17/11/2025
Maryja!
Ostatnie pożegnanie śp. O. Stanisława Marii Piętki –
📅13 listopada 2025 r. w Niepokalanowie.
Czcigodni uczestnicy pogrzebu śp. O. Stanisława Marii Piętki!
🔸Świętej pamięci O. Stanisław często powtarzał, że w świecie ducha nie ma pożegnań są tylko rozstania. A więc nie żegnamy Cię, O. Stanisławie, ale rozstajemy się z Tobą na chwilę. Mówiłeś też że w życiu nie ma przypadków, są one tylko w gramatyce. Na dzisiejszy dzień miałeś też zaplanowane, co innego. Na Twoim biurku była niewielka karteczka z informacją: „Wizyta kardiologiczna 13.11. godz. 13”. A w sobotę miałeś jeszcze błogosławić ślub w Niepokalanowie. Już miałeś nawet przygotowane kazanie. Gdy po raz trzeci wróciłem do pracy w Lasku, tym razem jako Gwardian klasztoru, zastanawiałem się, co Bóg przez to chce mi powiedzieć. Wyczuwałem, że musi się zamknąć jakiś krąg wydarzeń. Po coś mnie Matką Boża tutaj sprowadziła. Tak się stało, że O. Stanisław był moim pierwszym przełożonym w Lasku, gdzie przyszedłem po święceniach, a ja teraz byłem jego ostatnim przełożonym. On mnie wtedy serdecznie witał w pracy Rycerstwa Niepokalanej, a mnie teraz przyszło Go żegnać z bólem serca. 💔🙏
👉Duchowym dziełem O. Stanisława był Lasek i Rycerstwo Niepokalanej. Temu poświęcił całe swoje życie, zdrowie, talenty, pracę, modlitwę i cierpienia. Stworzył Dom Maryi, gdzie każdy był chciany, kochany, oczekiwany i nikt nie wyjeżdżał głodny. O. Stanisław był z Laskiem i całą ideą MI tak zrośnięty i wrośnięty jak te „laskowe” dęby. Bóg tak sprawił, że w niedzielny wieczór, gdy zrobiło się cicho po wyjeździe turnusu młodzieżowego, O. Stanisław zaopatrzony sakramentami, śpiesząc się, odszedł do Pana, do Niepokalanowa Niebieskiego. Niepokalana wyszła po swojego dzielnego Rycerza na spotkanie. Odszedł szybko, tak jak szybko żył i pracował. Jego mottem życiowym, które miał zawsze przed sobą, były słowa: ‼️„O Boże, uczyń mnie dobrym człowiekiem, albowiem tylko wówczas jestem, gdy jestem dobry. Oto jedyna miara mojego człowieczeństwa i istnienia. BYĆ DOBRYM… Amen – przez Niepokalaną”.‼️ Każdy mógł tej Jego dobroci doświadczyć. Dla Niego ważny był każdy człowiek, zwłaszcza chory, cierpiący i potrzebujący. Od kogo uczył się tej dobroci serca? Zapewne od Najświętszego Serca Jezusa. Jego książką, z którą się nie rozstawał, było dzieło O. Mateo Crawleya-Boevej pt. „Oblicze miłości”.
🔸O. Stanisław miał serce na dłoni, to się czuło i widziało. Każdy, kto Go choć raz spotkał, odnosił jak najlepsze wspomnienia. Jego ulubionym pisarzem był Roman Brandstaetter – często go cytował. Ulubione jego pieśni, to pieśni patriotyczne i wojskowe, zwłaszcza pieśń: „Deszcz, jesienny deszcz”. Pod koniec swego życia nie rozstawał się z tekstem pieśni i nawet miał go w brewiarzu, to: „Kolęda dla nieobecnych”. Gdy jej słuchał zawsze się wzruszał. Lubił zdrowy humor i wesołe opowieści. Uczył nas miłości do Niepokalanej i patriotyzmu. To od Niego mogliśmy uczyć się, co to znaczy być kapłanem, duszpasterzem, rycerzem Niepokalanej. Miał bogate doświadczenie duszpasterskie i życiowe. Ale chyba najbardziej uderzała w Nim ta troska o człowieka, pod każdym względem. Gdy gdzieś wyjeżdżał, to zawsze mówił: „Jak zajedziesz, zadzwoń”. Jak szło się po pieniądze, jako do przełożonego, mówił: „Masz jeszcze trochę pieniędzy na wszelki wypadek, bo w drodze bywa różnie”. Z tym wiązała się Jego ogromna życzliwość i gościnność. Gdy otrzymywał różne prezenty, to nie pozbywał się ich, zachowywał i tak tłumaczył: „Nie pozbywam się ich, bo przecież ktoś w to włożył swoje serce, gdy je ofiarował”.
🔸Przez ostatnie lata, jego wielkim dziełem były rekolekcje onkologiczne. Bardzo się do nich przygotowywał, przeżywał i wzruszał się nad ludzkim cierpieniem i odejściem chorych do Pana. Sam wiele chorował, cierpiał, ale też umiał innym pomóc i zrozumieć cierpiących. Wśród różnych myśli, które miał na biurku, wypisane na karteczkach, były i takie: „Kapłaństwo bez krzyża – jest nieporozumieniem”. „Krzyż jest źródłem radości; nie jest karą, ani przeznaczeniem. Jest źródłem oczyszczenia, odkupienia i głębokich radości. Krzyż jest krynicą radości”. „Proszę nie myśleć, że cierpienie jest łatwą sprawą, wręcz przeciwnie, cierpieć jest bardzo trudno”. Mówiąc krótko spalał się jak ta świeca do końca na ołtarzu Pańskim przez Niepokalaną. Nie oszczędzał się. Nie miał czasu na długie i zagraniczne urlopy, sanatoria. Nie ważne, która była godzina dnia czy nocy, był gotów służyć, bo ktoś potrzebuje pomocy, często kosztem swego zdrowia i wyczerpujących sił.
🔸Miał serce dla każdego i właśnie to serce w niedzielę wieczorem przestało bić tu na ziemi, by z naręczem dobrych czynów móc stanąć u Boga po zasłużoną nagrodę. Nieraz powtarzał takie zdanie: „Jak piękny jest widok łamiącej się gałęzi pod ciężarem własnych owoców”. I tak się stało w niedzielny wieczór. Obiad zjadł u nas w Lasku, ale na kolację pobiegł już do Boga i Niepokalanej. Mamy nadzieję, że teraz tym bardziej będzie wspierał te wszystkie dzieła i nas wszystkich, i to co było bliskie Jego sercu, już z Nieba. Pracując na dwie ręce, jak nieraz nam powtarzał. Nie sposób oddać w tak krótkiej chwili, tak bogatego życia. To tylko takie dopowiedzenie na gorąco, a na dalsze wspomnienia przyjdzie czas i pora innym razem.
🔸W tym miejscu chciałem Ci, O. Stanisławie, osobiście podziękować za to, że byłeś dla mnie jak Ojciec dla syna. Znaliśmy się ze 40 lat. Kiedyś powiedziałeś: „Wiesz, może mów mi przez Ty, a nie przez Ojcze”. Ja jednak chciałem, mimo wszystko, mówić „Ojcze” i tak zostało, bo on był mi Ojcem. Łączyła nas przyjaźń i wspólna idea – sprawa Niepokalanej i Rycerstwa. Twoja, Ojcze, obecność w moim życiu nie była przypadkowa. Uczyłem się być człowiekiem, chrześcijaninem i kapłanem. Uczyłeś swoją postawą służby bez oglądania się na zegarek; ofiarności; gościnności; znalezienia zawsze czasu dla drugiego, kosztem swojego wolnego czasu. Dziękuję, przepraszam i proszę bądź dalej dobrym Ojcem i wstawiaj się u Boga.
Chciałbym również w tym miejscu, w imieniu śp. O. Stanisława, gorąco podziękować wszystkim i każdemu z osobna za modlitwę, obecność i serce. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali O. Stanisława modlitwą, pomocą i życzliwością w jego cierpieniu na przestrzeni całego życia, zwłaszcza w ostatnim czasie.
👉Z serca dziękuję za dzisiejszą modlitwę: Księżom Biskupom, kapłanom braciom i siostrom zakonnym, O. Prowincjałowi Piotrowi z całym Definitorium, całej wspólnocie Niepokalanowskiej na czele z O. Gwardianem Piotrem, tak licznie zgromadzonemu Rycerstwu Niepokalanej na czele z Prezesem Narodowym i Asystentem Prowincjalnym MI, braciom klerykom z O. Rektorem i Ojcom z WSD Łodzi-Łagiewnik, księżom z Dekanatu Błońskiego na czele z Ks. Dziekanem, kolegom kursowym rodzeństwu, rodzinie i wszystkim, którzy tutaj jesteście razem z nami. Dziękuję przedstawicielom wszelkich szczebli własz. Pragnę podziękować bardzo serdecznie O. prof. Grzegorzowi Bartosikowi, który wygłosił dzisiaj kazanie podczas Mszy Świętej. O. Stanisław bardzo cenił O. Grzegorza i był mu bardzo wdzięczny za wszelką pomoc, wielokrotnie to podkreślał. Ojcze Grzegorzu, bardzo Ci dziękuję. Dziękuję całej Służbie Zdrowia, która robiła wszystko, co można było zrobić, by pomóc Ojcu w cierpieniu i w ratowaniu Jego życia. Dziękuję bardzo Pani Krysi Pęśko – pielęgniarce i doktorowi Ośrodka Zdrowia z Kampinosu, którzy jako pierwsi, podczas badania serca O. Stanisława, zauważyli poważny problem i natychmiast skierowali Go do szpitala. Dziękuję wszystkim lekarzom i służbie zdrowia ze szpitala w Grodzisku Mazowiecki z oddziału kardiologicznego. Wyrazy wdzięczności ślę w stronę Pana doktora Krzysztofa Pisuli, który czuwał i załatwiał wszelką pomoc medyczną w ostatnim czasie i udzielał Ojcu i nam potrzebnych wskazań.
👉Wyrazy wdzięczności ślę pod adresem O. Grzegorza Świerkosza, który pod wieczór w niedzielę spotkał osłabionego O. Stanisława na korytarzu i pomógł Mu dojść do pokoju. Wezwał pogotowie ratunkowe oraz doktor Anię, która będąc na turnusie rekolekcyjnym od razu podjęła reanimację. Dziękuję zespołowi ratownictwa z Grodziska Mazowieckiego, którzy robili wszystko, co możliwe, by ratować O. Stanisława. Bardzo dziękuję moim współbraciom ze wspólnoty klasztoru Niepokalanowa-Lasku: O. Grzegorzowi, O. Robertowi, O. Sylwestrowi, Br. Damianowi; oraz s. Teresie i Siostrom Franciszkankom Rycerstwa Niepokalanej, także pracownikom Lasku, którzy w ostatnim czasie choroby O. Stanisława nie szczędzili pomocy i serca.
‼️O. Stanisław, zapewne, by to wyraził tak: „Dziękuję Wam, Kochani, za wszystko i każdemu z osobna. Kochany, dziękuję Ci. Kochana, dziękuję Ci bardzo!”. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna według stanu, godności i urzędu!
🔸Jako wspólnota klasztorna Niepokalanowa-Lasku, dziękujemy Bogu, że mogliśmy mieć wśród nas, tak wspaniałego współbrata, jakim był O. Stanisław, od którego uczyliśmy się jak żyć, pracować, cieszyć się, cierpieć i umierać. Mimo tej niełatwej dla nas chwili, mamy pokój serca i dziękujemy Bogu, że zrobione było to, co możliwe ze strony duchowej i medycznej. O. Stanisław zmarł w swoim pokoju w Lasku otoczony całą wspólnotą – nie był sam. Odszedł wśród swoich. Zostaje jednak z nami duchowo. Pozostał w Lasku po Nim niezatarty ślad. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym. 🙏
Ojcze Stanisławie, do zobaczenia w Niebie! 🙏
✍️O. Mirosław M. Adaszkiewicz, gwardian Niepokalanowa-Lasku