XIX+ Spotkania dla wszystkich w wieku okołoakademickim! Spotykamy się w czwartki w sali Zielonej na dole budynku kościoła Betel przy ul. Janikowskiej 13.

17/01/2018

Zapraszamy na kolejne spotkanie. Jutro o 19:00, ul. Janikowska 19 dawna kawiarenka

08/01/2018

W najbliższy czwartek, 11.01.2018, zapraszamy na nasze pierwsze w tym roku spotkanie: godz. 19.00, ul. Janikowska 19, dawna kawiarenka. Przygotujcie świadectwa! Do zobaczenia:)

12/10/2017

Mili nasi!
Czy bylibyście zainteresowani spotkaniem dzisiaj w dawnej kawiarence? Spotkanie miałoby głównie charakter organizacyjny 🙂
Dzisiaj, 12.10.2017, 19.00
Dajcie proszę cynk w komentarzach

04/08/2017
02/08/2017
02/08/2017

Steven Crosby
"Dlaczego Jezus udzielił trzech różnych odpowiedzi na pytanie o to, czego trzeba, aby odziedziczyć życie wieczne? Po prostu zajmował się tym, co było unikalnym kamieniem potknięcia u każdej z tych osób, a który uniemożliwiał im zobaczenie tego, kim rzeczywiście jest Jezus (i Jego domaganie się tego, aby był Panem nad nimi). Początek życia wiecznego zaczyna się z chwilą, gdy ktoś po raz pierwszy „widzi” Jezusa, kim On jest. Powarzenie jak papuga ewangelicznych formułek, w tym frazesu o „nowym narodzeniu” pozbawione „odsłaniania” Jezusa, nie daje gwarancji życia wiecznego. Gdy zostanie usunięta ta rządząca w życiu jednostki moc, która jest powodem ślepoty, która uniemożliwia jej zobaczenie tego, kim jest Jezus,wtedy taka osoba zaczyna życie wieczne. Każdy przypadek jest inny. NIe ma czegoś takiego jak formułka w stylu: „jeden rozmiar dla wszystkich”. Dlatego właśnie mamy tak wielu fałszywie nawróconych – nigdy, przez dzieło Ducha nie zobaczyli Go, kim On jest. Daliśmy ogromnej liczbie ludzi fałszywe zabezpieczenie oparte na ewangelicznych banałach. Dlatego też, gdy próbujemy tych ludzi „dyscyplinować” (czynić uczniami) to przypomina to próby zagonienia do stada kotów – nie ma w nich materiału nadającego się do obróbki, ponieważ dyscyplinowanie nie jest w ich naturze. Nie rozpoczęli życia wiecznego. Nie są istotami, które zostały stworzone na nowo. Są to stare stworzenia, które wymamrotały ewangeliczne zaklęcie, a pozostały istotami starego stworzenia."

Gdy nawet modlitwa jest nie na miejscu. "Wtedy Jozue rozdarł swoje szaty i padł twarzą na ziemię przed Skrzynią Pana i l...
27/07/2017

Gdy nawet modlitwa jest nie na miejscu.



"Wtedy Jozue rozdarł swoje szaty i padł twarzą na ziemię przed Skrzynią Pana i leżał tak aż do wieczora, on i starsi izraelscy, i sypali proch na swoje głowy. I rzekł Jozue: Ach, Panie, Panie mój, dlaczego przeprowadziłeś ten lud przez Jordan? Czy aby wydać nas w ręce Amorejczyków na zagładę? Obyśmy byli pozostali po tamtej stronie Jordanu! O Panie, cóż mam powiedzieć, gdy oto Izrael odwrócił się tyłem do swoich nieprzyjaciół? Usłyszą to Kananejczycy i wszyscy mieszkańcy tej ziemi, zwrócą się przeciwko nam i wytępią imię nasze z tej ziemi. Co wtedy uczynisz dla wielkiego imienia twego? A Pan rzekł do Jozuego: Wstań! Czemu leżysz twarzą do ziemi? Izrael zgrzeszył: Naruszyli moje przymierze, które im narzuciłem. Wzięli nieco z tego, co było obłożone klątwą, ukradli, zataili i włączyli to do swoich rzeczy."
(Księga Jozuego 7:6-11)

Każdy, kto chociaż raz przeczytał Biblię, na pewno łatwo przypomni sobie liczne sytuacje, w których Bóg odpowiadał na modlitwy. Pamiętamy Abrahama, Mojżesza, Daniela, apostoła Pawła i innych, którzy nie raz zostali wysłuchani, gdy modlili się o ratunek dla ludzi, którzy sprowadzali na siebie Boży gniew.

