25/09/2023
Apostoł, prorok, ewangelista... Różne są słowa, którymi chrześcijanin określa ludzi mających powołanie i w nim działających. I nie ma w nich nic złego, ale warto pamiętać, że zamiast po prostu słowa, mogą stać się wygodną etykietką, zarówno dla nazwanych, jak i nazywających. I już, nie myśląc o tym długo, będziemy przekonani, że skoro ktoś jest apostołem będzie zawsze postępował tak i tak, zachowywał się w ten, a nie inny sposób, jego działalność będą potwierdzały takie a nie inne znaki, a jak się różni od tej wygodnej etykietki? No cóż, czujemy dyskomfort, zaskoczenie i czym prędzej, dla spokoju własnej duszy, uznajemy, że w takim razie ten inaczej się zachowujący człowiek nie może być apostołem, pastorem, uzdrowicielem, albo zaczynamy się martwić, że to z naszym powołaniem jest coś nie tak... W tym wszystkim zdarza nam się zapominać o jednym. Czy Bóg jest obejmowalny naszymi etykietkami? Czy zawsze robi to, co chcemy i czego się spodziewamy? Bóg nas stworzył, każdego jedynego w swoim rodzaju i Jego mocą i naszą zgodą podejmujemy jakieś powołanie i zaczynamy działać w służbie. I tylko naszym ułatwieniem są poręczne słowa na określenie takiej, a nie innej działalności. Pozwólmy zatem, i sobie i innym, działać tak, jak Bóg nas obdarował, nie zamykajmy w niczym Jego głosu i powołania.