Polska Misja Katolicka w Hull

Polska Misja Katolicka w Hull Kościół Katolicki, Polska Parafia, Hull, York, Scarborough.

07/09/2026

7 września przypada wspomnienie błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego, kapłana, założyciela Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej i wielkiego apostoła słowa drukowanego. Tego samego dnia, w 1931 roku, zakończył swoje ziemskie życie. Urodził się 20 lipca 1866 roku w Korzeniówce. W 1883 roku rozpoczął naukę w Seminarium Duchownym w Lublinie, a następnie studiował w Rzymskokatolickiej Akademii Duchownej w Petersburgu. Święcenia kapłańskie przyjął 5 lipca 1891 roku w katedrze lubelskiej. Przez wiele lat pracował jako duszpasterz, profesor seminarium i kapelan szpitala, szczególnie troszcząc się o ludzi ubogich, chorych i potrzebujących. Ksiądz Ignacy rozumiał, że pomoc człowiekowi nie może ograniczać się jedynie do zaspokojenia jego potrzeb materialnych. Chciał również docierać do ludzi z Ewangelią poprzez drukowane słowo. Wydawał broszury oraz pisma religijne i patriotyczne, a po przeniesieniu do Warszawy rozwijał działalność wydawniczą. Z jego inicjatywy powstawały między innymi czasopisma religijne, które miały pomagać wiernym w pogłębianiu wiary. W 1919 roku został proboszczem parafii Matki Bożej Loretańskiej na warszawskiej Pradze. Szczególną troską otaczał tam najbiedniejszych, rodziny wielodzietne i dzieci. Organizował pomoc oraz ochronki, a rok później, 31 lipca 1920 roku, założył Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Loretańskiej, powierzając siostrom kontynuowanie dzieł apostolskich i dobroczynnych. Nie przestał przy tym zajmować się apostolstwem słowa. W Drukarni Loretańskiej wydawano między innymi „Kółko Różańcowe” i „Głos Kapłański”, a siostry zajmowały się także rozpowszechnianiem książek i broszur religijnych. Ksiądz Ignacy zmarł nagle 7 września 1931 roku, w wieku 65 lat. Jego pogrzeb był wielkim świadectwem czci, jaką darzyli go ludzie, którym służył. W 2005 roku został beatyfikowany przez papieża Benedykta XVI, a jego wspomnienie liturgiczne wyznaczono właśnie na 7 września. Jego życie pokazuje, że ewangelizacja może mieć wiele twarzy: może być kazaniem, pomocą ubogiemu, troską o dziecko, założeniem wspólnoty, ale także książką czy czasopismem, które ktoś przeczyta i dzięki niemu zbliży się do Boga. Czy uważasz, że książki i media katolickie mogą dziś skutecznie pomagać ludziom w odkrywaniu wiary? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Treści i grafiki są mojego autorstwa.
Można je udostępniać wyłącznie przez opcję „Udostępnij”. Nie wyrażam zgody na kopiowanie i ponowne publikowanie w innych miejscach

05/09/2026

DWUDZIESTA TRZECIA NIEDZIELA W CIĄGU ROKU
6 września 2026

OGŁOSZENIA DUSZPASTERSKIE

1. Od początku września modlimy się o pokój i dobre wychowanie młodego pokolenia. Warto więc dziś przypomnieć słowa Świętego Jana Pawła II: „Osiągniemy pokój, wychowując do pokoju! […] Kościół nie przestaje powtarzać: pokój jest obowiązkiem” (z Orędzia na ###VII Światowy Dzień Pokoju). W zbliżającą się rocznicę terrorystycznego zamachu na Word Trade Center w Nowym Jorku, 11 września (przypada w nadchodzący piątek), obejmijmy pamięcią ofiary tej i innych tragedii, których źródłem zawsze jest nienawiść. Prośmy Chrystusa – Księcia Pokoju, aby nasze dzieci wzrastały w poczuciu bezpieczeństwa i w harmonii, a nasza Ojczyzna uniknęła okrucieństwa terroryzmu.

2. Wrzesień, podobnie jak sierpień, przemierzamy z Maryją. W najbliższy wtorek, 8 września, przypada jedno z najstarszych świąt maryjnych: Narodzenie Najświętszej Maryi Panny. W naszej polskiej tradycji znane jest jako święto Matki Bożej Siewnej. Polecając Bożej Opatrzności, za przyczyną i wstawiennictwem Matki Bożej, przyszłoroczne plony, pamiętajmy, że i my jesteśmy „uprawną rolą”, na którą pada ziarno słowa Bożego. Jaki ono wydaje w moim życiu owoc – oto pytanie, jakie w kontekście tego święta warto sobie samemu postawić. Natomiast w piątek, 12 września, w liturgii wspominamy Najświętsze Imię Maryi.

3. Rozpoczęły się zapisy dzieci do przygotowania do I-wszej komunii świętej. Spotkania przygotowujące rozpoczną się w październiku. Kartka do zapisów u ks. Proboszcza.

4. Nadal pielgrzymujemy i gromadzimy się w wielu maryjnych sanktuariach, aby uczyć się Chrystusa, aby rozwijać w sobie wiarę, nadzieję i miłość w szkole Maryi. Ona raz powiedziała Bogu „fiat” i wytrwała w nim do końca. My również, zachwyceni Jej wzorem, postarajmy się tak pogłębiać naszą przyjaźń z Panem Bogiem, żeby przetrwała wszystkie życiowe burze.

W TYM TYGODNIU PATRONUJĄ NAM:
- w poniedziałek, 7 września – Święty Melchior Grodziecki (1582-1619), pochodzący z Cieszyna jezuita, męczennik, który zginął podczas prześladowania katolików w Czechach,
- w środę, 9 września – Święty Piotr Klawer (1580-1654), prezbiter, jezuita, niestrudzony misjonarz na Czarnym Lądzie, który „stał się niewolnikiem niewolników”.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

PRZYNALEŻNOŚĆ DO POLSKIEJ PARAFII
Każdy wierzący katolik należy do jakiejś parafii. Polacy przybywający do Anglii tracą oficjalną przynależność do swojej rodzinnej parafii w Polsce. W Anglii stają się członkami Lokalnej Polskiej Misji Katolickiej po wcześniejszym zapisie .
Tę przynależność do LPMK wypada oficjalnie potwierdzić poprzez wypełnienie formularza "zapis do parafii" - dostępny u księdza.

SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA: Narzeczeni, którzy przebywają na terenie Anglii lub Walii ponad pół roku, mają obowiązek spisania dokumentów ślubnych tutaj na miejscu bo tutaj jest ich aktualna parafia.

KURS PRZEDMAŁŻEŃSKI - najbliższy kurs przedmałżeński odbędzie się na jesień.

SAKRAMENT CHRZTU ŚWIĘTEGO - proszę o przyjście z aktem urodzenia dziecka 2 miesiące przed ustaloną datą chrztu.

SAKRAMENT POKUTY I POJEDNANIA - zazwyczaj przed Mszą Świętą

SAKRAMENT BIERZMOWANIA - bierzmowanie odbyło się 27 marca. Następne zapisy we wrześniu 2027 roku.

I KOMUNIA ŚWIĘTA 2027 - rozpoczęły się zapisy.

SPRAWY FINANSOWE
Drodzy Parafianie, nasza parafia utrzymuje się głównie ze zbieranej tacy w czasie niedzielnej Mszy Świętej. Czy finansowo przetrwamy zależy tylko i wyłącznie od Was Drodzy Parafianie. Z tej też racji zachęcam i przypominam, że każdy może wspierać naszą Wspólnotę Parafialną przez składanie dobrowolnej ofiary za pomocą przelewu bankowego. Poniżej podaję numery konta - jeśli ktoś zechce zatroszczyć się o finansowe wsparcie Naszej Parafii.

Dane bankowe parafii:
DANE BANKOWE WSPÓLNOTY:
THE POLISH CATHOLIC MISSION:
SORT CODE: 20-06-10
ACCOUNT NUMBER: 43188620

05/09/2026



💙 Matka Teresa z Kalkuty 💙

🌷 „Najcięższą chorobą na Zachodzie nie jest gruźlica ani trąd, lecz brak miłości, troski, poczucie, że jesteśmy nikomu niepotrzebni 💔

🌷 Fizyczne dolegliwości możemy leczyć różnymi medykamentami, ale osamotnienie, rozpacz i brak nadziei możemy leczyć tylko miłością 🕊️ Niemało ludzi na świecie umiera z braku kromki chleba, znacznie więcej jednak umiera z braku miłości. Ubóstwo na Zachodzie jest specyficznym rodzajem ubóstwa to nie tylko ubóstwo spowodowane samotnością, ale także brakiem duchowego życia. Głód miłości jest taki sam jak głód Boga ❤️