Całe Pismo poświadcza nam, że Jakub miał rację, gdy napisał "Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego." (List Jakuba 5:16b). Wielokrotnie Bóg ratował swój lud ze względu na nielicznych sprawiedliwych, którzy usilnie prosili Go o miłosierdzie. Jeśli tylko będziemy uważnie czytać Biblię i zaczniemy się trochę rozglądać, to znajdziemy mnóstwo rzeczy, o które warto byłoby się pomodlić. Jak to stwierdził pewien współczesny chrześcijański pisarz, Francis Frangipane: "Niedoskonały świat daje gwarancję pracy dla wstawienników".

Nie wiem, czy moglibyśmy znaleźć w Biblii wiele działań, które są tak bardzo pochwalane jak modlitwa. Kiedyś, w wieczności, nie będziemy już głosić ewangelii, pocieszać zniechęconych, karmić głodnych i uzdrawiać chorych, ale wciąż będziemy rozmawiać z Bogiem. Jeśli weźmiemy to sobie do serca, to nie będziemy zaniedbywać modlitw. Jednak, co jeśli nie każda z nich jest właściwa?

Gdyby nie historie takie jak porażka Izraelitów pod Aj, moglibyśmy łatwo stwierdzić, że każda modlitwa zawsze i wszędzie jest czymś słusznym. Po tej klęsce, Jozue zachował się jak każdy pobożny przywódca - uniżył się przed Bogiem i błagał Go o pomoc. Wydawałoby się, że to rozwiąże problem. Przyzwyczajeni do tego jak Bóg ratował Izraelitów za czasów Mojżesza, spodziewalibyśmy się jakiejś specjalnej interwencji i objawienia jakiegoś planu ratunku. Tymczasem Bóg odpowiedział w sposób, który może nas zaskoczyć, gdyż powiedział Jozuemu, że jego działanie jest bez sensu, dopóki Izrael nie zrobi porządku ze swoim nieposłuszeństwem.

Wszyscy znamy dalszy przebieg tej historii. Bóg wskazał człowieka, który był nieposłuszny i do końca liczył, że jego grzech pozostanie ukryty. Trwanie w takiej postawie jest dla Boga czymś obrzydliwym, bo nie tylko konsekwentnie i bezpowrotnie niszczy grzesznika, ale także zachęca innych do nieposłuszeństwa. Zgodnie z Księgą Powtórzonego Prawa 29:17-20 i Listem do Hebrajczyków 12:14-29, jest to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mógłby zrobić wierzący w Boga człowiek. Swoją drogą, zastanawiam się, czy w Izraelu nie było więcej takich jak Achan, którzy upamiętali się i wcześniej pozbyli się tego, co obłożone klątwą, którzy poprosili o wybaczenie, zanim Bóg ujawnił ich grzech? Mam nadzieję, że kiedyś się o tym dowiem.

Jeszcze bardziej dobitnym potwierdzeniem tej tezy jest działalność proroka Jeremiasza. W jego czasach bezbożność w Izraelu osiągnęła tak wielkie rozmiary, że Bóg zabronił swojemu prorokowi modlić się o powodzenie dla tego ludu (Ks. Jer. 14:10), a nawet dwukrotnie zabronił mu wstawiać się za nimi (Ks. Jer. 7:16 i 11:14):
"Lecz ty nie wstawiaj się za tym ludem i nie zanoś za nim błagania ani modlitwy, i nie nalegaj na mnie, gdyż cię nie wysłucham!"
Co ciekawe, Bóg nie sugeruje, że taka modlitwa jest tylko bez wartości, lecz wprost wskazuje, że jest niewłaściwa. W takiej sytuacji chyba głupio byłoby Go nie posłuchać?

Boża odpowiedź jest prosta. Oni doskonale wiedzą, czego Bóg od nich oczekuje, ale Go nie słuchają, więc On także przestaje ich słuchać, dopóki nie zaczną wydawać "owocu upamiętania", czyli po prostu okazywać posłuszeństwo Bogu w tym, w czym On już ich wielokrotnie pouczał.

"Jeśli ktoś odwraca ucho, aby nie słyszeć Prawa, to nawet jego modlitwa jest ohydą."
(Przypowieści Salomona 28:9)

Jakie możemy z tego wyciągnąć praktyczne wnioski? Po pierwsze, nie dopuszczajmy do sytuacji, w której Bóg nie będzie mógł odpowiedzieć na nasze modlitwy z powodu naszego trwania w grzechu. Całe dni spędzone na błaganiu Boga o pomoc nie dadzą nam nic, jeśli pomimo wielu napomnień świadomie wpakowaliśmy się w kłopoty, które są konsekwencją naszego nieposłuszeństwa i nadal nie chcemy nic z tym zrobić.

