Parafia Rzymskokatolicka pw. Św. Jadwigi Śląskiej w Byczynie

Parafia Rzymskokatolicka pw. Św. Jadwigi Śląskiej w Byczynie Kościół Rzymskokatolicki

Maj – miesiąc szczególny. Miesiąc Maryi, czas, w którym w sposób wyjątkowy kierujemy naszą modlitwę do Matki Bożej.Na po...
03/05/2026

Maj – miesiąc szczególny. Miesiąc Maryi, czas, w którym w sposób wyjątkowy kierujemy naszą modlitwę do Matki Bożej.

Na poniższych zdjęciach widzimy figury i kapliczki Maryjne znajdujące się na terenie naszej parafii. Dla wielu z nas to dobrze znane miejsca – mijane w codziennym pośpiechu, stojące gdzieś na uboczu, przy drogach, na rozstajach, obok domów. A jednak kryją w sobie coś więcej niż tylko swoją prostą formę.

Jedne z nich są drewniane, skromne, często z umieszczonym w środku obrazkiem Matki Bożej. Inne murowane, solidniejsze, z figurką Maryi w środku. Różnią się wyglądem, wielkością, formą – ale łączy je jedno: każda z nich jest zadbana i piękna. Widać w nich troskę i serce ludzi, którzy o nie dbają.

Te figury i kapliczki nie powstały przypadkiem. Każda z nich ma swoją historię. Stawiali je nasi przodkowie – często własnymi rękami, z potrzeby serca. Były wyrazem wiary, wdzięczności za otrzymane łaski, czasem prośbą o opiekę w trudnych chwilach. Miejsca, w których stoją, nie są przypadkowe – dla lokalnej społeczności miały szczególne znaczenie. To tam toczyło się życie, tam ludzie się spotykali, tam przeżywali swoje radości i troski.

Kiedyś, szczególnie w maju, te miejsca tętniły życiem. Wieczorami gromadzili się przy nich mieszkańcy – całe rodziny, sąsiedzi, dzieci i starsi. Wspólnie odmawiano litanię loretańską, śpiewano pieśni maryjne, powierzano Matce Bożej swoje sprawy. To były proste nabożeństwa majowe, ale pełne autentycznej wiary i wspólnoty. Nikt się nie spieszył, nikt nie patrzył na zegarek – liczyła się obecność i bycie razem.

Figury i kapliczki były też pięknie przystrajane. Ktoś przynosił świeże kwiaty, ktoś inny dbał o porządek, zawieszano wstążki, ozdoby, czasem własnoręcznie wykonane dekoracje. Było widać troskę i zaangażowanie – znak, że te miejsca naprawdę żyją w sercach ludzi.

Dziś wiele z tych tradycji powoli zanika, ale wciąż mamy szansę je ożywić. Maj daje ku temu najlepszą okazję. To czas, żeby na nowo odkryć sens tych spotkań, zatrzymać się choć na chwilę i wrócić do tego, co proste, a jednocześnie tak ważne.

Dlatego zachęcam – spróbujmy wrócić pod te figury. Spotkajmy się, choćby w niewielkim gronie. Pomódlmy się razem, zaśpiewajmy jedną pieśń, przynieśmy kwiaty. Nie potrzeba wiele, żeby przywrócić życie tym miejscom.

Liczymy, że będziemy dalej kultywować ten piękny zwyczaj nabożeństw majowych. Że znów przy kapliczkach pojawi się światło świec, że znów rozlegnie się śpiew, że znów te miejsca staną się przestrzenią spotkania – z Bogiem i ze sobą nawzajem.

Niech ten maj będzie czasem powrotu do tych prostych, ale głębokich tradycji.

03/05/2026

Ewangelia na dziś

J 14, 1-12
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę».

Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»

Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście».

Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy».

Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca”? Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła!

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, a nawet większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca».

