17/08/2026
Czy łaska może być Bożą karą dla grzeszników? Brzmi to przecież paradoksalnie! Ale może coś jest w tym twierdzeniu? Zachęcamy do przeczytania kazania ks. Ewy Jóźwiak, wygłoszonego w niedzielę, 16 sierpnia 2026 r.
ŁASKĄ STWORZENI NA NOWO
"I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo: Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony". Łk 18,9-14
Dzisiejsze Słowo Boże prowadzi nas do samego centrum Ewangelii: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. I to nie jest z was, Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” – czytaliśmy przed chwilą w Liście do Efezjan (2,8). Słowem, które warto dziś zachować w pamięci jest „łaska”. Paweł mówi coś niezwykle radykalnego: zbawienie nie jest osiągnięciem człowieka. Nie jest nagrodą za religijną poprawność, moralną dyscyplinę ani za przewagę nad innymi. Jest darem Boga.
I właśnie dlatego tak mocno brzmi dzisiejsza przypowieść Jezusa. Dwóch ludzi przychodzi do świątyni, aby się modlić. Faryzeusz zaczyna od słów: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie”. Na pierwszy rzut oka jest to modlitwa dziękczynienia. Faryzeusz mówi przecież: „Boże, dziękuję Ci”.
Problem nie leży jednak w samym dziękczynieniu. Problem polega na tym, że człowiek zaczyna używać Boga jako lustra, w którym podziwia samego siebie. Bóg staje się publicznością dla jego własnej sprawiedliwości. Grecki tekst mówi nawet, że faryzeusz „modlił się do siebie”, co można rozumieć jako modlitwę skierowaną ku sobie samemu. Człowiek pozornie zwraca się do Boga, ale treść jego modlitwy pokazuje, że centrum jego uwagi stanowi on sam. Dziękczynienie Bogu za własne miejsce, status i religijną tożsamość może bardzo łatwo zostać wypaczone i przemienić się w porównywanie siebie z drugim człowiekiem.
Faryzeusz mówi: „Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku”. I trzeba uczciwie powiedzieć: nie są to złe uczynki. Post i jałmużna nie są grzechem. Problem polega na tym, że dobre uczynki stają się podstawą chluby. Człowiek przestaje mówić: „Boże, wszystko otrzymałem od Ciebie”, a zaczyna mówić: „Boże, zobacz, jaki jestem dobry”. Wtedy religia przestaje być odpowiedzią na łaskę i staje się projektem budowania własnej sprawiedliwości.
Tutaj spotykają się nasz fragment z Ewangelii i fragment lekcji apostolskiej. Paweł mówi: „nie z uczynków, aby się kto nie chlubił”. Jezus mówi: „każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony”. Właśnie to było jednym z najważniejszych odkryć Reformacji: człowiek nie zostaje usprawiedliwiony dlatego, że zgromadził wystarczającą ilość zasług przed Bogiem. W klasycznej teologii reformowanej sprawiedliwość przed Bogiem jest darem łaski przyjmowanym przez wiarę, a dobre uczynki nie są ceną zbawienia, lecz jego owocem. Najpierw dar, potem życie; najpierw łaska, potem owoc.
Dlatego celnik modli się zupełnie inaczej. Nie ma argumentów. Nie przedstawia Bogu CV swojej pobożności. Staje z daleka, nie podnosi oczu i mówi: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”. Pojawia się tutaj słowo, związane z ideą przebłagania, miłosierdzia i oczyszczenia z grzechu. To modlitwa człowieka, który nie próbuje stworzyć własnej sprawiedliwości, lecz zdaje się na Boże miłosierdzie. A Jezus mówi, że właśnie ten człowiek wraca do domu usprawiedliwiony, uznany za sprawiedliwego.
Dochodzimy więc ponownie do słowa „łaska”. Łaska oznacza, że Bóg nie czeka, aż człowiek stanie się wystarczająco dobry, aby móc go przyjąć. „Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie”, mówi apostoł, „ożywił nas wraz z Chrystusem, gdy byliśmy umarli z powodu występków”.
W tym miejscu warto też przypomnieć głos niemieckiego teologa ewangelickiego, Jürgena Moltmanna, który mówi: „Przemieniająca łaska jest Bożą karą dla grzeszników”. Brzmi to paradoksalnie. Ale przecież łaska Boga nie jest pobłażliwością wobec grzechu. Jest tak radykalna, że nie pozostawia człowieka takim, jakim był. Bóg swoją łaską „rozbija” grzeszny sposób życia i otwiera człowieka na nowe stworzenie. Moltmann odwraca tradycyjne myślenie o gniewie i sprawiedliwości. Zamiast ostatecznego potępienia czy destrukcyjnej kary, Bóg „karze” grzesznika, obdarzając go przemieniającą łaską. Nie chodzi więc o kosmetyczną poprawę człowieka - Bóg stwarza go na nowo!
Jeśli naprawdę wiem, że jestem człowiekiem łaski nie modlę się słowami: „Boże, zobacz, ile zrobiłem”, lecz mówię: „Boże, potrzebuję Ciebie, stwórz mnie na nowo”. To jest właśnie łaska: dar, który odbiera nam powód do chluby, ale daje nam powód do nadziei!
Amen.