09/12/2025
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Pierwsze 4 błogosławieństwa mówią o szczęśliwości z powodu braku czegoś, co z jednej strony może wydawać się zaskakujące, ale trudno byłoby spotkać kogoś narzekającego na brak kłopotów. Natomiast ubodzy już mieliby powody do narzekania, bo to słowo najczęściej odnosi się do zasobów materialnych, jednak Jezus powiązał je ze stanem duchowym wskazując, na to, że podstawą szczęścia w relacji z Bogiem jest świadomość swojego duchowego stanu domagającego się Boskiej interwencji, Bożej pomocy, coś czego nie dostrzeże osoba bogata duchowo pogrążona we własnej sprawiedliwości. Kolejnym brakiem wymienionym przez Jezusa jest w zależności od tłumaczenia – brak głosu (cisi) lub mocy (łagodni). W tym przypadku błogosławieństwo u swej podstawy wiąże się nie z pozbawieniem tych atrybutów jako tako, ale raczej z umiejętnością kontrolowania ich i korzystania z nich we właściwym czasie i do właściwego adresata. Ostatnie błogosławieństwo powiązane z brakiem to to, dotyczące głodu i pragnienia, które naturalnie odnoszą się do braku jedzenia i picia, ale tu powiązane są wyczekiwaniem objawienia się Bożej, ostatecznej sprawiedliwości.
Kolejne cztery cechy stanu szczęśliwości wskazują na obecność czegoś. Pierwsze w kolejności pojawia się miłosierdzie, które może zrodzić się wtedy gdy ktoś sam doświadcza miłosierdzia będąc jednocześnie wyposażonym do tego, aby udzielać go innym w oczekiwaniu na ostateczne objawienie się miłosierdzia względem jego samego. Dzisiaj przejdziemy do kolejnego elementu obecnego w opisie szczęścia przez Jezusa, które jak wcześniej już zauważyliśmy Jezusa kompletnie nie przystaje do tego jak postrzegane ono jest przez świat.
Sprawa wydaje się być oczywista, ale jak zwykle to, co na pierwszy rzut oka takim się wydaje, okazuje się być złożone i skomplikowane, bo nasuwa mi się pytanie co ma wspólnego stan serca z możliwością widzenia? Czy nie bardziej naturalnym byłaby informacja o bystrych oczach umożliwiających widzenie czegoś? Oczywiście zestawienie przedstawione przez Jezusa jednoznacznie wskazuje, że mówi On o rzeczywistości duchowej, której ta fizyczna zawierająca w sobie określone prawa i zasady jest odzwierciedleniem. Tym razem zaczniemy niejako od końca bo spróbujemy się przyjrzeć temu co wybrzmiało w uszach słuchaczy gdy usłyszeli obietnicę oglądania Boga. W moim przekonaniu, będąc od dziecka zaszczepieni opowiadaniami o patriarchach i historii ich narodu, stanęły przed ich oczami hisorie Jakuba, Mojższesza i Gedeona. Wszak to o nich powiedziane jest, że oglądali Boga i to twarzą w twarz.
I nazwał Jakub to miejsce Peniel, mówiąc: Oglądałem Boga twarzą w twarz, a jednak ocalało życie moje. I Mojż 32:30
I rozmawiał Pan z Mojżeszem twarzą w twarz, tak jak człowiek rozmawia ze swoim przyjacielem, po czym wracał Mojżesz do obozu, podczas gdy młody sługa jego, Jozue, syn Nuna, nie oddalał się z Namiotu. V Mojż 5:4
Gdy Gedeon przekonał się, że to był anioł Pański, rzekł: Ach, Panie, Boże mój, przecież to anioła Pańskiego oglądałem twarzą w twarz.
Sdz 6:22
Ten fakt był czymś zaskakującym ponieważ wychowani w kulturze, w której jednym z elementów okazania szacunku komuś wyższemu rangą, statusem, wiekiem było padnięcie przed nim w pokłonie twarzą do ziemi. Był to wyraz uznania czyjejś wyższości i uznania jego autorytetu. Tak między innymi uczynił Dawid przed Jonatanem i Saulem, ale nastał również czas kiedy inni oddawali pokłon Dawidowi, tak jak Abigail, kobieta z Tekoa, Absalom. Ciekawym jest to, że taką postawą reaguje również Saul zobaczywszy ducha Samuela wywołanego przez czarownicę z En Dor, co czynił również w kluczowych i kryzysowych momentach wtedy gdy on jeszcze żył. Równie ciekawe jest to, że taka postawa ma niejako swój wzorzec w świecie duchowym co wyraża się w kuriozalnym momencie gdy po zrabowaniu Arki Przymierza przez Filistinów i wstawieniu jej do świątyni poświęconej Dagonowi, posąg tego ostatniego po dekapitacji i odcięciu dłoni również ląduje twarzą ku ziemi przed Skrzynią Pańską.
