Parafia pw. Bł. Doroty z Mątew w Gdańsku

Parafia pw. Bł. Doroty z Mątew w Gdańsku Jest stroną informacyjną dla Parafian i gości, którzy są zainteresowani życiem naszej wspólnoty.

Jest stroną formacyjno-informacyjną dla Parafian i gości, którzy są zainteresowani życiem naszej wspólnoty.

Jutro, w sobotę – 2 maja - będziemy przezywać uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Tego dnia zapraszam...
01/05/2026

Jutro, w sobotę – 2 maja - będziemy przezywać uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Tego dnia zapraszamy na Msze Święte o godz.: 6:30, 8:00, 10:30 – za Ojczyznę, 12:30 i 18:00. Liturgiczne obchody uroczystości NMP Królowej Polski, ze względu na to, że w tym roku przypadają w niedzielę zostały przeniesione przez KEP na sobotę – 2 maja.

Za tydzień w niedzielę, 10 maja na Wzgórzu Świętego Wojciecha w Gdańsku odbędzie się odpust diecezjalny. Uroczystej Mszy...
01/05/2026

Za tydzień w niedzielę, 10 maja na Wzgórzu Świętego Wojciecha w Gdańsku odbędzie się odpust diecezjalny. Uroczystej Mszy Świętej o godz. 12:00 przewodniczyć będzie nuncjusz apostolski, abp Antonio Guido Filipazzi. Do tego wydarzenia przygotowywać się będziemy przez Triduum Wojciechowe – czyli nabożeństwo od 7 do 9 maja na zakończenie nabożeństwa majowego.
Posłuchajmy zaproszenia metroplity gdańskiego abp. T.Wojdy SAC
Archidiecezja Gdańska

7 likes. "Odpust diecezjalny ku czci św. Wojciecha | abp Tadeusz Wojda zaprasza!"

❤️🧡💛 TWORZYMY DZIEŁO💚🩵💙W liście, który zostawiliśmy w każdym domu podczas wizyty duszpasterskiej prosiliśmy o udostępnie...
01/05/2026

❤️🧡💛 TWORZYMY DZIEŁO💚🩵💙
W liście, który zostawiliśmy w każdym domu podczas wizyty duszpasterskiej prosiliśmy o udostępnienie fotografii przedstawiających życie naszej parafii na przestrzeni 50 lat, które zapisały się w pamięci naszej wspólnoty a także otoczenia kościoła i terenu naszej parafii, miejsc naszego zamieszkania. Ponieważ chcemy powoli przystąpić do przygotowania wystawy i publikacji z okresu 50 lat naszej parafii (15 czerwca 2029) prosimy Was,
o przynoszenie zdjęć z tego okresu oraz o spisywanie osobistych wspomnień i świadectw. Zdjęcia oraz spisane wspomnienia podpisane imieniem i nazwiskiem prosimy przynosić do zakrystii. Po wykorzystaniu, zostaną one zwrócone właścicielowi.
💛🧡❤️Z serca dziękujemy za wszelką pomoc i zaangażowanie.💙🩵💚
Osoby, które chciałyby włączyć się w przygotowanie "DZIEŁA" prosimy o kontakt z proboszczem.

30/04/2026
22 kwietnia w naszej parafii odbyło się wyjątkowe wydarzenie – aż 328 dzieci po raz pierwszy przystąpiło do sakramentu s...
28/04/2026

22 kwietnia w naszej parafii odbyło się wyjątkowe wydarzenie – aż 328 dzieci po raz pierwszy przystąpiło do sakramentu spowiedzi. 🙏

To ważny krok w ich duchowej drodze, pełen refleksji, wzruszeń i radości. Dziękujemy rodzicom, katechetom oraz wszystkim, którzy przygotowywali dzieci do tego dnia.

Niech to doświadczenie będzie dla nich początkiem świadomego i pięknego życia w wierze. 💛

27/04/2026
KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWACzwarta Niedziela Wielkanocna26 kwietnia 2026; Rok A, II Czytania liturgiczne: Dz 2, 14a. 36-...
26/04/2026

KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWA
Czwarta Niedziela Wielkanocna
26 kwietnia 2026; Rok A, II
Czytania liturgiczne: Dz 2, 14a. 36-41; Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6 (R.: por. 1b); 1 P 2, 20b-25; J 10, 1-10

Niedziela pasterzy

Czytania, składające się na Liturgię Słowa Czwartej Niedzieli Wielkanocnej, wydawać się mogą, nawet, pełne sprzeczności. Oczywiście, choćby człowiek wiary nie miał jasności, co one mówią, bo wydają się niespójne wzajemnie ze sobą przy pierwszym ich wysłuchaniu, to z pokorą, zapewne, pogodzi się z tą sytuacją. Nie trzeba być przecież biblistą ani teologiem, by mieć świadomość tego, że człowiek wiary, głosu Boga powinien słuchać. I, co więcej: powie również, że winien za głosem Boga podążać. A, jeśli przyjmie to wezwanie, to również uzna z pokorą, że nie może słuchać innego głosu. A, już śmiertelnie poważnie o tym myśląc: nie może za innym głosem niż Bożym, podążać.

Przywracając swojej pamięci zapis biblijny, odnoszący się do rajskiej prehistorii człowieka, to zapewne też doda, że powinien słuchać głosu Boga, żadnego innego, dla swojego Dobra własnego. I to jest jednoznaczne odniesienie do powodu i uzasadnienia dla świętowania tej Niedzieli. Bowiem, dla swojego Dobra własnego, dobrze by człowiek słuchał Opiekuna, wiernego i wszechmocnego, Którego autorzy natchnieni teksów liturgicznych, wszyscy, nazywają Pasterzem i Którego mają za Pana.

Ta niedziela jest o panach, którzy winni być pasterzami, by postępować dobrze i zyskać nowe imię: dobry. Jest o pasterzach, doskonałych w pełnieniu swojej roli, którzy przez to są panami nie inaczej, jak Dobrem.