Po drugie, nie zawsze powinniśmy się o wszystkich modlić. Chociaż ten wniosek wydaje się być dużo bardziej niestosowny, to jednak wynika on z Bożego Słowa. Nie tylko starotestamentowi prorocy byli przekonywani, że modlitwa może być niewłaściwa. W Nowym Przymierzu czytamy, że Jezus, który codziennie wstawia się za nami przed Bogiem i jest zawsze wysłuchiwany, pewnego dnia powie "nie znam was" do niektórych ludzi, którzy nie wytrwali w naśladowaniu Go. Czyżby więc sam Bóg odebrał im łaskę upamiętania? Jak to zwykle bywa, do pełnego obrazu brakuje nam jeszcze jednego szczegółu...

"Gdy się zgromadzicie w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wy i duch mój z mocą Pana naszego, Jezusa, oddajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, aby duch był zbawiony w dzień Pański." (1. Kor. 5:4-5) Gdy Bóg odbiera błądzącemu człowiekowi swoje błogosławieństwo, czyni to po to, aby mógł on sam dostrzec, że jego zachowanie go rujnuje. Podobnie jak Izraelici w niewoli babilońskiej, tak samo wykluczeni ze społeczności chrześcijanie mogą się jeszcze upamiętać, gdy zawrócą ze swoich błędnych dróg. Naszą rolą jest im w tym pomóc, gdy będzie to możliwe, ale niekoniecznie pomagać im tak, jak byśmy tego chcieli. Nasza pomoc, podobnie jak Boże błogosławieństwo, mogłaby niesłusznie utwierdzać ich w złych przekonaniach i utrudniać Bogu skruszenie ich. Ostatecznie, jak zwykle, liczy się tylko posłuszeństwo Bogu.

Podsumowując, zanim zaczniemy się modlić, powinniśmy najpierw zapytać siebie, czy na pewno między nami a Bogiem jest wszystko w porządku, a później zapytać Boga, czy to, o co chcemy się modlić, jest czymś, co On chciałby pobłogosławić. Taka postawa pozwoli nam uniknąć wielu godzin bezsensownej modlitwy o coś, co najpierw wymaga uporządkowania ze strony człowieka.

Nie popadajmy jednak w drugą skrajność i nie przestawajmy w ogóle modlić się o siebie nawzajem. Jeśli będziemy wiernie słuchać Boga, to On na pewno pouczy nas, co mamy robić i gdy będzie to niezbędne, skoryguje nasze nierozsądne działanie tak, jak zrobił to w przypadku Jozuego.

Błaganie "Lecz na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalemu wyleję ducha łaski i błagania. Wtedy spojrzą na mnie, na tego, ...
26/07/2017

Błaganie



"Lecz na dom Dawida i na mieszkańców Jeruzalemu wyleję ducha łaski i błagania. Wtedy spojrzą na mnie, na tego, którego przebodli, i będą go opłakiwać, jak opłakuje się jedynaka, i będą gorzko biadać nad nim, jak gorzko biadają nad pierworodnym."
(Księga Zachariasza 12:10)

Stary Testament jest pełny różnych nawiązań do błagania i uniżania się przed Bogiem. To właśnie z postawy takich ludzi jak Mojżesz, Dawid, czy Daniel, dowiadujemy się jak do Boga powinien zwracać się człowiek oczekujący Jego łaski.

Okazuje się, że w Nowym Przymierzu nic się nie zmieniło. Jezus nie napominał błagających Go o coś ludzi, a apostołowie zachęcali swoich uczniów, by na co dzień zwracali się do Boga w ten sposób.

"W każdej modlitwie i prośbie zanoście o każdym czasie modły w Duchu i tak czuwajcie z całą wytrwałością i błaganiem za wszystkich świętych"
(List do Efezjan 6:18)

Czym wyróżnia się człowiek, który o coś szczerze błaga? Po pierwsze, nie stawia on żadnych warunków, nie usprawiedliwia się i nie próbuje nikomu niczym zaimponować. Po drugie, uznaje swoją niższość. Po trzecie, nie zależy mu na niczym innym z wyjątkiem tego, o co prosi. Po czwarte, gotowy jest poddać się i podporządkować błaganej osobie. Po piąte, człowiek błagający jest wytrwały i uparty - nie wątpi w to, że może otrzymać to, o co prosi, niezależnie od tego,jak długo by to nie trwało. Po szóste, jest to ktoś, kto zdał sobie sprawę z tego, że doszedł do granic swoich możliwości i nie ma już nic do stracenia.

