Historia naszej Parafii, podobnie jak wiele innych historii, posiada swoje tajemnice, które za pomocą różnych źródeł, dokumentów i opowiadań, można odbudować i kawałek po kawałku odkrywać dzieje byczyńskiej Wspólnoty. pojawiają się informacje o kościele p. Piotra, a później św.Mikołaja, nad którym pieczę sprawował proboszcz Hartmad. W latach 1543 – 1712 wydarzenia związane z kościołem były bardzo
burzliwe. Protestanci starali się uniemożliwić katolikom godne sprawowanie Eucharystii. Dlatego też aż do roku 1712 wierni byli zmuszeni modlić się w domach lub w Sali Ratuszowej. Dopiero po walce z protestantami i wypłaceniu odszkodowania, wspólnota wybudowała nową Świątynię. Miejscowym kapłanem był wtedy między innymi Franciszek Józef Circius. W latach 1730 – 1733 następcą ks. Fryderyk Heisig, po nim, w roku 1733, ks. Jerzy Erzendorfer, a następnie ks. Ernest Votter, który jako pierwszy rozpoczyna prowadzenie księgi chrztów.
12 lipca 1754 roku miasto zostało zajęte płomieniami, w związku z czym także kościół uległ zniszczeniu. Ówczesnemu duszpasterzowi, ks. Walentemu Latusce, udało się w ciągu dwóch lat odbudować Świątynię, którą 15 listopada 1767 roku poświęcił. Swoją posługę w Parafii zakończył w roku 1779, a jego kontynuatorem do roku 1787 został Karol Boromeusz Schubert, który wybudował przy kościele małą wieżyczkę i dokończył wnętrze świątyni a także powiększył cmentarz katolicki. Kolejny proboszcz, ks. Antoni Kłósek, pełnił posługę do roku 1793. Następny, ks. Jan Gałeczka, który w Parafii został do 1801 roku, zakupił do kościoła nową ambonę, powiększył chór i otynkował budynek. Po nim posługę kapłańską sprawowało jeszcze czterech proboszczów. W roku 1814 urząd ten objął ks. Laurentius Tomasz Smolnicki, który zasłynął wybudowaniem nowego ołtarza, kupnem organów oraz powiększeniem plebanii, która w tamtych czasach znajdowała się naprzeciwko kościoła. W roku 1832 swoje obowiązki przekazał ks. Jakubowi Filipowi Galańskiemu. Ten zajął się odnowieniem kościoła, sprawił wspaniały, wielki dywan, a na wieży kościelnej umieścił złoty krzyż z kopułą. W 1876 roku odrestaurował wszystkie ołtarze i zorganizował katolicką szkołę w Nasalach. Następcą ks. Galańskiego został ks. Scheich, za którego obecności w Parafii kupiono nowy plac pod cmentarz, który otoczono z przodu murem, a z trzech pozostałych stron – parkanem. W 1891 roku rozpoczęto całkowitą renowację kościoła oraz plebanii. W kościele wycementowano posadzkę i poukładano płyty na wzór szachownicy. Wokół kościoła wybudowano zaś mur. Rok później sporządzono nowe organy. Wielu późniejszych kapłanów brakuje w opisowych źródłach i dokumentach,dlatego zostaną oni tylko wymienieni: Ks. Mais (1899 – 1899) Ks. Pfleger (1899 –1900)Ks. Nieborowski (1900 - 1905)Ks. Stosiek (1905 1909) Ks. Laska (1909 -1909) Ks. Pronobis (1909 - 1922) Ks. Piechota (1922 - 1930) Ks. Madeja (1930 -1944) Ks. Wrazidło (1944 – 1945). Ostatni z wymienionych księży – ks. Karol Wrazidło – został zastrzelony na plebanii 19 stycznia 1945 roku przez żołnierzy radzieckich. Osieroconą Parafią zajął się ks. Eugeniusz Butra. 26 sierpnia został mianowany administratorem tej Parafii. Pogrzebał on zwłoki tragicznie zmarłego ks. Karola. 18 kwietnia 1946 roku Parafia przeżyła swoje pierwsze rekolekcje. Natomiast w maju uroczyście poświęcono ochronkę w Jaśkowicach, prowadzoną przez siostry zakonne Karola Boromeusza.
15 września był dniem szczególnym dla Parafian, którzy byli świadkami poświęcenia Krzyża przy ul. Kluczborskiej. A 6 października odbył się uroczysty odpust ku czci Matki Bożej Różańcowej wraz z procesją do pięciu ołtarzy. W 1947 roku zaczęto budowę budynku gospodarczego obok plebanii oraz przygotowano festyn w Dobiercicach, z którego dochód został przeznaczony na potrzeby kościoła.
1 stycznia 1948 roku ksiądz Eugeniusz Butra, został dziekanem. W styczniu, dzięki jego staraniom urządzono jasełka, z których dochód przeznaczono na zakup krzyża do szkoły. Tydzień później odbyło się pierwsze zebranie i konferencja księży z dekanatu wołczyńskiego. Omówiono wtedy aktualne zagadnienia i ustalono plan pracy dekanatu na przyszłość. W październiku, w ramach akcji niesienia pomocy bliźnim „Caritas”, zebrano w Parafii 23 492 zł, z czego ułatwiono nabycie 45 ton węgla ludziom biednym, a resztę z zebranej kwoty przekazano potrzebującym. 19 czerwca byczyński dziekan dokonał poświęcenia sztandaru Różańcowego, nabytego za 60 tys. W czerwcu 1948 roku do Parafii przybył Administrator Apostolski z Opola, ks. dr Bolesław Kominek, który udzielił Sakramentu Bierzmowania 755 osobom. Dla samego księdza proboszcza i dla parafian było to ważne wydarzenie, do którego wszyscy przygotowywali się sumiennie i od serca. W roku 1953 odpust na uroczystość Trójcy Przenajświętszej zgromadził wielu wiernych, a znaczna ilość kapłanów na procesji wspaniale świadczyła o trwałej więzi duchowieństwa. W roku 1955 do pomocy księdzu proboszczowi przydzielono wikariusza, ks. Jerzego Hliwka. We wrześniu pomalowano kościół w kolorach uwydatniających architekturę. Dla udogodnienia nauki religii na salce przeprowadzono remont, usuwając jedną ścianę dla powiększenia lokalu. Postawiono piec kaflowy, zaopatrzono w potrzebne sprzęty, pod ścianą umieszczono wieszaki i umywalnie, a na frontowej ścianie umocowano dwie tablice. Salka przybrała więc wygląd normalnej sali szkolnej. W czerwcu ksiądz dziekan rozpoczął budowę plebanii w Uszycach. Po chwilowych trudnościach ludność cierpliwie pracowała, nie żałując ofiar. Przed żniwami zebrano 150 ton zboża, by móc kupić drzewo. Do końca sierpnia plebania stanęła w stanie surowym. W październiku nowym wikarym w Byczynie został neoprezbiter z Jaworzna, ks. Kazimierz Motyka. 30 czerwca 1956 roku odbyły się prymicje ks. Józefa Malicha. Natomiast rok później swoje prymicje odbył ks. Kazimierz Zimoch. W roku 1960 po nastaniu czasu letniego, podjęto prace remontowe. Zaczęto tynkować kościół z zewnątrz, a w prezbiterium ustawiono nowe fotele. W tym roku odbyły się też prymicje ks. Edwarda Naraga. W listopadzie 1961 roku, miało miejsce tragiczne wydarzenie dla byczyńskiego kościółka. Z niewiadomych przyczyn, w zakrystii wybuchł pożar, który następnie przemieścił się na ołtarz, niszcząc ambonkę i część balasek. Dzięki szybkiej interwencji Straży Pożarnej oraz mieszkańców kościół zdołano uratować. Parafianki szybko zajęły się wyszywaniem nowej bielizny liturgicznej, komży, alb i obrusów. Ksiądz Butra zakupił patenę, naczynka do chrztu, dzwonek, kropidło, łódkę do trybularza, hostiarkę oraz naczyńko na oleje. Mimo wielu trosk i problemów związanych ze smutną sytuacją pożaru proboszcz wraz z parafianami dzielnie walczyli o doprowadzenie Bożego Domu do jak najwspanialszego stanu. To szczególne miejsce upiększyła odnowa ławeczek, nowe ornaty oraz rzeźba wykonana na daszek ambony w postaci krzyża, kotwicy i serca. Do świetności kościółka przyczyniły się również malowidła, przedstawiające symbole Najświętszej Marii Panny oraz siedem świętych sakramentów. W lipcu 1962 roku, swoją Mszę prymicyjną odprawił ks. Antoni Grycan. Kolejny rok był czasem, w którym największe prace remontowe zostały już ukończone, a kościół prezentował się przyjemnie w swojej nowej szacie. Życie liturgiczno-religijne toczyło się dalej pod hasłami II Soboru Watykańskiego. U schyłku 1964 roku religijne życie Parafian, zostało przerwane pewną nietypową wiadomością. Otóż dnia 14 grudnia dwóch mieszkańców pobliskiej Krzywizny doniosło, że w ich kościele odprawiał Mszę świętą nieznany ksiądz, który wygłosił dość dziwne kazanie. Te same dwie osoby, postanowiły pokazać księdzu Butrze wzór prośby, napisanej przez ów tajemniczego księdza, który miał za zadanie prosić Kurię Biskupią Kościoła Narodowego we Wrocławiu, by przysłała im duszpasterza. Parafianie, bojąc się represji ze strony księdza proboszcza Krzywizny, ks. Langera, postanowili zwrócić się o pomoc do księdza dziekana, aby ten potwierdził, że zagadkowy i nieznany ksiądz jest Narodowcem. Ksiądz Eugeniusz został nowym opiekunem kościoła w tej Parafii wraz ze swoimi pomocnikami, natomiast ks. Langer oficjalnie oświadczył, że występuje z Kościoła Katolickiego. W tym trudnym czasie księdza Butrę wiernie wspierali Parafianie. Wkrótce proboszcz postanowił objąć skromną Parafię w Krzywiźnie, a tym samym uratował tamtejszy kościółek oraz rodziny, które zostały oszukane przez materialne obietnice ks. Langera. W roku 1966 byczyńską Parafię nawiedził obraz Matki Bożej. Mieszkańcy chętnie przyjmowali go do swoich domów, po czym wpisywali się do Księgi Pamiątkowej. W Gołkowicach wielu ludzi zaangażowało się w budowę kościoła, który z dnia na dzień coraz bardziej ładniał. W Byczynie natomiast odnowiono tabernakulum oraz ogrodzenie plebanii, przyozdabiając je pięknymi różami. W 1967 roku ksiądz Butra wprowadził uroczystość rocznicy I Komunii Św. Termin wyznaczył na Niedzielę Białą, którą miała poprzedzać spowiedź dzieci oraz ich krewnych. 30 maja 1971 roku odbyły się prymicje ks. Adama Terleckiego. Upływały kolejne lata, urozmaicone życiem religijnym i remontami obiektów sakralnych Parafii oraz plebanii i salki. W Gołkowicach stanął piękny drewniany kościółek, o który chętnie troszczyli się wierni. Kolejnym proboszczem w Byczynie został ks. Józef Pietrek. Jednak w listopadzie 1971 roku, wyjechał on do RFN–u. Parafia nie miała więc swojego opiekuna przez rok, a Msze Święte przyjeżdżali odprawiać wikarzy z Kluczborka. Ta sytuacja zmieniła się dnia 19 stycznia 1972 roku, kiedy z polecenia Kurii Biskupiej naszą Parafię objął ks. Stanisław Dyrkacz. Kanonicznego wprowadzenia dokonał wtedy, przybyły z Krzywizny, były proboszcz Byczyny, ks. Eugeniusz Butra. Parafianie bardzo serdecznie przyjęli swojego nowego duszpasterza, obejmując go swoją troską i życzliwością. Ksiądz proboszcz nie kazał długo czekać na przedsięwzięcia związane z ulepszaniem obiektów Parafii. Jeszcze w tym samy roku zrobiono w