3 maja pochylamy się nad jednym z najdonioślejszych momentów w dziejach naszej Ojczyzny – nad dniem uchwalenia Konstytuc...
03/05/2026

3 maja pochylamy się nad jednym z najdonioślejszych momentów w dziejach naszej Ojczyzny – nad dniem uchwalenia Konstytucji, która stała się znakiem mądrości narodu, odwagi jego przedstawicieli i głębokiej troski o przyszłość państwa. Było to dzieło ludzi, którzy w trudnym czasie potrafili wznieść się ponad własne interesy, kierując się dobrem wspólnym i pragnieniem ocalenia wolności.

Konstytucja 3 Maja stała się symbolem nadziei, odpowiedzialności i dążenia do sprawiedliwości. Pokazała, że Polska może być krajem nowoczesnym, opartym na prawie, szacunku i wzajemnej trosce. Choć historia nie oszczędziła naszej Ojczyzny, duch tego wydarzenia przetrwał – jako źródło siły dla kolejnych pokoleń.

Niech ten dzień będzie dla nas czasem refleksji nad tym, czym jest prawdziwa wolność i jak wielką niesie odpowiedzialność. Niech przypomina, że przyszłość narodu buduje się każdego dnia – przez uczciwość, solidarność i wierność wartościom. Niech w naszych sercach odżywa wdzięczność za tych, którzy mieli odwagę marzyć o Polsce silnej, sprawiedliwej i zjednoczonej.

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski to dzień, w którym historia i wiara splatają się w jedno. To nie je...
02/05/2026

Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski to dzień, w którym historia i wiara splatają się w jedno. To nie jest tylko data w kalendarzu. To moment, w którym przez wieki Polacy stawali przed Maryją nie jako widzowie, ale jako dzieci – z nadzieją, lękiem, wdzięcznością i prośbą o opiekę.

Tytuł Królowej Polski nie wziął się z przypadku ani z samej tradycji. Zrodził się z doświadczenia narodu, który w najtrudniejszych chwilach zwracał się właśnie do Niej. Już w XVII wieku, w czasie potopu szwedzkiego, kiedy wszystko wydawało się stracone, obrona Jasnej Góry stała się znakiem, że ta relacja nie jest tylko symbolem. Niedługo później król Jan Kazimierz powierzył Rzeczpospolitą Maryi, ogłaszając Ją Królową Korony Polskiej. To nie była polityczna decyzja. To był akt zawierzenia.

Od tamtej pory kolejne pokolenia powtarzały ten gest. W czasie rozbiorów, kiedy Polska zniknęła z mapy, to właśnie wiara i przywiązanie do Maryi pomagały przetrwać. W czasie wojen, okupacji i komunizmu Jej obecność była dla wielu ludzi czymś realnym, niemal namacalnym – źródłem siły, której nie dało się odebrać.

Dlatego to święto nie jest tylko wspomnieniem przeszłości. Ono wciąż żyje. W każdym „Maryjo, miej nas w swojej opiece”, w każdej modlitwie szeptanej po cichu, w każdym znaku krzyża czynionym z nadzieją.

Słowa pieśni nie są tylko poetyckim tekstem. To echo pokoleń, które naprawdę oddawały się w Jej ręce. „Weź nas w świętą Twą niewolę” nie znaczy utraty wolności – przeciwnie. To prośba o prowadzenie, o sens, o to, żeby nie zgubić drogi w świecie, który często tej drogi nie pokazuje.

Patrząc na wizerunek Maryi jako Królowej, widzimy nie tylko majestat, koronę i berło. Widzimy przede wszystkim Matkę. Bliską. Obecną. Taką, do której można przyjść bez względu na to, co się niesie w sercu.

Niech ten dzień będzie przypomnieniem, że nie jesteśmy sami. Że historia tego narodu była i jest pisana nie tylko ludzką siłą, ale też zawierzeniem. I że wciąż możemy – tak jak ci przed nami – powiedzieć prosto i szczerze:

Maryjo, prowadź.

