30/05/2026
Kazanie na jutrzejszą Niedzielę Trójcy Świętej:
Ga 3,26: Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
Siostry i bracia w Chrystusie!
Kiedy myślimy o Reformacji, myślimy przede wszystkim o tych trzech głównych nurtach – ewangelickim / luterańskim, reformowanym i anglikańskim. Ale tych nurtów było oczywiści więcej – byli anabaptyści – odrzucający chrzest niemowląt i antytrynitarze – unitarianie, Bracia Polscy, odrzucający wiarę w Trójcę Świętą. Parę tygodni temu czytałem przypadkowo jakiś tekst na temat historii Braci Polskich i było tam jedno zdanie, które mi się strasznie spodobało. „O ile Bracia Polscy zgadzali się co do odrzucenia wiary w Trójcę Świętą, to różnili się w wytłumaczeniu jaką koncepcją Boga ją zastąpić”. Uznałem to za bardzo ciekawe zdanie. Dlaczego? Komuś się może wydawać, że nauka o Trójcy Świętej niepotrzebnie komplikuje chrześcijaństwo. Ale odrzucenie nauki o Trójcy Świętej komplikuje je jeszcze bardziej. Bo jak inaczej wytłumaczyć biblijny fakt, że Bóg jest jeden, przy biblijnych faktach, które pokazują Ojca, Syna i Ducha Świętego, jako różne osoby, a jednocześnie jako Boga? To jest pierwszy element, że bez Trójcy Świętej nie jesteśmy w stanie wiernie odpowiedzieć na pytanie, jaki obraz Boga daje nam Biblia. Kim jest Jezus Chrystus? Kim jest Duch Święty? Nauka o Trójcy Świętej nie komplikuje, ale porządkuje to, co czytamy w Biblii, mówiąc nam o jednym Bogu, w trzech osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Ale poza takim uporządkowaniem wiary Kościoła, co może się wydawać jakimś takim tematem oderwanym od życia normalnego człowieka, jest też i drugi – o wiele bliższy nam element wiary w Trójcę Świętą. Z Małego Katechizmu wiemy, że Wyznanie Wiary zostało rozdzielone na 3 części nie tylko z powodu trzech osób Trójcy Świętej – Ojca, Syna i Ducha Świętego, ale też z powodu trzech boskich aktywności – stworzenia, odkupienia i uświęcenia. A te trzy aktywności dotyczą kogo? Dotyczą nas, każdego z nas. Czyli doświadczamy Trójcę Świętą nie dlatego, że siedzimy godzinami i czytamy mądre traktaty teologiczne o Trójcy Świętej, ale poznajemy Trójjedynego Boga w trzech różnych, bożych aktywnościach – stworzeniu, odkupieniu i uświęceniu. Czyli można powiedzieć, że praktyka potwierdza nam teorię – czyli prawdę wiary – nie zastępuje teorii, nie jest fundamentem na którym stoi nasza wiara, ale potwierdza. Kiedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy stworzeni, a jednocześnie zależni od Boga. Kiedy uświadamiamy sobie zło w naszym życiu i winę, która nas ciąży, doświadczając odpuszczenia tej winy i obmycia ze zła przez Jezusa Chrystusa. Kiedy w naszej duszy wzmacnia się wiara, a Duch Święty przemienia nasze życie, abyśmy przynosili dobre owoce. Wtedy doświadczamy Trójcy Świętej, Trójcy w której imieniu jesteśmy ochrzczeni, Trójcy, która prowadzi nas przez życie do życia wiecznego. Trójca Święta nie jest teorią, jest żywym Bogiem, działającym w naszym życiu.
Dzisiejszy fragment biblijny z listu do Galacjan pokazuje nam Trójcę Świętą, choć nie pojawia się w nim określenie „Trójca Święta”, ani Ojciec – tylko Bóg (Bożymi), ani Duch Święty. Nie pojawia się w sposób literalny, powierzchowny, ale jest tam. Apostoł Paweł pisze: „albowiem wszyscy jesteście Synami Bożymi”. Wszyscy, to znaczy kto? Zbór w Galacji, założony przez apostoła Pawła, zaczął zmagać się z pewnym problemem po jego wyjeździe. Otóż pojawiły się poglądy, że kto chce zostać chrześcijaninem, ten musi przyjąć cały Zakon Mojżeszowy – nie tylko przepisy moralne, ale też kultowe, oraz w przypadku mężczyzn poddać się obrzezaniu. Innymi słowy – jeśli chcesz się stać chrześcijaninem, najpierw musisz stać się Żydem. A jeśli nie, to co? No to znaczy, że nie należysz jeszcze w pełni do Bożego ludu. To jest bolesne. Użyję teraz taki przykład, który nie jest w pełni tożsamy z problem, który powstał w Galacji, ale podobny – podkreślam, nie jest w pełni tożsamy, ale podobny. Byłem na nabożeństwach w różnych kościołach – oczywiście teraz jest to czasowo niewykonalne, ale jak byłem młodszy, to chodziłem na nabożeństwa różnych Kościołów. Ale nigdy nie poszedłem do kościoła gdzie negowano mój Chrzest. I nigdy bym nie poszedł. Bo te Kościoły odrzucając mój Chrzest i Chrzest każdego, kto był ochrzczony jako dziecko, przez polanie czy pokropienie głowy mówią – nie należysz jeszcze w pełni do Bożego ludu. „Bo Chrzest musi być świadomy”. Ale Chrzest to nie jest dobry uczynek dla Pana Boga, ale Sakrament, dar od Boga, dar, który przyjmujemy zawsze jako niegodni. A jeżeli jestem ochrzczony i wierzę w Trójjedynego Boga, to nikt nie ma prawa wyrzucać mnie z Bożego ludu. Człowiek może być wykreślony z kartoteki zborowej, ale przynależność do ludu Bożego określa Chrzest i wiara. A więc to są ci „wszyscy” o których pisze apostoł Paweł. My wszyscy – ochrzczeni i trwający w wierze jesteśmy synami – lub córkami Bożymi. To jest piękny tytuł, który pokazuje w jak pięknej relacji jesteśmy z Bogiem, ale jednocześnie podkreślający, kto tę relację zaczyna – Bóg Ojciec. To nie my czynimy Boga Ojca Ojcem, ale On czyni nas w swym dziele swymi dziećmi. To Ojciec jako pierwszy zawiązuje relację. W relacji może dojść do grzechu – z naszej winy. Kiedy jesteśmy obojętni na Ojcowską dobroć i miłość, kiedy jesteśmy nieposłuszni, kiedy chcemy wykorzystywać Ojca niczym automat, który ma tylko dawać, dawać i dawać. To jest grzech. Ale w Bogu Ojcu widzimy przede wszystkim wielki akt łaski. Jesteśmy dziećmi Bożymi. Mamy dobrego Ojca do którego możemy przyjść, któremu możemy podzielić się naszymi radościami i wyznać to, co jest dla nas ciężkie. Warto o tym pamiętać, robiąc pierwszy krzyż – na czole, czyniąc znak krzyża – mam Ojca, który jest dobry, który dał mi życie, który uczynił mnie swoim dzieckiem, a choćby znaleźli się ci, którzy mówili mi nie jesteś Bożym dzieckiem, my ze Słowa Bożego wiemy, że jestem Jego własnością, jestem Jego dzieckiem, należę do Jego ludu.
Jesteśmy więc wszyscy synami, czy też córkami, czy płciowo neutralnie – dziećmi Bożymi, ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Przez wiarę. Tu musimy być precyzyjni. Ktoś powie, że każdy ma swoją wiarę. Parę tygodni temu byłem w świeckiej sali pogrzebowej i zwróciłem uwagę na obrazy, które wisiały tam na ścianach. Dominowała tam sztuka abstrakcyjna. Kompletna odwrotność tego, co widzimy chociażby w naszym kościele. Pan Jezus, krzyż, świece – jako znak czuwania. Chrześcijaństwo nie polega na wierze w coś, w cokolwiek, ale to jest bardzo konkretne droga, którą jest Jezus Chrystus. Chrześcijaństwo to nie abstrakcja. Kiedy mówimy o wierze nie w kontekście socjologicznym, kulturowym, ale chrześcijańskim, to mówimy o darze Ducha Świętego, który jest zaufaniem Bogu i Jego zbawczemu dziełu. Kiedy mówimy o wierze w Jezusa Chrystusa, mówimy o darze, który daje nam Duch Święty, a który chwyta się Jezusa Chrystusa – Jego osoby, Jego dzieła i Jego miłości. Nie tylko uznaje Jezusa Chrystusa, ale ufa Mu, idzie za Nim. Czyli w słowach „przez wiarę w Jezusa Chrystusa” widzimy nie tylko Syna Bożego, ale też Ducha Świętego. Bez Ducha Świętego nie byłoby tej wiary. Tak jak mówiłem przed tygodniem – Święto Zesłania Ducha Świętego to najmniej popularne z trzech wielkich świąt chrześcijańskich, a przecież bez Ducha Świętego nie świętowalibyśmy ani Bożego Narodzenia, ani Świąt Wielkanocnych, bo nie byłoby w nas wiary i nie było Kościoła, który to świętuje. O ile dziećmi jest się zazwyczaj w sposób biologiczny, albo prawny – to dziećmi Bożymi jesteśmy przez coś można powiedzieć, bardziej kruchego. Przez swój konsekwentny, pozbawiony pokuty grzech, przez obojętność wobec Boga, przez pogardę wobec Boga możemy przestać być dziećmi Bożymi. Ale to ma nam uświadomić, że bycie dzieckiem Bożym, to nie jest nasze święte prawo, ale święty, Boży dar. Że relacja z Bogiem nie jest rzeczą obojętną, niczym w Starym Testamencie niektórzy myśleli, że sam fakt, że w Jerozolimie stoi Świątynia jest gwarancją bezpieczeństwa. Nie jest. Tak jak sam Chrzest nie jest gwarancją bezpieczeństwa, zbawienia i bycia chrześcijaninem. Potrzebna jest wiara – a tę wiarę jeszcze raz podkreślę daje nam Duch Święty, który działa przez Słowo i Sakrament.
Dzisiejsza niedziela rozpoczyna długi okres bezświąteczny. Czeka nas 25 Niedziel po Święcie Trójcy Świętej, to stanowi większą część całego Roku Kościelnego. Wszystkie te niedziele pokazujące różne historie biblijne, przypominające różne prawdy wiary, noszą tę końcówkę „po Trójcy Świętej”. I to nie jest tylko kwestia porządku. Ale jest w tym głębsza myśl. Żyjąc chrześcijańską wiarą, jesteśmy świadkami i uczestnikami działania Trójcy Świętej: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jesteśmy świadkami i uczestnikami bożych procesów stworzenia, odkupienia i uświęcenia. Przeżywając ten długi czas, karmiąc się Bożym Słowem, wzmacniając Sakramentem, jesteśmy uczestnikami tego, co stanowi dzisiejszy tekst kazalny: „Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa”. To półrocze, które jest przed nami, choć jak sama nazwa mówi jest „bezświąteczne”, jest bardzo ważne dla naszego chrześcijańskiego rozwoju. Dzisiejsza niedziela jest taką bramą – podsumowuje czas świąteczny, z wielkimi chrześcijańskimi świętami – Bożym Narodzeniem, Świętami Wielkanocnymi i Zesłaniem Ducha Świętego i wprowadza nas w tzw. czas Kościoła, w którym widzimy, że Bóg działa nie tylko poprzez te wielkie wydarzenia, kluczowe dla naszego zbawienia, ale też w tym codziennym, konsekwentnym procesie rozwoju naszej wiary. W codziennym uświadamianiu sobie – jestem Bożym dzieckiem. Bóg Ojciec jest faktycznie moim Ojcem. Jest to możliwe przez Jezusa Chrystusa – który wykupił mnie na własność z niewoli diabła, grzechu i śmierci, swoją drogą krwią. Jest to możliwe przez Ducha Świętego, który poprzez Słowo stwarza we mnie wiarę, wzmacnia moją wiarę i uświęca moje życie. Choćby przyszły na mnie trudy, boleści i ciężary. Choćbym musiał mierzyć z ludzkim złem, arogancją, gniewem i nienawiścią. Choćbym czuł swoją osobistą, wewnętrzną słabość, beznadzieję. To Święta Trójca jest moją siłą i pociechą. Bo w niej jestem Bożym dzieckiem, przez Jezusa Chrystusa, w wierze – w Duchu Świętym. I te trzy małe krzyżyki, które codziennie czynię na czole, ustach i sercu, przypominają mi o tym. Kogo jestem własnością i kto i jak w moim życiu działa. Bo Trójca Święta to nie teoria, to żywy Bóg, który czyni dla naszego życia to, co wypełnia je sensem, pokojem i nadzieją – stwarzając, wykupując i uświęcając, mnie, Ciebie, nas, Boże dzieci, każdego dnia. Amen.