Tak więc w tym kontekście możliwość oglądania Boga jawi się jako niesamowite zaproszenie do bezpośredniej relacji, niemal jak równy z równym, chociaż z drugiej strony mogło też wzbudzić pewną zagadkowość, która wiąże się ze stwierdzeniem wypowiedzianym przez samego Boga do Mojżesza: „A gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można” Biblia Warszawska II Mojż 33:23
Zestawienie tych dwóch myśli może być posądzone o zaprzeczenie jedna drugiej, co wymaga przyjrzeniu się im bliżej w celu uniknięcia zarzutów o niespójność Słowa Bożego. Rozbieżności tej należy upatrywać na poziomie językowym, w tym co oznaczały te słowa w ich kontekście. Patrząc na cały fragment widzimy, że słowa ‘oblicze’ i ‘chwała’ używane są w nim zamiennie, więc należy wyciągnąć wniosek, że Bóg skierował do Mojżesza, jak i do całego narodu Izraela zaproszenie do bezpośredniej relacji, jednakże pełne objawienie Boga, zostało zarezerwowane na późniejszy, wyjątkowy czas, który nastał wraz z przyjściem Jezusa na ziemię.
To tłumaczy również dodatkową pozorną sprzeczność, która powstaje przy czytaniu Ewangelii Jana 11:18 „Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go.” Dlatego Jezus w rozmowie z Filipem stwierdza: „Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?” 14:9. W erze kościoła, gdy Jezus zasiada z Ojcem w niebie jesteśmy poniekąd w podobnej sytuacji jak Izrael nie widząc Jezusa zmysłami, ale to co nas odróżnia to obecność Ducha Świętego w sercach wierzących, co sprawia, że możemy doświadczać relacji z Ojcem, ale pełnia Jego obecności jest zarezerwowana na przyszłość, o czym pisze Apostoł Paweł w I Liście do Koryntian 13:12: „Teraz bowiem widzimy jakby przez zwierciadło i niby w zagadce, ale wówczas twarzą w twarz. Teraz poznanie moje jest cząstkowe, ale wówczas poznam tak, jak jestem poznany”.
Wróćmy teraz do pierwszej części opisu stanu szczęścia jakim jest czyste serce. Pierwotni odbiorcy tego komunikatu przyzwyczajeni byli do podziału na to co czyste, a nieczyste, skażone. Słyszeli to od dziecka w kontekście podziału zwierzą, które mogli spożywać, a których spożywanie było zabronione. Nieczystość związana z kontaktem z tym co martwe, skażenia domostwa pleśnią, tej cielesnej związanej z chorobą trądu nieczystości kobiet związanej z cyklem menstruacyjnym i porodem w kontraście do wymaganej rytualnej czystości kapłanów służących w przybytku. Całe ich życie przesiąknięte było tym podziałem, niejako wyznaczał on kurs ich życia i stawiał po jednej lub po drugiej stronie.
Użyte w Ewangelii Mateusza greckie słowo KATAROS posiada 3 główne znaczenia: wolny od zabrudzenia oczyszczony (wyprany w donieiseniu do prania), lub po przewianiu i przesianiu (w odniesieniu do zboża) wolny od domieszek (metal) lub nie rozcieńczony (wino, mleko). Czyli oznacza coś jednolite, pozbawione obcych negatywnych dodatków. Patrząc na to, co łączy wszystkie te znaczenia można wyciągnąć wniosek, że aby ten stan mógł zaistnieć konieczna jest jakaś interwencja z zewnątrz, że sam obiekt nie może oczyścić się samoistnie, a utrzymanie tego stanu wymaga działania, przy czym w związku z panującymi okolicznościami, konieczne jest poniekąd nieustanne powtarzanie tego procesu.