2 maja stajemy pod biało-czerwoną flagą – znakiem, który od pokoleń prowadzi nas przez historię, przypomina o ofierze pr...
02/05/2026

2 maja stajemy pod biało-czerwoną flagą – znakiem, który od pokoleń prowadzi nas przez historię, przypomina o ofierze przodków i budzi w sercach miłość do Ojczyzny. Te dwa proste kolory niosą w sobie pamięć walki o wolność, wierność wartościom i nadzieję na przyszłość.

Niech ten dzień będzie dla nas chwilą zatrzymania i wdzięczności. Niech biało-czerwona jednoczy nas ponad podziałami, umacnia ducha wspólnoty i przypomina, że każdy z nas jest odpowiedzialny za dobro naszej Ojczyzny.

02/05/2026

J 19, 25-27
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja».

I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Święty Józef był mężem Maryi. Jego postać znamy z przekazów Ewangelii. Czcimy go dwukrotnie w ciągu roku: 19 marca - jak...
01/05/2026

Święty Józef był mężem Maryi. Jego postać znamy z przekazów Ewangelii. Czcimy go dwukrotnie w ciągu roku: 19 marca - jako Oblubieńca Matki Bożej, a dzisiaj - jako wzór i patrona ludzi pracujących. 1 maja 1955 roku zwracając się do Katolickiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich papież Pius XII proklamował ten dzień świętem Józefa rzemieślnika, nadając w ten sposób religijne znaczenie świeckiemu, obchodzonemu na całym świecie od 1892 r., świętu pracy. Odtąd tego dnia także Kościół akcentuje szczególną godność i znaczenie pracy. To wspomnienie jest wyrazem zrozumienia i poszanowania jej roli w duchowym rozwoju człowieka, a także okazją do złożenia hołdu tym jej wartościom, które pozwalają stosunki między ludźmi ją wykonującymi oprzeć na zasadach pokoju społecznego, dalekich od niezgody, gwałtu i nienawiści.
Całe swoje życie św. Józef spędził jako rękodzielnik i wyrobnik w ciężkiej zarobkowej pracy. Ewangelie określają go mianem tektōn (łac. faber), przez co rozumiano wyrobnika - rzemieślnika od naprawy narzędzi rolniczych, przedmiotów drewnianych itp. Były to więc prace związane z budownictwem, z robotą w drewnie i w żelazie. Józef wykonywał je na zamówienie i w ten sposób utrzymywał Najświętszą Rodzinę. Ta właśnie praca stała się równocześnie dla niego źródłem uświęcenia. Był mistykiem nie przez kontemplację, przez uczynki pokutne czy przez dzieła miłosierdzia, ale właśnie przez codzienną pracę. Praca go uświęciła, gdyż wykonywał ją rzetelnie, wypełniał ją cicho i pokornie jako zleconą sobie od Boga misję na ziemi. Spełniał ją zapatrzony w Jezusa i Maryję. Dla nich żył, dla nich się trudził, dla nich był gotów do najwyższych ofiar. Taki powinien być styl pracy każdego chrześcijańskiego pracownika. Praca ma go uświęcać, ma być źródłem gromadzenia zasług dla nieba, podobnie jak to było w życiu św. Józefa.

Pismo Święte nie tylko nie potępia pracy, ale ją zaleca i nakazuje, i to we wszelkich odmianach, także gdy chodzi o pracę fizyczną. Już pierwsi rodzice w raju pracowali: "Jahwe Bóg wziął człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał" (Rdz 2, 15). Księga Przysłów oddaje najwyższe pochwały kobiecie pracowitej i wylicza, jakie pożytki i dobrodziejstwa ma z tego mąż i cały dom (Prz 31, 10-31). Pismo święte natomiast gromi leniwych i ostrzega przed nimi: "Do mrówki udaj się, leniwcze, patrz na jej drogi... w lesie gromadzi swą żywność i zbiera swój pokarm za życia. Jak długo, leniwcze, chcesz leżeć? A kiedyż ze snu powstaniesz?" (Prz 6, 6-9). "Ręka leniwa sprowadza ubóstwo, ręka zaś pilnych wzbogaca" (Prz 10, 4). "Kto ziemię uprawia, nasyci się chlebem" (Prz 12, 11). "Lenistwo nie złowi zwierzyny, ludzka pilność cennym bogactwem" (Prz 12, 27). Św. Paweł wprost pisze: "Gdy byliśmy u was, nakazaliśmy wam tak: kto nie chce pracować, niech też nie je" (2 Tes 3, 10). Przypowieść Pana Jezusa o robotnikach w winnicy (Mt 20, 1-16) i o talentach (Mt 25, 14-30; Łk 19, 11-28) akcentuje, że człowiek za swoją pracę odpowiada nie tylko wobec społeczeństwa, ale także w sumieniu wobec Pana Boga.

Praca wyzwala z człowieka najpełniej jego uzdolnienia, energię, inicjatywę. Jest szkołą wielu cnót osobistych i społecznych, takich jak na przykład wytrzymałość, solidarność, cierpliwość, męstwo, odwaga i ład, współpraca, współzawodnictwo. Praca bogaci i łączy ludzi. Wyrównuje także nierówność społeczną. Jeśli człowiek traktuje pracę jako swoje posłannictwo, jako zleconą sobie od Boga misję, staje się ona wówczas dla niego środkiem uświęcenia i gromadzenia zasług dla nieba. Kościół wyniósł na ołtarze nie tylko władców, biskupów, papieży i zakonników, ale także zapobiegliwych ojców, dzielne matki, rzemieślników, żołnierzy i rolników.

01/05/2026

Ewangelia na dziś

J 14, 1-6
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę».

Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?»

Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie».

30/04/2026

Ewangelia na dziś

J 13, 16-20
Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im:

«Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie.

Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz trzeba, aby się wypełniło Pismo: „Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę”. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem.

Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał».

29 kwietnia 1945 r. armia amerykańska oswobodziła niemiecki obóz koncentracyjny w Dachau. Rocznica tego wydarzenia jest ...
29/04/2026

29 kwietnia 1945 r. armia amerykańska oswobodziła niemiecki obóz koncentracyjny w Dachau. Rocznica tego wydarzenia jest obchodzona od 2002 roku, decyzją Episkopatu Polski, jako Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w czasie II wojny światowej. Inicjatorem tego upamiętnienia był kardynał Ignacy Jeż, jeden z cudownie ocalałych więźniów KL Dachau. Symbolem męczeństwa polskiego duchowieństwa w latach 1939–1945 jest KL Dachau pod Monachium, do którego zesłano łącznie 2794 zakonników, diakonów, księży i biskupów katolickich. 1773 duchownych pochodziło z Polski. Niemcy zamęczyli w KL Dachau ogółem 1034 duchownych, w tym aż 868 Polaków.

Duchowni byli prześladowani przez obu okupantów. W latach 1939–1945 zginęło blisko 3 tysiące polskich duchownych, a więc prawie 20 proc. przedwojennego duchowieństwa. Jan Paweł II w czasie pielgrzymki do Ojczyzny 13 czerwca 1999 roku dokonał beatyfikacji 108 męczenników z czasów II wojny światowej. W gronie błogosławionych znaleźli się m.in.: trzej biskupi, pięćdziesięciu jeden kapłanów diecezjalnych, dwudziestu sześciu kapłanów zakonnych, trzech biskupów, trzech kleryków oraz osiem sióstr zakonnych i siedmiu braci zakonnych, w tym męczennicy z KL Dachau.

Symbolem męczeństwa polskiego duchowieństwa w latach 1939–1945 jest KL Dachau

KL Dachau, pierwszy w Niemczech Konzentrationslager, założono w 1933 r. dla więźniów politycznych na terenie zamkniętej fabryki prochu i amunicji niedaleko Monachium. W czasie wojny stał się centralnym ośrodkiem zagłady duchowieństwa z całej okupowanej Europy. Wśród około 2800 duchownych katolickich tam zesłanych (kapłanów, zakonników, kleryków, diakonów, księży i biskupów) największą grupę stanowili Polacy w liczbie 1780. Dnia wyzwolenia doczekała tylko połowa z nich.

Co drugi „złożył ofiarę życia”

Większość aresztowanych i uwięzionych w KL Dachau polskich duchownych pochodziła z terenów wcielonych do Rzeszy po wrześniu 1939 r., określanych w administracji niemieckiej jako: Reichsgau Wartheland (Okręg Rzeszy Kraj Warty), Reichsgau Danzig Westpreußen (Okręg Rzeszy Gdańsk Prusy Zachodnie), Provinz Schlesien (Prowincja Śląsk). Transporty przybywały do Dachau od kwietniu 1940 r. Przeniesiono tam też kapłanów z innych obozów, m.in. Sachsenhausen, Mauthausen-Gusen.

„Tu, w Dachau, co trzeci zamęczony był Polakiem, co drugi z więzionych tu księży polskich złożył ofiarę życia. Ich świętą pamięć czczą księża polscy współwięźniowie” – głosi napis na tablicy pamiątkowej umieszczonej w Dachau w 1972 r. na ścianie Kaplicy Śmiertelnego Lęku Pana Jezusa. Warunków obozowych nie przeżyło 868 polskich duchownych (najwięcej z terenów diecezji poznańskiej – 147, włocławskiej – 144 i łódzkiej – 112), to jest 84 proc. ogółu duchownych tam zamęczonych.

Wolni w zniewoleniu

Z uwagi na narodowość duchowni polscy byli zaliczeni do więźniów politycznych. Nosili czerwony trójkąt z literą P naszyty na bluzę pasiaka wraz z numerem obozowym. Skomasowano ich w barakach nr 28 i 30, zwanych blokami księżowskimi. Nad więźniami znęcano się fizycznie i psychicznie, poddawano szykanom związanym z przynależnością do stanu duchownego (zakazano sprawowania mszy świętych, udzielania posług duszpasterskich, odmawiania modlitw, posiadania przedmiotów kultu). Mimo to nie tracili ducha, nie wyrzekli się wartości, wzajemnie umacniali siebie i współwięźniów.

Masowa fala aresztowań duchowieństwa katolickiego rozpoczęła się już jesienią 1939 roku. Niemcy przed wojną mieli już przygotowane listy proskrypcyjne, na podstawie których dokonywali aresztowań polskiej inteligencji - w tym duchowieństwa katolickiego. Księża zostali aresztowani przez niemieckie władze okupacyjne pod zarzutem działalności politycznej. Na początku byli osadzani w obozach przejściowych, następnie przewożono ich m.in. do KL Dachau. Tam byli poddawani doświadczeniom pseudomedycznym.

Ustanowiony przez Episkopat w 2002 r. Dzień Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego jest kontynuacją corocznego dziękczynienia księży – więźniów KL Dachau. 22 kwietnia 1945 r. ślubowali, że jeśli przeżyją, będą pielgrzymować co roku do kaliskiego sanktuarium św. Józefa. Obóz w Dachau został wyzwolony tydzień później (29 kwietnia 1945 r.) przez armię amerykańską, a ocaleni duchowni do końca życia wypełniali złożone przyrzeczenie.

Katarzyna Benincasa urodziła się 25 marca 1347 r. w Sienie (Włochy). Była przedostatnim z dwudziestu pięciu dzieci miesz...
29/04/2026

Katarzyna Benincasa urodziła się 25 marca 1347 r. w Sienie (Włochy). Była przedostatnim z dwudziestu pięciu dzieci mieszczańskiej rodziny Jakuba Benincasy i Lapy Piangenti - córki poety Nuccio Piangenti. Przyszła na świat jako bliźniaczka, ale jej siostra, Janina, zaraz po urodzeniu zmarła. Rodzina nie cierpiała biedy, skoro stać ją było na to, by przyjąć do swego grona sierotę po starszym bracie, Tomasza Fonte, który, po wstąpieniu do dominikanów, był pierwszym spowiednikiem Katarzyny.
Katarzyna już jako kilkuletnia dziewczynka była przeniknięta duchem pobożności. Wspierana Bożą łaską w wieku 7 lat (w 1354 r.) złożyła Bogu w ofierze swoje dziewictwo. Kiedy miała 12 lat, doszło po raz pierwszy do konfrontacji z matką, która chciała, by Katarzyna wiodła życie jak wszystkie jej koleżanki, by korzystała z przyjemności, jakich dostarcza młodość. Katarzyna jednak już od wczesnej młodości marzyła o całkowitym oddaniu się Panu Bogu. Dlatego wbrew woli rodziców obcięła sobie włosy i zaczęła prowadzić życie pokutne. Zamierzała najpierw we własnym domu uczynić sobie pustelnię. Kiedy jednak okazało się to niemożliwe, własne serce zamieniła na zakonną celę. Tu była jej Betania, w której spotykała się na słodkiej rozmowie z Boskim Oblubieńcem. Z miłości dla Chrystusa pracowała nad swoim charakterem, okazując się dla wszystkich życzliwą i łagodną, skłonną do usług. W woli rodziców zaczęła upatrywać wolę ukochanego Zbawcy.
Pomimo wielu trudności ze strony rodziny, w 1363 roku wstąpiła do Sióstr od Pokuty św. Dominika (tercjarek dominikańskich) w Sienie i prowadziła tam surowe życie. Modlitwa, pokuta i posługiwanie trędowatym wypełniały jej dni. Jadła skąpo, spała bardzo mało, gdyż żal jej było godzin nie spędzonych na modlitwie. Często biczowała się do krwi. W wieku 20 lat była już osobą w pełni ukształtowaną, wielką mistyczką. Pan Jezus często ją nawiedzał sam lub ze swoją Matką. Pod koniec karnawału 1367 roku, gdy Katarzyna spędzała czas na nocnej modlitwie, Chrystus Pan dokonał z nią mistycznych zaślubin, zostawiając jej jako trwały znak obrączkę. Odtąd Katarzyna stała się posłanką Chrystusa. Przemawiała odtąd i pisała listy w imieniu Chrystusa do najznakomitszych osób ówczesnej Europy, tak duchownych, jak i świeckich. Skupiła ponadto przy sobie spore grono uczniów - elitę Sieny - dla których była duchową mistrzynią i przewodniczką. Wspierana nadzwyczajnymi darami Ducha Świętego i posłuszna Jego natchnieniom, łączyła w swoim życiu głęboką kontemplację tajemnic Bożych w "celi swojego serca" z różnorodną działalnością apostolską. Z jej przemyśleń i duchowych przeżyć zrodziło się zaangażowanie w sprawy Kościoła i świata.

Katarzyna miała wielu wrogów. Uważano za rzecz niespotykaną, by kobieta mogła tak odważnie przemawiać do kapłanów, biskupów, a nawet do papieży w imieniu Chrystusa, ogłaszać się publicznie Jego posłanką. Pod naciskiem opinii wezwano więc przed trybunał inkwizycji do Florencji. Kościelny przewód sądowy odbył się w klasztorze dominikanów przy kościele S. Maria Novella. Było to w samą uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 21 maja 1374 roku. Katarzyna miała jednak przy sobie nie tylko oskarżycieli, ale również obrońców. Sąd inkwizycyjny nie dopatrzył się żadnej herezji ani błędu, tak w jej wypowiedziach, jak też w jej pismach.
Zaledwie Katarzyna wróciła do Sieny, miasto nawiedziła dżuma. Katarzyna oddała się posłudze zarażonym z heroicznym oddaniem. W nagrodę za to 1 kwietnia 1375 roku otrzymała od Chrystusa stygmaty (jednak nie w postaci ran, lecz krwawych promieni).
Podczas licznych konfliktów na terenie Italii i w samym Kościele była orędowniczką pokoju i mediatorem. Domagała się od kolejnych papieży (najpierw od bł. Urbana V, a potem od Grzegorza XI) powrotu z Awinionu do Rzymu. Wobec nieskuteczności wysyłanych listów udała się do Awinionu, by skłonić Grzegorza XI do zamieszkania w Wiecznym Mieście. Kiedy papież zdecydował się powrócić, jej pośrednictwu przypisywano to ważne wydarzenie. Po śmierci papieża Grzegorza XI kardynałowie wybrali arcybiskupa z Bari, który przyjął imię Urbana VI (1378-1389). Ten jednak swoją surowością zraził sobie kardynałów, dlatego część z nich zbuntowała się i wybrała antypapieża w osobie Klemensa VII (1378-1394). Kościół został podzielony. Kilka lat później, w 1409 r., miał pojawić się jeszcze drugi antypapież, co wywołało prawdziwy chaos. Rozłam trwał 39 lat. Kiedy wysiłki Katarzyny nie dały rezultatu, gdyż antypapież nie chciał ustąpić, Katarzyna robiła wszystko, by jak najwięcej zwolenników skupić koło osoby prawowitego papieża. Nawoływała do modlitw w jego intencji. Popierała też usilnie reformy, jakie Urban VI wprowadził. Na jego życzenie udała się do Rzymu, by tam pracować dla dobra Kościoła. Wielu mężczyznom i kobietom, pochodzącym z różnych warstw społecznych, pomogła wejść na drogę cnoty lub osiągnąć pokój.
Umarła z wyczerpania 29 kwietnia 1380 r. w Rzymie w wieku 33 lat. Pozostawiła po sobie trzy dzieła, które zawierają jej naukę: "Dialog o Bożej Opatrzności", "Listy" oraz "Modlitwy". Jej kult rozpoczął się zaraz po jej śmierci. Nikt już nie wątpił, że była wybranką Bożą i niewiastą opatrznościową dla Kościoła. Pan Bóg wsławił też jej grób wielu cudami. Już w roku 1383 bł. Rajmund z Kapui, ówczesny generał dominikanów, za zezwoleniem Stolicy Apostolskiej przeniósł jej ciało do kaplicy kościoła dominikanów S. Maria della Minerva w Rzymie i wybudował dla niej okazały grobowiec. Jemu zawdzięczamy obszerny "Żywot świętej Katarzyny ze Sieny", wydany również po polsku. Bł. Rajmund napisał go na podstawie osobistych kontaktów ze św. Katarzyną (był jej spowiednikiem i przewodnikiem duchowym) oraz korzystając ze świadectwa innych bliskich jej osób, z którymi przeprowadził wiele rozmów. Pius II 26 czerwca 1461 roku w bazylice św. Piotra dokonał uroczystej kanonizacji sługi Bożej. W nagrodę za poniesione trudy w obronie Kościoła Pius IX w roku 1866 ogłosił św. Katarzynę drugą, po św. Piotrze, patronką Rzymu. W roku 1939 papież Pius XII proklamował św. Katarzynę ze Sieny drugą, obok św. Franciszka z Asyżu, patronką Italii, a Paweł VI w 1970 roku ogłosił ją doktorem Kościoła. Papież św. Jan Paweł II ogłosił ją w 1999 roku współpatronką Europy. Jest także patronką Sieny oraz pielęgniarek, strażników, strażaków.

W ikonografii Święta przedstawiana jest w habicie dominikanki, w koronie cierniowej, z krzyżem w dłoniach, z różańcem. Niekiedy trzyma tiarę. Ukazywana jest także z Dzieciątkiem Jezus, które podaje jej pierścień - znak mistycznych zaślubin, których dostąpiła. Jej atrybutami są także: czaszka, diabeł u stóp, krucyfiks, lilia, serce.

29/04/2026

Ewangelia na dziś

Mt 11, 25-30
Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.

Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

Adres

Dobre
88-210

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Rzymskokatolicka pw. Św. Jadwigi Śląskiej w Byczynie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Parafia Rzymskokatolicka pw. Św. Jadwigi Śląskiej w Byczynie:

Udostępnij