Pan, który nie jest pasterzem, nie może być dobry

Na tym, między innymi polega twierdzenie o Biblii jako żywym Słowie, że mimo wiedzy religijnej i biblijnej, to jakże często i jakże wielu uznaje, że poradzi sobie dobrze z tym, przed czym staje, bez podpowiedzi z zewnątrz. Jakże często i jakże wielu też uznaje, mimo świadomości popełnianych błędów w przeszłości, że radzi sobie wystarczająco dobrze w swoim życiu, by nadal poprzestawać tylko na sobie. Jakże często i jakże wielu uznaje, że jest na tyle efektywnie panem swojego losu, by nic w sobie, w swoim działaniu nie zmieniać. Taką postawę uosabia Saul, pierwszy z królów Izraela, czego dowiadujemy się ze starotestamentowej lektury Księgi Samuela. Bóg zaś, w Imię Którego sędzia i prorok Samuel namaścił Saula na pierwszego króla dla Ludu Wybranego, nie akceptuje odstępstwa od Dobra, Które przyobiecał Izraelowi się spełni. Stało się to już za dni Abrahama, gdy Bóg zapowiedział objęcie przez potomków Abrahama Ziemi Obiecanej, która miała być mlekiem i miodem płynącą i to aż na wieczność. Saul, korzystając z nadanej mu władzy, to prawda, że okazał się panem, ale nie pasterzem. Dlatego, Bóg nakazał Samuelowi obwieścić, że zostaje mu cofnięte błogosławieństwo Boże i mimo zasiadania na tronie przez Saula, nakazał namaścić na króla jednego z synów Jessego Betlejemity.

To, co jest kluczem do zrozumienia przez człowieka, tak myślącego o sobie i swoim życiu, jak Saul, że rozmija się z prawdą, jest przyjęcie przez niego za wiarygodne twierdzenie, że nie poznał jeszcze Dobra. Saul, za dobre dla siebie miał swoją władzę i swoje panowanie, sprawowane dla tego wyłącznie, by spełniało się to, co on sam uznał za takie albo co miał za dobre, dla siebie. Celem panowania i sprawowania władzy nie było dla Saula Dobro, Którym Bóg Jest. To Bóg, jak się zdaje, miałby Saula zaakceptować takim, jakim on chce być jako konsekwencja jednorazowego aktu mianowania go królem. Dobro Jest duchowe i osobowe, Jest poza człowiekiem, ale poszukiwanie Dobra poza sobą, nie było dla Saula istotą jego panowania i nie nadawało mu sensu.

Człowiek, Dobro własne, może odczuwać w swoim duchu, ale nie będzie miał Dobra w swoich rękach. I tak się stało z Saulem – sądził i tak działał, że jest panem tego, co dobre dla niego i nie poznał Dobra, nie doświadczył Go w swoim duchu. Choćby zabrzmiało to komukolwiek, jak coś, co się natychmiast odrzuca, bo jest zwyczajnie niewiarygodnie, albo zupełnie niecodziennie i niepraktyczne, to trzeba powiedzieć i to: Dobro Jest w rękach Pasterza. A On Jest duchowy i osobowy.

Doświadczenie Dobra jest wyborem Dawida

Wszystkie, niedzielne czytania liturgiczne prowadzą do tego samego wniosku: Dobro Jest w Bogu całe. Choć, Dobro może się spełnić w człowieku, Dobro może się z nim spełniać i Dobro może się spełniać dla niego, to dopiero, człowiek doświadczając Dobra w swoim duchu podobnie jak Dawid postępując, może z przekonaniem błogosławić swoje istnienie takie, jakie przeżywa. Może właśnie wtedy błogosławić Boga, odnajdując w sobie całą możliwą radość, mimo że codzienność człowieka jest taka, jak ją Dawid określił w psalmie, przywoływanym przez Kościół tej Niedzieli, to jest jakby: „... przechodził przez ciemną dolinę.”

Kogo z żyjących dziś przekona to do przeżywania codzienności tak, jak Dawid?

Niedzielny tekst psalmu, którego autorstwo przypisuje tradycja królowi Dawidowi, może być powodem niepokoju, albo i niezgody. Bo, jak ze spokojem umysłu i serca zestawić słowa błogosławieństwa Dawida wobec Boga, z kalendarzem zdarzeń i faktów z jego życia. Jego życie przecież, choć niewątpliwie chwalebne, wprost wysokie i historyczne, to jednocześnie było pełne tragizmu, niewolne od głębokiego bólu i lęku, wielkiego cierpienia i zawodu. Jak zatem, brać pozytywnie i bez wątpienia, pochwalne słowa Dawida wobec Boga, jak choćby te: „… niczego mi nie braknie, pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, orzeźwia moją duszę.”, odnosząc je do dziesiątek nieszczęść, jakim Dawid musiał stawić czoła, jak to relacjonuje bardzo szczegółowo i wiarygodnie Samuel. On, ostatni sędzia Izraela i prorok, który wypełniając wolę i Słowo Boga, nie tylko namaścił syna Jessego na króla Izraela, ale też nieustannie aktualizował on swoją wiedzę o Dawidzie. Dzięki relacji biblijnej każdy dziś, poznając na podstawie starotestamentowej Księgi Samuela historię życia Dawida i Izraela za jego dni, zapewne może powiedzieć, że sformułowanie, jakiego właśnie Dawid użył w swoim psalmie: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, …”, bardzo dobrze oddaje charakter jego, tak można to nazwać, królewskich losów.

Pamiętając tragiczną postać Dawida i przypominając sobie, nazywając to współczesną terminologią, jego życie w ciekawych czasach, niezwykle intrygujące są sformułowania z jego psalmu, jak choćby te: „Stół dla mnie zastawiasz na oczach mych wrogów. Namaszczasz mi głowę olejkiem, kielich mój pełny po brzegi.” Sam autor daje odpowiedź, z czego on czerpał radość, co powodowało, że on odczuwał w swoim duchu, wprost, radosny przymus błogosławienia Boga. Nazwał to tak: „Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę.” Okazuje się, że Dawid nie czerpał satysfakcji z tego, że nieźle sobie radził w życiu, idąc od zwycięstwa do zwycięstwa nad wrogami Izraela, syty oddawanymi mu honorami i chwałą. On, jak się okazuje i do czego się przyznawał, czerpał głęboką radość z tego, że dokonywał w życiu dobrych wyborów. Że podejmował dobre decyzje, postępując dobrze i dla Dobra.

On, mimo, że król, to uznaje głos Boga, wzywający do Dobra, za najcenniejszą wskazówkę do swojego własnego postępowania. On słysząc ją, nie odrzuca jej, ale jej się poddaje. A, postępując zgodnie ze Słowem Boga, w tym znajduje radość. To prawda, że brzmieć to może, jak głos daleki od codzienności i wyborów codziennych człowieka, stąd: w to, albo człowiek uwierzy, albo nie pozna w swoim duchu Dobra, prawdziwie.

Jakie to odczucie, o którym zdaje relacje Dawid psalmami i, jak zmienić się może nastawienie człowieka do siebie, innych i własnego życia, nie można, co winno być dla wszystkich oczywiste, poznać dopóty człowiek nie spróbuje tego samego doświadczyć, tak samo postępując, jak Dawid.

