24/05/2026
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego
1. Przyjrzyjmy się greckiemu tytułowi Ducha Świętego. Jest to imię szczególne, ponieważ używane przez samego Pana Jezusa – Parakletos.
W starszych wydaniach lekcjonarzy mszalnych, jak i w starszych wydaniach Biblii Tysiąclecia słowo to było tłumaczone jako Pocieszyciel. W najnowszych lekcjonarzach mamy zostawione słowo Paraklet, ponieważ ma bogatsze znaczenie. Możemy je rozumieć właśnie jako „Pocieszyciel”, ale możemy również tłumaczyć je jako „Adwokat” – Obrońca. Dosłownie: „Ten, który jest przywoływany, ażeby bronić tego, kto Go przywołuje.”
Zatem mamy podwójną funkcję Ducha Świętego – jako tego, który pociesza i tego, który broni.
2. Jest to też Obrońca dość szczególny, ponieważ Pan Jezus zapowiada, że kiedy przyjdzie, „ przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie.”
Wobec tego intuicyjnie powiedzielibyśmy, że Duchowi Świętemu pasowałoby bardziej określenie prokurator, skoro ma przekonywać świat o grzechu, sprawiedliwości i o sądzie, a nie Obrońca czy Adwokat. Dlaczego zatem Chrystus nazywa Go Obrońcą?
Kluczowe tutaj jest pytanie: przed kim Duch Święty ma nas bronić? Duch Święty ma nas bronić przede wszystkim przed nami samymi!
Od czasów Adama i Ewy, widzimy, że problem nie tyle polega na tym, że człowiek grzeszy, ile że z tym grzechem pod pachą ucieka przed Panem Bogiem.
Dzieje się tak między innymi dlatego, że każdy z nas intuicyjnie boi się potępienia.
Boimy się nazwać grzech po imieniu, bo wydaje się nam, że kiedy coś grzesznego zostanie ujawnione, to wtedy zostaniemy odrzuceni przez Boga.
Takie zachowanie jest konsekwencją ziemskich doświadczeń. Czasem, kiedy przyznajemy się do czegoś złego, to coś tracimy i znajdujemy się w sytuacji, która jest nieodwracalna. W obliczu Boga nie chcemy przeżyć tego samego dramatu, bo podświadomie wiemy, że odrzuceni przez Boga, zostaniemy odrzuceni na wieki i nie będzie już powrotu.
I wówczas, zamiast stać się tymi, którzy przyznają się do winy pełni skruchy, stajemy się oskarżycielami. Podświadomie będziemy szukać winnych zła, które uczyniliśmy, bądź zła, które nas spotkało.
Wówczas z pokutników sami stajemy się oskarżycielami i przez to oddzielamy się zarówno od Boga jak i od drugiego człowieka.
Dlatego jest nam potrzebny Obrońca przed nami samymi, żebyśmy nie popadali w szaleństwo szukania winy wokół, ale żebyśmy potrafili wziąć odpowiedzialność za nasze życie.
Jednak potrzebny jest też i Pocieszyciel, który łagodnie doprowadzi nas do wspólnoty z Bogiem, nie pozwoli nam popaść w straszliwy smutek, ale pomoże nam uwierzyć w Boga, który jest bogaty w miłosierdzie.
3. Ponieważ jesteśmy tak bardzo podatni na pokusę zamykania się na Ducha Świętego, ważne jest podjęcie konkretnych decyzji, które pomogą nam świadomie przeżywać nasze życie i pogłębiać relację z Duchem Bożym w nas.
Co zatem zrobić?
„ Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała.” (List do Galatów) Dbaj zatem w pierwszej kolejności o swego ducha, a nie ciało! Dzwoni budzik. Co robisz najpierw? Myślisz o ciele czy o duchu? Zaczynaj zawsze od ducha, a nie od karmienia ciała muzyką, ćwiczeniami, komórką, śniadaniem.
Zacznij od modlitwy. Biorąc świadomie pierwsze poranne oddechy uświadom sobie, że nosisz w sobie Bożą moc, Bożą Miłość, Bożego Ducha Świętego. Przywitaj się z Nim, nawet zanim przywitasz się z żoną/mężem, dziećmi.
Poproś Go o pomoc w przeżyciu jak najpiękniej najbliższego dnia. Poproś Go o to, by pomógł Ci patrzeć dziś na świat oczami Boga, a więc z miłością, a więc usprawiedliwiająco!
Poproś, żeby przenikał każdą chwilę Twego życia, każdą chwilę dzisiaj! Żeby przenikał twoje radości i smutki, miłe, jak i trudne rozmowy itd.
Ponawiaj te prośbę i zaproszenie do działania dla Bożego Ducha po kilka/ kilkanaście razy w ciągu jednego dnia!
Kontroluj to na co patrzą twoje oczy w ciągu dnia.
Pilnuj tego czego słuchają twoje uszy. Zastanów się kilka razy zanim coś wypowiedzą twoje usta.
Niech twoje ręce i nogi służą tylko pomnażaniu dobra, a prościej będzie ci słyszeć i czuć obecność Bożego Ducha w sobie… Ducha, który przynosi tym, którzy się na Jego obecność otwierają owoce, o których każdy z nas marzy: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22).