25/04/2026
O TYM, KTÓRY DAJE WIĘCEJ NIŻ SIĘ SPODZIEWASZ
W Księdze Kaznodziei Salomona 3, 1 czytamy: Wszystko ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją porę.
I tak też było w przypadku wskrzeszenia Łazarza, o czym czytamy w Ewangelii według Jana 11, 6–10: A gdy [Jezus] usłyszał, że [Łazarz] choruje, został jeszcze dwa dni na miejscu, gdzie przebywał. Dopiero po tym powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei.
Rzekli do Niego uczniowie: Mistrzu! Dopiero co Żydzi próbowali Cię ukamienować i znowu tam idziesz?
Odpowiedział im Jezus: Czy dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła świata.
Ze zdziwieniem czytam, że gdy Jezus usłyszał, iż Jego przyjaciel Łazarz choruje, pozostał jeszcze w Galilei dwa dni. Na przestrzeni wieków różnie interpretowano ten tekst, np. że Jezus zwlekał z przyjściem do chorego Łazarza, ponieważ uznał, że cud wskrzeszenia Łazarza bardziej będzie budował wiarę ludzi, niż cud jego uzdrowienia. Że to wskrzeszenie Łazarza pokaże ludziom wyraźniej Jego Boską moc i chwałę, niż uzdrowienie Łazarza.
Gdyby Jezus przyszedł w dzień śmierci Łazarza albo dzień po śmierci, to można by było jeszcze spekulować, czy rzeczywiście Łazarz umarł. Ale skoro martwy Łazarz znajdował się w grobie już od czterech dni... A jak sama Marta stwierdziła – ciało Łazarza zaczęło się rozkładać – to nie można było już zakwestionować jego śmierci.
Czytając ten i podobne teksty Ewangelii, dostrzeżemy, że Jezus w swoich decyzjach jest suwerenny, o czym warto pamiętać, kiedy czegoś się od Niego oczekujemy.
Pierwszy Jego cud miał miejsce… w Kanie Galilejskiej – Jan 2, 1–11! Na weselu zabrakło zabrakło wina, a to dla nowożeńców był poważny dyshonor. Więc Maria, matka Jezusa, przychodzi z sugestią, aby Jezus coś w tej sprawie zaradził. Zwrot, jakiego Jezus użył wobec swojej matki, nie był dla niej przyjemny – Czego chcesz ode mnie kobieto? Jeszcze nie nadeszła godzina moja (Jan 2, 4).
Ponadto Jezus nie od razu zamienił wodę w wino. To On zdecydował kiedy i jak zaspokoi tę weselną potrzebę. Zauważmy, że Jezus w ten cud zaangażował ludzi – napełnijcie stągwie aż po brzegi. To wymagało czasu i …pracy fizycznej (Jan 2, 7). Podobnie było z cudem nakarmienia tysięcy ludzi na pustyni. Ten cud nie zrealizował się w stylu „stoliczku nakryj się”.
Gotfried Leibniz w swojej „Teodycei” pisze, że Bóg czasem nie daje nam jakiegoś dobra, a to dlatego, ponieważ chce nam dać znacznie większe dobro.
No, ale to są tylko nasze ludzkie próby odpowiedzi na pytanie: dlaczego Jezus, pomimo poważnej choroby swojego przyjaciela, postanowił zostać jeszcze dwa dni w Galilei.
I chyba niewiele się w nas ludziach zmieniło, bo i my dzisiaj nieraz staramy się nakłonić Boga do działania w oczekiwany przez nas sposób. Pamiętamy oburzonego Naamana, który został uzdrowiony, ale w inny sposób niż on tego oczekiwał (II Król 5, 1–14). No i oczekujemy, że Jezus zadziała w wybranym przez nas czasie.
Jednak patrząc choćby na tę historię, lepiej będzie dla nas, jeśli zaufamy Jezusowi co do sposobu i czasu Jego działania.
Kiedy Jezus oznajmia uczniom zamiar pójścia do Judei, ci są wstrząśnięci.
Uczniowie nie zapomnieli, że kilka dni wcześniej Żydzi próbowali Go tam ukamienować. Według nich, pójście teraz do Judei jest proszeniem się przez Jezusa o śmierć – i to nie tylko dla siebie samego, ale i dla nich.
Wówczas Jezus retorycznie pyta: Czy dzień nie ma dwunastu godzin? To tak, jakby ktoś dzisiaj powiedział: Wszystko w swoim czasie. Ale takie słowa nie są tylko informacją, ile godzin ma dzień. Bo cała ta wypowiedź odnosi się do zarządzania danym nam czasem.
Choćby nie wiadomo co się działo, każda z dwunastu godzin ma swoje miejsce w ciągu danego dnia. Czas dnia jest ustalony i nic nie może go skrócić, ani... przedłużyć. W Bożej ekonomii czasu człowiek ma swój dzień, bez względu na to, czy taki dzień będzie wydawać mu się długi, czy krótki.
A jednocześnie dwanaście godzin to jest wystarczająco dużo czasu na wykonanie tego, co człowiek powinien w danym dniu wykonać. Nie ma więc powodu do panicznego pośpiechu.
Ale z drugiej strony, jest to tylko dwanaście godzin. Dlatego nie wolno nam marnować czasu. Trzeba wykorzystać go do maksimum. Dobrze więc zakończyć zaplanowaną pracę w dany dzień, tak aby przy końcu dnia nie „jutrać” – by nie było zaległości. Niepokój, pośpiech w życiu nierzadko wynikają z tego, że próbujemy nadrabiać to, co powinno być zrobione przez nas wcześniej.
Jezus rozwijając swą myśl o czasie, mówi: Jeśli kto chodzi we dnie, nie potknie się, bo widzi światło tego świata. Jeśli zaś kto chodzi w nocy, potknie się, bo nie ma w sobie światła świata. Wtedy to było powszechnie doświadczenie, że nie podróżowano w nocy. Światło dnia pozwalało zobaczyć realnie rzeczywistość i dawało poczucie bezpieczeństwa.
Ale w ciemnościach człowiek tracił kontakt z rzeczywistością. W ciemnościach człowiek nie wie, gdzie jest, a tym bardziej nie wie, dokąd idzie. Pracując w ciemnościach łatwiej popełnić błąd, łatwiej zrobić sobie lub komuś krzywdę. Ciemność i światło to obrazy duchowej i moralnej światłości lub duchowej i moralnej ciemności. To obraz życia z Jezusem i życia bez Jezusa.
Jeśli chodzisz bez Jezusa, to według Niego chodzisz ciemnościach. A wtedy łatwo o potknięcia. I to już gotowa recepta na przeróżne nieszczęścia w życiu.
W opisie „Ostatniej Wieczerzy” mamy informację, kiedy Judasz wyszedł zdradzić Jezusa – Jan 13, 30: On [Judasz] wziąwszy kawałek chleba, natychmiast wyszedł, a była noc.
Przecież Janowi nie chodziło o to, by powiadomić nas o jakiej porze Judasz wyszedł z wieczernika. Ta noc ma przede wszystkim duchowe znaczenie. Ona nadchodzi dla człowieka, który zdradza Jezusa dla jakiejś korzyści.
Jeśli to jest chrześcijanin/chrześcijanka, to nie dzieje się to zwykle natychmiast, ale pomalutku, aż do skutku. A wtedy diabeł bierze takiego człowieka w swoje posiadanie – i wszedł w niego szatan (wers 27). A gdzie diabeł doprowadził Judasza? – Mat 27, 5; Dz 1, 18. Był tak blisko, a upadł tak nisko.
A gdzie diabeł doprowadził Judasza, doprowadzi także tych, którzy mu ulegają. Tak kończy się życie bez Jezusa.
Moje przesłanie na dzisiaj jest następujące: Ewangelia opowiada nam o Bożej miłości i o Bożej prawdzie, ale przynosi ona nam dwie możliwości: Chwałę zdążenia na spotkania z Bogiem na czas oraz tragedię spóźnienia się na takie spotkanie.
Od ciebie zależy, co ty wybierzesz.
Pastor Fryderyk Domaradzki