🌷 Nie sposób zaspokoić tej potrzeby bez wsparcia, jakim jest łaska Boża 🙏

🌷 Kiedy zdacie sobie sprawę z tego, jak bardzo kocha was Bóg, wtedy będziecie mogli żyć i promieniować tą miłością ✨ Zawsze twierdzę, że miłość zaczyna się w domu: najpierw w rodzinie, potem w waszym miasteczku albo wielkim mieście
🏠 Nietrudno kochać ludzi, którzy są od nas daleko, trudniej kochać tych, z którymi współżyjemy albo którzy w pobliżu nas przebywają 🤝

🌷 Nie akceptuję wielkich czynów na skalę ogólną trzeba zaczynać od miłości jednostki. Chcąc kogoś pokochać, trzeba nawiązać kontakt z tą osobą, zbliżyć się do niej. Każdy potrzebuje miłości 🌹 Każdy musi mieć świadomość, że jest potrzebny i że jest ważny dla Boga” ✝️

(Matka Teresa z Kalkuty)

04/09/2026

4 września Kościół katolicki w Polsce wspomina błogosławioną Marię Stellę Mardosewicz i jej dziesięć Towarzyszek, dziewice i męczenniczki z Nowogródka. Jest to wspomnienie dowolne, wprowadzone do kalendarza liturgicznego diecezji polskich w 2002 roku. Ich historia jest jednym z najbardziej przejmujących świadectw miłości bliźniego w czasie II wojny światowej. Błogosławiona Maria Stella, czyli Adela Mardosewicz, urodziła się 14 grudnia 1888 roku w Ciasnówce. Wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, a 1 maja 1921 roku złożyła śluby wieczyste. Od 1939 roku była przełożoną domu Chrystusa Króla w Nowogródku. Nazaretanki były mocno związane z mieszkańcami Nowogródka. Przed wybuchem wojny i podczas okupacji służyły miejscowej społeczności, angażowały się w duszpasterstwo, szkolnictwo i dzieła miłosierdzia. Nie były więc dla mieszkańców jedynie siostrami zakonnymi mieszkającymi za murami klasztoru. Były częścią ich codziennego życia. W czasie niemieckiej okupacji sytuacja mieszkańców Nowogródka stawała się coraz bardziej dramatyczna. Aresztowania dotykały kolejnych osób, a w lipcu 1943 roku Niemcy zatrzymali grupę mieszkańców, wśród których znajdowali się ojcowie rodzin. Siostry bardzo mocno przeżywały ich los. Wierzyły, że ich własne życie może zostać ofiarowane za życie uwięzionych. 31 lipca 1943 roku jedenaście nazaretanek zostało aresztowanych, a następnego dnia, 1 sierpnia 1943 roku, zostały rozstrzelane przez niemieckich okupantów. Według świadectwa Kościoła siostry ofiarowały swoje życie za aresztowanych mieszkańców Nowogródka, którzy zostali ocaleni. Właśnie dlatego ich męczeństwo jest tak często odczytywane w świetle słów Jezusa:„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. To nie była dla nich tylko piękna Ewangelia. One potraktowały te słowa dosłownie. Ich wcześniejsze życie również miało znaczenie. Nie pojawiły się nagle w chwili próby jako bohaterki. Przez lata uczyły się służby, modlitwy, miłości bliźniego i życia dla innych. Jak podkreśla tekst liturgiczny zatwierdzony dla ich wspomnienia, właśnie ta codzienna wierność przygotowała je do największej próby. Pięćdziesiąt siedem lat po ich męczeńskiej śmierci, 5 marca 2000 roku, papież Jan Paweł II ogłosił Marię Stellę i jej dziesięć Towarzyszek błogosławionymi. Kościół ukazał je jako świadectwo chrześcijańskiego bohaterstwa, miłości i całkowitego zawierzenia Bogu. Ich historia jest również szczególnie związana z charyzmatem Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, czyli służbą rodzinie. Ich męczeństwo wydarzyło się w czasie wojny, ale przesłanie ich życia nie należy wyłącznie do historii. Bo każdego dnia stajemy przed pytaniem, ile jesteśmy gotowi zrobić dla drugiego człowieka. Nie każdy zostanie postawiony przed tak dramatycznym wyborem jak nazaretanki z Nowogródka. Każdy jednak może nauczyć się zauważać człowieka obok siebie, pomóc komuś słabszemu, przebaczyć, poświęcić swój czas, stanąć w obronie kogoś niesprawiedliwie potraktowanego albo po prostu pozostać wiernym Bogu wtedy, gdy jest to trudne. Za kogo chciałbyś dziś pomodlić się za wstawiennictwem bł. Marii Stelli i jej Towarzyszek? Napisz w komentarzu.

Treści i grafiki są mojego autorstwa.
Można je udostępniać wyłącznie przez opcję „Udostępnij”. Nie wyrażam zgody na kopiowanie i ponowne publikowanie w innych miejscach

03/09/2026

3 września Kościół wspomina św. Grzegorza Wielkiego, papieża i doktora Kościoła. Był człowiekiem, który mógł zrobić wielką karierę w świecie. Miał wysokie pochodzenie, wykształcenie, majątek i doświadczenie potrzebne do sprawowania ważnych urzędów. Został nawet prefektem Rzymu. A jednak w pewnym momencie uznał, że nie tego pragnie najbardziej. Wybrał Boga, modlitwę i życie monastyczne. Grzegorz urodził się około 540 roku w Rzymie, w zamożnej i wpływowej rodzinie senatorskiej Anicjuszów. Otrzymał staranne wykształcenie i rozpoczął karierę administracyjną. Jako prefekt Rzymu należał do najważniejszych urzędników miasta. Po śmierci ojca wykorzystał odziedziczony majątek między innymi do założenia klasztorów, a sam rozpoczął życie mnicha. Pragnął ciszy, modlitwy i kontemplacji, jednak nie dane mu było pozostać w klasztorze. Został wyświęcony na diakona i wysłany do Konstantynopola jako przedstawiciel papieża Pelagiusza II. Po powrocie do Rzymu ponownie znalazł się w centrum spraw Kościoła. W 590 roku, po śmierci papieża Pelagiusza II, Grzegorz został wybrany jego następcą. Nie pragnął tego urzędu i próbował uniknąć wyboru, jednak ostatecznie przyjął odpowiedzialność za Kościół. Został papieżem w niezwykle trudnym czasie. Rzym zmagał się z biedą, głodem, chorobami i zagrożeniem ze strony Longobardów. Grzegorz nie odsunął się jednak od problemów świata. Przeciwnie, wszedł w sam ich środek. Troszczył się nie tylko o sprawy duchowe. Z dóbr należących do Stolicy Apostolskiej organizowano pomoc dla ludzi dotkniętych głodem, wspierano ubogich, duchownych i wspólnoty zakonne, a także wykupywano ludzi przetrzymywanych w niewoli. Grzegorz zabiegał również o pokój i porozumienie. Chciał być przede wszystkim pasterzem i sługą. Z jego rozumieniem papieskiej posługi wiąże się określenie „servus servorum Dei”, czyli „sługa sług Bożych”. Nie miał to być jedynie piękny tytuł. Wyrażał przekonanie, że im większa odpowiedzialność, tym większa powinność służenia innym. Grzegorz miał również ogromną wizję misyjną. Jednym z najbardziej znanych wydarzeń jego pontyfikatu było wysłanie mnicha Augustyna wraz z grupą zakonników do Anglii, aby głosili tam Ewangelię. Misja ta stała się jednym z ważnych etapów chrystianizacji Anglii. Grzegorz interesował się także ewangelizacją innych ludów i pragnął, aby coraz więcej narodów mogło poznać Chrystusa. Był również niezwykle płodnym pisarzem. Pozostawił między innymi „Regułę pasterzowania”, „Dialogi”, homilie, listy i teksty związane z liturgią. Zachowało się około 850 jego listów, pokazujących ogrom zakresu jego działalności. Ze św. Grzegorzem tradycyjnie związany jest również chorał gregoriański. Warto jednak pamiętać, że nie oznacza to, iż skomponował wszystkie utwory, które dziś nazywamy chorałem gregoriańskim. Chorał w znanej nam postaci kształtował się przede wszystkim później, w VIII i IX wieku. Tradycja przypisała jednak Grzegorzowi szczególną rolę w porządkowaniu i zachowywaniu rzymskiej tradycji śpiewu liturgicznego. Grzegorz zmagał się również ze słabym zdrowiem. Jego organizm był osłabiony między innymi przez surowe praktyki ascetyczne z okresu życia monastycznego. Często musiał pozostawać w łóżku, a jego głos bywał tak słaby, że homilie odczytywał za niego diakon. Mimo tego nie przestawał pracować, pisać, modlić się, podejmować decyzji, pomagać potrzebującym i troszczyć się o Kościół. Zmarł 12 marca 604 roku. Jego liturgiczne wspomnienie obchodzimy jednak 3 września, w dniu związanym z jego konsekracją biskupią. Historia nadała mu przydomek „Wielki”. Jednak jego własne rozumienie chrześcijańskiego przywództwa było zupełnie inne niż wielkość rozumiana jako potęga. Dla niego wielkość oznaczała odpowiedzialność za innych. Człowiek, który jako młody urzędnik mógł budować własną karierę, wybrał klasztor. Człowiek, który chciał pozostać mnichem, został papieżem. A człowiek, który został papieżem, nie przestał myśleć jak sługa. I może właśnie dlatego jego historia pozostaje tak aktualna. Również dziś łatwo pomylić władzę ze służbą, sukces z powołaniem, a wielkość z popularnością. Święty Grzegorz przypomina nam, że nie zawsze najważniejsze pytanie brzmi: „Jak wielkim mogę się stać?”. Czasem znacznie ważniejsze jest: „Komu mogę służyć?”. Co jest trudniejsze: zdobyć odpowiedzialne stanowisko czy dobrze je wypełniać? Napisz w komentarzu.

Treści i grafiki są mojego autorstwa.
Można je udostępniać wyłącznie przez opcję „Udostępnij”. Nie wyrażam zgody na kopiowanie i ponowne publikowanie w innych miejscach

02/09/2026

2 września wspominamy św. Beatrycze z Silvy, dziewicę, portugalską arystokratkę, która opuściła świat dworu i stała się założycielką Zakonu Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, znanego jako koncepcjonistki. Jej historia brzmi niemal jak opowieść z dawnych czasów: królewski dwór, niezwykła uroda, samotność, cierpienie, Maryja i powstanie nowego zgromadzenia zakonnego. A jednak najważniejsze w jej historii nie jest to, jak wiele miała, lecz to, z czego potrafiła zrezygnować. Beatrycze Menezes da Silva pochodziła z portugalskiej rodziny arystokratycznej. Urodziła się w Campo Maior około 1424 roku. Jednym z jej braci był bł. Amadeusz z Portugalii, franciszkanin i reformator swojego zakonu. Jako młoda kobieta trafiła na dwór portugalski. W 1447 roku towarzyszyła infantce Izabeli Portugalskiej, która udała się do Kastylii, aby poślubić króla Jana II i zostać królową Kastylii i Leónu. Beatrycze znalazła się więc w świecie przepychu, dworskich ceremonii i wielkiej polityki. Była młoda, wykształcona i niezwykle piękna. I właśnie jej uroda stała się według tradycji przyczyną wielkiego cierpienia. Popularna tradycja opowiada, że królowa Izabela zaczęła zazdrościć Beatrycze jej urody i zainteresowania, jakie wzbudzała na dworze. W konsekwencji Beatrycze miała zostać uwięziona. Tutaj jednak warto zachować ostrożność. Szczegóły dotyczące jej uwięzienia, w tym opowieść o zamknięciu jej w skrzyni czy kufrze, należą do późniejszej tradycji hagiograficznej i nie powinny być przedstawiane jako pewny fakt historyczny. W źródłach franciszkańskich sama historia uwięzienia również występuje jako tradycyjny przekaz. To, co jest istotne dla jej historii, to fakt, że opuściła dwór i znalazła schronienie w Toledo. I właśnie tam rozpoczął się zupełnie nowy rozdział jej życia. Beatrycze zamieszkała w Toledo, przy klasztorze cysterek, pozostając tam przez wiele lat. Nie została jednak cystersem. Według tradycji właśnie w okresie odosobnienia otrzymała szczególną łaskę związaną z Matką Bożą i powołaniem do założenia wspólnoty poświęconej Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. To bardzo piękny element jej historii. Kobieta, która wcześniej znajdowała się w samym centrum dworskiego świata, coraz bardziej wybierała ciszę, modlitwę i życie całkowicie oddane Bogu. W 1484 roku Beatrycze wraz z towarzyszkami rozpoczęła w Toledo nowe życie wspólnotowe. Królowa Izabela Kastylijska przekazała im miejsce na pierwszy klasztor. Wspólnota została poświęcona Niepokalanemu Poczęciu Maryi. Powstał zakon, który znamy dziś jako koncepcjonistki – Monjas de la Inmaculada Concepción. Ich duchowość od początku była głęboko maryjna. Charakterystyczny stał się również ich biało niebieski habit, biel przypomina o Niepokalanej, a niebieski płaszcz wskazuje na szczególną więź z Maryją. W 1489 roku, za zgodą papieża Innocentego VIII, wspólnota przyjęła regułę cysterską i zobowiązała się m.in. do codziennego odmawiania oficjum o Niepokalanym Poczęciu. Później wspólnota otrzymała własną regułę. Nie doczekała rozkwitu swojego dzieła. I tutaj historia Beatrycze robi się jeszcze bardziej przejmująca. Nie żyła długo po rozpoczęciu dzieła, które miało przetrwać wieki. Zmarła w Toledo pod koniec XV wieku. Martyrologium Romanum podaje rok 1490, dlatego właśnie tej daty będę się trzymać w poście, zamiast powtarzać późniejsze rozbieżne daty spotykane w innych opracowaniach. Jej ciało spoczywa w Toledo, w klasztorze związanym z założoną przez nią wspólnotą. Jej dzieło jednak nie umarło razem z nią. Koncepcjonistki przetrwały i z czasem ich klasztory zaczęły powstawać w kolejnych krajach. Do dziś istnieje zakon, który swoje początki zawdzięcza właśnie Beatrycze z Silvy. Święta Beatrycze jest patronką więźniów. To szczególnie wymowny patronat, jeśli pamiętamy o jej własnym doświadczeniu uwięzienia i cierpienia. Jej historia przypomina, że człowiek może zostać zamknięty przez okoliczności, innych ludzi, własny lęk czy cierpienie. Ale Bóg nie przestaje działać nawet wtedy, gdy człowiek nie widzi już drogi wyjścia. Beatrycze wyszła z dworskiego świata i znalazła zupełnie inną drogę. Nie drogę zaszczytów. Nie drogę sławy, ale drogę powołania. A jej życie pokazuje również coś jeszcze: czasami wydarzenie, które wydaje nam się końcem pewnego etapu, może być początkiem czegoś, czego jeszcze zupełnie nie potrafimy sobie wyobrazić. Beatrycze straciła swoje miejsce na dworze. A znalazła swoje miejsce u Boga i przy Maryi. Święta Beatrycze z Silvy Była kobietą z wysokiego rodu, która mogła żyć w świecie przywilejów. Wybrała prostotę. Była podziwiana za urodę. Wybrała piękno duszy. Doświadczyła zamknięcia i samotności. A Bóg uczynił z tego doświadczenia początek dzieła, które przetrwało stulecia. Święta Beatrycze z Silvy, ucz nas szukać Boga również wtedy, gdy życie nie układa się według naszych planów. Czy słowo „uwięzienie” kojarzy Ci się tylko z więzieniem, czy również z sytuacjami, które mogą zniewalać człowieka od wewnątrz? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Treści i grafiki są mojego autorstwa.
Można je udostępniać wyłącznie przez opcję „Udostępnij”.
Nie wyrażam zgody na kopiowanie i ponowne publikowanie w innych miejscach

01/09/2026

Od pewnego czasu coraz częściej przybliżam Wam Czternastu Świętych Wspomożycieli. Zaczęłam ten cykl przy okazji wspomnienia św. Wita, kiedy przedstawiłam wszystkich Czternastu oraz ich szczególne patronaty. Dziś wracamy do tego grona, ponieważ 1 września wspominamy św. Idziego, opata jednego z Czternastu Świętych Wspomożycieli. Jego historia jest niezwykła, ale trzeba od razu zaznaczyć, że życie św. Idziego znamy przede wszystkim z późniejszych przekazów i średniowiecznych żywotów, w których historia miesza się z legendą. Jego kult jest jednak bardzo dawny, a grób w Saint-Gilles na południu Francji był czczony już w średniowieczu. Według najbardziej rozpowszechnionej tradycji Idzi pochodził z Aten. Zdecydował się opuścić rodzinne strony i wybrał życie pustelnika. Zamieszkał w lesie na południu Galii, niedaleko ujścia Rodanu. Nie szukał rozgłosu ani wygodnego życia. Chciał po prostu być blisko Boga. Jego życie było niezwykle surowe. Modlił się, pościł, żywił się tym, co dawała mu natura, a za posłanie służyła mu naga ziemia. Według tradycji jego jedyną towarzyszką stała się łania, która przychodziła do niego i dostarczała mu mleka. Pewnego dnia w okolice pustelni przybył król Gotów, który urządzał polowanie. Myśliwi ruszyli za łanią, która schroniła się w pobliżu pustelnika. Król wypuścił strzałę w kierunku zwierzęcia, ale zamiast niego zranił Idziego. To właśnie dzięki temu wydarzeniu król dowiedział się o istnieniu pustelnika. Z czasem między nimi miała powstać przyjaźń, a Idzi otrzymał ziemię, na której powstał klasztor. Pustelnik, który szukał samotności, stał się więc duchowym ojcem wspólnoty mnichów. Klasztor dał początek miejscowości Saint-Gilles, która do dziś nosi jego imię. Idzi nie zamknął się jednak całkowicie w świecie modlitwy. Wraz ze swoją wspólnotą prowadził działalność ewangelizacyjną, uprawiał ziemię i pomagał rozwijać okolicę. Przede wszystkim głosił Ewangelię i wzywał ludzi do nawrócenia. Z czasem zasłynął jako człowiek, za którego wstawiennictwem wierni prosili Boga o pomoc w różnych trudnych sytuacjach. Święty Idzi jest szczególnie znany jako patron osób cierpiących, ubogich, osób z niepełnosprawnościami, epileptyków, karmiących matek oraz dobrej spowiedzi. Wzywa się go również w wielu innych potrzebach takich jak bezpłodność oraz choroby psychiczne. Jego postać zajmuje szczególne miejsce w tradycji Czternastu Świętych Wspomożycieli, których wspólne wstawiennictwo od wieków otaczano szczególną czcią. I właśnie dlatego warto spojrzeć na św. Idziego nie tylko jako na pustelnika z legendy o łani. Jest on przede wszystkim człowiekiem, który potrafił zrezygnować z tego, co wygodne, aby szukać Boga w ciszy. W czasach, w których niemal nieustannie jesteśmy otoczeni hałasem, informacjami i cudzymi opiniami, jego życie stawia bardzo proste pytanie: czy potrafię czasem zatrzymać się i zostać sam na sam z Bogiem? Może właśnie tego uczy nas św. Idzi. Że cisza nie musi być pustką. Może stać się miejscem, w którym człowiek po raz pierwszy naprawdę słyszy Boga. „Wyciszcie się, i we Mnie uznajcie Boga. (Ps 46,11) Czy potrafisz być sam na sam z Bogiem, bez telefonu, muzyki i ciągłego napływu informacji? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Treści i grafiki są mojego autorstwa.
Można je udostępniać wyłącznie przez opcję „Udostępnij”.
Nie wyrażam zgody na kopiowanie i ponowne publikowanie w innych miejscach

29/08/2026

29 sierpnia 2026 r., Sobota
Wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela
Kolor szat: czerwony
Rok A, II
XXI Tydzień zwykły

1. czytanie: Jr 1, 17-19 Mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się

Psalm: Ps 71 (70), 1-2. 3-4a. 5-6b. 15ab i 17 (R.: por. 15a) Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość

Aklamacja: Mt 5, 10

Ewangelia: Mk 6, 17-29 Ścięcie Jana Chrzciciela

1. czytanie

Jr 1, 17-19 Mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się

Pan skierował do mnie następujące słowa:
«Przepasz biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi.
A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem ze spiżu przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi.
Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą - mówi Pan - by cię ochraniać».

Oto Słowo Boże

Psalm

Ps 71 (70), 1-2. 3-4a. 5-6b. 15ab i 17 (R.: por. 15a)

Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość

W Tobie, Panie, ucieczka moja, *
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości, *
nakłoń ku mnie swe ucho i ześlij ocalenie.

Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość

Bądź dla mnie skałą schronienia *
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą. *
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją, *
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin, *
od łona matki moim opiekunem.

Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość *
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości *
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

Będę wysławiał Twoją sprawiedliwość

Aklamacja

Mt 5, 10

Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 6, 17-29 Ścięcie Jana Chrzciciela

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę.
Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobistościom w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczyny: «Proś mnie, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela». Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę Jana. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczynie, a dziewczyna dała swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Oto słowo Pańskie

✟ ✟ ✟

Komentarz.

Dzisiaj pochylamy się nad głęboką tajemnicą męczeństwa św. Jana Chrzciciela, tego niezwykłego proroka, który stanowi jeden z najważniejszych wzorów wiary, odwagi i oddania się Bogu. Wspomnienie jego męczeństwa nie jest jedynie opowieścią o tragicznej śmierci, ale także przypomnieniem o potędze prawdy i sile Bożej miłości, która przynagla nas do wierności aż do końca.

Św. Jan Chrzciciel był tym, który przygotował drogę Panu, wołając na pustyni: „Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 3,2). Jego życie i misja były w pełni podporządkowane woli Boga. Nie bał się głosić prawdy, nawet wtedy, gdy mogło to prowadzić do konfliktu z potężnymi ludźmi swoich czasów. I rzeczywiście, jego wierność Bogu i prawdzie doprowadziła go do męczeństwa.

Św. Jan Chrzciciel odważył się napomnieć Heroda Antypasa, gdy ten poślubił żonę swojego brata Filipa, Herodiadę, co było niezgodne z prawem Bożym. Jan nie mógł milczeć w obliczu niesprawiedliwości i grzechu. W jego sercu płonął ogień proroka, który znał wartość prawdy i wierności Bogu. Dla Jana Chrzciciela prawda była ważniejsza od życia. To właśnie to napomnienie stało się powodem jego uwięzienia i ostatecznie męczeńskiej śmierci.

Męczeństwo św. Jana Chrzciciela pokazuje, że chrześcijaństwo nie jest religią kompromisów. Jest to religia całkowitego oddania się Bogu, niezależnie od kosztów. Jan Chrzciciel, zamknięty w ciemnym lochu, nie zrezygnował ze swojej misji. Jego życie stało się świadectwem bezgranicznej miłości do Boga, być gotowym na przyjęcie cierpienia i śmierci dla Jego chwały. Jego męczeństwo przypomina nam o słowach Jezusa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10,28). Jan Chrzciciel wiedział, że jedynie Bóg ma moc nad życiem i śmiercią. Wiedział, że wierność Jemu jest drogą do wiecznego życia.

Kochani, dzisiaj, kiedy obchodzimy wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela, jesteśmy wezwani do refleksji nad naszym własnym świadectwem wiary. Czy jesteśmy gotowi, jak Jan Chrzciciel, stanąć po stronie prawdy, nawet gdy kosztuje to wiele? Czy potrafimy w imię Ewangelii wyjść naprzeciw trudnościom, odrzuceniu, a może nawet prześladowaniom?

Św. Jan Chrzciciel pokazuje nam, że wierność Bogu nie jest łatwa, ale jest jedyną prawdziwą drogą. W świecie, który często odwraca się od prawdy i szuka kompromisów, Jan przypomina nam o konieczności odwagi. Jego męczeństwo jest wołaniem do nas wszystkich: nie bójcie się być świadkami Chrystusa, nawet jeśli miałoby to oznaczać cierpienie czy wyśmianie. Współczesny świat potrzebuje świadków, którzy jak Jan Chrzciciel będą nieustępliwie głosić prawdę Ewangelii.

Męczeństwo św. Jana Chrzciciela daje nam także nadzieję. On, który oddał życie za prawdę, wskazuje na Jezusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. To Jezus przyszedł, aby dać nam życie w pełni, i w Nim odnajdujemy naszą nadzieję. Jan Chrzciciel zrozumiał, że jego misja nie polega na zdobywaniu popularności ani przychylności ludzkiej, ale na wskazywaniu na Chrystusa. Jego życie było pełne nadziei, ponieważ wiedział, że wiernie służy Bogu, który ma ostateczne słowo.

Wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela jest także wezwaniem do nawrócenia. Jego głos wzywający do pokuty i przemiany życia jest aktualny i dzisiaj. Nasze życie może być czasem pełne kompromisów, lęków i niewierności. Św. Jan Chrzciciel przypomina nam, że mamy zawsze wracać do Boga z czystym sercem i odwagą do głoszenia prawdy.

Modląc się dziś, prośmy Boga, aby dał nam odwagę Jana Chrzciciela. Abyśmy byli gotowi stanąć w obronie prawdy i miłości, niezależnie od kosztów. Niech nasza wiara będzie mocna i autentyczna, na wzór tego wielkiego proroka, który nie bał się zaryzykować wszystkiego dla Boga. Niech jego przykład inspiruje nas do bycia światłem w ciemnościach tego świata, byśmy i my przygotowywali drogę Panu w naszych sercach i życiu.

Address

117 Cottingham Road
Kingston Upon Hull
HU52DH

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Polska Misja Katolicka w Hull posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Place Of Worship

Send a message to Polska Misja Katolicka w Hull:

Shortcuts

Share