Ale po co w ogóle się tym zajmować? Czy nie wystarczy raz poprosić Boga o wybaczenie i później już niczym się nie martwić?

Mogłoby tak być, gdybyśmy tego dnia odeszli do wieczności. Im dłużej podążamy za Bogiem, tym bardziej Go poznajemy i dochodzimy od czasu do czasu do wniosku, że nie jesteśmy do Niego podobni. Gdy się nawracamy i porzucamy te grzechy, które nam najbardziej przeszkadzały, a nasze życie wywraca się do góry nogami, to możemy myśleć, że teraz to już jesteśmy naprawdę szczęśliwi i święci, a Bóg już nic nie musi z nami robić. Dzięki Bogu, po pewnym czasie zaczyna nam pokazywać, że co prawda On nas usprawiedliwił, ale do Jego doskonałości nadal nam wiele brakuje i On chciałby się tym zająć.

Niestety my, jako ludzie, mamy skłonność do tego, żeby upierać się przy swoim. Trudno nam przyznać, że mylimy się w sprawie, co do której przez całe życie byliśmy przekonani, że jest słuszna. Tym bardziej, że nie zawsze napomina nas potężny głos z nieba. Najczęściej robią to inni ludzie - grzesznicy tacy jak my - i to nie zawsze w przyjemny sposób. Myślę, że także często po prostu robimy coś po swojemu, myśląc, że wypełniamy Bożą wolę, ale nie pytając Boga o zdanie i potem dziwimy się, że nam nie wyszło.

Jeśli tylko nie zaprzestaniemy podążać za Chrystusem, to od czasu do czasu będziemy dochodzić do kresu swoich możliwości, do momentu takiego zakłopotania i desperacji, że jedyne co nam zostanie, to błaganie Boga o Jego pomoc. Nie powinno nas to dziwić. Jeśli będziemy dorastać do Chrystusowej dojrzałości, to nasze stare dziecięce metody działania zaczną nas zawodzić. Bóg, podobnie jak ziemscy rodzice, wymaga więcej od starszych w wierze i oczekuje od nich współpracy na bardziej dojrzałym poziomie. Zawsze modliłeś się o jakiś powtarzający się problem w ten sam sposób i działało? Cóż, nie zdziw się, gdy kiedyś stare metody, nawet te zainspirowane przez Boga, przestaną przynosić efekty. Gdyby było inaczej, skąd wiedzielibyśmy, że musimy się czegoś więcej nauczyć?

Jeśli Bóg nas kocha i chce naszego dobra, to po co to robi? Okazuje się, że człowiek błagający Boga jest najbardziej podatny na trwałe zmiany. Możesz od wielu lat słuchać kazań i być przekonany, że jakaś Boża wskazówka jest prawdziwa, ale i tak nie stosować tego Bożego Słowa w swoim życiu. Dopiero błagający człowiek, który nie ma już innego wyjścia, który spróbował wszystkiego, co przyszło mu do głowy i nie odniósł wystarczających korzyści, jest skłonny do tego, by pozwolić zmienić w sobie coś, co jest częścią jego natury.

W ewangeliach Jezus używa dwóch znanych przykładów, by pochwalić błagających Boga desperatów. Pierwszym z nich są "błogosławieni ubodzy w duchu", czyli po prostu duchowi żebracy, którzy żyją tylko z tego, co otrzymają od Boga. Drugim z nich są tzw. "gwałtownicy", czyli ludzie, którzy nie mają nic do stracenia i są gotowi podążać za Bogiem bez wahania i bez względu na koszty. Wszyscy o tym wiemy. Ale czy żyjemy w ten sposób?

"Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu."
(List do Filipian 4:6)

"Bóg włożył do naszych serc wieczność, a myśmy zamiast niej wybrali czas. On próbuje zainteresować nas chwalebnym jutrem...
25/07/2017

"Bóg włożył do naszych serc wieczność, a myśmy zamiast niej wybrali czas. On próbuje zainteresować nas chwalebnym jutrem, a my przyzwyczajamy się do niechwalebnego dzisiaj. Jesteśmy pochłonięci interesami i straciliśmy z oczu wieczny cel. Improwizujemy i brniemy na oślep, mając na końcu nadzieję na niebo, ale nie okazujemy gorliwości by się tam dostać; słuchamy dobrych nauk ale jesteśmy znużeni modlitwą i Bogiem."
Aiden Wilson Tozer

Twierdze "Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta....
19/07/2017

Twierdze



"Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."
(Przypowieści Salomona 16:32)

W starożytności jedną z najważniejszych rzeczy w mieście były mury. Każdy ośrodek władzy musiał je posiadać. Nie tylko zapewniały one bezpieczeństwo mieszkańcom, ale były też wyznacznikiem prestiżu państwa, do którego miasto należało. Ważne miejsca, jak np. siedziba króla, często były otaczane dodatkowymi murami. Często w miarę rozbudowy, dobudowywano do miast nowe części otoczone własnymi murami, a w kluczowych miejscach budowano twierdze, które wzmacniały słabsze fragmenty fortyfikacji oraz pozwalały stacjonującej w nich armii sprawować kontrolę nad okolicą, nawet wtedy, gdy reszta miasta została już zdobyta przez wrogów.

