01/08/2026
Bóg, który szuka grzeszników
Konflikty i kłótnie są nieodłączną częścią relacji międzyludzkich. Nawet najlepszym małżeństwom zdarza się pokłócić czasem mocno, czasem tylko trochę. Problem w tym, że w ferworze sporu źle oceniamy wartość tego, co mamy, i często nie rozumiemy, co tak naprawdę robimy.
Potrafimy zaryzykować małżeństwo w imię chwilowego odczucia. Kłócimy się nie o prawdę, tylko o to, kto postawi na swoim nie rozumiejąc, że szacunku nie da się wywalczyć. Szacunek bierze się z postawy ducha i z czynów. Urażone ego można uleczyć stosunkowo łatwo. Za to rozbite małżeństwo dużo trudniej.
Dlatego umiejętność przebaczania jest tak ważna. To ona naprawia i chroni relacje, zanim te ulegną trwałemu rozkładowi. Ale żeby przebaczać, trzeba najpierw wiedzieć, czym jest i jak wygląda prawdziwe przebaczenie. I tu przychodzi z pomocą jeden z fragmentów Starego Testamentu Izajasz 55,1-13(BW 1975). (https://www.bible.com/bible/3490/ISA.55.1-13.BW1975)
Jesteśmy istotami relacyjnymi. Potrzebujemy relacji w codziennym życiu, a długotrwała samotność rodzi problemy natury fizycznej, psychicznej i duchowej. Żeby jej uniknąć, robimy wiele rzeczy niekoniecznie mądrych. Jedni próbują relację kupić, inni na nią zasłużyć, jeszcze inni wymusić ją nieuczciwymi sposobami.
Relacja z Bogiem działa jednak inaczej niż relacje z ludźmi. Jej treścią jest łaska, a nie czyny. Nie musimy przekonywać Boga do swojej osoby ani wypracowywać "normy" dobrych uczynków. Liczy się postawa ducha to, czy chcemy przyjąć Boże miłosierdzie.
Bóg woła do tych, którzy nie mają pieniędzy, żeby przyszli i kupowali bez pieniędzy i bez płacenia. Woda, wino i mleko nie są tu obietnicą dobrobytu. Jakie to jest niezwykłe! Szczególnie dla nas. Ludzi, którzy wszystko kupują i wymieniają. To obraz tego, co Bóg daje: sam tekst mówi, że „tłustym pokarmem pokrzepi się wasza dusza", a kto usłyszy, temu „ożyje dusza". A zaraz potem pada pytanie, które przecina wszystko: „Czemu macie płacić pieniędzmi za to, co nie jest chlebem, dawać ciężko zdobyty zarobek za to, co nie syci?"
Droga zbawienia prowadzi przez „bramę ucha". Nie chodzi o to, co mamy zrobić, lecz o to, co mamy przyjąć. Od tego zaczyna się wewnętrzna przemiana człowieka.
Bóg obiecuje wieczne przymierze „z niezłomnymi dowodami łaski okazanej niegdyś Dawidowi". To, co dotąd należało do jednego króla i jego rodu, zostaje wylane na cały lud. Nikt na to nie zapracował.
Wersety 4-5 mówią, że narody, które nas nie znały, będą podążać do nas — nie dlatego, że kogoś pokonaliśmy, ale ze względu na Pana.
Nie własnymi siłami, lecz przez świadectwo. Kto przyjął łaskę, staje się drogowskazem dla innych szukających Boga.
Punktem zwrotnym w życiu każdego człowieka jest przyjęcie wiarą tego, co Jezus Chrystus dokonał na krzyżu Golgoty. Jego ofiara zbawia nas od grzechu i jego konsekwencji. Dopiero potem jako owoc tego, co już się stało, przychodzi uświęcenie. Mamy w Chrystusie wzór dla naszych czynów i słów. Ale kolejność jest nieodwracalna. Najpierw dar, potem naśladowanie. Nigdy odwrotnie, bo inaczej wracamy do handlu dobrymi uczynkami.
Wersety 6-7 wzywają: szukajcie Pana, dopóki można Go znaleźć. Nikt nie zostaje przekreślony. Bóg czeka cierpliwie, ale też nikogo nie zmusza — nieskończenie potężny Bóg szanuje wolę człowieka i daje mu liczne drugie szanse. Werset 7 kończy się stwierdzeniem, że Bóg „jest hojny w odpuszczaniu".
I dopiero po tym pada zdanie, które wszyscy znamy: „Myśli moje to nie myśli wasze, a drogi wasze to nie drogi moje".
Cytujemy je zwykle wtedy, gdy czegoś nie rozumiemy przy chorobie, przy stracie, przy pytaniu „dlaczego". Widzimy ten werset jako tajemne plany Boże. W Izajaszu stoi ono w innym znaczeniu. To zdanie o przebaczeniu. My liczymy winy, ważymy, kto zasłużył, w którym miejscu postawić kreskę. On wybacza tam, gdzie my dawno zamknęliśmy sprawę. W tym jest wyższy nie w tym, że jest niezrozumiały.
Wersety 10-11 dają obietnicę, na której można się oprzeć. Jak deszcz i śnieg spadają z nieba i nie wracają tam, dopóki nie zroszą ziemi i nie dadzą plonu, tak Boże słowo nie wraca puste wykonuje to, z czym zostało posłane.
To znaczy, że zaproszenie z początku fragmentu nie jest pustą deklaracją. Bóg nie rzuca słów na wiatr i nie wycofuje się z obietnicy. Deszcz zresztą pada na całą ziemię, bez pośredników i każda roślina dostaje wodę bezpośrednio. Tak samo ta łaska: nie przez elitę, nie przez zasłużonych, tylko wprost do każdego, kto pragnie.
Rozdział kończy się obrazem, który łatwo przeoczyć: „Zamiast głogu wyrośnie cyprys, zamiast pokrzywy wyrośnie mirt".
Głóg i pokrzywa to nie przypadkowe chwasty. To ciernie i osty z trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju ziemia przeklęta po upadku człowieka. Izajasz kończy więc dokładnie tam, gdzie zaczęły się nasze kłopoty. I to odwraca.
To nie jest powrót do punktu wyjścia. To coś trwalszego. Eden dało się utracić. Bożej obietnicy — nie.
Bóg szuka grzeszników, żeby ich ocalić. Nie po to, by wygrać spór jak my ludzie, albo żeby komuś coś udowodnić.
I tu wracamy do początku. Bóg jest „hojny w odpuszczaniu" wobec ludzi, którzy sami zniszczyli wszystko swoim grzesznym życiem. Boże przebaczenie to nie jest wyliczone i warunkowe ludzkie przebaczenie, wydzielane kawałek po kawałku i pod warunkiem, że druga strona pierwsza się ugnie. Boże przebaczenie to przebaczenie hojne.
Chrześcijanin ma być błogosławieństwem dla ludzi wokół siebie. Niekoniecznie sędzią czy duchowym policjantem gromiącym innych. Ma być przede wszystkim inspiracją i drogowskazem do Chrystusa.
Marcin
Zapraszamy na
Niedzielne nabożeństwo
02.08.26r. g.10:00
Łódź, ul. Młynarska 64