A jeśli ktoś byłby podjął taką próbę, to musi w nią wchodzić z tą wiedzą biblijną, że nawet postępowanie takie, jak Dawida, nie uwalnia człowieka od bólu i cierpienia. Nie czyni nikogo wolnym od lęku i niepewności, które są owocem zła, duchowego i osobowego. Ono, duchowe i osobowe zajmuje myśli, wolę człowieka. Skłania do złego działania tak wielu ludzi, z odczuwalnym skutkiem przez jakże wielu. Mimo to, Dawid mówi w swoim psalmie o tym, czego doświadczał od innych ludzi w sposób, można uznać, zaskakujący i znów niecodzienny: „… zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.” Dawid mówi o niezwykłym przekonaniu, a może raczej o swoim doświadczeniu wewnętrznym w postaci Obecności Dobra, Obecności duchowej i osobowej, obrazując to jednym, krótkim zdaniem: „…, bo Ty jesteś ze mną.” Zgodnie z oświadczeniem się Dawida w sprawie tego, czego w duchu doświadczał, można uznać, że zła, jakiego Dawid doznawał od innych, nie brał za usprawiedliwienie do czynienia czegokolwiek, co byłoby złe lub do zła byłoby prowadziło. A to, jak można sądzić zasadnie, czyniło go w duchu, zaskakująco nawet radosnym autorem psalmów, wielbiących i błogosławiących Boga – trudne? Trudne, ale historia Dawida pokazuje, że możliwe i przekonujące nawet wielkiego króla do dobrego postępowania. No ale, kogo to przekona do przeżywania swojej codzienności tak, jak Dawid?

Motywacja Dawida, króla i pana w Izraelu

Na koniec tekstu liturgicznego, Dawid wyjawia powody, dla których tak właśnie czynił, dla których tak przeżywał swoją, królewską codzienność i spełniał się jako panujący: „Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni życia i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy.” Dom Pana, Dawid uznawał za najlepsze miejsce dla siebie. Nie smakowanie władzy, nie kosztowanie panowania, ale to miał za motywację do znoszenia przeciwności i do stawania wobec nich, ufając w Dobro Boga.

Dawid miał świadomość tego, że Bóg Jedyny, co prawda przyobiecał już Mojżeszowi, że będzie mógł z Nim się spotkać w Namiocie Spotkania, ale jednocześnie, miał również świadomość, że nikt nie może związać Boga z żadnym miejscem na ziemi. Nikt nie może związać Boga wymiarem materialnym inaczej, jak tylko z człowiekiem, przeżywającym swoje istnienie Dobrem, Którym On Jest. Dawid pamiętał to, jak Bóg uwolnił Arkę Przymierza z niewoli filistyńskiej poprzez serię wielkich plag i zniszczenie posągu Dagona w Aszdodzie. Filistyni, zmuszeni strasznymi karami, doświadczając chorób i śmierci, sami odesłali Arkę do Izraela po siedmiu miesiącach. Tak uznali wyższość Boga Izraela nad swoimi bóstwami. Bóg Jest Panem tego, co świat stanowi i to sprawiało, że Dawid w Bogu uznał Pana jedynego, a przez opiekę nad nim, za dobrego pasterza.

W tym, przywołanym wyżej oświadczeniu się Dawida, w tak wyrażonej nadziei, w takim sformułowaniu celu swojego panowania, jakże się on okazał proroczy, wobec tego, co stało się dziesięć wieków później doświadczeniem Jezusa z Nazaretu, potomka jego rodu. Nie dość, że Jezus narodził się w rodzinnym dla Dawida Betlejem, króla Izraela, to zrobił krok dalej w logice panowania i królowania Dawida. Jezus Jest panującym nad śmiercią i Jezus Jest królem życia, wiecznego, każdego w Nowym Izraelu. Jezus, choć Człowiek, to Jest dysponentem pełni Dobra Boga, Którym się udzielić pragnie każdemu człowiekowi. Będąc tak Królem i Panem, Jezus Jest dobrym pasterzem.

Znając motywację starotestamentowego Dawida i patrząc na historię tego, jak Dawid przeżywał swoje istnienie, łatwo znaleźć każdemu człowiekowi, w każdym kolejnym pokoleniu, warunki do królowania i panowania przez każdego, kto pragnąłby zyskać takie samo, Dawidowe i duchowe doświadczenie i to na sposób i trwały, i codzienny. Warto sięgnąć po to starotestamentowe doświadczenie, gdyż zadziwiające może być dla człowieka wiary dziś, jak wielkie jest podobieństwo historii Dawida, zawierającej się w charakterystyce Jezusa, zaprezentowanej przez Jana w jego Liście, przywołanym przez Kościół tej Niedzieli. Może teraz, kogoś zainteresuje to, by przejąć motywację Dawida i jego doświadczenie życia, a w nim radości z tego, że człowiek czyni to, co konieczne do Dobra. Choć, naśladowanie doświadczenia Jezusa, dać może człowiekowi jeszcze więcej.

Czego oczekiwać od pasterza, który stał się królem

Dawid, swoim uwielbiającym Boga tekstem pieśni, poetycko, ale dosyć jasno mówi o powodach, dla których błogosławi Boga.

Dawida życie, zostało głęboko przemienione przez Boga. Kiedy Samuel, wiece szanowany w tamtym czasie w Izraelu Boży człowiek, powszechnie też zwany „widzącym”, w tajemnicy namaszczał Dawida na króla, był on pasterzem owiec, ostatnim z grona ośmiu synów Jessego. Co prawda, jego ojciec był znany ze sprawiedliwego postępowania, ale zapewne miał Dawid świadomość tego, co liczby mówiły też innym. On jako ósmy z synów, był poza gronem opisanym biblijną liczbą 7, oznaczającą pełnię, obrazującą coś, co jest skończone i kompletne. Nie mógłby zapewne liczyć, będąc ósmym z synów na cokolwiek w porządku, wyznaczanym przez następstwo krwi i kolejność narodzenia potomków. Pierworodny otrzymywał z dziedzictwa ojca w dwójnasób, ale ostatniemu mogłoby nie przypaść z niego w udziale nic. A choć był najmłodszym i ostatnim z grona braci, to on, nie oni, został przez Samuela namaszczony na króla. Potrzeba byłoby mieć prawdziwie głęboką i wiarę, i ducha proroczego, by wtedy przyjąć, że w przypadku Dawida spełni się symbolika biblijna liczby 8. A liczba ta zapowiada nowy początek, życie wieczne oraz nowy porządek stworzenia. Ta liczba bowiem, przekracza biblijny cykl siedmiodniowy, wskazując na rzeczywistość po-dziejową i Boską. Ta liczba, zapowiada inny wymiar życia, panowania i królowania. Dopiero dziesięć wieków później, poddani Nowego Dawida, rozpoznaliby w najmłodszym, ósmym synu Jessego i w jego życiu, biblijny pierwowzór Chrystusa, Który dla Izraelitów wierzących w Jezusa, zmartwychwstał właśnie ósmego dnia.

Dopiero przywołane wyżej fakty, rzucają nowe światło na tę, tak dobrze znaną historię z życia Dawida. W opinii jego starszych braci, Dawid jako tylko bardzo młody człowiek i tylko pasterz, stanął do walki ze sławnym żołnierzem filistyńskim. Goliat, bo o niego chodzi, był olbrzymim wojownikiem z G*t, opisanym w 1 Księdze Samuela. To niepokonany gigant, mierzący ponad 2,9 metra wzrostu. Wzywał on, daremnie, przez 40 dni Izraelitów do pojedynku. Nie znalazł jednak w Izraelu ani jednego odważnego, siejąc postrach zarówno ciężką zbroją, jak i ogromną włócznią. I to też symboliczna liczba w Biblii: 40. Symbolizuje ona najczęściej zamknięty okres próby, albo pokuty czy oczyszczenia, albo też rozpoczęcia nowego etapu. To czas, po którym następuje Boża interwencja, zbawienie lub osąd. I ten sławny żołnierz filistyński, po 40 dniach wołania o przeciwnika ze strony Izraela, został pokonany właśnie przez bardzo młodego pasterza, o imieniu Dawid, który trafił tamtego kamieniem z procy. A uczynił to, by tamten nie odbierał Bogu Izraela należnej Mu chwały.

Wtedy Dawid, choć wcześniej „tylko” pasterz, to wybawił Izraela od pewnej zguby i dał swojemu ludowi wielkie zwycięstwo. To prorocze wydarzenie z życia Dawida, zachowując nie tylko swoje życie, dało wtedy, tym jednym zwycięstwem, życie wszystkim w Izraelu. To prorocze wydarzenie z życia Dawida, zapowiedziało wyraźnie to, co się stało z Jezusem, dla Jezusa i dzięki Jezusowi.

To prorocze wydarzenie z życia Dawida, tłumaczy to, co miało się dopiero wydarzyć, pozwalając lepiej zrozumieć osobisty pożytek, jaki człowiek, każdy, może mieć z życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. I o tym właśnie i wprost opowiada historia Piotra, wyjęta z Dziejów Apostolskich, który wraz z towarzyszącymi mu uczniami Jezusa, przemawiał donośnym głosem do Judejczyków i Żydów, mieszkających w tym czasie w Jerozolimie, a którzy przechodzili właśnie obok wieczernika.

Sukces arcykapłanów: panów, ale nie pasterzy

Scena z Dziejów Apostolskich to wydarzenie, które nastąpiło jakże niewiele po tym dniu, gdy arcykapłani, mający się za duchowych liderów Izraela, a przez wielu za takich byli brani, rozpoczęli przygotowania do pojmania Tego, Którego nazywano już wtedy wielkim prorokiem, Sługą Boga, Bożym Człowiekiem, Eliaszem, a nawet Mesjaszem. Dlatego doszło do spotkania, opisanego przez Ewangelistę Mateusza tak: „Wówczas to zebrali się arcykapłani i starsi ludu w pałacu najwyższego kapłana, imieniem Kajfasz, i odbyli naradę, żeby Jezusa podstępnie pochwycić i zabić. Lecz mówili: «Tylko nie w czasie święta, żeby wzburzenie nie powstało wśród ludu (Mt 26, 3-5).” W tym, duchowi przywódcy odnieśli sukces: stało się wszystko, co zaplanowali przed dniem Pięćdziesiątnicy, dniem radości i dziękczynienia.

Tłumy były w Jerozolimie, gdzie składano w tym dniu w ofierze pierwociny z wszystkiego, co zrodziła ziemia. Księga Wyjścia nazwała ten dzień Pięćdziesiątnicą i „Świętem Tygodni” (Wj 34, 22), lokując je w kalendarzu w 7 tygodni po święcie Paschy i po złożeniu ofiary z pierwszych snopów (Kpł 23, 15). Wszyscy mężczyźni i chłopcy musieli pielgrzymować do Jerozolimy, gdyż wyłącznie tam była Świątynia Boga Jedynego, aby ofiarować Panu pierwociny plonów i „cieszyć się w obliczu Boga” (Pwt 16, 11). Pięćdziesiątnica, była też naturalną rocznicą Epifanii Synajskiej i zawarcia Przymierza Boga z całym Izraelem.

Plan kapłanów nie zawiódł, ale i lud nie zawiódł swoich liderów, gdyż na wątpliwości Piłata, w którego ręce oddano zabicie obrazoburczego, jak uznali, Jezusa z Nazaretu, to wydarzyło się i to: „A cały lud zawołał: «Krew Jego na nas i na dzieci nasze (Mt 27, 25).” Do tego tragicznego faktu odnosi się Piotra Apostoł w scenie, opisanej pierwszym czytaniem niedzielnym, gdy mówił tak: „Bo dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz, powoła.” I, do tego, jakże pozornego i chwilowego, bo dwudniowego sukcesu arcykapłanów, odnosił się Piotr w swojej niezwykłej przemowie o Jezusie, zmartwychwstałym Człowieku i Królu, Panu i Pasterzu.

Sukces Piotra, w Imię Króla i Pasterza

Piotr, tego dnia i tą przemową, ożywił w Judejczykach i tych, którzy w tym czasie mieszkali w Jerozolimie tę samą nadzieję, jaką wcześniej wiązali z Osobą Jezusa, Którego kilkadziesiąt dni wcześniej witali w głównej bramie swojego, świętego miasta Jerozolima. Opisał tamto zdarzenie Ewangelista Mateusz tak: „A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim, wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! Hosanna Synowi Dawidowemu (Mt 21, 8-9).” Wtedy, mieli go za wielkiego proroka, który nie tylko czynił cuda uzdrawiając, rozmnażając chleb i ryby, wyrzucając złe duchy z ludzi. On nawet, przywracał życie umarłym. Dobrze już znanym było wskrzeszenie córki Jaira, przełożonego synagogi w Kafarnaum, albo lepiej, bo Łazarza z nieodległej Betanii. Piotr razem z Jedenastoma zaś, mimo wielkiego ryzyka, że z powodu arcykapłanów i oni poniosą śmierć, podobnie, jak ich Nauczyciel, głośno świadczyli o zmartwychwstaniu z grobu Jezusa, Syna Bożego i czynili to wszystkimi językami, jakimi posługiwali się Żydzi, którzy przybyli ze wszystkich zakątków świata, by świętować dzień Pięćdziesiątnicy. Zachowywali się tak, jakby to oni byli królami, jakby to oni panowali nad Izraelem, a w większości byli zwykłymi, prostymi rybakami i to z Galilei.

Ci, którzy wtedy przystanęli przy wieczerniku, gdzie zbierali się uczniowie i sympatycy Jezusa, uznali za sprawą świadectwa Piotra, że zmartwychwstanie, życie wieczne jest warte tego, aby skłonić głowę przed Bogiem w taki sposób, jak to Piotr wskazywał: po pierwsze oczyszczając się z grzechów i po drugie, prosząc o Ducha Jezusowego, jak się okazuje, tożsamego z Duchem Boga Jedynego i wiecznego. A wszystko to, bo uwierzyli w zmartwychwstanie i obietnicę tego, że Jezus Jest żywym i dla żywych, że udziela się wolnością od grzechów i wolnością do życia wiecznego.

Ci więc, którzy przyjęli jego naukę, zostali ochrzczeni. I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz.
Może warto przystanąć, w duchu, przy wieczerniku?

Zapraszamy we wtorek o 18:00
24/04/2026

Zapraszamy we wtorek o 18:00

Samuel i Dawid mają głosUczestnicy Szkoły Biblijnej wraz z jej sympatykami, w czwartkowy wieczór, 16 kwietnia 2026 roku,...
20/04/2026

Samuel i Dawid mają głos
Uczestnicy Szkoły Biblijnej wraz z jej sympatykami, w czwartkowy wieczór, 16 kwietnia 2026 roku, wysłuchali wykładu, dotyczącego Ksiąg Samuela. Wykład był wprowadzeniem do wspólnego czytania, na kolejnych spotkaniach, biblijnych dziejów sędziego i proroka Samuela oraz namaszczonych przez Niego pierwszych królów Izreala - Saula i Dawida.
Słowa młodego Samuela: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” (1 Sm 3,10) symbolizują gotowość do wypełniania woli Bożej. Doskonale komponują się z sensem wspólnego czytania Słowa Bożego, by móc poznać i zrozumieć, słuchać i usłyszeć (hebr. szama), co Bóg przekazuje człowiekowi oraz by być Jemu posłusznym, jak Samuel i Dawid.
W najbliższy czwartek, 23 kwietnia 2026 roku, ponownie od godziny 19:00, druga część wykładu wprowadzającego i rozpoczęcie wspólnej lektury tego niezwykłego tekstu. Zapraszamy!

Bielanki w wiosenną sobotę z ks. proboszczem na kręglach :)🎳
18/04/2026

Bielanki w wiosenną sobotę z ks. proboszczem na kręglach :)🎳

KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWATrzecia Niedziela Wielkanocna19 kwietnia 2026; Rok A, IICzytania liturgiczne: Dz 2, 14. 22b-3...
18/04/2026

KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWA
Trzecia Niedziela Wielkanocna

19 kwietnia 2026; Rok A, II

Czytania liturgiczne: Dz 2, 14. 22b-32; Ps 16 (15), 1b-2a i 5. 7-8. 9-10. 11 (R.: por. 11a); 1 P 1, 17-21; Łk 24, 13-35

Autorem dwóch z trzech tekstów liturgicznych Trzeciej Niedzieli Wielkanocnej jest Łukasz, co potwierdzają pisarze wczesnochrześcijańscy. Kościół wiele mu zawdzięcza w relacjonowaniu historii biblijnej i zbawienia oraz historii nowopowstającego Wspólnoty Chrześcijan. Oba teksty jego autorstwa, Ewangelia i Dzieje Apostolskie, są pisane pod apostolskim wpływem Pawła, któremu towarzyszył w misyjnych podróżach, na co wskazywać może ich adres. Oba pisane są do dostojnego Teofila. Adres ten, jak się wydaje, należy interpretować tak: Theophilus znaczy miły Bogu albo miłujący Boga. A zatem teksty te kierowane są na sposób apostolski do wszystkich, którzy sięgną po nie, poszukując prawdy o Bogu i Człowieku. To podkreślenie, może być pomocne w zrozumieniu i przyjęciu prawdy, której Łukasz dotyka w obu tekstach liturgicznych, przywoływanych przez Kościół w Trzecią Niedzielę Wielkanocną.

Łukasz, uważny i serdeczny dokumentalista

Tekst Ewangelii autorstwa Łukasza, uznaje się za jeden z trzech, tak zwanych synoptycznych, czyli podobnych albo zbieżnych w opisach, relacjonujących narodzenie, życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. A jednak, jest kilka faktów, które są dokumentowane tylko przez Łukasza, jak zwiastowanie, narodzenie Jana. Są też takie fakty biblijne, które ukazują nie tylko Jezusa, zasadnie, ale też samego autora, jako uważnego na Dobro, Którym Jezus udzielał się potrzebującym z wielkim sercem. To Łukasz właśnie, spisywał i przywoływał w Ewangelii przypowieści, opowiadane przez Jezusa. One wszystkie ujawniały Dobro Boga, przekraczające granicę Miłosierdzia, jak ta, o zaginionej owcy, zgubionej drachmie czy najlepiej tę o synu marnotrawnym.

Uważność Łukasza na Dobro Jezusa w przeżywaniu przez Niego swojego Istnienia w ciele, może wynikać z tego faktu, iż Łukasz nie poznał Jezusa osobiście, ale za to, należąc do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii, około 50 roku, poznał tam Pawła z Tarsu. Paweł zaś, wcześniej gorliwy faryzeusz i uczony w Piśmie, miał głębokie poczucie i winy i daru, jakim było dla Niego Dobro Jezusa wyrażające się w tym, że mimo jego jawnego przekraczania Dekalogu, co zrozumiał później, to i tak, Jezus objawił się Pawłowi pod Damaszkiem. A dzięki temu, jak zrozumiał, dostał wyjątkową szansę na to, by się nawrócić, poznając prawdę o Człowieku, Którego za to, między innymi, pokochał i Któremu, dosłownie, poświęcił swoje życie. Dość powiedzieć również, że Łukasz, prawdopodobnie nie był Żydem, a zatem jego dostęp, ale i zainteresowanie dostępem do wiedzy o Jezusie, do czasu, były zapewne wątpliwe. A, po spotkaniu Jezusa zmartwychwstałego pod Damaszkiem przez Pawła i Łukasz był tego świadkiem i towarzyszem. Łukasz był naocznym świadkiem tego, jak Paweł dla Jezusa pozyskiwał wierzących z wielkim przekonaniem, już napełniony Duchem i, jak Duch Jezusowy działa wśród ludzi jemu znanych i w jego bliskim otoczeniu. Łukasz, wraz z Pawłem udał się do Jerozolimy, a tam nie tylko spotkał Apostołów Piotra i Marka, ale prawdopodobnie, tam także poznał Marię z Nazaretu.

Tak można byłoby wytłumaczyć ten fakt, iż historia Zwiastowania Maryi, czyli bardzo intymna i osobista rozmowa anioła Gabriela z Maryją, której przedmiotem jest zapowiedź narodzin Jezusa (Łk 1, 26-38), jest opisana wyłącznie w Ewangelii Łukasza. To jedyny kanoniczny opis zwiastowania, w którym anioł przychodzi do Maryi w Nazarecie. To w tej scenie jest może największy, nazywając to po ludzku, serdeczny ładunek emocji oraz dobrej woli człowieka wobec Boga i Boga wobec Maryi, Której Bóg powierza największą tajemnicę i największą nadzieję, i największą miłość.



Paweł znał proroctwa, ale do czasu nie rozpoznawał faktu ich spełnienia

Zapewne, sam Paweł, mentor i nauczyciel Łukasza, korzystał z każdej okazji, a miał ich w trakcie kilkudziesięcioletniej działalności misyjnej wiele do tego, by poznać Jezusa z relacji tych, którzy Go znali osobiście, także sprzed tragicznej historii ukrzyżowania. Motywację do poznawania Jezusa jak najlepiej, tak się zdaje, obaj mieli podobną. Bo, Paweł i Łukasz, jak można zasadnie założyć, zaczęli poznawać całą, wcześniejszą historię Jezusa z nowej perspektywy, bo od największego faktu i cudu w historii zbawienia, historii Izraela i historii rodzaju ludzkiego: od zmartwychwstania. Jak można byłoby w ogóle i co do zasady, w związku z tym cudem, pominąć fakty z historii Człowieka, Który zmartwychwstał – nikt rozumny i postępujący na co dzień z namysłem, przecież, nie pozbawiałby siebie wiedzy o tym, jak do tego doszło, o czym świadczył sam Paweł, a z nim i Łukasz. Nikt rozważny nie pomijałby i nie lekceważyłby tych faktów z życia Jezusa, które miałyby tak zasadniczy, tak fundamentalny związek z tym, że Paweł poznał Go, jako Człowieka żyjącego! Paweł rozmawiał z żywych Człowiekiem, mimo ukrzyżowania i złożenia Go w grobie, co znał z relacji zapewne też naocznych świadków. A, może sam widział moment sądu nad Jezusem albo Jego drogę na Golgotę i był przekonany do uzasadnienia i orzeczenia o winie Jezusa? Towarzyszenie przecież przez Pawła kamienowaniu Szczepana niewiele po śmierci Jezusa zdaje się potwierdzać logikę tamtych założeń co do niego.

Nie bez znaczenia, do poznawania Jezusa, jak najlepiej mogła być inspiracja, wynikająca wprost z posiadanej przez Pawła wiedzy o proroctwach mesjańskich, których spełnienia oczekiwał wraz ze wszystkimi ludźmi wiary w Izraelu. I to on jako gorliwy faryzeusz, uczony w Piśmie, znający dobrze proroctwa mesjańskie, poznał Jezusa, żywego i udzielającego się Swoim Duchem, a Którego miał za umarłego i złożonego do grobu, który dysponował wielką mocą duchową, która i jego przemieniła. Która uzdrowiła jego ślepotę, także tę duchową. Biorąc pod uwagę to, kim był wcześniej, to większy cud niż przywrócenie mu wzroku, który utracił widząc wielką jasność postaci Jezusa, wtedy pod Damaszkiem.

Ciekawości, dociekliwości Łukasza i jego rozumieniu potrzeby zbierania takich faktów, dobrze służących już choćby podróżom Pawła i jego apostolskiej działalności, którym Ewangelista towarzyszył, zawdzięczamy i inne, można byłoby powiedzieć, że ekskluzywne relacje Łukasza, jak choćby ta, opowiadana w tekście Ewangelii z tej Niedzieli o dwóch uczniach, uciekających z Jerozolimy do Emaus. Taką ekskluzywną relacją jest również bezpośrednia historia wyjścia Piotra, tuż po zesłaniu Ducha Świętego i jego pierwszej mowy, mającej nawracać Judejczyków i innych mieszkańców Jerozolimy. Tę właśnie historię wydarzenia z dnia Pięćdziesiątnicy, opowiadają wyłącznie Dzieje Apostolskie, napisane przez św. Łukasza, którą przywołuje Kościół w Liturgii Słowa Trzeciej Niedzieli Wielkanocnej. Te dwa wydarzenia, choć w dwóch osobnych tekstach, są ze sobą bardzo silnie związane, niejako wspierają, wzmacniają ten sam, duchowy komunikat. Prorocy, przywoływani przez Jezusa i Piotra i Pawła, proroctwa relacjonowane tekstami Łukasza, a poczynając od Mojżesza, Dawida, Joela nie mylili się. Ich proroctwa spełniły się i oni byli tego świadkami, niezłomnymi.



Piotr przywołuje Dawida

Piotr, Galilejczyk natchniony Duchem, co zapowiadał jego zmartwychwstały Mistrz i Pan, woła do Judejczyków i tych, którzy mieszkali w Jerozolimie. I nie jest to wołanie na pustyni, bo około trzech tysięcy mężczyzn przyłączyło się do Piotra i jego towarzyszy, świadczących o niezwykłości innego Galilejczyka, Jezusa z Nazaretu. To nie lada wyczyn, z perspektywy historii zarówno Galilei, jak i Judy. Przez ostatnie dziewięć wieków nie było miłości pomiędzy Galilejczykami i Judejczykami, a to Judejczycy mieli się za prawowiernych wyznawców Boga Jedynego, potomków Dawida, czerpiących z dorobku Salomona i chroniących Obecność Boga Jedynego w Świątyni Jerozolimskiej. A tego dnia, o którym opowiada Łukasz Ewangelista, prosty rybak z Galilei poucza ich o Jezusie, czyni im wyrzut z decyzji i wyroku, jaki został podjęty przez najwyższego kapłana Boga Jedynego, o Jego ukrzyżowaniu. Oni też znali proroctwa Dawidowe, a ten prosty rybak przekonywał, że odnoszą się one właśnie do Jezusa. To, co ich przekonywało, to odwaga głoszenia faktu zmartwychwstania Jezusa, co do którego nazywali się świadkami. Wszyscy słuchający znakomicie wiedzieli, że taka wielka odwaga, bo arcykapłani i starsi Ludu mieli dosyć władzy, by podobnie, jak to zrobili w relacji do Jezusa, również Piotra i jego towarzyszy usunąć spośród żywych. A Piotr i towarzysze nie wyglądali na zalęknionych, ale na takich mężów, którzy wierzą w zmartwychwstanie nie tylko Jezusa, ale ich własne. A przy tym, obecni w Jerozolimie Żydzi ze względu na czas świąteczny, przybyli z wielu różnych zakątków, którzy nadto nie posługiwali się hebrajskim, wszyscy słyszeli Piotra i jego towarzyszy, jakby mówili do nich ich własnymi językami. Piotr przywoływał proroczy głos króla Dawida o tym, który miał dopiero nadejść, a co się stało około dziesięciu wieków po Dawidzie, który będzie istniał na obraz i podobieństwo Boga Jedynego, jakby miał być Synem Bożym. A to właśnie było uzasadnieniem dla Kajfasza, by wydać wyrok śmierci na Jezusa, bo ten się przyznał do Synostwa wobec Boga.

Piotr wykazuje w jego wołaniu o przyjęciu prawdy o Bogu i Człowieku, logikę Bożego działania przez wieki, działania niezmiennego, by objawić ten jeden, kardynalny fakt, iż człowiek, wybierający Dobro, napełniający się Dobrem, bo wypełniający tak, jak Dawid Słowo Boże, do niego kierowane, tak jak Dawid może królować nie tyle nad tym, co jest w wymiarze materialny, ale może królować nad śmiercią, odnajdując siebie przed Obliczem Boga. To jest sens słów, relacjonowanych niedzielnym Psalmem, który jest relacją i słów i ducha króla Dawida: „Ty ścieżkę życia mi ukażesz, pełnię radości przy Tobie i wieczne szczęście po Twojej prawicy.”

A królowanie Dawida, jak to wyjaśniał prorok Natan, nie ograniczać się miało do jego władzy, sprawowanej w trakcie przeżywania jego istnienia własnego w ciele. Bóg zapowiadał przez proroka Natana, że dynastia Dawida będzie trwała wiecznie (2 Sm 7). Proroctwo to zaś należy czytać i rozumieć, jako rozszerzające i wyjaśniające znaczenie Ziemi Obiecanej, mlekiem i miodem płynącej, którą Izrael miał wziąć w posiadania i na własność. Czyż człowiek, zyskujący życie w Obecności Boga dobrego, zyskujący Istnienie na obraz i podobieństwo Boga, a to dzięki wypełnianiu Prawa Bożego, co było znakomicie znanym warunkiem każdemu w Izraelu do spełnienia się Obietnicy Boga, nie zyskiwał wtedy i prawdziwie Ziemi Obiecanej na własność i na wieki?

To, dlatego jak można uznać, przywołanie przez Piotra, proroctwa Dawidowego tuż po wyjściu z wieczernika, otworzyć mogło tyle głów, wyobraźni i serc na Ducha prawdy o Bogu i Człowieku. To mogło naprowadzić co najmniej trzy tysiące mężczyzn na cały kontekst wszystkich już wtedy teksów Dawidowych, mających mesjański charakter. I, pozwoliło im już wtedy na podstawie wiary i świadectwa Piotra i tych, którzy z nimi byli, odnieść teksty proroctw Dawida do faktów z ostatnich tygodni, a związanych z Jezusem, Który był znanym, a nawet słynnym do czasu Nauczycielem, ze względu na czynione przez niego cuda. Wielu wtedy w Niego wierzyło, wiązało z Nim wielkie nadzieje dla siebie i całego Izraela, ale przerwane zostały te oczekiwania Jego wstydliwym dla większości ukrzyżowaniem. Okazał się wtedy człowiekiem niegodnym, bezsilnym, Któremu nawet przy krzyżu prawie nikt nie towarzyszył, czyli okazał się takim, który nie mógłby, jak sądzili, być Mesjaszem. A On zmartwychwstał i Jest żywym i dla żywych, dokładnie takim, jak Bóg Jedyny, w którego przecież wierzyli.



A może po Piotrze mówił Kleofas

Trzy tysiące przekonanych przez Piotra i jego towarzyszy, w jeden dzień, do prawdy o Bogu i o Galilejczyku, Którego to prawda, że doprowadzili wspólnie do ukrzyżowania, to wielkie wydarzenie tamtych dni w Jerozolimie. Nikt nie miał co do tego zapewne żadnych wątpliwości, choć mogli to różnie oceniać, to można sobie wyobrazić i to, że pojawiały się już wtedy, tuż po przemowie Piotra, pytania i wątpliwości. Czy musiało dojść o ukrzyżowania, śmierci i złożenia w grobie Jezusa, kiedy On prawdziwie okazał się Mesjaszem, Człowiekiem panującym nad życiem i śmiercią. Czy musiało dojść do cierpienia i śmierci Jezusa, dla Którego i przez Którego grono prostych Galilejczyków ma teraz za nic wielkie ryzyko śmierci, na jakie wystawiali i oni swoje życie, świadcząc o Jezusie, że prawdziwie jako Mesjasz Jest Synem Bożym. No przecież, za to poniósł śmierć Nazarejczyk. Czy to wielkie cierpienie, poniżenie, opuszczenie i śmierć były zatem konieczne, czy były w ogóle potrzebne? Jaki to miało sens i wartość, jeśli miało jakiekolwiek?

A może wtedy przemawiał też Kleofas, może on relacjonował swoje własne doświadczenie z Jezusem. On przecież był jednym z dwóch, którzy tuż po śmierci Jezusa, zawiedzeni tragicznym finałem ich nadziei na wielkie, mesjańskie zwycięstwo, którego zakładali, że będą chwalebną częścią jako Jego uczniowie i pomocnicy, uciekali w tajemnicy z Jerozolimy do Emaus. Opowiada o tym Łukasz bardzo szczegółowo, zgodnie z relacją, zapewne, uczestników tamtego zdarzenia. Oni nie rozumieli, co się wydarzyło i po co musiało się to stać, a raczej byli przekonani, że nie musiało. Wydaje się być raczej oczywistym, że przywołujący Mojżesza w rozmowie z Kleofasem i drugim uczniem, uciekającymi z Jerozolimy właśnie ze względu na tragiczną śmierć Nauczyciela, której zupełnie nie rozumieli, bo mieli Go za Mesjasza zwycięzcę, jak starotestamentowy Dawid. A Chrystus, zapewne w tracie wspólnego marszu w stronę Emaus, przypomniał Kleofasowi i drugiemu uczniowi, który z nim był, ten dzień, w którym po raz pierwszy, cały Izrael miał świętować Paschę. Było to jeszcze w domu niewoli, w ziemi egipskiej, za dni Mojżesza.

Do tego dnia, który miał być pierwszym dniem wolności, Izrael miał się wcześniej dobrze przygotować. Mojżesz mówił o tym tak: „Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać (Wj 12, 5-7).”

Wierność temu wskazaniu Boga Jedynego, wymagała właściwej, duchowej postawy, wymagała wiary w Dobro Boga. Wierność temu wskazaniu Bożemu, jednym miała przynieść życie i rozpocząć drogę do Ziemi Obiecanej Izraelowi na wieczność, ale dla innych, ten dzień miał być dniem ich śmierci. I o tym, za pośrednictwem Mojżesza, Bóg i Stwórca uprzedzał. Bóg wyjawiał całą prawdę o pożytkach dla świętujących Paschę, ale i przestrzegał, co do negatywnych konsekwencji dla tych, którzy tego nie będą czynili: „Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu - Ja, Pan. Krew będzie wam służyła do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską. Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia - na zawsze w tym dniu świętować będziecie (Wj 12, 12-14).”

Kluczem do zrozumienia tej historii jest to, że Dobra, Którego Izrael oczekiwał od Boga i Stwórcy, Boga praojców Izraela: Abrahama i Jakuba, może człowiek doświadczyć jedynie przez wierność w wypełnianiu wskazania Bożego. A ono Jest niezmienne: Dobro, Którym On Jest i Którym człowiek musi się napełnić i udzielać się Nim na obraz i podobieństwo Boga. Nie uczynił tak pierworodny Adam, o czym zdawał natchnioną relację Mojżesz. Ale, tak uczynił Jezus, którego Apostołowie głosili, i Którym mówili z przekonaniem, że przeszedł przez życie dobrze czyniąc. O którym mówili, że już jako dziecko rósł w łasce u Boga i u ludzi. A przypominając Mojżesza i jego tekst z Księgi Rodzaju, może Jezus przywoływał Kleofasowi i drugiemu z uczniów w drodze do Emaus, pradawną historię faraona, człowieka o twardym sercu, mówiła dramatycznie o tym, co jest skutkiem niesłuchania Boga. Od tego, jak człowiek słucha, czyli jak wypełnia to, co Bóg mówi, zależało doświadczenie Dobra przez człowieka. Od tego zależało, czy doświadczy Dobra, czy doświadczy niepowtarzalnego smaku wolności i z nią dobrego życia, czy czeka go kontynuacja niewoli i w niej marna śmierć. Mojżesz powiedział jeszcze więcej poprzez te kilka przywołanych zdań, zapisanych w Księdze Wyjścia. Bo, prorok ten zapowiedział, że wolność i Dobro może być stałym doświadczeniem Izraela, o ile wiernie będzie słuchał słów Bożych. Kiedy Mojżesz wyjawił słowa Boga swojemu Ludowi, a ten nie tylko usłyszał, ale i wysłuchał, co miałby uczynić i tego dokonał, przyniosło to skutek, o jaki od lat Lud błagał Boga praojców i patriarchów Izraela, Abrahama i Jakuba. Mojżesz opisał to tak: „Tego samego dnia wywiódł Pan synów Izraela z ziemi egipskiej według ich zastępów (Wj 12, 51).” Izrael posłuchał słów Boga i Stwórcy i stało się dla wszystkich spośród Ludu Dobro, Którego pragnęli i o Które do Boga wołali z dna ich cierpienia i niewoli. Jezus zaś, Który wysłuchał Słowa Bożego o spełnianiu się Dobrem, zmartwychwstał i ujawnił się Kleofasowi i drugiemu uczniowi przy łamaniu chleba. A oni zapragnęli, by to doświadczenie Jezusa spełnił się i dla nich i wtedy też zrozumieli, że cierpienie dla Dobra, że ponoszenie dla tego celu kosztu, choćby tragicznie dla nich samych, ma wielki, bo wieczny sens.

Trzy tysiące mężczyzn zrozumiało Obietnicę Boga dla ich praojców Abrahama i Mojżesza

Do tego, by wolność Izraela przerodziła się we władanie Ziemią Obiecaną, mlekiem i miodem płynącą, a to znaczy, że stawała by się wolnością do dobrego życia i to już na wieki, czyli w każdym kolejnym pokoleniu Izraela, Bóg wyjawił przez Mojżesza Jego Prawo na Synaju. Boże Prawo Jest odwiecznym i niezmiennym Jego Słowem, Które Jest, jak Bóg: żywe i dla żywych. Bóg wezwał człowieka do Jego wypełniania, by Dobro nie opuszczało Izraela, ale by się stało pełnią doświadczenia Boga w każdym spośród Jego Ludu Wybranego.

A Dobro, ale Bóg Jest skuteczny i niezmienny. Jest odwieczny i wieczny, stąd Dobrem się udziela człowiekowi, aż się stanie pełne i pełnią w człowieku. I tak się stało w Człowieku, w Jezusie, o którym właśnie opowiadał Piotr i jego towarzysze. To samo relacjonował Kleofas, który też zrozumiał tę prawdę znacznie później, niż w dniu śmierci Jezusa. Zrozumiał to Kleofas przy łamaniu chleba przez Jezusa w drodze do Emaus. Wtedy to zrozumiał, dlaczego wcześniej Jezus sam Siebie nazywał najczęściej Synem Człowieczym. Robił to bowiem, by uświadomić każdemu człowiekowi, że i on może zyskać to, co stało się już Jego doświadczeniem – a jest to życie wieczne, odzyskane przez Człowieka i zyskane na wieki.

Dobro, Którym Bóg Jest, Jest skuteczne, bo Bóg, Który Jest Dobrem człowieka, Jest Który Jest. A Jezus, Którego Kleofas rozpoznał w drodze do Emaus, a Którego miał za ukrzyżowanego, umarłego i złożonego w grobie, nie mógł dać bardziej wiarygodnego dowodu, niż ten, Którym On Sam Jest. Dzięki takim świadkom, jak Piotr i, jak Kleofas, którzy spotkali Jezusa po Jego śmierci w ciele, rozmawiali z Nim, maszerowali, spożywali posiłek, trzy tysiące mężczyzn w dniu zesłania Ducha na Apostołów, uwierzyło w prawdę o Bogu i Człowieku, jaką z odwagą oni głosili. Trzy tysiące mężczyzn nie musiało już przypominać sobie proroctw Dawidowych, Izajaszowych, Joelowych o Mesjaszu, bo one się spełniły. Zrozumieli też, jaki był sens ich wędrówki do Kanaan – bo tu miał się spełnić największy cud w historii Izraela, z którego i oni mogą wziąć coś najcenniejszego: życie i to nie byle jakie.

Adres

Kartuska 349
Gdansk
80-125

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia pw. Bł. Doroty z Mątew w Gdańsku umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij