03/05/2026
Zakończyła się majówka, prace przygotowawcze przed Dziadami Wiosennymi w Barchowie praktycznie zakończone😉
Zaczęło się od niespodzianki - nad składem zawisło złamane drzewo (całe szczęście nic nie zostało uszkodzone). Razem z Witek ściągnęliśmy je i pocięliśmy na mniejsze kawałki 🌳Żeby zostawić porządek wszystko na miejsce ułożyły Marta Purtak, Martyna Stoń i Paulina Przychodzień-Witek. Marta z Wojtkiem dokończyli też malowanie wiaty w kuchni. W międzyczasie Paulina i Hanna Nawoja Krajewska spróbowały swoich sił przy cięciu drewna do ogniska🪚 pomagając zapewnic zapas na wieczór razem z Mateusz Strzegomir i Wojciech Purtak. W tym czasie ja ułożyłem palenisko. Odwiedził nas również Wilkowski, aby podoglądać drzewek owocowych. Strzegomir z Martyną pomogli w podlaniu ich, bo susza jak wiecie jest okropna 🏜️Przyszedł w końcu czas na pierwsze wieczorne ognisko i wypoczynek🔥⛺️ Chyba każdemu brakowało trochę takiego spotkania przy strzelającym ogniu, kiełbaskach... Rozmów po pracy🙂
Następnego dnia, po dosyć chłodnej nocy zabraliśmy się za uprzątnięcie składziku. Tutaj bardzo pomogła Marta, która sortowała wszystkie rzeczy, gdy ja składałem regał w środku. Oczywiście znów trzeba było zapewnić drewno - nie tylko na kolejny wieczór, ale też na obrzęd i biesiadę za tydzień. Wojtek zabrał więc wózek i wrócił z drewnem 🪵 Zadbał również o wodę do mycia naczyń, czerpiąc ja z Liwca (przy okazji dowiedzieliśmy się od Piotrka jak wyglądają larwy ważek😉). Marta oczyściła rurę komina przed malowaniem, aby mogła ona trochę dłużej nam posłużyć, a Piotrek i Paulina zadbali o to, żeby w nowej toalecie znalazła się również deska😉
Wieczorne ognisko znów pozwoliło nam się zrelaksować przed kolejnym dniem, szczególnie gdy Piotrek opowiedział nam kilka historii o tym co widzieliśmy na niebie nad głowami🌌
Ostatni dzień i ostatnie obowiązki przed odjazdem... Zagrabiłem trawę i gałązki przy paleniskach, Marta pomalowała rurę komina, wszyscy zaangażowali się w porządki przed powrotem do domów.
Jedni powiedzą, że działo się niewiele, inni - że to całkiem sporo pracy, ja napiszę tyle: jestem wdzięczny. Jestem wdzięczny każdej osobie, która przyjechała i pomogła. Nawet najmniejsza z pozoru aktywność nie spada tym samym na ramiona innych. Tworząc wspólnotę działamy razem - i razem też odpoczywamy😉
Jeżeli coś pokręciłem w tym co się działo, kiedy i co kto robił - wybaczcie proszę😉 Widziałem, że działamy, że praca idzie do przodu i widziałem Wasze zaangażowanie💪🏻 A najważniejsze, że widziałem uśmiechy, pomimo bolących stóp, ogorzałych twarzy i rąk w powłoce z kurzu i piachu😉
Do następnego razu! Dziękuję!👋🏻
~Radek