11/11/2022
Ogólnie przepraszam, że dotychczas nie było specjala na 300 ludzi marnujących czas na czytanie tych wypocin, ale aktualnie przyzwyczajam się do leków (tak, jednocześnie chodzę do psychologa i prowadzę Doge Peja, zakrzywiam czasoprzestrzeń), ale czuję już się tym trochę głupio.
Uznałem, że mówienie prawdy odnośnie różnych religii może się ciut przejeść, więc znalazłem coś aksamitnie innego.
Nie mogę uwierzyć że istnieją ludzie, którzy literalnie łączą buddyzm z różnymi odmianami chrześcijaństwa, w tym z katolicyzmem. Widziałem kilka wywiadów z takimi ludźmi, a ich odklejenie aż mnie bolało. Mówili między innymi, że buddyzm pomaga im być lepszymi katolikami. Nosz k***a.
Podstawowe założenie buddyzmu, religii nonteistycznej (można się tu kłócić czy powinniśmy to nazywać w ogóle religią, ale to teraz nieważne) jest takie, że żadna wyższa istota nie stowarzyła świata. Nie ma chyba nic bardziej durnego od takiego stwierdzenia XD
To dosłownie brzmi jak zodiakara, wyzywająca katolika, że
"hehe tatuś w chmurach stworzył świat"
"To z czego powstał"
"Z niczego"
Elo
Inna kwestia, "szukanie boskiej cząstki w sobie" nie byłoby to takie złe, gdyby nie ta pierwsza zasada sprzed chwili xD poza tym, dla katolika to jest całkowicie złe myślenie (tak, Bóg nas stworzył na swoje podobieństwo, ale to nie oznacza, że nasze umysły są w stanie pojąć tą boską cząstkę, nawet jakbyśmy jakimś cudem ją znaleźli"
Przepraszam, że tak mało ostatnio wrzucam, w najbliższym czasie raczej wrócę do regularności