09/08/2026
Refleksje na XIX Niedzielę Zwykłą
1 Krl 19,9a.11-13a; Ps 85(84); Rz 9,1-5; Mt 14,22-33
„Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!”
Dzisiejsza liturgia słowa prowadzi nas w niezwykłą przestrzeń spotkania z Bogiem. Spotkania, które dokonuje się nie zawsze w tym, co głośne, spektakularne i niezwykłe. Bóg bardzo często przychodzi w ciszy, w delikatnym powiewie, w słowie, które uspokaja serce, a czasem także pośród burzy, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy sami.
Prorok Eliasz doświadcza Boga nie w gwałtownej wichurze, nie w trzęsieniu ziemi ani w ogniu. Bóg przychodzi w „szmerze łagodnego powiewu”. To ważna lekcja dla naszego życia duchowego. Tak łatwo oczekujemy od Boga wielkich znaków, natychmiastowych odpowiedzi i spektakularnych rozwiązań. Tymczasem Pan często mówi do nas bardzo cicho. Potrzebujemy więc ciszy serca, aby Go usłyszeć.
Może dlatego tak wiele niepokoju jest w naszym życiu – bo jesteśmy nieustannie otoczeni hałasem: informacjami, telefonem, wiadomościami, rozmowami, własnymi myślami i lękami. A Bóg mówi cicho. Trzeba się zatrzymać, aby usłyszeć Jego głos.
Psalm odpowiada na tę prawdę słowami: „Będę słuchał tego, co Pan Bóg mówi”. To może stać się naszym programem na dzisiejszą niedzielę. Nie tylko mówić do Boga, ale także nauczyć się Go słuchać.
"Bóg przychodzi również pośród burzy"
Ewangelia pokazuje uczniów znajdujących się na jeziorze. Łódź miotana jest przez fale, wiatr jest przeciwny, a Jezus pozostaje na brzegu. Uczniowie mogą mieć wrażenie, że zostali sami.
Czy nie przypomina to czasem naszego życia?
Są chwile, kiedy wszystko układa się dobrze i łatwo jest powiedzieć: „Jezu, ufam Tobie”. Ale przychodzą również burze: choroba, cierpienie, samotność, niezrozumienie, problemy rodzinne, lęk o przyszłość, doświadczenie własnej słabości. Wtedy rodzi się pytanie: „Gdzie jesteś, Boże?”
A Jezus przychodzi.
Nie zawsze od razu ucisza burzę. Najpierw mówi:
„Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!”
To niezwykle ważne. Jezus nie mówi: „Nie będziecie już mieli żadnych problemów”. Nie mówi: „Od tej chwili w waszym życiu nie będzie cierpienia”. Mówi natomiast: „Ja jestem”.
To właśnie obecność Jezusa jest największym lekarstwem na nasz lęk.
„Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie”
Piotr robi coś niezwykłego. Wychodzi z łodzi. Dopóki patrzy na Jezusa, potrafi iść po wodzie. Kiedy jednak zaczyna patrzeć na wiatr i fale, ogarnia go strach i zaczyna tonąć.
Jak często jesteśmy podobni do Piotra!
Dopóki patrzymy na Chrystusa, mamy odwagę. Kiedy jednak zaczynamy koncentrować się wyłącznie na problemach, trudnościach i własnych lękach, tracimy pokój.
Piotr tonie nie dlatego, że wiatr nagle stał się silniejszy niż wcześniej. Tonie dlatego, że przestał patrzeć na Jezusa.
To bardzo konkretna wskazówka dla naszego życia.
Kiedy pojawia się problem, możemy godzinami analizować wszystkie możliwe zagrożenia. Możemy powtarzać sobie: „Nie dam rady”, „To się nie uda”, „Co będzie dalej?”. Możemy patrzeć na fale.
A Jezus mówi: „Spójrz na Mnie. Ja jestem”.
Dlatego modlitwa Piotra powinna stać się także naszą modlitwą:
„Panie, ratuj mnie!”
I Ewangelia pokazuje, że Jezus nie pozostawia go samego. Natychmiast wyciąga rękę.
Może właśnie tego potrzebujemy dzisiaj najbardziej: uwierzyć, że nawet jeśli zaczynamy tonąć, Jezus jest wystarczająco blisko, aby wyciągnąć do nas rękę.
„Czemu zwątpiłeś?”
To pytanie Jezusa nie jest wyrzutem, ale zaproszeniem do wiary głębszej i dojrzalszej.
Wiara nie oznacza, że nigdy się nie przestraszymy. Piotr się przestraszył. Wiara nie oznacza, że nigdy nie zwątpimy. Wiara oznacza, że nawet wtedy, gdy przychodzi lęk i zwątpienie, potrafimy ponownie zwrócić się do Jezusa.
Nie musimy być ludźmi, którzy nigdy nie upadają. Mamy być ludźmi, którzy pozwalają Chrystusowi podnieść się z każdego upadku.
Dlatego nie bójmy się naszych słabości. Nie bójmy się przyznać przed Bogiem: „Panie, boję się. Panie, nie rozumiem. Panie, nie mam już siły”. Taka modlitwa może stać się początkiem prawdziwego zawierzenia.
"Miłość, która nie pozwala być obojętnym"
Święty Paweł w drugim czytaniu mówi o swoim wielkim bólu z powodu niewiary swoich rodaków. Jego słowa pokazują, jak bardzo leżało mu na sercu zbawienie innych.
To także ważne pytanie dla nas: czy boli mnie to, że ktoś odchodzi od Boga?
Czy modlę się za tych, którzy utracili wiarę? Za człowieka, który już dawno nie był w kościele? Za kogoś, kto jest zagubiony? Za dzieci i młodzież? Za osoby, które przeżywają kryzys?
Prawdziwa wiara nie zamyka nas w sobie. Człowiek, który naprawdę spotkał Chrystusa, zaczyna troszczyć się o innych.
Eliasz słyszy Boga w ciszy. Piotr doświadcza Jego obecności pośród burzy. Paweł cierpi z powodu tych, którzy nie poznali Chrystusa. Wszystkie te obrazy prowadzą nas do jednego wniosku:
Bóg jest blisko. Trzeba tylko nauczyć się Go słuchać, dostrzegać i Mu ufać.
Na zakończenie
Być może każdy z nas ma dzisiaj swoją własną „łódź” i swoją własną „burzę”.
Może coś niepokoi nasze serce. Może jest w nas lęk o przyszłość. Może przeżywamy trudną sytuację, której nie potrafimy rozwiązać.
Nie uciekajmy wtedy od Jezusa.
Usłyszmy Jego słowa:
„Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!”
A jeśli zaczniemy tonąć, nie rozpaczajmy. Wystarczy zawołać:
„Panie, ratuj mnie!”
Chrystus wyciąga rękę.
I kiedy razem z Nim wejdziemy do naszej łodzi, może nie wszystkie problemy natychmiast znikną, ale w naszym sercu pojawi się pokój. Bo najważniejsze nie jest to, aby nigdy nie było burzy. Najważniejsze jest to, aby Jezus był z nami w łodzi naszego życia.
[dkNTR]
__________
Panie Jezu,
Ty przychodzisz do mnie pośród burz mojego życia i mówisz: „Odwagi! Ja jestem, nie bój się”. Naucz mnie słuchać Ciebie w ciszy mojego serca.
Uwolnij mnie od lęku, który odbiera mi pokój. Kiedy patrzę na fale problemów,
pomóż mi ponownie skierować wzrok na Ciebie.
Panie, kiedy zaczynam tonąć, wyciągnij do mnie swoją rękę.
Kiedy brakuje mi wiary – umocnij mnie.
Kiedy ogarnia mnie zwątpienie – przypomnij mi, że jesteś blisko.
Kiedy nie widzę rozwiązania – naucz mnie ufać.
Daj mi serce podobne do serca świętego Pawła, które potrafi troszczyć się o zbawienie innych.
Naucz mnie modlić się za tych, którzy cierpią, za zagubionych, niewierzących i oddalonych od Ciebie.
Maryjo, Gwiazdo Morza, prowadź nas bezpiecznie przez wszystkie burze życia i ucz nas zawsze patrzeć na Twojego Syna. Jezu, ufam Tobie.
Jezu, prowadź mnie. Jezu, zostań ze mną. Amen.