15/08/2026
✨ Ta strona to coś więcej niż informacje o tym, co dzieje się w naszej parafii.
Chcemy, aby była również miejscem żywej wiary, prawdziwych historii i świadectw, które pokazują, że Pan Bóg działa - czasem bardzo wyraźnie, a czasem cicho, w zwyczajnej codzienności. 🙏
Twoje świadectwo może stać się dla drugiej osoby iskrą nadziei, umocnieniem w trudnym momencie albo impulsem do powrotu do Boga. ❤️
Dlatego dziś dzielimy się z Wami jednym z takich świadectw. Przeczytajcie je do końca. Być może nie trafia tutaj przypadkiem właśnie dzisiaj… 👇
A jeśli Ty również masz historię, którą chciałbyś/chciałabyś się podzielić - napisz do nas. Nie musi być spektakularna. Czasem najprostsze doświadczenia mówią o Bogu najmocniej.
✨„Dzielmy się wiarą jak chlebem,
dajmy świadectwo nadziei.
Bóg ofiarował nam siebie,
i mamy się Nim z ludźmi dzielić.„
Świadectwo wiary – moja droga
Zbych Bożko
Sobotnia Ewangelia, w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przypomina mi słowa: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła”.
Kiedyś nie chodziłem do kościoła. Powiem więcej – nie lubiłem księży. Dzisiaj często słyszę: „Nie chodzę do kościoła, nie idę na pielgrzymkę, bo nie lubię księży”. I wtedy myślę o sobie. Przecież ja też kiedyś tak patrzyłem.
Z czasem zrozumiałem, że moja wiara nie może zależeć tylko od człowieka. Zacząłem szukać Boga.
Wielu ludzi ocenia Kościół, pielgrzymkę czy drogę, zanim kiedykolwiek spróbuje nią pójść. Sam musiałem zrobić pierwszy krok i otworzyć serce.
Dziś coraz częściej widzę, że moja droga – góry, Camino, praca i codzienne życie – może być także drogą do Boga.
Wielokrotnie widziałem piękno świata i myślałem o tym, jak wielkie jest dzieło Pana Boga. Potęgę i piękno naszych Tatr, Alp czy gór Kantabryjskich. Widziałem moc wodospadów po dwunastu dniach ulewnych deszczy, ciszę gór, ogrom przestrzeni i piękno stworzenia. I nieraz w takich chwilach myślałem: Boże, jak wielkie są Twoje dzieła.
Dziś szukam Boga nie tylko w kościele, ale także w drodze, w górach, w spotkanym człowieku, w trudnościach i w zwyczajnym dniu.
I zadaję sobie pytanie: czy moje góry, Camino, praca i codzienne życie są tylko moją drogą, czy pozwalam, żeby Jezus szedł nią razem ze mną?
Słowa Maryi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” stają się dla mnie czymś więcej niż fragmentem Ewangelii. Stają się drogą życia.
Jak na Camino – nie zawsze widzę cały szlak. Ale robię kolejny krok.
I jeśli mogę coś powiedzieć tym, którzy dziś mówią: „wierzę, ale nie praktykuję” – spróbujcie zrobić choć jeden krok. Pójdźcie do kościoła, wybierzcie się na pielgrzymkę, przejdźcie kawałek drogi. Nie patrzcie tylko na słabości ludzi. Otwórzcie serce i dajcie Bogu szansę.
Bo ja czasami mówię: „Jestem kolarzem, ale nie jeżdżę na rowerze”. I może podobnie jest z wiarą – samo powiedzenie „jestem wierzący” jeszcze nie oznacza, że człowiek naprawdę idzie za Bogiem.
Nie trzeba od razu rozumieć wszystkiego. Trzeba tylko zrobić pierwszy krok.
„Szczęśliwi, których moc jest w Tobie, którzy w sercu mają drogi.” (Ps 84,6)
Oto ja, Panie. Prowadź mnie. 🙏⛰️🥾