W tych czasach, szczególnie gdy nie dysponowano zaawansowanymi maszynami oblężniczymi, trudne było zarówno zdobywanie miast, jak i ich utrzymanie przez okupującą armię. Mieszkańcy mogli łatwo zaskoczyć wrogi garnizon, wybić okupantów i ponownie opanować miasto. Z tego powodu zdobywcy często albo burzyli mury miejskie, albo obsadzali zdobyte twierdze lub budowali własne, co ułatwiało im sprawowanie kontroli nad miastem.

W Biblii czytamy o tym, jak Jerozolima była zdobyta z czasie wojny domowej i jak zrobiono wyłom w jej murze (2.Król. 14:13), a także o całkowitym zburzeniu murów i wszystkich ważnych budynków przez wojska babilońskie (2.Król.25:9-10). Później miasto zostało odbudowane i w czasach, gdy Izrael był perską satrapią, miasto cieszyło się pewną niezależnością. Resztę historii poznajemy dopiero z innych źródeł historycznych.

Po podbojach Aleksandra Wielkiego miasto znalazło się pomiędzy dwoma walczącymi imperiami - Ptolemeuszów i Seleucydów. Po zajęciu miasta przez Seleucydów wybudowano w nim twierdzę Akra, w której stacjonował wrogi garnizon. W II w.p.n.e., w czasie Powstania Machabeuszów ten garnizon próbował utrzymać kontrolę nad Jerozolimą. Wroga armia broniła się długo i skutecznie, a ponadto wiązała walką znaczne siły żydowskie oraz plądrowała miasto, gdy tylko nadarzyła się taka okazja. W czasie prowadzonych rozmów pokojowych Seleucydzi byli skłonni do wielu ustępstw, ale w jednej sprawie byli nieustępliwi - twierdza Akra miała pozostać w ich rękach.

Niedługo później Żydzi zdobyli twierdzę Akra, ale stopniowo zaczęli popadać w coraz większą zależność od Rzymu. Gdy ok. 100 lat później do miasta miał przybyć rzymski garnizon, nowy okupant wpadł na genialny pomysł. Zauważyli, że w poprzednich wojnach o niepodległość Izraela, ważnym punktem oporu była świątynia, która sama w sobie była trudną do zdobycia twierdzą. Dlatego postanowili umieścić swoje koszary w twierdzy Antonia, która sąsiadowała ze świątynią. Z tego powodu, w czasach Jezusa każde powstanie Żydowskie mogło zostać szybko stłumione poprzez sprawny wyprzedzający atak rzymskiego garnizonu na świątynię i przejęcie ważnych ośrodków władzy. Między innymi z tego powodu faryzeusze, obawiając się zbytniej popularności Jezusa i prób przejęcia władzy przez Jego zwolenników, mówili: "Jeśli go tak zostawimy, wszyscy uwierzą w niego; wtedy przyjdą Rzymianie i zabiorą naszą świątynię i nasz naród." (Ew.Jana 11:48).

Co ciekawe, przyczynili się do tego sami Żydzi - mieszkańcy Jerozolimy idący na współpracę z okupantem. Rzymianie po prostu wykorzystali sytuację i krok po kroku przejmowali kontrolę nad miastem. Taka sytuacja utrzymywała się aż do powstania, w wyniku którego Żydzi najpierw zdobyli twierdzę, ale ostatecznie przegrali i stracili swoją stolicę, która została całkowicie zniszczona.

Gratuluję, jeśli dotarłeś aż dotąd. ;) Myślę, że ten długi wstęp historyczny był nam jednak potrzebny. Na co dzień nie żyjemy w obwarowanych starożytnych miastach oraz nie wiemy jak i po co budowano w nich twierdze. Teraz, gdy zajrzeliśmy już nieco w kontekst historyczny, możemy przejść do ważnego dla nas nauczania apostoła Pawła:

"Ja sam natomiast, Paweł, napominam was przez łagodność i uprzejmość Chrystusa. Czynię to ja, który — obecny wśród was — jestem uniżony, a nieobecny odważny. Błagam zatem, abym, gdy przyjdę, nie musiał być odważny i być może bardzo stanowczo wystąpić przeciwko tym, którzy uważają nas za żyjących według ciała. Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy według ciała. Narzędzia naszej walki nie są cielesne, a jednak, za sprawą Boga, mają moc burzenia warowni. Nimi też burzymy wrogie zamiary i wszelką zuchwałość, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga. Nimi zniewalamy każdą myśl do posłuszeństwa Chrystusowi i jesteśmy gotowi do wymierzenia sprawiedliwości każdemu przejawowi nieposłuszeństwa, dopóki wasze posłuszeństwo nie stanie się pełne. Patrzcie na to, co oczywiste. Jeśli ktoś jest przekonany, że należy do Chrystusa, niech weźmie pod uwagę, że jak on sam należy do Chrystusa, tak i my. Bo choćbym nawet nieco bardziej szczycił się naszą władzą, którą Pan nam dał, aby was budować, a nie niszczyć, nie mam się czego wstydzić." (2.Koryntian 10:1-8)

W Biblii często umysł człowieka jest porównywany do miasta. Mówiąc obrazowo, po nawróceniu kontrolę nad nim przejmuje Jezus Chrystus i wprowadza się do znajdującego się w nim ośrodka władzy - świątyni. Problem polega na tym, że wrogie siły będą próbowały utrzymać się w mieście i chętnie zajmą każdą strefę naszych myśli, która nie zostanie poddana Bogu.

Wrogi garnizon pozostawiony sam sobie zacznie budować twierdzę. Z biegiem czasu jej mury będą coraz bardziej potężne, a żołnierze coraz liczniejsi, silniejsi i bardziej bezkarni. Jeśli pozostawi się takie twierdze same sobie, to prędzej czy później wróg sterroryzuje i przejmie kontrolę nad całym miastem. Dokładnie tego doświadczyli odchodzący od Boga mieszkańcy Koryntu, którzy od kościoła pełnego wszelkich darów łaski zaczęli staczać się do poziomu zebrania upartych grzeszników, którzy zawstydzali nawet niewierzących.

Jak temu przeciwdziałać? Najlepszym wyjściem jest nie dopuszczanie, by takie twierdze w ogóle powstały:
"Radujcie się w Panu zawsze! Powtarzam: Radujcie się! Bądźcie znani wszystkim ze swojej rzetelności — Pan jest blisko! Przestańcie martwić się o cokolwiek. Raczej w każdej sprawie, gdy się modlicie i prosicie, z wdzięcznością przedstawiajcie swoje potrzeby Bogu. A pokój Boży, którego nie ogarnie żaden umysł, będzie w Chrystusie Jezusie strzegł waszych serc oraz myśli. W końcu, bracia, rozmyślajcie o tym, co prawdziwe, szlachetne, sprawiedliwe, czyste, miłe, godne polecenia, może uchodzić za wzór i zasługuje na uznanie. Wprowadzajcie w życie to, czego nauczyliście się, co przejęliście, o czym usłyszeliście i co widzieliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami" (List do Filipian 4:4-9). Miasto wypełnione własnym - silnym i dobrze zaopatrzonym garnizonem nie pozwoli się tak łatwo podejść swoim wrogom.

"Człowiek nieopanowany jest jak miasto z rozwalonym murem."
(Przypowieści Salomona 25:28)

Niestety, każde takie "miasto" ma jednak w swoich murach kolaboranta, którym jest stara cielesna natura. Z tego powodu, dopóki trwa wojna, armia królestwa Bożego nie może spoczywać na laurach, gdyż kilka godzin, dni lub tygodni nieuwagi może zostać skutecznie wykorzystane przez cielesne pożądliwości i przyczynić się do powrotu starych wrogów - grzechów:

"Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą. Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego." (Rzymian 8:8-9)
"Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście." (1.Koryntian 3:16-17)
"A w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych; i wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub w uczynku, wszystko czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu." (Kolosan 3:15-17)
"Napisałem wam, młodzieńcy, gdyż jesteście mocni i Słowo Boże mieszka w was, i zwyciężyliście złego. Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki." (1.Jana 2:14b-17)

Dlatego jest to takie istotne? Królestwo ciemności nie działa w sposób przypadkowy. Każdy z nas jest zwodzony przez złe duchy w sposób zależny od naszych własnych słabości i grzechów: "Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć." (1.Piotra 5:8). Siły Szatana nie atakują byle gdzie, ale czekają na dogodny moment i poszukują najsłabszej strony. Gdy raz zaczniemy ulegać swoim własnym "kolaborantom-pożądliwościom" lub przez nieuwagę wpuścimy do miasta wrogiego konia trojańskiego - "oddział-kłamstwo", wróg zacznie się okopywać i budować swoją twierdzę, która z każdym dniem będzie coraz potężniejsza i trudniejsza do zdobycia. Jeśli spojrzymy na to w ten sposób, to dużo bardziej zrozumiałe stają się dla nas słowa Jezusa: "Nie będę już z wami długo rozmawiał. Władca tego świata jest już bowiem w drodze. We Mnie jednak nie ma nic, na co mógłby się powołać, nic, co by mogło nas łączyć." (Ew.Jana 14:30).

W jaki sposób powinniśmy podjąć walkę, gdy okazuje się, że przez nasze zaniedbania twierdza już powstała, a jej garnizon zaczął terroryzować miasto? Po pierwsze musimy odciąć wroga od zaopatrzenia. Tak jak duchowy człowiek nie może żyć bez słuchania Słów Boga, tak też Królestwo Ciemności będzie słabnąć bez swojego pokarmu - ludzkiej mądrości, głupiej rozrywki i tego wszystkiego, co jest ważne i pożądane w tym upadłym świecie. Jednak uszczelnienie bram i murów nie wystarczy, gdyż wrogowie nadal mogą nam szkodzić i plądrować pozostałe części miasta. Dlatego drugim elementem jest zapieranie się samego siebie oraz poddawanie się Bożej i kościelnej dyscyplinie, które możemy porównać do oblężenia i odcięcia pojedynczych twierdz, tak by nie wpływały na pozostałe strefy "miasta-umysłu". Wymaga ono mnóstwo wysiłku i czujności, gdyż jeden udany wypad wrogiego garnizonu może zniweczyć wieloletnią pracę Ducha Świętego, który odbudowuje zniszczone prze wroga miasto według doskonałych planów Bożych.

Najtrudniejszym momentem w tej walce jest czas, gdy terror złych myśli ustaje i sytuacja zaczyna się stabilizować. Wtedy Królestwo Ciemności chętnie idzie na pozornie niezwykle korzystne dla nas ustępstwa i proponuje nam układ pokojowy tylko po to, abyśmy pozostawili jego twierdze w spokoju. Nie dajmy się nabrać. Wróg bogatszy o zdobyte doświadczenie bojowe szybko odbuduje twierdzę i prędzej czy później znów podejmie próby niszczenia dzieł Bożych. Musimy być cierpliwi i czekać na posiłki Ducha Świętego, który w swoim czasie przybędzie ze sprzętem oblężniczym i zdobędzie twierdzę, jeśli tylko zechcemy z Nim współpracować. Przedłużające się działania wojenne mogą być męczące i chwilowo wywołać nawet więcej szkód niż pozorny pokój z królestwem ciemności. Jednak każdy, kto doświadczył terroru wrogów plądrujących "umysł-miasto" oraz poznał i przyjął Boży plan przebudowy trzyma się niezachwianie nadziei i trwa do końca.

"Podkreślam natomiast: Żyjcie w Duchu, a na pewno pokonacie żądzę ciała." (Galacjan 5:16)

Pamiętajmy o tym, że z biegiem czasu i w miarę naszych postępów w naśladowaniu Jezusa, wróg zacznie atakować nas w coraz bardziej wyszukany sposób. Będzie starał się dostosować do nowej sytuacji i uderzać tak boleśnie, jak tylko Bóg mu na to pozwoli. Tak jak Rzymianie w I w.p.n.e. chcieli trzymać w szachu Jerozolimską świątynię, tak samo Królestwo ciemności spróbuje ulokować swoje twierdze jak najbliżej centrum duchowej władzy. Podobnie jak faraon w czasach Mojżesza, nasz wróg zakłada: jeśli już ci wierzący chcą służyć Bogu, to niech służą, ale na naszych warunkach... Przez ten początkowo mały kompromis i nieposłuszeństwo Bogu, należna Mu chwała, towarzysząca kierowanej przez Ducha Świętego religijnej działalności, przypadnie komuś innemu.

Wróg będzie się starał być twórcą fałszywych znaków i cudów wśród ludzi poddających się działaniu innych duchów oraz inspiratorem porywających ludzkich wizji rozwoju kościoła wśród niewiernych apostołów, kłamliwych proroctw wśród fałszywych proroków, przyjemnych do słuchania herezji wśród fałszywych nauczycieli, ludzkich sposobów manipulacji wiernymi wśród samolubnych pasterzy i w końcu cudownych metod głoszenia "nowej ewangelii", która napełnia serce fałszywym pokojem i radością, równocześnie kierując na drogi wiodące do zatracenia...

Największy problem w rozpoznaniu tych ataków wynika z tego, że starają się one być do złudzenia podobne do posiłków wysyłanych przez Króla Królów. Nie łudźmy się, Szatanowi nie przeszkadza podszywanie się pod Boga. Nie jest dla niego problemem przesiadywanie wśród kościoła i stopniowe kierowanie Bożego ludu na swoje własne drogi. On dobrze wie, że "miasto" opanowane przez siły ciemności będzie stawało się coraz mniej podatne i użyteczne dla Ducha Świętego, a prędzej czy później wyprze się swojej przynależności do Jezusa Chrystusa i będzie musiało zostać zniszczone przez Boga... zanim zanieczyści i zniszczy Jego kościół

"Podobnie jak Jannes i Jambres przeciwstawili się Mojżeszowi, tak samo ci przeciwstawiają się prawdzie, ludzie spaczonego umysłu, nie wytrzymujący próby wiary. Ale daleko nie zajdą, albowiem ich głupota uwidoczni się wobec wszystkich, jak to się i z tamtymi stało." (2. Tymoteusza 3:8-9)
"Dziwię się, że tak prędko dajecie się odwieść od tego, który was powołał w łasce Chrystusowej do innej ewangelii, chociaż innej nie ma; są tylko pewni ludzie, którzy was niepokoją i chcą przekręcić ewangelię Chrystusową. Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty! Jak powiedzieliśmy przedtem, tak i teraz znowu mówię: Jeśli wam ktoś zwiastuje ewangelię odmienną od tej, którą przyjęliście, niech będzie przeklęty!" (Galacjan 1:6-9)
"Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki." (2.Koryntian 11:13-15)

Pamiętajmy o tym, że jedno zwycięstwo nie gwarantuje nam pokoju do końca życia: "Gdy zaś duch nieczysty wyjdzie z człowieka, wędruje po miejscach bezwodnych, szukając ukojenia, ale go nie znajduje. Wtedy mówi: Wrócę do domu swego, skąd wyszedłem, i przyszedłszy, zastaje go opróżnionym, wymiecionym i przyozdobionym. Wówczas idzie i zabiera z sobą siedem duchów innych gorszych niż on, i wszedłszy mieszkają tam; i bywa końcowy stan człowieka tego gorszy niż pierwotny. Tak będzie i z tym złym pokoleniem." (Ew.Mat.12:43-45). W duchowym świecie nie ma miejsca na kompromisy, gdyż każdy kto przestaje słuchać Boga, staje się podatny na ataki królestwa ciemności. Szatana nie onieśmiela i nie robi na nim żadnego wrażenia to, jak bardzo daleko poszedłeś za Bogiem, zanim zacząłeś wracać do starego Życia. Wręcz przeciwnie - im więcej będzie w tobie z natury Jezusa Chrystusa, tym gorliwiej Szatan będzie się starał wykorzystać twoje upadki i zniszczyć wszystko, co zostało ukształtowane w tobie dla Bożej chwały.

Na szczęście Bóg daje nam wszystko, co jest nam potrzebne do skutecznej walki. Duch Święty jest silniejszy od wszelkiej potęgi ciemności i każdego dnia przemienia nasz charakter, byśmy mogli lepiej naśladować Chrystusa i panować nad swoim umysłem. Musimy tylko... słuchać Go i być mu posłuszni.

"Zachęcam was zatem, bracia, ze względu na miłosierdzie Boże, abyście oddali swoje ciała na ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu — jako wyraz waszej rozumnej, wypływającej z głębi ducha służby. Nie podporządkowujcie się już wzorcom tego wieku. Niech was przeobraża nowy sposób myślenia, abyście potrafili rozpoznać, co jest wolą Bożą, co jest dobre, przyjemne i doskonałe. Mówię bowiem każdemu z was, na mocy danej mi łaski, aby nie miał o sobie mniemania wyższego, niż należy. Niech każdy ocenia siebie rozsądnie, zgodnie z tym, co mu Bóg wytyczył w mierze wiary" (Rzymian 12:1-3)

Ostatecznie w wieczności będzie liczyło się to, jak bardzo upodobniliśmy się do Jezusa Chrystusa. Dlatego pamiętajmy:
"Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, powściągliwość. Przy takich cechach nie potrzeba Prawa." (Galacjan 5:22-23)

"Więcej wart jest cierpliwy niż bohater, a ten, kto opanowuje siebie samego, więcej znaczy niż zdobywca miasta."
(Przypowieści Salomona 16:32)

Adres

Janikowska 19
Bydgoszcz
85-186

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy XIX+ umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij