Z pamiętnika wiejskiego katechety

Z pamiętnika wiejskiego katechety I ja chciałbym również podzielić się z Wami tym wszystkim, ale z perspektywy prostego katechety z małej wsi, gdzie niektóre sprawy mogą wyglądać nieco inaczej.

Zwykły chłopak, co na wieś pojechał i uczy religii w szkole podstawowej ;)

A jak chcesz postawić mi kawę, to możesz to zrobić tutaj 👉 buycoffee.to/wiejski-katecheta ☕ Opinie o świecie, Kościele, różnych znanych bardziej czy mniej osobach, o szkole, o młodzieży, o nadziejach czy troskach - każdy ma swoje, a te najbardziej znane i te najgłośniejsze są na wyciągnięcie ręki na fejsie, instagramie czy jutubie. A jak? Zapraszam na wspólną drogę z osobą, która inspiruje do bycia nie tyle nauczycielem, co towarzyszem swoich uczniów w drodze do Chrystusa.

- Chłopie, żebyś Ty to słyszał! Dziewczyna przed nami, gdy wychodziła z biura, to wyglądała, jakby miała się zaraz rozpł...
25/08/2026

- Chłopie, żebyś Ty to słyszał! Dziewczyna przed nami, gdy wychodziła z biura, to wyglądała, jakby miała się zaraz rozpłakać. Jak myśmy wchodzili zaraz po niej, to od pierwszego zdania wiedzieliśmy, że to nie będzie miłe spotkanie, choć nic złego nie zrobiliśmy…

Jakby się ktoś zastanawiał - nie, to nie opis rodzica wezwanego przez dyrekcję do szkoły w sprawie zachowania ich dziecka.

To relacja z korytarza przed biurem parafialnym ludzi proszących o chrzest…

Nóż mi się w kieszeni otwierał, gdy słyszałem dalsze opowieści o coraz to nowych rewelacjach, wymaganiach i traktowaniu przychodzących rodziców. I choć ważne jest stawianie granic i wskazywanie nauki Kościoła, to pomyślałem sobie, co by się stało, gdyby jakiś kapłan potraktował tak moich rodziców te 38 lat temu? Byli przecież w związku niesakramentalnym, więc według standardów tego kapłana, może należałoby odmówić mi chrztu? I to tylko dlatego, że jedna (i to wierząca przecież!) osoba nie jest w stanie wyobrazić sobie Boga, który pisze prosto na krzywych liniach naszego życia…

Niedługo później z Panią Katechetową byliśmy świadkami innego spotkania, które było naprawdę piękną katechezą. Czekając na naszego proboszcza po mszy, widzieliśmy, w jaki sposób przygotowywał młodych rodziców i chrzestnych do tej uroczystości. Nie dość, że zrobił z nimi całą próbę dotyczącą tego, jak po kolei wyglądać będzie ten sakrament, to następnie usiedli w ławce i tłumaczył każdy element i symbol.

- Wiecie, gdy jestem na chrzcie w takich sytuacjach jak Wasza, to mam pewien wewnętrzny problem. Podczas wyznania wiary mówicie, że wyrzekacie się szatana i grzechu, a jednak nadal żyjecie razem, choć nie macie przeszkód do zawarcia małżeństwa. Zastanówcie się nad tymi słowami, które wypowiadacie, a jak będzie już po chrzcie, to warto także i tę sytuację uregulować. Gdy będziecie gotowi, to serdecznie Was tu zapraszam. Ogarniemy to razem.

A my, z tyłu kościoła, czekaliśmy na moment, aż przejdzie do kwestii chrzestnych 🤭

- A mama chrzestna, to co przynosi?
- No, białą szatkę.
- Pięknie! A jak ona wygląda?
- No, to jest taka… no… no biała i wygląda trochę jak taka chusteczka.
- Chusteczka to jest do nosa. Szatka ma rękawy, więc jak będziecie szukać jakiejś, to nie serwetkę, tylko taką co to jest prawdziwym ubrankiem.
- Aaaa… serio? No to poszukamy, bo nie widziałam takiej jeszcze.

