18/05/2026
W słowach z dzisiejszej Ewangelii jest coś bardzo poruszającego: uczniowie deklarują wiarę, zapewniają o swoim zrozumieniu i lojalności, a chwilę później Jezus mówi im wprost, że się rozproszą i zostawią Go samego. To ilustracja do tego, a zarazem wezwanie do nas, jak łatwo pomylić prawdziwą wiarę z chwilowym entuzjazmem, emocjami albo nawet potrzebą zbudowania własnego obrazu siebie dla innych.
Czasem nasza wiara może mieć nieprawdziwe intencje. Chcemy pokazać się jako „wierzący”, dobrze wypaść przed ludźmi, zaznaczyć swoją tożsamość, podpisać się pod Ewangelią bardziej dla własnego wizerunku niż dla Boga. Można ogrzewać się w blasku wiary, nie szukając samego Chrystusa. A wtedy łatwo o rozproszenie, gdy bardziej niż na wierze, zależy nam na opinii ludzi, uznaniu, potrzebie pokazania się kimś wyjątkowym.
Jezus wzywa nas do czujności, bo rozproszenie zaczyna się wtedy, gdy Bóg przestaje być w centrum, a staje się dodatkiem do naszego ego, ambicji czy potrzeby akceptacji. Można mówić o wierze, a jednocześnie coraz bardziej oddalać się od Boga.
Ale Jezus nie mówi tego, by zasmucić uczniów, ale raczej po to, by ich przygotować i ocalić. „Odwagi! Ja zwyciężyłem świat”. Zwyciężył także ten świat w nas, który ciągle chce być podziwiany, zauważony i ważny. Stawiajmy sobie zatem codziennie wyzwanie by dochować w wierze czystości naszych intencji.
Fot. "The Chosen"