13/03/2026
👇Udostępnij, niech dobro się niesie!
❤️ Polub nas na Facebooku i działaj z nami CCHW "Solidarni" - Stowarzyszenie Misji Afrykańskich 👍🏼🤗
𝐙 𝐏𝐢𝐰𝐧𝐢𝐜𝐳𝐧𝐞𝐣 𝐝𝐨 𝐀𝐟𝐫𝐲𝐤𝐢. 𝐇𝐢𝐬𝐭𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐅𝐢𝐥𝐢𝐩𝐚, 𝐳ł𝐨𝐭𝐧𝐢𝐤𝐚 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐭𝐚𝐩𝐢𝐚 𝐬𝐫𝐞𝐛𝐫𝐨 𝐰 𝐝𝐨𝐛𝐫𝐨
W małym zakładzie złotniczym, w budynku poczty w Piwnicznej-Zdroju codziennie słychać stuk młotka, szelest narzędzi i cichy szum palnika. Dla większości ludzi to zwykła pracownia rzemieślnika. Dla Filipa OLIPRY – jej właściciela – to miejsce, w którym rodzi się coś więcej niż biżuteria. Tu powstaje też pomoc dla ubogich w Afryce.
Filip ma 29 lat i jest złotnikiem. Ale zanim opowie o pracy, zaczyna od czegoś ważniejszego – od rodziny.
– 𝗠𝗮𝗺 𝗰𝘇𝘄𝗼́𝗿𝗸𝗲̨ 𝗱𝘇𝗶𝗲𝗰𝗶 𝗶 𝘇 𝘁𝗲𝗴𝗼 𝗷𝗲𝘀𝘁𝗲𝗺 𝗻𝗮𝗷𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷 𝗱𝘂𝗺𝗻𝘆 – mówi z uśmiechem. – Każde z nich urodziło się czternastego dnia miesiąca. Pierwsze 14 sierpnia, drugie 14 czerwca, trzecie także czternastego… A teraz w kwietniu żona ma urodzić czwarte.
Historia tych dat jest dla niego małym znakiem z nieba. Przy pierwszym dziecku planował zrobić sobie tatuaż z datą narodzin, bo – jak przyznaje – nigdy nie miał pamięci do dat. Gdy urodziło się drugie dziecko, pomyślał, że zrobi dwa tatuaże naraz. Ale i ono przyszło na świat czternastego.
– Powiedziałem wtedy: Panie Boże, jeśli trzecie dziecko też urodzi się czternastego, to zrozumiem, że nie mam się tatuować. No i tak się stało.
Dla Filipa to jeden z wielu drobnych cudów codzienności.
𝗪𝗶𝗮𝗿𝗮, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗮 𝗱𝗼𝗷𝗿𝘇𝗲𝘄𝗮
Filip nie uważa się za człowieka szczególnie pobożnego. Sam mówi o sobie z prostotą i pokorą.
– Zawsze chodziłem do kościoła, ale długo nie wiedziałem, że Jezus naprawdę jest w Eucharystii. Nie wiedziałem, że to wszystko jest tak prawdziwe. A jednak zawsze czułem, że ktoś mnie słyszy po drugiej stronie.
Będąc jeszcze dzieckiem modlił się o coś wyjątkowego. I – jak mówi – po dwudziestu latach jego modlitwa została wysłuchana.
Dziś jego wiara nie jest teorią ani zbiorem pięknych słów. Jest drogą. Czasem niepewną, pełną pytań.
– Ja się cały czas uczę. Pytam, szukam. Nie znam wielu modlitw, czasem nawet nie wiem jakie jest święto. Ale wiem jedno: Ewangelia daje siłę. Człowiek czyta słowo na dany dzień i nagle widzi, że to naprawdę działa.
𝗠𝗮ł𝗲 𝗴𝗲𝘀𝘁𝘆, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝘇𝗺𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮𝗷𝗮̨ 𝘇̇𝘆𝗰𝗶𝗲
W jego opowieści co chwilę pojawiają się historie zwykłych ludzi.
Kiedyś poczuł, że powinien oddać obraz Matki Bożej pewnej kobiecie. Po prostu – taką miał wewnętrzną potrzebę.
– Dziś ta pani przychodzi do mojego zakładu i mówi, że ten obraz jej pomógł przejść przez chorobę nowotworową. Ale to nie moja zasługa. Ja tylko zrobiłem to, co czułem, że powinienem zrobić.
Innym razem dał jałmużnę chorej znajomej. Później okazało się, że była to dokładnie taka kwota, jakiej potrzebowała na rehabilitację.
– Takich sytuacji jest mnóstwo. Wtedy człowiek widzi, że Pan Jezus naprawdę prowadzi.
𝗦𝗿𝗲𝗯𝗿𝗻𝘆 𝘇ł𝗼𝗺, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆 𝘀𝘁𝗮𝗷𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗻𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷𝗮̨
Pewnego dnia przyszedłem do pracowni Filipa z nietypową prośbą. Chodziło o srebro – stary złom jubilerski, który można przetopić i odzyskać z niego czysty metal.
Dla złotnika to codzienna czynność. Po krótkiej sympatycznej rozmowie dla Filipa stało się to jednak czymś więcej.
Filip postanowił włączyć się w pomoc, przetapiać srebro i przekazywać jego wartość na pomoc dla ubogich w Afryce – dla dzieci i rodzin, które często nie mają dostępu do podstawowych rzeczy: jedzenia, leczenia czy edukacji.
– Jeśli ksiądz Łukasz przynosi srebro, to ja je przetapiam. A z tego rodzi się pomoc dla ludzi, których nawet nie znam i bardzo się z tego cieszę – mówi za każdym razem gdy go odwiedzam z woreczkiem złomu.
Filip nie potrzebuje wielkich słów ani spektakularnych akcji.
– Może kiedyś, jak już umrzemy, sto dzieci z Afryki przybiegnie do nas w niebie i będzie nam zbijać piątki – śmieje się. – Nie wiemy jak to tam będzie. Ale może ta mała cegiełka, którą tu dokładamy, buduje gdzieś wielką budowlę.
𝗥𝘇𝗲𝗺𝗶𝗼𝘀ł𝗼, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝘀𝘁𝗮𝗷𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗺𝗶𝘀𝗷𝗮̨
W świecie, w którym wiele mówi się o wielkich projektach i wielkich pieniądzach, historia Filipa przypomina coś bardzo prostego: dobro często zaczyna się od małych rzeczy.
Od kawałka srebra.
Od jednego gestu.
Od człowieka, który po prostu chce zrobić coś dobrego.
W jego małym warsztacie w Piwnicznej-Zdroju metal topi się w ogniu.
Ale razem z nim przetapia się też coś jeszcze – 𝗹𝘂𝗱𝘇𝗸𝗮 𝗼𝗯𝗼𝗷𝗲̨𝘁𝗻𝗼𝘀́𝗰́ 𝘄 𝘀𝗼𝗹𝗶𝗱𝗮𝗿𝗻𝗼𝘀́𝗰́ 𝘇 𝘁𝘆𝗺𝗶, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘇𝘆 𝘇̇𝘆𝗷𝗮̨ 𝘁𝘆𝘀𝗶𝗮̨𝗰𝗲 𝗸𝗶𝗹𝗼𝗺𝗲𝘁𝗿𝗼́𝘄 𝗱𝗮𝗹𝗲𝗷.
"𝗧𝘆 𝘁𝗲𝘇̇ 𝗺𝗼𝘇̇𝗲𝘀𝘇 𝗱𝗼ł𝗼𝘇̇𝘆𝗰́ 𝘀𝘄𝗼𝗷𝗮̨ 𝗰𝗲𝗴𝗶𝗲ł𝗸𝗲̨"
Historia Filipa pokazuje coś bardzo ważnego: 𝗻𝗶𝗲 𝘁𝗿𝘇𝗲𝗯𝗮 𝗺𝗶𝗲𝗰́ 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗲, 𝘇̇𝗲𝗯𝘆 𝗽𝗼𝗺𝗼́𝗰 𝗻𝗮𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱𝗲̨ 𝘀𝗸𝘂𝘁𝗲𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲.
Możesz włączyć się w tę inicjatywę w bardzo prosty sposób.
Jeśli masz w domu:
• uszkodzoną biżuterię,
• pojedyncze kolczyki bez pary,
• zerwane łańcuszki,
• stare pierścionki,
• fragmenty srebra lub złota, których już nie używasz,
możesz przekazać je na pomoc misjom.
Złom srebrny lub złoty można osobiście zostawić w 𝗢𝘀́𝗿𝗼𝗱𝗸𝘂 𝗥𝗲𝗸𝗼𝗹𝗲𝗸𝗰𝘆𝗷𝗻𝗼-𝗠𝗶𝘀𝘆𝗷𝗻𝘆𝗺 𝗻𝗮 𝗦́𝗺𝗶𝗴𝗼𝘄𝘀𝗸𝗶𝗰𝗵 𝘄 𝗣𝗶𝘄𝗻𝗶𝗰𝘇𝗻𝗲𝗷 albo przesłać pocztą na adres:
𝗦𝘁𝗼𝘄𝗮𝗿𝘇𝘆𝘀𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗠𝗶𝘀𝗷𝗶 𝗔𝗳𝗿𝘆𝗸𝗮𝗻́𝘀𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗖𝗖𝗵𝗪 „𝗦𝗼𝗹𝗶𝗱𝗮𝗿𝗻𝗶”
𝗨𝗹. 𝗪𝗮𝗿𝘀𝘇𝗮𝘄𝘀𝗸𝗮 𝟴𝟮𝟲, 𝟬𝟱-𝟬𝟴𝟯 𝗭𝗮𝗯𝗼𝗿𝗼́𝘄
Zostanie on przetopiony, a jego wartość przeznaczona na wsparcie dzieł misyjnych w Afryce. Bo dobro działa jak ogień w złotniczym tyglu – 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗺𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮 𝘇𝘄𝘆𝗸ł𝗲 𝗿𝘇𝗲𝗰𝘇𝘆 𝘄 𝗰𝗼𝘀́ 𝗯𝗲𝘇𝗰𝗲𝗻𝗻𝗲𝗴𝗼.
Może właśnie w Twojej szufladzie leży mała cegiełka, która pomoże budować wielkie dobro.🫵❤️
Nie zapomnij nas polubić i obserwować 😉