25/05/2026
JUBILEUSZ 25-LECIA ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH KSIĘDZA PROBOSZCZA
Kochana Rodzino i Współbracia w kapłaństwie, Drodzy Moi Parafianie, Przyjaciele!
Stając dziś przed Wami w progu srebrnego jubileuszu, z pełną pokorą, pragnę powtórzyć proste:
„Za to, co było – dziękuję. Na to, co będzie – tak. Wziąłem, co mi dałeś. Wezmę, co mi dasz.”
Dokładnie 26 maja 2001 roku, przyjąłem Chrystusowe wezwanie: „Duc in altum” – „Wypłyń na głębię”. Wtedy, 25 lat temu, Ty Panie poprowadziłeś mnie drogą, której scenariusza nie mogłem przewidzieć. Ta głębia okazała się oceanem łaski, ale i wielką przygodą wiary, która wiodła mnie przez Żeleźnikową, Łapczycę, Krynicę-Zdrój św. Antoniego, Dębicę św. Jadwigi, Czermną, aż po Boguszę.
Dobry Boże, Dziękuję Ci dziś za chwile pełne światła: za zdrowie, radość duszpasterską, za chwile „świętości”, w których czułem Twoją wyraźną obecność. Dziękuję Ci także za „chleb, herbatę, krzesło” – za zwyczajną codzienność, w której tak cicho się objawiasz.
Ale dziękuję Ci również za chwile trudu: za chorobę, poczucie ludzkiej słabości, za chwile samotności i „noc ciemną”, które uczyły mnie, że to nie moja siła, ale Twoja łaska mi wystarczy.
Przez te wszystkie lata brałem z Twojej ręki to, co mi dawałeś – wino radości i krew ofiary. Dzisiaj, patrząc w przyszłość, mówię Twojej świętej woli ponowne, dojrzałe: TAK. Wezmę, cokolwiek mi dasz, bo wiem, że Twoja miłość nigdy nie zawodzi.
Kapłaństwo nie dzieje się w próżni. Przez ostatnie ćwierć wieku Bóg mówił do mnie i kształtował mnie właśnie poprzez Was. Byliście i jesteście dla mnie żywą Ewangelią. Rodzice, bracia, rodzina, kapłani, przyjaciele, parafianie.
Z całego serca dziękuję za Waszą obecność w chwilach, gdy było „dużo” i gdy było „mało”. Dziękuję za ramię w ramię niesione troski, za wspólne budowanie wspólnoty, za Waszą niesamowitą wyrozumiałość dla moich ludzkich słabości i za to, że podnosiliście mnie na duchu swoją wiarą.
Za to, że dzieliliście ze mną swoją codzienność i wieczność – od radosnych chwil Chrztów świętych, przez sakramenty małżeństwa, aż po bolesne pożegnania na cmentarzach. Dziękuję za każde dobre słowo, za modlitwę, która była moim niewidzialnym pancerzem, i za to, że pozwoliliście mi być Waszym pasterzem, a często po prostu – bratem.
Wkraczając w kolejny etap mojej służby, z synowską miłością wołam: Dobry Boże, błogosław moim Rodzicom. Błogosław moim Braciom i ich Żonom. Błogosław Kapłanom i tym wszystkim, wśród których wzrastałem, pracowałem i pracuję. Niech Twoje błogosławieństwo spocznie na Parafianach, Przyjaciołach i Dobroczyńcach, którzy wspierają mnie w kapłańskiej posłudze.
Matce Najświętszej oraz świętemu Antoniemu Padewskiemu zawierzam moją dalszą kapłańską służbę.
Za wszystko, za to, co ulotne i za to, co wieczne: DZIĘKUJĘ.
Na koniec proszę Was o jedno – nie przestawajcie się za mnie modlić. Módlcie się, abym potrafił każdego dnia, z taką samą pieśnią na ustach, mówić Bogu i drugiemu człowiekowi: „Tak, tak, tak”.