Taki obraz koresponduje również z nauczaniem Jezusa, które przekazał swoim uczniom. W nocy, w którą miał być zdradzony, tuż przed spożyciem wieczerzy z uczniami dokonuje czynności, która chociaż przede wszystkim miała być lekcją o pokorze, ale również w sposób obrazowy przekazuje prawdę dotyczącą zachowania czystości. W słowach skierowanych do Piotra mówi: „Kto jest umyty, nie ma potrzeby myć się, chyba tylko nogi, bo czysty jest cały. I wy czyści jesteście, lecz nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto go ma wydać; dlatego rzekł: Nie wszyscy jesteście czyści.” Jana 13:10-11, a w dalszej części wyjaśnia: „Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem” Jana 15:3. Słowa te wraz z wyjaśnieniem wskazuje, że uczniowie przez przyjęcie słów Jezusa, Jego nauki zostali oczyszczeni, a Judasz który chociaż fizycznie obecny przy Jezusie nie przyjął Jego drogi, Jego sposobu na życie ponieważ miał swoje mniej lub bardziej ukryte motywy, można by rzec, że chciał Go użyć do własnych celów. Wracając do uczniów, umycie ich stóp to przekaz o tym, że potrzebujemy tego, aby Jezus oczyszczał nas z tego co przylgnie do nas ze świata, z którym nieustannie się stykamy, przebywamy w nim i możemy nim przesiąknąć.
Pozostaje nam jeszcze analiza tematu ludzkiego serca, którego starotestamentowa diagnoza nie napawa optymizmem. Krótko przed tym zanim Bóg postanowił zniszczyć ziemię wodami potopu powiedział: „A gdy Pan widział, że wielka jest złość człowieka na ziemi i że wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe,” I Mojż. 6:5. Co gorsze ta tendencja przetrwała również po potopie, co widoczne jest nie tylko w czynach Kaina, a potem Chama, ale dotyczy również i samego Izraela wobec którego prorok Jeremiasz wytoczył oskarżenie: „Zdradliwe jest serce, bardziej niż wszystko inne, nieuleczalnie chore, kto zdoła je poznać?” (Jer. 17:9). Problem człowieka polega na tym, że z powodu upadku to nie grzech zanieczyszcza ludzkie serce, ale grzeszne serce wyraża się poprzez grzeszenie. Dlatego też edukacja, prawo, postęp gospodarczy i technologiczny są bezsilne w próbach ulepszenia ludzkości, są jedynie leczeniem symptomów. Konieczna jest interwencja z zewnątrz, tylko Bóg może odmienić serce, ale żeby ta interwencja była możliwa, ten który jej potrzebuje musi sobie tą potrzebę uświadomić i skierować się ku Temu, który może dokonać przemiany, odnowy, nowego narodzenia.
Patrząc na wcześniej wymienione osoby, które oglądały Boga nie sposób nie zauważyć, że stało się to po tym jak doszli do kresu swoich własnych pomysłów na życie dlatego, że dosięgnęły ich konsekwencje wcześniejszych wyborów i zaczęli szukać ratunku poza samymi sobą lub też byli odpowiedzią na wołanie innych o ratunek. Ważne jest to, aby zwrócić uwagę na to, że nie były to osoby doskonałe, bez skazy, że stan ich serca nie spełniał Bożych standardów, że każdy z nich potrzebował oczyszczenia, którego nie byli w stanie dokonać sami.
W mojej ocenie jest to szczególnie widoczne w życiu Jakuba, który nauczony kombinowania przez swoją matkę sam staje się ofiarą oszustwa i chcąc żyć w niezależności od teścia kierowany przez Boga decyduje się wrócić do kraju swego pochodzenia, ale w drodze do niego dowiaduje się, że konsekwencje działań z przeszłości go nie ominą ponieważ jego brat Ezaw zamierza wyrównać rachunki. To właśnie wtedy, w nocy poprzedzającej to spotkanie, zmaga się z pewnym mężem, aby na koniec zwycięskiej walki stwierdzić, że oglądał Boga twarzą w twarz, a nie zginął. Mąż z którym walczył pojawia się niejako znikąd, jednak gdy zestawimy to objawienie z jego wcześniejszą modlitwą, można wyciągnąć wniosek, że jego pojawienie się było właśnie Bożą ingerencją, która miała go przemienić.
Potem rzekł Jakub: Boże ojca mego Abrahama i Boże ojca mego Izaaka, Panie, który do mnie powiedziałeś: Wróć do ziemi swojej i do ojczyzny swojej, a będę ci czynił dobrze, niegodny jestem wszystkich dowodów łaski i wszystkich objawów wierności, jakie okazałeś słudze twemu, bo tylko o tym kiju moim przeprawiłem się przez Jordan, a teraz mam dwa obozy. Wyrwij mnie, proszę, z ręki brata mego, z ręki Ezawa, bo boję się go, że przyjdzie i zabije mnie oraz matkę z dziećmi. IMojż. 32:9-11
Rozpoznanie w swoim życiu Bożego działania, Bożej łaski otworzyło mu drzwi do spotkania z Bogiem, które oczyściło jego serce.
Patrząc na Mojżesza jawi się on jako ten, który gotowy jest porzucić wszystko co miał, aby ratować swój naród, który ciemiężony przez faraona wołał o ratunek. Ale ten sam Mojżesz podejmując działanie, wydaje się o we własnej gorliwości, morduje Egipcjanina, co obraca się przeciwko niemu i zmusza go do ucieczki na pustynię, gdzie poniekąd przygotowywany jest do wypełnienia swojego powołania, które otrzymuje przy objawieniu Boga w gorejącym krzewie w odpowiedzi na wołanie ciemiężonego Izraela. Wprawdzie spotkanie z Bogiem nie nastąpiło dlatego, że to Mojżesz wołał do Boga o ratunek dla swojego życia, ale to on staje się Bożym narzędziem wtedy, gdy sam doszedł do przekonania o swojej niekompetencji i szuka wymówek, aby uniknąć tego zadania, a potem sam niemal ginie z ręki Pana w tajemniczych okolicznościach kiedy wyrusza wypełnić powołanie, ale samemu będąc winnym nieobrzezania synów. O dziwo ratuje go Sypora rzucając mu do stóp napletek jednego z ich synów.
To co łączy te dwie narracje to fakt, że zarówno Jakub jak i Mojżesz ocierają się o śmierć, ale obydwaj doświadczają łaski po to, aby wypełnić powołanie.
Podobną funkcję do Mojżesza i okoliczności powołania miały miejsce w przypadku Gedeona. To, że nawiedza go tajemniczy mąż, który okazuje się być samym Bogiem również poprzedzone było wołaniem uciśnionego Izraela, a reakcja Gedeona wypełniona świadomością niekompetencji i wymówek poniekąd przypomina tą, którą okazał Mojżesz i tak jak on staje się narzędziem do wyzwolenia narodu z niewoli ucząc się ufać Bogu, a nie sobie samemu.
Wracając do kwestii serca, słuchający nauczania Jezusa z pewnością pamiętali wołanie Dawida z Psalmu 51: „Serce czyste stwórz we mnie o Boże, a ducha prawego odnów we mnie!” które najpełniej oddaje kondycję serca człowieka bez odnawiającej ingerencji Boga. Pamiętali zapewne również o zapowiedzi, którą Bóg przekazał przez proroka Ezechiela: „Wtedy Ja dam im nowe serce i nowego ducha włożę do ich wnętrza; usunę z ich ciała serce kamienne i dam im serce mięsiste…”, co mogło wywołać pytanie: „Czy nadszedł już czas?”. W nieco innych okolicznościach w tej samej ewangelii Jezus podkreśla: „Albowiem z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa, udzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota; wszystko to złe pochodzi z wewnątrz i kala człowieka.” Mateusza 7:21-23, potwierdzając wcześniejszą diagnozę ludzkiego serca. Konieczne jest otrzymanie nowego, które będzie pragnęło Boga i Jego woli.
Oczy to nasz fizyczny organ, który wpływa na nasze pragnienia, a te z kolei na dążenia. Nawet w fizycznej rzeczywistości naturalnie dochodzimy tam, gdzie się wpatrujemy. Nasze ciało naturalnie podąża za oczami. To w czym utkwimy wzrok, pochłonie nas całych np. facebook, pornografia, instagram, film, reklama. Światłem ciała jest oko – to, co przez nie wpuszczamy ma ogromny wpływ na to kim jesteśmy.
Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana, 12:15 Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu, 12:16 Żeby nikt nie był rozpustny lub lekkomyślny jak Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał pierworodztwo swoje.
Paweł przypomina, że łaska Boża daje możliwość uleczenia serca od rozczarowania, które przeradza się w postawę osądzania innych, a ostatecznie Boga. Gorzkie wody Meriba, które Izraelici napotkali w swojej podróży przez pustynię zostały uleczone przez zanurzenie w nich kawałka drewna. Nasze wieczne dziedzictwo jest zbyt cenne, aby roztrwonić go przez podążanie za wartościami tego świata, szukanie zaspokojenie tu i teraz.
II Koryntian A Pan jest Duchem; gdzie zaś Duch Pański, tam wolność. 3:18 My wszyscy tedy, z odsłoniętym obliczem, oglądając jak w zwierciadle chwałę Pana, zostajemy przemienieni w ten sam obraz, z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem.