11/02/2026
🇦🇷🇧🇷 Dzień 6 / 7 – Iguaçu
Dzisiejszy dzień miał jeden cel – Wodospady Iguaçu.
I to nie „zobaczyć”, ale stanąć bardzo blisko, niemal w samym sercu Diabelskiej Gardzieli.
275 spadów wody. Tysiące ton spadających co sekundę. Huk, który nie jest dźwiękiem, ale doświadczeniem – wchodzi w ciało, w płuca, w myśli. Mgła unosząca się nad przepaścią sprawia, że wszystko wokół znika, a zostaje tylko woda, siła i ruch. Człowiek przestaje mówić. Przestaje analizować. Po prostu jest.
Droga prowadziła przez wilgotne lasy deszczowe, pełne życia, zapachów i zieleni. Towarzyszyły nam koati – małe, sprytne zwierzątka kręcące się wokół ludzi w poszukiwaniu jedzenia. Na wodach rzeki Iguaçu widać było ogromne czarne ryby, spokojne, jakby zupełnie nieporuszone tym, co za chwilę dzieje się kilka metrów dalej.
Kulminacja na pomostach nad Gardzielą Diabła była momentem absolutnym. Woda spada z pozorną lekkością, a jednak z potęgą, która przypomina, że natura nie musi krzyczeć, by być wszechmocna. To jedno z tych miejsc, gdzie pokora przychodzi sama.
Po powrocie Msza święta w intencji Ani, obchodzącej dziś urodziny 🎂
Ks. Bogusław, nawiązując do czytań, opowiedział o Józefina Bakhita – niewolnicy, która po spotkaniu z Chrystusem stała się kobietą nadziei. Jej historia stała się inspiracją dla Benedykt XVI i encykliki Spe salvi.
Ewangelia przypomniała, że mamy być solą ziemi i światłem świata.
Dopiero potem przyszła pora na uroczystą kolację, dalsze świętowanie urodzin Ani i wspólne „Sto lat!” 🎉
Dzień wyjątkowy. Jeden z tych, które zostają w człowieku na długo.
Bo pielgrzymka to nie tylko droga i modlitwa, ale także zachwyt nad dziełami Boga, którymi można się nasycić… i wrócić bogatszym