzebie i kto Dobru służy z pokorą. To przejaw Mądrości, upodabniającej człowieka do Boga i pozwalającej człowiekowi spełniać się na obraz Boga i Stwórcy.

To o tym jest Liturgia Słowa z Dwudziestej Pierwszej Niedzieli zwykłej: Mądrość pozwala się znaleźć człowiekowi, podążającemu za Dobrem. Bo, nie ma Mądrości bez Dobra, nie ma Mądrości bez służby Dobru. Dobrze to poznał Dawid, służył Dobru i doświadczył Dobra, gdyż dobrym postępowaniem przed Jego obliczem, zyskał błogosławieństwo Boga. I dobrze wiedział o tym prorok Izajasz.

Mądrość i Dobro udzielające się Dawidowi

Jest taka piękna scena, w której król Dawid syty sukcesami, mieszkający po latach tułaczki i bitew w pięknym pałacu z cedru, a jednocześnie czujący się niezręcznie z tego powodu, że Bóg od dni Mojżesza mieszka w prostym Namiocie Spotkania, postanowił Bogu wybudować dom. Podzielił się tą intencją z prorokiem Natanem, a ten początkowo podchodząc do tego pozytywnie, pod natchnieniem Ducha, objawił w Imieniu Boga, że: „Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom.” (2 Sm 7, 11), oraz że: „Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.” (2 Sm 7, 16)

W tym miejscu, warto zadać sobie, śmiertelnej istocie, co jest nośnikiem, zaczynem, czym nasycić się może w człowieku pragnienie wieczności, nieśmiertelności? A jednocześnie, jakże bardzo Bóg i Stwórca utożsamiał się z człowiekiem, by takie słowa, jak te przytoczone wyżej o człowieku, zostały wypowiedziane przez Natana w Jego, Boskim Imieniu. A jednocześnie, jak bardzo podobnym do Boga w działaniu, w codziennym postępowaniu musiałby być ten człowiek, by Bóg, Istota duchowa i osobowa, a jednocześnie osobowa Istota Dobra i osobowa Istota życia, i to wiecznego, obiecał temu człowiekowi trwanie jego królewskiego dorobku życiowego, jego dynastii i ba - jego ducha, na wieki. Kim musiałby być potomek Dawida, by Słowo Boga stało się ciałem, czyli faktem, niezmiennym, żywym i dla żywych na wieki. Bo Bóg obiecał utwierdzić jego królestwo na wieki. Co miałoby być „cudownym eliksirem” mądrości i życia wiecznego dla człowieka, by stał się na obraz i podobieństwo Boga?

A tu trzeba przypomnieć, że Dawid wstąpił na tron królewski nie tyle z woli ludu Izraela, choć i to było faktem, ale z woli Boga Jedynego, wyrażonej w dramatycznych okolicznościach przez proroka Samuela. Prorok Samuel namaścił Dawida olejem z polecenia Boga, a to w starożytnym Izraelu oznaczało jedno: wybór dokonany został nie przez Samuela, ale przez samego Pana. I namaścił na króla ostatniego z synów Jessego, o którym nikt nie pamiętał, by go przywołać przed oblicze Samuela. Ale to jednocześnie, co różniło Dawida od Saula, który poprzedzał Dawida na tronie królewskim, Dawid z pokorą słuchał Boga i nie szukał własnej chwały. Dawid w każdej próbie pytał Boga o wskazówkę, a to, co czynił miało służyć Bogu i Jego chwale. Prosił o wskazówkę Boga i ją otrzymywał: bo słuchał Boga w swoim duchu. Potwierdzają to słowa proroka Natana z przywołanej wyżej sceny, który wyjawił Dawidowi w Imię Boga Jedynego, że: „Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem.” (2 Sm 7, 8) Dawid, mimo namaszczenia go na króla, mimo niezacieralnych w pamięci historycznej Izraela jego wielkich zwycięstw, jak tego nad Goliatem, on z pokorą nadal pytał Boga, co ma uczynić w kolejnej sytuacji próby i z pokorą czynił to, co w duchu Bóg mu oznajmił.

Zdaje się, że to właśnie pokora była więcej niż dominującą cechą Dawida. Pokora była jego domem. Pokora była źródłem jego niezwykłej, zwycięskiej i królewskiej historii, choć bardzo trudnej i po ludzku dramatycznej. On, z pokorą również, przyznawał komu zawdzięcza to, co zyskał w całkiem ludzkim i materialnym wymiarze, kiedy właśnie z pokorą odstąpił od intencji zbudowania Bogu domu. A wyraził to tak: „Kimże ja jestem, Panie mój, Boże, i czym jest mój ród, że doprowadziłeś mię aż dotąd? Ale to było jeszcze za mało w Twoich oczach, Panie mój, Boże, bo dałeś zapowiedź tyczącą domu sługi swego na daleką przyszłość, do końca ludzkich pokoleń5, Panie mój, Boże. Cóż więcej może powiedzieć do Ciebie Dawid? Ty sam znasz swego sługę, Panie mój, Boże. Przez wzgląd na Twoje słowo i życzenie Twego serca uczyniłeś całe to wielkie dzieło, aby pouczyć swego sługę. Przeto wielki jesteś, o Panie, Boże, nie ma nikogo podobnego Tobie, i nie ma Boga oprócz Ciebie, według tego wszystkiego, co usłyszeliśmy na własne uszy.” ( 2 Sm 7, 18-22) Pokora Dawida stała się dowodem na tenże Boży fakt, iż domem Jego jest miejsce spotkania z człowiekiem. A, Dawida codzienna służba Dobru Boga, Którym Bóg udzielać się pragnął Izraelowi, by ten Go poznał i pokochał i poddał się Jego Słowom dla swojego Dobra, objawiała działanie Boga i Jego Mądrość. Pokora w słuchaniu i służeniu Bogu, choć to może człowiek odbierać jak zaprzeczenie jego wolności, to jednak jest jedyny i skuteczna, dlatego też owocna droga do Mądrości, doświadczanej przez człowieka.

Mądrość i Dobro Boga mogą się spełnić w człowieku

Historia Dawida, którą trzeba sobie przypomnieć i przetrawić w duchu by dobrze zrozumieć niedzielną Liturgię Słowa, jest ważnym znakiem, jest wprost żywym znakiem dla człowieka, szukającego dobrego życia, albo szukającego sposobu zmiany swojego życia na dobre. Bo tak, jak przez dom spotkania Boga z Dawidem, w jego duchu, faktem stawała się Mądrość, Która udzieliła się Dawidowi, tak samo Bóg szuka spotkania z każdym z ludzi. Dawid był na to wielce uważny, by postępować w zgodzie z Duchem Mądrości. Jego codzienne postępowanie, jego zarządzanie, dzień po dniu, sprawami królestwa było obrazem miłującego Boga i Jego Królestwa i Jego królowania, mądrego i dobrego. I to dobrze służyło Dobru Izraela, miłowanego przez Boga Jedynego i samemu Dawidowi. I takie może być życie człowieka w jego własnym i przez Dobro, wspólnym z innymi ludźmi i Bogiem, codziennym królestwie.

Pokora króla Dawida spełnionego wszelkim powodzeniem, jaką on wykazywał nieustannie wobec Dobra Boga to wskazówka, której wartość odnajdzie i doceni jedynie ten z ludzi, kto postępować będzie podobnie. A, może się spełnić w Człowieku całym Dobrem Boga – co wyjawia niedzielna Ewangelia. Odkrycie tego faktu zachwyciło po pierwsze Piotra, ale i otworzyło oczy innym spośród Uczniów Jezusa. Odkrycie tego faktu przez Piotra potwierdziło Jezusowi, że Mądrość Boga Jedynego udzieliła się Piotrowi – czy Jezus mógłby znaleźć innego człowieka, lepszego w sprawowaniu zarządu królestwem duchowym?

Mądrości i Dobru Boga można z pokorą się poddać lub im zaprzeczyć

Służba Dobru, a nie ma Go poza Bogiem, jest służbą Bogu Jedynemu i przysparzaniem Dobra ludziom. A to jest i drogą do Dobra człowieka i spełnieniem Dobra w człowieku. Ale też, cała ta biblijna formuła powodzenia i duchowego spełnienia, jakiej oddał swój głos Izajasz, stać się może nie tylko oskarżeniem dla człowieka postępującego inaczej, ale okazać się może kardynalnym, choć dla wielu ukrytym powodem jego niepowodzeń i dramatycznych doświadczeń. O tym mówi niedzielne, pierwsze czytanie liturgiczne.

Wspomniany w tekście Izajasza Szebna (Sobna) był jednym z najważniejszych urzędników na dworze króla Ezechiasza w Jerozolimie, jeszcze wtedy cieszącej się wolnością, jak cała Juda. Piastował urząd, który określić można tytułem: wielki zarządca pałacu (aszer al-habbajit) – to niejako odpowiednik dzisiejszego urzędu premiera lub kanclerza. Swojego powodzenia nie wiązał z Dobrem królestwa i króla Judy, choć siebie i swoją wartość oceniał bardzo wysoko. Zaczął budować dla siebie monumentalny grobowiec w skale, wysoko nad Jerozolimą. Nie liczył się z tym faktem tradycji kraju, w jakim żył i cieszył się dobrobytem, że taki grobowiec, to zaszczyt przysługujący wyłącznie królom z dynastii Dawida. Matką, w sensie przenośnym, takiej postawy Szebny była jego pycha. Zamiast dobrze wykonywać swoje obowiązki zarządcy dóbr królewskich, by być obrazem dobrego króla, któremu służy, a zatem, miast dbać o naród w obliczu zagrożenia asyryjskiego, urzędnik skupiał się na własnej chwale i wystawnych wozach bojowych. Historycy biblijni wskazują, że Szebna należał do stronnictwa proegipskiego. Pchał Judę do buntu przeciw Asyrii i szukania sojuszu z Egiptem, co prorok Izajasz stanowczo potępiał jako brak ufności Bogu i Jego Dobru. Z powodu tych win wobec króla i królestwa, ale i Boga oraz Jego przymierza z Izraelem, ustami proroka Izajasza, zapowiedziany został jego haniebny upadek, pozbawienie urzędu i wygnanie. I to stało się faktem. A przecież, sam fakt, iż Szebna nie był Izraelitą, nie musiało być krytycznym czynnikiem kształtującym jego zachowanie i postawę wobec wykonywanych obowiązków. W historii biblijnej mamy przecież Józefa, syna Jakuba, który z całą wiernością Dobru i Bogu w jego duchu, co przenikało się w codziennym wykonywaniu przez Józefa obowiązków zarządcy dóbr faraona w Egipcie, nie tylko chronił Egipt i Egipcjan przed klęskami głodu, ale przyczyniał się do powiększanie potęgi kraju, któremu jako nie Egipcjanin służył z całą pokorą. A tak, przysłużył się spełnieniu Bożej obietnicy dla Abrahama o uczynienia z jego rodu wielkiego narodu – stało się to w Egipcie.

Teraz, przypominając sobie historię króla Dawida, słuchającego Boga, spełniającego się Dobrem, udzielanym się przez Boga Jedynego dla Dobra całego Izraela, łatwiej jest zrozumieć, jak wielki sens ma Boża interwencja, dokonująca się za sprawą Izajasza, czyniąc Eliakima zarządcą dóbr królewskich w miejsce Szebny. Nie może lepiej służyć ludziom i państwu niż człowiek, który z pokorą służy Bogu. Wejście człowieka w jego obowiązki to jest i próba, zawsze, ale i nagroda, spełniająca się Dobrem i w duchu tego człowieka i w duchu tych, którym on służy, dobrze, po bożemu, wypełniając swoje obowiązki. Bóg związał się z Izraelem Przymierzem za dni Mojżesza, a spełnianym przez Dawida, bo spełniającym się w Dawidzie i objawiającym się spełnieniem w życiu całego ludu i królestwa tak, iż Bóg obiecał Dawidowi, iż zbuduje mu dom i utwierdzi jego tron na wieki. A to znaczy, że jego potomek, będzie Osobą na obraz i podobieństwo Boga Izraela: żywy i dla żywych. I tak się stało.

Człowiek spełniony Dobrem i Mądrością

Niedzielna Ewangelia wyjawia wielką tajemnicę: iż Człowiek Jest spełniony na obraz i podobieństwo Boga, w całej pełni Dobra. Mimo uciążliwości, takiej ludzkiej można byłoby rzec, jaką niosła dla Jezusa Jego misja obrazowania Dobra Boga, to zderzanie się z potrzebami ludzi, którym zaradzał z całą pokorą, zderzania się z niesprawiedliwością opinii i ocen ze strony faryzeuszów i kapłanów tamtych dni, branych za duchowe autorytety, życie Jezusa zostało podsumowane przez Piotra Apostoła tak: „Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł On dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła.” ( Dz 10, 38)

Jezus, Który mówił o Sobie, że Jest Synem Człowieczym, w natchnieniu przez Piotra Jest nazwany Synem Bożym i Mesjaszem. A przecież w tradycji Izraela, to Bóg Jest zbawcą jedynym, nie człowiek. Ale, okazuje się, że i Człowiek może się spełnić Dobrem Boga na Jego obraz i podobieństwo. Bóg odwiecznie, z całą pokorą służy Dobrem człowiekowi, mimo jego pierwotnej niewierności, zaprzeczaniu Dobra Boga – o czym mówi już jedna z pierwszych, biblijnych scen, a potem tysiące innych w biblijnej historii. Bóg Jest wierny Sobie, a Jest Dobrem Jedynym i takim, bo poddanym próbie w każdej chwili Swojego życia, okazał się Jezus. On, tak jak Bóg ofiarował człowiekowi całe Swoje Istnienie, całe Swoje Dobro, tak i Jezus Dobru poświecił całe Swoje Istnienie. Dowodu nie ma bardziej wiarygodnego, jak pozwolenie Dobru postawienia stempla nie tylko na życiu człowieka, ale i na jego śmierci.

To dlatego, Jezus zabronił Swoim Uczniom, by komukolwiek wyjawili przed czasem, Kim On Jest, by pokora Jezusa, wyjawiająca całą Bożą Mądrość i Dobro, ich nieprzemijalność i wieczną trwałość udzielającą się i przemieniającą Istnienie Człowieka, mogła nie tyle wyjawić czy opisać, ale zobrazować całą tajemnicę Istnienia Boga i człowieka. I teraz, warto przeczytać raz jeszcze List Pawła do Rzymian, który dotyka fundamentalnej kwestii Mądrości Boga - człowiekowi trudno może być zrozumieć sens i wartość pokory wobec Dobra w swoim życiu, kiedy choćby od innych doświadcza zła, ale Paweł przekonuje: "O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi!” Zrozumieć Boga w tej sprawie jest bardzo trudnym, ale dla człowieka, który z powodu swoich, chyba w perspektywie Bożej, pozornych sukcesów choćby zawodowych, wbijających go w pychę, nie praktykował nigdy Dobra, czystego Dobra, Dobra dla Niego Samego, duchowego i osobowego.

Kolejna akcja letnia 🦃🫏🗼 z ks. Markiem
18/08/2026

Kolejna akcja letnia 🦃🫏🗼 z ks. Markiem

Komentarz do Liturgii Słowa Dwudziesta Niedziela zwykła16 sierpnia 2026; Rok A, II Czytania liturgiczne: Iż 56, 1. 6-7; ...
14/08/2026

Komentarz do Liturgii Słowa
Dwudziesta Niedziela zwykła
16 sierpnia 2026; Rok A, II
Czytania liturgiczne: Iż 56, 1. 6-7; Rz 11, 13-15. 29-32; Mt 15, 21-28

Pokój w duchu człowieka o smaku spełnienia

Odwiecznie, jak relacjonuje to cała biblijna historia, Bóg i Stwórca - wprost - służy Dobru człowieka. Dlatego też, tak ważne dla człowieka wiary jest poznać swojego Boga, bo prawdziwe doświadczenie Boga niesie mu niedostępny inaczej, niepowtarzalny nigdzie i z nikim– pokój o smaku spełnienia.

Dobro, Którym Bóg Jest, Jest duchowe i osobowe, Jest cudownie i niewidzialnie przemieniające człowieka, o ile człowiek Je przyjmie do swojego ducha. Dlatego tak ważne jest by wiedział człowiek, czym jest doświadczenie duchowe, doświadczenie Dobra. Nie wiedzę o Nim, ale Dobro. Już stwarzając człowieka, Bóg i Stwórca uczynił go na Swój obraz i podobieństwo, co do natury, które są podobne i różne, o ile ludzka nie jest spełniona istnieniem, tak jak spełniona jest natura Boga. Za dowód tego kardynalnie ważnego daru i wyposażenia człowieka i jego natury na Boży sposób, można uznać zasadnie to, iż każdy człowiek, a można powiedzieć, że z natury, pragnie Dobra. To jest, jak niewidzialny kompas dla człowieka w chwilach jego próby, jego zagubienia, zatracania się w podążaniu za tym, co sam bierze za dobre, bez rozwagi i namysłu i bez szukania doświadczenia Boga, dając się kusić do spełniania się nie w tym, co Jest Dobrem, prawdziwie. Zawsze i w każdym czasie, każdy człowiek może wejść na drogę Dobra i Boga i to właśnie za sprawa tego niezacieralnego w człowieku daru, jakim jest jego natura, z Boga wzięta.

Bóg w Swoim stwórczym planie Dobra dla człowieka, by Ono się spełniło w człowieku i dla człowieka całe, a zatem by Bóg na sposób duchowy napełnił człowieka, by się spełnił w człowieku, On jako Stwórca nie pomija żadnego spośród ludzi – i to także ze względu na wspólną naturę, zogniskowaną duchowo na Dobru. Bóg Jedyny Jest nie tylko Stwórcą, ale i Dobrem każdego z ludzi i nic tego nie może zmienić. Nie może tego zmienić człowiek, a jeśli byłby podejmował takie, nierozważne i bezmyślne działanie i byłby przyjmował taką postawę, a nadto przekonywał innych do takiego mniemania o nim, a co gorsza przymuszał do takiego jego traktowania, to i tak nie będzie w nim Ducha Bożego. Dobrze winni to zapamiętać, zrozumieć i stosować się pozytywnie w szczególności ci spośród ludzi, mających się za autorytety w wymiarze cywilnym czy religijnym. Jeśli pominą ten fakt, rozminą się z prawdą o sobie i o Bogu, bo ich działanie będzie to jedynie emanacja ich własnego ducha, a ten nie będzie podążał i nie będzie się spełniał Dobrem, Którym Bóg Jest. Ducha pociągniętego do działania nie Dobrem, ale kuszeniem człowieka do stawiania w jego codzienności - zawsze - w miejscu, które z istoty Dobra, zajmuje tylko Bóg.

Smakowanie Dobra i spełnienia

Bóg to Dobro duchowe i choć niewidzialne, to odczuwalne, bo konkretne, Którego nie da się pomylić z niczym innym. Nie jest tym samym, co poczucie fałszywej satysfakcji z władzy nad innymi ludźmi, którzy mają albo nie mają świadomości tego faktu, iż władzę nad swoimi myślami, poglądami a nawet działaniem zdali nie w ręce Boga, Który Jest Dobrem, a tak dali tamtemu władzę albo cywilną, albo religijną. Im więcej byłby miał władzy taki człowiek, czy cywilnej, czy religijnej, by w jego wyobrażeniach bliżej być ideałowi, jakim jest pozorna, wyobrażeniowa równość Bogu samemu, tym wbrew swojemu złudnemu przekonaniu będzie od Boga dalej. Ale, mając więcej władzy, będzie prawdopodobnie bliżej przekonania, że ma prawo wypowiadać się nie tyle w Imię Boga, bo do tego musiałby poddać się prawdzie o Dobru. Taki człowiek będzie prawdopodobnie bliżej przekonania, że ma pełne prawo wypowiadać się za Boga, czyniąc nie Dobro na Jego obraz i podobieństwo, ale zło, usprawiedliwiając się przed sobą pozorami, jak wypełnianie rytuałów, obrzędów i podążaniem za nim innych ludzi.

To zatem, jak człowiek jeden traktuje drugiego, a już w szczególności w perspektywie deklarowanych przez tego pierwszego poglądów religijnych odnośnie tego Kim Bóg Jest, kim jest drugi człowiek, a w szczególności ten, którego ma w czymkolwiek za innego, za odmiennego niż on, mimo, że jak on jest każdy Bożym stworzeniem, to równoprawne traktowanie innych jest właściwą, wartościową miarą jego człowieczeństwa. To jest miara człowieczeństwa, w jedynej wartościowej perspektywie, bo w perspektywie Bożego Planu, by człowiek, każdy, spełnił się swoim istnieniem na obraz i podobieństwo Boga. Takie przeżywanie istnienia: Dobrem i w Dobru, jest miarą podobieństwa człowieka do Boga i Stwórcy jednocześnie.

A, jeśli człowiek tak byłby przeżywał swoje istnienie w ciele – na sposób duchowy, bo Dobrem - to jest i na drodze, i minął bramę do jego zbawienia, czyli do wypełnienia Przymierza, tożsamego z jednością z Bogiem i Stwórcą. Wtedy pytanie o Dobro, Jego naturę, możliwość doświadczenia prawdziwego Dobra przez człowieka przestaje być pytaniem retorycznym. Bo Dobro Jest Osobą. To o tym jest tekst niedzielny proroctwa Izajasza i korespondująca z nim Ewangelia. Bo, istotą i Przymierza i Jedności z Bogiem, jest przecież Dobro. A, Ono – Dobro - nie zna wyjątków, podziałów, kastowości, a jedynie rozpoznaje dobrą wolę człowieka do przyjęcia Go w duchu i w jego codzienności – i ten człowiek Dobra doświadcza. Doświadcza Boga, choćby nie deklarował wiary w rycie, który ktoś byłby uznawał za jedyny i prawowierny. O tym jest niedzielna Ewangelia. To jest też istota zbieżności trzech czytań z Liturgii Słowa Dwudziestej Niedzieli zwykłej – jest tym Przymierze z Bogiem jako warunek wejścia w Dobro i zachowywania Dobra, a wiara warunkiem przyjęcia Dobra, Które Jest Darem: duchowym i osobowym jednocześnie, niewidzialnym i bardzo konkretnym. Dobrze to obrazuje scena spotkania Jezusa i kobiety kananejskiej.

Jezus mówi: wiarą człowiek sięga spełnienia i Dobra

Drzwi do wejścia w Przymierze z Bogiem są tylko jedne: wiara w Dobro Boga, Którym człowiek wiary będzie się udzielał, na podobieństwo Boga. A to znaczy nie tylko szukanie podobnych sobie i odrzucanie tak zwanych innych, to znaczy udzielanie się Dobrem nie wybranym, bo „religijnie czystym” według ludzkich kryteriów, ale każdemu potrzebującemu, który prosi o pomoc w dobrej sprawie. Bo i ten, prosząc o Dobro, Którym Bóg Jest, tak służyć może Dobru i Bogu.

Przeżywanie istnienia przez człowieka, poddając się Dobru, Którym Bóg tylko Jest, jest wypełnianiem Przymierza przez człowieka. Bóg bowiem pozostaje w tym i historycznym biblijnie, i odwiecznym jednocześnie Przymierzu z człowiekiem, gdyż On Jest w Przymierzu – z człowiekiem każdym i w każdym czasie.

To człowiek, jedynie, może nie wypełniać Przymierza, Którego istotą Jest Dobro. A nadto, w swojej pysze, nadymanej władzą cywilną lub religijną, albo poglądami, które ma za wynikające z wiary w Boga Jedynego, składające się pozornie na jego wiedzę na temat siebie samego i w jego przekonaniu tych innych, człowiek może stać się zamkniętymi drzwiami do Dobra dla innych ludzi. To w szczególności dotyczy tych, których ludzie mają za autorytety cywilne i religijne. Bo, i oni, przez tych z pozornym autorytetem, będą jak tamci sądzili, że Bóg potrzebuje ich wyłącznie do osądzania innych, a nie do świadczenia o tym, że Bóg Jest Dobrem i Jest dobry i potrzebuje każdego człowieka do spełniania się w jego istnieniu Dobrem na Jego obraz i podobieństwo.

Tak należy czytać wspólne znaczenie i sens niedzielnych czytań liturgicznych – przez pryzmat nieustępliwości człowieka wiary wobec Osoby Bożej. Scena kobiety kananejskiej, przecież obcej religijnie Judejczykom, tym chełpiących się pokrewieństwem krwi z Abrahamem czy Mojżeszem i pysznym swoimi celebracjami i rytuałami religijnymi, kobiety walczącej o Dobro nawet nie dla siebie i walczącej z samym Synem Bożym, jest nawiązaniem do zdarzenia o wielkim znaczeniu dla tradycji Izraela. Bo, jest ta scena na podobieństwo tej z udziałem patriarchy Jakuba, który walczył i wygrał z samym Bogiem i Stwórcą dramatyczną walkę o Jego łaskę i błogosławieństwo. Tak, autor natchniony tekstu Ewangelicznego daje duchowy dowód tego, że człowiek wiarą może sięgnąć spełnienia, które jest w doświadczeniu Boga i Jego Dobra. A, nauka z tej, biblijnej historii jest i taka dla współczesnych apostołów, deklarujących podążanie za Jezusem, by nie zabraniali „nawet” kobietom kananejskim wchodzenia w relację z Jezusem, Synem Człowieczym i Bożym. To Jezus, przecież żywy i dla żywych, Sam w każdym czasie, także dziś, bez udziału zabraniającym innym przystępowania do Jezusa, może zadecydować nie tylko o relacji z człowiekiem, ale wręcz o tym, czy to ten człowiek zostanie obdarowany Dobrem i pokojem o smaku spełnienia.

Strażnicy czystości wiary, czy zamknięte drzwi do spełnienia Dobra dla innych

Współczesna biblistyka dzieli Księgę Izajasza na części, rozróżniając je przypisywanym im autorom. Rozdział 56 (aż do 66), z którego Kościół zaczerpnął tekst do niedzielnego czytania, przypisuje się anonimowemu prorokowi (to całkiem częsta praktyka, by przypisywać tekst uznanemu autorytetowi, podkreślając tym jego znaczenie). Ale, autorem przywołanej części Księgi Izajasza mógł być uczeń szkoły Izajaszowej. Z tego powodu, nazywanym jest Trzecim Izajaszem albo Trito-Izajaszem.

Okres, w jakim powstała ta część, to dni po edykcie króla perskiego Cyrusa, a zatem po roku 538 p.n.e. Wtedy to, część Żydów powróciła już z niewoli do Jerozolimy i wtedy też rozpoczęły się intensywne prace nad odbudowywała Świątyni w Jerozolimie, domu Boga. Lud Izraela zmagał się z rozczarowaniem, trudnościami materialnymi i kryzysem religijnym, potęgowanym pewnie i tym, że na obczyźnie codzienność była dla nich po latach wygnania, lepsza już niż codzienność w odzyskanej ziemi ojczystej. Izajasz, pomny na całą, tragiczną historię upadku Królestwa Judy, zburzenia Świątyni Jerozolimskiej, czego źródłem była niewierność Bogu i Jego Prawu, brak wiary w Jego Dobro, w tym okresie wzywał Izraela do wierności Przymierzu z Bogiem. Tak, nawiązywał do historycznych i chwalebnych dni Mojżesza i Bożego Objawienia, przywracał Izraelowi pamięć o zapewnieniu Boga o nieodwołalnym błogosławieństwie dla Izraela. Tak nawiązywał do duchowej tradycji Ludu Wybranego i pamięci o dniach błogosławieństwa i dniach błogosławionych. A jednocześnie, co można odczytywać w idei Izajasza tak zwanej Reszty, prorok ogłasza, że Boże zbawienie nie tylko jest blisko. Boże zbawienie, jak ogłaszał swoją nauką, prorok otwierał nie tylko dla członków Izraela. W tradycyjnym judaizmie, a tak zdaje się, że myślała większość, wzmacniana restrykcyjnymi naukami kapłanów, wejście do wspólnoty wymagało więzów krwi lub obrzezania i drobiazgowego przestrzegania czystości rytualnej. Ale, nawet przy spełnieniu tych warunków, codzienność tak nawróconych na wiarę w Boga Jedynego doznawało religijnych ograniczeń, nierówności. Dość powiedzieć, że nawróceni cudzoziemcy nie mieli prawa w Świątyni Jerozolimskiej modlić się w tej samej przestrzeni świątynnej, w jakim mogli modlić się prawowierni Żydzi z pochodzenia.

Proroctwo Izajasza, odczytywane tej Niedzieli w Kościele, stanowiło dla większości Żydów rewolucję i to zasługującą jedynie na odrzucenie. W kontekście treści tego prorctwa, najważniejsza stała się wierność serca człowieka, zgodność jego ducha z Duchem Boga i Dobro w postępowaniu codziennym, Którym On Jest. A, ponieważ takim był Jezus i Jego przeżywanie istnienia w ciele, praktykowanie Dobra na podstawie wiary w Boga Jedynego, Dobra całego, to Paweł Apostoł nieustannie wskazywał, przecież poganom według tradycji, z jakiem wyrósł Paweł, na Jezusa jako Dobro spełnione. Na Jezusa jako Dobro dostępne dla wszystkich ludzi, bez względu na ich więzy krwi, ale wyłącznie dostępne dla nich ze względu na ich wiarę i za nią, ich duchowe geny Dobra, praktykowanego w ich codzienności.

Dlatego też, Paweł okazał się otwartymi drzwiami do pokoju dla wszystkich ludzi wiary, tak by i oni mogli posmakować spełnienia, na obraz i podobieństwo Jezusa. W tym się tak różnił od kapłanów tamtych dni, reprezentujących starotestamentową tradycję, która potrafiła być razem z kapłanami bezduszną, mściwą i zabójczą. To dlatego, pierwotny Kościół, a w Nim szczególnie Paweł, wykorzystał tę duchową logikę Dobra Boga, spełnionego w całej pełni w Jezusie, Synu Człowieczym i Bożym, do wykazywania nieustannie, że poganie, cudzoziemcy mogą stać się częścią ludu Bożego. I to, nie przez pochodzenie, ale przez wiarę w Chrystusa. Przez wierność Prawu Bożemu, a nie dzięki, wyłącznie, wypełnianiu żydowskich rytuałów.

Tu, potrzeba jest przypomnieć to niezwykłe, wprost spektakularne wydarzenie, gdy święty Filip dokonał chrztu Etiopczyka, co relacjonują Dzieje Apostolskie (Dz 8, 26–40). Ta, cudowna historia dowodzi, że proroctwo Izajaszowe, choć kojarzone przecież ze Starym Testamentem, zachowało duchową młodość i zadziałało w praktyce Testamentu Jezusowego.

Dość przypomnieć, że Filip spotyka na drodze dworzanina królowej Etiopii. A ten, był nie tylko poganinem, cudzoziemcem, ale i eunuchem. Dla tak zwanego prawowitego Żyda, dumnego ze swojej tradycji i jej rozumienia, każde okaleczenie, każda niedoskonałość ciała, a zatem każda odmienność, była świadectwem braku błogosławieństwa Bożego. A może raczej dowodem wymierzenia człowiekowi, niezawodnie zasłużonej kary przez Boga. Człowiek ten, wracał z Jerozolimy, gdzie właśnie ze względu na swoją, w rozumienia tradycji żydowskiej niedoskonałość, w świątyni, Domu dobrego Boga, został potraktowany jak wyrzutek. Kapłani tam, stali się zamkniętymi drzwiami do spełnienia Dobra, Którym Bóg Jest.

Jezus, to Jest spełnione Dobro Boga w Osobie Człowieka i spełniony Człowiek Dobrem, Którym Bóg Jest

To nie był przypadek, że wóz dworzanina, zatrzymał się dokładnie w tym momencie, gdy czytał on Księgę Izajasza, a cudownie odnajdujący się wtedy w tym właśnie miejscu Filip, zadeklarował i zaświadczył o tym, iż zapowiadane przez Izajasza zbawienie, dar Boga, taki sam dla każdego z ludzi, właśnie staje się udziałem wszystkich ludzi wiary w osobie Jezusa. Tego, Który rozmawiał o fundamentalnych sprawach duchowych z Samarytanką, Który obdarowywał Dobrem kobietę kananejską, ani nie w świątyni w Jerozolimie, ani na świętej dla Samarytan górze Gerizim. Obdarowywał obie łaską ze względu na ich wiar

Dobrze ta historia koresponduje i tłumaczy istotę duchową niedzielnej Liturgii Słowa. Nikt nie ma prawa ograniczać dostępu nikomu z ludzi do Boga, nikt nie ma prawa stawać się zamkniętymi drzwiami do duchowego doświadczenia Jezusa, Który przyjmował każdego potrzebującego i udzielał się mu Dobrem, o Które prosił. Bo, Dobro Boga nie uznaje wyjątków, pochodzenia, inności przez poglądy czy ułomności, odmienności. I do tego nawiązywał Jezus, gdy wypowiadał te słowa: "Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym jest dane.Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy niezdatni do małżeństwa, którzy sami się takimi uczynili dla królestwa niebieskiego. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19, 11-12) W tych słowach, Jezus dokonuje rewolucyjnej, bo duchowej klasyfikacji, która łączy rzeczywistość biologiczną, społeczną i właśnie tę, duchową, czemu kapłani i większość deklarujących wiarę, jak się zdaje w tamtych dniach, rozdzielali. A przez to, nie reprezentowali świata duchowego, a raczej władzę cywilną, mającą służyć religijnej i na odwrót. A, tylko Dobro może przywrócić stan jedności wszystkich trzech rzeczywistości i Jezus tak właśnie czynił.

Ta prawda, jak jest praktykowana przez człowieka wiary, a w szczególności jednak przez tak zwane autorytety i liderów zarówno w wymiarze cywilnym, jak i religijnym, w każdym czasie i pokoleniu, staje się ich lustrem dla ich ducha, a dla innych dzwonem, który – szkoda – że tak wielu nie słyszy, jak woła o Ducha i prawdziwe Dobro.

Adres

Kartuska 349
Gdansk
80-125

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia pw. Bł. Doroty z Mątew w Gdańsku umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij