08/10/2026
ZIARNO, KTÓRE MUSI ZNIKNĄĆ...
„Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie samo jedno, ale jeśli obumrze, przynosi plon obfity”.
To jedna z tych Ewangelii, które brzmią pięknie… dopóki nie zaczniemy odnosić ich do własnego życia.
Bo przecież nikt z nas nie lubi tracić. Nie lubimy rezygnować z własnych planów, przyzwyczajeń, ambicji. Chcemy zachować to, co znamy, co daje nam poczucie bezpieczeństwa. A Jezus mówi dzisiaj coś zupełnie odwrotnego: czasem właśnie to, czego tak kurczowo się trzymasz, nie pozwala ci wydać owocu.
Ziarno pozostawione na półce może wyglądać pięknie. Jest całe, bezpieczne, nienaruszone. Ale nigdy nie stanie się kłosem.
Dopiero kiedy zostanie wrzucone w ciemną ziemię, kiedy pęknie i przestanie być tym, czym było – zaczyna się nowe życie.
Może podobnie jest z nami.
Są w życiu takie chwile, kiedy coś się kończy. Tracimy pewność, nasze plany się rozsypują, musimy z czegoś zrezygnować, coś przebaczyć, coś pozostawić za sobą. I wtedy łatwo pomyśleć: „Boże, dlaczego?”
A może czasem warto zapytać inaczej:
„Boże, co chcesz z tego wyprowadzić?”
Bo w rękach Boga nawet to, co wygląda jak koniec, może stać się początkiem.
Jezus nie obiecuje życia bez straty. Pokazuje jednak, że strata przeżywana z Nim nie musi być zmarnowana. Może stać się ziarnem dobra, którego owoc zobaczymy dopiero po czasie.
Może więc dzisiaj warto zapytać siebie:
Co we mnie musi obumrzeć, aby mogło narodzić się coś lepszego?
Moja pycha?
Uraza noszona od lat?
Potrzeba, żeby zawsze mieć rację?
Lęk przed zmianą?
A może przekonanie, że wszystko musi wydarzyć się według mojego planu?
Nie bój się być ziarnem w rękach Boga.
Bo kiedy człowiek pozwala Bogu „zasiać” swoje życie, może odkryć, że właśnie tam, gdzie widział stratę, Bóg przygotowywał najpiękniejszy plon.