Można więc otwarcie, z uśmiechem, zapraszająco, lecz nie zniekształcając nauki Kościoła? Można.

Gdy potem rozmawialiśmy na ten temat, to wspólnie doszliśmy do wniosku, że to są niezwykle ważne chwile katechezy dorosłych. A jeśli potraktuje się tych przychodzących ludzi jak proboszcz z początku tego wpisu - to potem nie ma się co dziwić, że kolejne spotkanie jest dopiero na pierwszej komunii i potem, ewentualnie, na bierzmowaniu.

Zanim więc zaczniemy nawracać ludzi bijąc ich Biblią po głowie i podduszając różańcem, z pozycji kogoś ważniejszego, zadajemy sobie jedno, bardzo ważne pytanie: czy naprawdę robimy to dla ich dobra?

Czy może czasem bardziej zależy nam na tym, żeby mieć rację niż żeby mieć człowieka po swojej stronie?

Bo można wygrać dyskusję, obronić zasadę i jednocześnie przegrać człowieka.

- Króluj nam Chryste! - Semper et ubique, panowie! - Odpowiedziałem ministrantom, jak tylko wszedłem do zakrystii. - Ja ...
23/08/2026

- Króluj nam Chryste!
- Semper et ubique, panowie! - Odpowiedziałem ministrantom, jak tylko wszedłem do zakrystii.
- Ja mam pierwsze czytanie a Mateusz ma drugie - dowiedziałem się na wstępie.
- A ja mam psalm! - powiedział trzeci.

Powiedzieć, że byłem szczerze zadziwiony, to nic nie powiedzieć. Ale z uśmiechem i z nieskrywaną dumą z tych chłopaków powiedziałem, że w takim razie to ja może wrócę do ławki, skoro i tak wszystko mają obstawione 😉

Najmłodszy, niemal do samego wyjścia z zakrystii ćwiczył psalm, a tuż przed otwarciem drzwi szepnął do mnie:

- Panie Przemku… ja jednak nie zaśpiewam, dobrze?
- No dobra, jakoś ogarniemy 😉

No więc jakoś to ogarnąłem (zdecydowanie nie wybitnie, raczej tak zwyczajnie), ale tym bardziej zwróciłem uwagę na tekst, jaki się tam pojawia. I który idealnie koresponduje ze słowami Jezusa skierowanymi do Piotra:

“Panie, nie porzucaj dzieła rąk swoich.”

Zostały w nas złożone ogromne pokłady dobra, miłości i piękna. W każdym z nas, bez wyjątku. Jednak - co z tego, skoro możemy to wszystko zaprzepaścić? Adam okazał nieposłuszeństwo w ogrodzie, Jonasz buntował się i uciekał przed Bogiem, Piotr zaparł się swojego Mistrza kilkukrotnie… Wielu z nas za takie zdrady, gdy ktoś zawiedzie nasze zaufanie, jest gotowych obrazić się, karać cichymi dniami lub całkowicie zerwać wszelki kontakt i relacje.

Pismo jednak mówi jasno, że możemy pełni nadziei wołać: “Panie, nie porzucaj dzieła rąk swoich!”

A On nas zawsze przygarnie.

Warto wsłuchiwać się w psalm. Spektrum emocji, jakie tam można znaleźć, idealnie pasuje do najróżniejszych naszych stanów, nawet tych, kiedy nie mamy sił ani chęci zwracać się do Boga.

Albo - jak dziś - do chwil, gdy jesteśmy na dnie, czujemy się odtrąceni lub przez własną głupotę odeszliśmy od Niego naprawdę daleko.

Nie obawiajmy się tej modlitwy: “Panie, nie porzucaj dzieła rąk swoich!”

Bo w istocie…

Jesteśmy Jego największym i najwspanialszym dziełem. A takich się przecież nie porzuca, nie? 😁

Niesamowite, ile można dostrzec tylko dlatego, że ktoś Ci powie: “Panie Przemku… ja jednak nie zaśpiewam, dobrze?” 😅

Kilka lat temu opisywałem pierwszą komunię jednego z moich bratanków. Zacząłem wówczas od stwierdzenia, że “sponsorem dz...
22/08/2026

Kilka lat temu opisywałem pierwszą komunię jednego z moich bratanków. Zacząłem wówczas od stwierdzenia, że “sponsorem dzisiejszego wpisu jest literka ‘A’ jak ‘Antropocentryzm’”. Myślę, że można pociągnąć dalej tę myśl i stworzyć powoli cały cykl 🤣

Nie będziemy jednak iść po kolei - dziś skupimy się na literce “C”, od której zaczyna się niezwykle trudny wyraz…

Cierpliwość.

Kilka dni temu Pani Katechetowa wysłała mnie na zakupy do pobliskiej Biedronki. Wyjątkowo nie poszedłem do kas samoobsługowych, ponieważ miałem w ręku gotówkę, więc stanąłem w tradycyjnej kolejce. Na szczęście nie spieszyło mi się jakoś wyjątkowo, więc świadomość bycia bodajże siódmym, za sześcioma osobami z wypchanymi po brzegi wózkami, nie napawała mnie jakimiś przerażającymi myślami.

I nagle rozległ się za mną ten straszny, przyprawiający mnie o zgrzyt zębów, zawołanie:

- A można otworzyć drugą kasę? 🫣

Po chwili faktycznie przyszedł inny pracownik i kolejka podzieliła się na dwie części. Jedna pani za mną, widząc moje zakupy, zapytała, czy nie przepuściłbym jej, bo ona ma tylko dwa białe wina. Oczywiście zgodziłem się… I tak staliśmy. Okazało się bowiem, że państwo przed nami coś źle nabili, nie ta karta, inna promocja czy coś, nie wiem. W każdym razie trzeba było wołać kierownika, by odblokował kasę, a w tym czasie druga kolejka szła ekstremalnie szybko.

Owa pani więc, którą przepuściłem, zaczęła narzekać i wzdychać, jak to długo trwa, że mało kas otwartych, że średnia organizacja pracy… Wtedy już nie wytrzymałem 😡

- Wie pani co? To też tak nie jest. Pracowałem kilka lat w handlu, i zakres obowiązków takiego jednego pracownika to dużo więcej niż tylko siedzenie na kasie. Poza tym - oni też czasem muszą iść do toalety, muszą mieć czas, by coś zjeść, a na koniec dnia będą rozliczeni, ile udało im się palet towaru wystawić. Naprawdę - warto mieć więcej wyrozumiałości do ich pracy i cierpliwości w staniu w kolejce.

Na tym zakończyliśmy rozmowę. Okazało się, że pani przede mną nagle straciła chęć do konwersacji i zajęła się przeglądaniem produktów przykasowych.

I tak, ja wiem - stanie w długiej kolejce w sklepie, szczególnie w momencie, gdy mamy presję czasu, nie należy do rzeczy najprzyjemniejszych. Ale nie wyżywajmy się często na Bogu ducha winnych pracownikach sklepów, którzy często uwijają się jak w ukropie, a i tak słyszą pod swoim adresem lawinę skarg i zażaleń.

Kilka lat temu, przy podobnej sytuacji, powiedziałem do Pani Katechetowej dosyć głośno (tak, by cała kolejka słyszała), że każdy powinien choć przez chwilę popracować w handlu i zobaczyć, jak wygląda życie od drugiej strony lady. A i roszczeniowi klienci może by zauważyli, jak to jest być tak potraktowanym, gdy obrywa się za coś, na co nie ma się wpływu.

Tak więc - “C” jak “cierpliwość”.

Choć, może jeszcze bardziej w tym kontekście pasowałoby: “C” jak “człowiek”.

Zbliżający się początek roku szkolnego to czas nowego startu, czystej karty i wielkich nadziei. A jednak muszę się Wam p...
19/08/2026

Zbliżający się początek roku szkolnego to czas nowego startu, czystej karty i wielkich nadziei. A jednak muszę się Wam przyznać, że - podobnie jak kilka lat temu - ja mam w głowie raczej nostalgię za tym co minęło. Bo coraz bardziej uświadamiam sobie, że ci młodzi ludzie, którzy są stawiani na mojej drodze, są na chwilę, a potem zaczynają już sami budować coś własnego.

Pierwszy taki moment miałem po pięciu latach pracy w szkole. Wówczas odchodziły roczniki, które przejąłem na początku w klasie czwartej, z którymi się zżyłem, i którzy traktowali mnie jako takiego “zapasowego wychowawcę”. Byli to cudowni ludzie, którzy dziś są już niemal pełnoletni, a o których nieraz już tu się rozpisywałem. Teraz widzimy się może kilka razy w roku, czasem wpadniemy na siebie w Biedronce, ale wiem, że mają własne życie, gdzie ich stary katecheta pełni rolę co najwyżej marginalną.

Chociaż - czy powinienem się dziwić? No bo czy ja mam jakiekolwiek relacje i kontakty z moimi nauczycielami z gimnazjum czy liceum? Mimo, że byli to wspaniali ludzie, to ze smutkiem muszę stwierdzić, że raczej nie…

I choć obiecałem sobie, nie mieć więcej doła po moich uczniach, to nie uwierzycie - nie udało się 😝

Kilka lat temu odszedł rocznik dziewcząt ze zdjęcia - Mai, drugiej Mai i Weroniki. Mimo tego jednak czasami przychodziły, odwiedzały stare kąty podstawówki, a nawet, pamiętając o moich urodzinach - przychodziły z życzeniami, kartką i małym upominkiem. No więc tym bardziej trudno zapomnieć o takich absolwentach.

Co roku też brały udział w wyjazdach naszego szkolnego PCK, także gdy już skończyły podstawówkę. A że byłem jednym z opiekunów, to od kilku lat jeździliśmy razem na wakacje na te kilka dni. Byliśmy na Babiej Górze, zdobyliśmy Trzy Korony oraz zwiedzaliśmy Kazimierz Dolny.

No i właśnie w tym roku to był prawdopodobnie nasz ostatni, pożegnalny wspólny wyjazd (na który też zabrały dla mnie prezent urodzinowy, mimo że upłynęły od tego dnia cztery miesiące 😝), gdyż przed nimi przygotowania do matury, różne inne plany wakacyjne, osiemnastki i tak dalej… Innymi słowy, dogania ich dorosłe życie, a my wciąż w tej samej podstawówce 😉

Powiem szczerze, że każdemu nauczycielowi życzę takich zaangażowanych i wspaniałych uczniów, którzy są tak otwarci, chętni do pomocy i robią wszystko z uśmiechem i radością na twarzy! A Wam, dziewczęta, dziękuję, za te lata w szkole i po niej. I szerokiej drogi w dalszym życiu!

Chociaż może kiedyś się jeszcze spotkamy na jakimś kolejnym szlaku w górach 😁

W różnych miejscach już bywałem...Ale ołtarza polowego na wodzie, przy sanktuarium, z cudownym pływającym obrazem - tego...
17/08/2026

W różnych miejscach już bywałem...

Ale ołtarza polowego na wodzie, przy sanktuarium, z cudownym pływającym obrazem - tego jeszcze nie doświadczyłem 😁

Dobrze mieć taką Panią Katechetową obok siebie, która kopnie w tyłek i powie, byśmy ruszyli się z miejsca i pozwiedzali okolice, bo na pewno są tu jakieś perełki warte odkrycia, zamiast kolejny dzień siedzieć przed głupim serialem na Netflixie 🤣

Dziś więc odwiedziliśmy Koronowo i sanktuarium w Byszewie. Zrobiliśmy więc sobie mały szlak cysterski, ale kilka miejsc nam jeszcze zostało do odwiedzenia.

Cała zaś historia z tym pływającym obrazem jest całkiem fascynująca i warto ją, nomen omen, "zgłębić". Pokrótce - miał być schowany na jakiś czas przed najeźdźcami bądź też zatopiony w jeziorze, ale po jakimś czasie wypłynął i został odnaleziony przez lokalsów. Do dziś gromadzi to miejsce całą masę pielgrzymów przybywających z okolic.

W Koronowie natomiast odwiedziliśmy dwie świątynie: pierwsza, to malutki kościółek który stoi lekko na uboczu, a zawiera w sobie dzieła sztuki światowej sławy artystów (co i kogo - to już pytajcie Panią Katechetową, bo to ona jest historykiem sztuki, więc ogarnia takie tematy o niebo lepiej ode mnie 😍). Drugi natomiast to ogromna, pocysterska bazylika (Bazylika! W takim małym miasteczku!), która widziała także niejednego polskiego króla. Urzekło nas także zdjęcie jednej ze stron starej kroniki tego kościoła, które jest wyłożone przed drzwiami i pokazuje, co to się działo w XVI wieku 😉 A przy okazji zwiedzania obudziliśmy jeszcze kilka nietoperzy hasających pod sufitem. Pamiętajcie więc - jak rozmawiacie z kimś w kościele, nawet poza mszą, to chyba lepiej szeptać. Nigdy nie wiadomo, kto się tam jeszcze może obudzić 🤣

Do końca wakacji jeszcze 2 tygodnie. Może uda się jeszcze coś zobaczyć przed pierwszym dzwonkiem 😁

Ile razy jestem u moich bratanków, to za każdym razem jestem świadkiem swoistego przeglądu wojska. I jestem przekonany, ...
15/08/2026

Ile razy jestem u moich bratanków, to za każdym razem jestem świadkiem swoistego przeglądu wojska. I jestem przekonany, że wielu z Was też tego doświadczyło w życiu niejeden raz 😝 Zazwyczaj wygląda to mniej więcej w ten sposób:

- Wujek, a widziałeś? Tu mam takie nowe samochody! Są mega szybkie!
- No, super są!
- A tu z klocków zrobiłem taki zamek, a rycerze stoją na murach!
- Łał, ekstra!
- A tutaj mam grę, którą wygrałem w konkursie w szkole…

No i oczywiście lista jest tym dłuższa, im dłużej się nie widzieliśmy 😉

Myślicie, że w dorosłym życiu już się tak nie zachowujemy? Ha, dobre sobie 🤣 Czasem nawet bardziej od dzieci: a to dom, a to samochód, a to wakacje czy może jakaś biżuteria. No cóż poradzić - chwalenie się tym, co posiadamy, jest niemal wpisane w nasze DNA.

Ale i w życiu duchowym robimy podobnie. Wielokrotnie przecież przynosimy do kościoła coś, by to poświęcić, pobłogosławić, prosić Boga o opiekę… ale gdzieś tam głęboko, w serduszku, nie zawsze zdając sobie z tego sprawę, mówimy Mu:

- No, zobacz jakie fajne rzeczy Ci pokazuję. Fajne, nie? 😁

I uwaga! To nie jest nic złego! Gdy zajeżdżamy naszym samochodem na świętego Krzysztofa, przynosimy wino na świętego Jana czy chleby na świętego Antoniego lub - jak dziś - zioła i kwiaty, to jest to pewnego rodzaju stawaniem się na nowo dzieckiem. Jest tu zarówno element podziękowania, prośby o opiekę i błogosławieństwo, ale też takie zwyczajne, dziecięce: “O, a to widziałeś?”.

Najważniejsza jednak, podobnie jak za młodu, jest odpowiedź na pytanie:

Czy potrafię podzielić się tymi moimi zabawkami z tymi, którzy ich nie mają? Czy zapraszam innych do zabawy ze sobą? Żeby się nagle nie okazało, że mentalnie pozostaliśmy na etapie przedszkola, pomimo wciąż rosnącej ilości świeczek na torcie urodzinowym 😉

 Co zrobić, by dzieciaki miały cudowne wspomnienia?Wystarczy prześcieradło, maraton Shreka, trochę chipsów, coli i wspan...
14/08/2026



Co zrobić, by dzieciaki miały cudowne wspomnienia?

Wystarczy prześcieradło, maraton Shreka, trochę chipsów, coli i wspaniałe towarzystwo 😁

Ponadto mówią, że znowu będą spadające gwiazdy, więc anturaż na niebie na bank będzie przepiękny 🤩

Wspaniale się zapowiada to zakończenie wakacji.

A trzeba przecież już powoli zbierać siły, bo wiecie - wrzesień już za rogiem... 😝

No dobra, koniec gadania. Czas po raz kolejny zajrzeć na bagno do pewnego dużego, złego Ogra 😁🍿

  Podobnie jak pół Polski, chciałem wczoraj zobaczyć zaćmienie słońca. Nastawiłem sobie alarm w telefonie, by nie przega...
13/08/2026



Podobnie jak pół Polski, chciałem wczoraj zobaczyć zaćmienie słońca. Nastawiłem sobie alarm w telefonie, by nie przegapić tego wydarzenia. Nawet wyciągnąłem skądś moje stare oprawki przeciwsłoneczne. I wiecie co?

Lipa. Nic nie wiedziałem. Nawet robiłem zdjęcia, licząc, że może telefon zobaczy coś, czego ja nie dostrzegam. Ale jak widać poniżej - nic nie widać 🤷‍♂️

To całe zaćmienie to jeden, wielki pic na wodę. Chodziło tylko o trzepanie kasy na reklamach pod artykułami o tej tematyce. Później widziałem jakieś grafiki, że niby faktycznie coś zasłaniało słońce, a w Hiszpanii to nawet ciemno się miało zrobić - ale wszystko to było z AI, tego jestem pewien ☝️

A tak na serio, to zawsze w takich chwilach jestem pod wrażeniem piękna tego świata, jak go Pan Bóg dla nas stworzył. W sposób mądry, przemyślany, urokliwy i romantyczny. Nawet jeśli w ogóle nie widziałem na własne oczy tego zjawiska 😝

Choć i tak uważam, że zdjęcie mi się udało 😁

PS: Wiecie co? Nawet chciałem napisać tu jakąś analogię w stylu: “No, bo jak słońce chowa się za księżycem, tak nasze dobre uczynki…”, ale sobie darowałem. Mamy jeszcze dwa i pół tygodnia wakacji - może warto jeszcze moment odpocząć, a nie wchodzić już mentalnie do sali lekcyjnej 😝

***Reklama***Uwielbiam oglądać dobre filmy i seriale. Nie mogliśmy się z Panią Katechetową oderwać od Gry o Tron, Peaky ...
12/08/2026

***Reklama***

Uwielbiam oglądać dobre filmy i seriale. Nie mogliśmy się z Panią Katechetową oderwać od Gry o Tron, Peaky Blinders, Outlandera czy starych, dobrych Przyjaciół. Pamiętam te niemal nieprzespane noce, bo wątki urywały się w takich momentach, że ciągle był syndrom “jeszcze jednego odcinka” 🍿

I nie wiem jak Wy, ale według mnie na polu kinematografii produkcje religijne są zazwyczaj straszną, ale to totalną bryndzą. Niestety 🤷‍♂️ Cringe, który się wylewa z każdej niemal wypowiedzi, sztuczne postacie i beznadziejne scenografie raczej ośmieszają cały przekaz, zamiast zachęcać do przyjęcia Dobrej Nowiny 🙄 Ciekawe produkcje jestem w stanie wyliczyć na palcach jednej ręki…

I właśnie dlatego, kiedy ktoś mówi mi: «Mam dla Ciebie serial religijny dla dzieci», moja pierwsza reakcja niekoniecznie brzmi: «Poproszę od razu trzy sezony» 😝

Dokładnie takie myśli mi towarzyszyły, gdy czytałem wiadomość od Pani Basi. Napisała mi, że tworzą serial dla dzieci, który można wykorzystać na katechezie, w domu czy w parafii. Oprócz tego stworzono też cały konspekt lekcji lub spotkania, które można poprowadzić na bazie tej animacji. Podchodząc do całego projektu z pewną rezerwą - obiecałem, że zajrzę.

I powiem Wam tak.

Warto. Naprawdę, z ręką na sercu - warto.

Scenariusze i dialogi są dynamiczne, tematy podane prosto, ale nie prostacko i łopatologicznie, natomiast ewangelizacja ukazana jest w dosyć nieoczywisty sposób. Odcinków jest łącznie 26, więc jakby się uprzeć, przy obecnej ilości godzin religii w szkole, można niemal cały rok szkolny zagospodarować ich bajkami 😉

Kochani, serdecznie polecam Wam wejść na ich stronę na fejsie Nie z tej ziemi i zaobserwować ich profil. Jeśli jesteście katechetami, to zainteresujcie się tym projektem. Jeśli jesteście świadomymi rodzicami chcącymi wspierać rozwój duchowy swoich dzieci, to także przyjrzyjcie się tym bajkom 💪

I moja serdeczna prośba - jeśli możecie, to podajcie dalej tego posta. Niech dobro się niesie. Nie puszczą przecież ich reklamy w TVP czy na Onecie, więc jeśli nie pomożemy oddolnie w dotarciu naprawdę dobrych treści do szerszej widowni, to jak inni mają się o tym dowiedzieć? Może wśród Waszych znajomych są katecheci lub rodzice, którym taka pomoc mogłaby się przydać - bądźcie więc dla nich takimi posłańcami Dobrej Nowiny 😁

I żeby nie było - choć jest to reklama, to nie jest to płatna współpraca, nie dostałem za tego posta ani grosza, a polecam ten projekt, bo naprawdę szczerze w niego wierzę.

To co? Pomożemy polskiej, katolickiej i przede wszystkim - dobrej kinematografii? 😉

Mając kilkanaście lat wpadł mi w ręce modlitewnik dla dzieci. Ponieważ nudziłem się strasznie (było to jeszcze przed erą...
08/08/2026

Mając kilkanaście lat wpadł mi w ręce modlitewnik dla dzieci. Ponieważ nudziłem się strasznie (było to jeszcze przed erą smartfonów 🤷‍♂️), zacząłem go przeglądać. Nie - nie z pobożności i nie z ciekawości. Z nudów. I pewnie odłożyłbym go po dwóch minutach, ale coś mnie w nim zaintrygowało…

Jak dziś pamiętam te tytuły: “modlitwa po obejrzeniu filmu w kinie”, “modlitwa po zabawie z kolegą”, “modlitwa po zdaniu egzaminu”...

Ja rozumiem dziękować za zdrowie, za życie, za rozwiązanie problemów. Ale żeby dziękować za zabawę lub za film? 🤨 Było to dla mnie totalnie dziwaczne.

A dziś? Dziś nawet nazwa przełęczy zachęca mnie do modlitwy!

Chwała Bogu!

Bo naprawdę jest za co:

Za trzy turnusy kolonii, które już za nami.
Za trzy tygodnie wakacji, które jeszcze przed nami.
Za długo wyczekiwane spotkanie z Panią Katechetową.
Za poznanie w ostatnim czasie masy wspaniałych ludzi.
Za podziwianie pięknych miejsc i cudowny odpoczynek.

Chwała Bogu!

Kiedy Chrystus staje się realną codziennością, a nie dodatkiem od święta, to takie dziękowania przestają dziwić.

Jak oddychanie.

I wówczas nie zauważa się nawet, kiedy raz po raz powtarza się jak odruch:

“Chwała Bogu!”

Myślą, słowem oraz czynem.

Adres

Łabiszyn Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Z pamiętnika wiejskiego katechety umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij