10/04/2024
Przepiekne rozwazanie zapozyczone z innego miejsca. Zapraszamy Cię na niesamowite seminarium Odnowy Ducha Świętego w naszej polskiej parafii w Calgary. Pierwsze spotkanie już w środę 9 października. Wyślij nam wiadomość lub komentarz jeżeli chcesz dołączyć.
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Pokazujesz Boga innym przez swoje życie czy tylko o Nim mówisz? Takie pytanie dzisiaj sobie zadałam i odpowiedź z jednej strony jest banalna, bo przecież mówiąc o Bogu, też w jakiś sposób przybliża sie Go innym, ale z drugiej strony, czy same słowa, nie poparte czynami mogą wydać dobry owoc? 🤔 Znowu można odpowiedzieć na to w bardzo prosty sposób, bo przecież nie ważny jest ten kto sieje, ani ten kto zbiera, ale ten, który daje wzrost... Zastanawiając się jednak bardziej nad tymi pytaniami, zaczęłam dochodzić do wniosków, że można mówić o Bogu i rzeczywiście może to wydać obfity plon, ale tylko wtedy, kiedy sami będziemy rozkochiwac się w Bogu.
Z o wiele większym zaciekawieniem słucha sie osoby pasjonującej się daną dziedziną, np. historią, niż kogoś, kto mówi o tym, ale bez większego zaangażowania, bez przykłądów, bez objaśnień czy wtrąceń jakichś dodatkowych ciekawostek. Teraz pomyśl, z jakim zainteresowaniem może słuchać drugi człowiek tego, co mówisz o Bogu, jeśli Bóg stanie sie Twoją pasją... Będzie wiele szyderstw, tak to jest prawda, będzie wiele trudności i przeciwności, ale jeżeli choć jedna osoba dzięki temu chwyci za rózaniec, czy choćby w sercu zawoła do Boga o pomoc, to naprawdę warto.
Słuchając dzisiaj wypowiedzi kilku osób na temat Boga, zrozumiałam jak bardzo ta fascynacja Bogiem jest potrzebna. Oczywiście, ona nie będzie zawsze pełna uczuć, zapału itd., ale bardzo łatwo jest rozpoznać osobę, która wie, że to co mówi jest prawdą, która rzeczywiście kocha to o czym mówi czy to historię, czy to jakiś język obcy, przyrodę, czy też właśnie Boga. Może i Ty zadaj sobei to pytanie, w jaki sposób pokazujesz ludziom Boga? Pamiętaj, że nie zawsze trzeba wiele, by w czyimś sercu zaczęły kiełkować zalążki wiary, nadziei i miłości, ale wiara bez uczynków jest martwa. Możesz mówić innym o Bogu, a sam swoim życiem pokazywać coś zupełnie innego.
Podobnie było w przypadku faryzeuszy, o których Jezus powiedział do apostołów " Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą."
Zachowujcie, owszem, ale pierwsze jest słowo czyńcie, więc na podstawie tych przemyśleń, zastanów sie o co, o jaką jedną rzecz na ten moment chciałbyś poprosić Boga.
Wiara bez uczynków jest martwa, więc zadaj sobie przede wszystkim pytanie, czym jest wiara? Czy można prawdziwie wierzyć, nie naśladując albo nie starając sie naśladować Jezusa?
Wyobraź sobie, że staje przed Tobą Jezus, patrzy na Ciebie i mówi " Nie bój się prosić, jeśli coś nie będzie zgodne z Moją wolą, nie spełnię tego, a jeśli będzie zgodne, niebawem to otrzymasz, tylko bądź wytrwały, oczekuj cierpliwie. Co chcesz, abym ci uczynił?"Co czujesz w tym momencie, jakie pragnienie sie w Tobie budzi, nie skupiaj się tylko na rzeczach małych, ale proś o to co wielkie, bo Bóg chce dawać każdemu swojemu dziecu duże łaski, problemem jednak jest to, że sami ich nie chcemy przyjąć, bo zdarza sie, że myśli się tak " Nie jestem godny niczego większego" albo " Wystarczy, że dasz mi i rodzinie zdrówko, to mi wystarczy, niczego więcej nie potrzebuję." Potrzebujesz, tylko tego nie widzisz lub nie chcesz widzieć.
Powiedz teraz tak szczerze Bogu, co jest Twoją potrzebą, którą masz w sercu na ten moment i zostaw to Jemu, niech On się tym zajmie, a Ty - aż zaufaj...
Zaczęłam od banałów, własciwie całość tych przemyśleń jest bardzo banalna, ale wielu z nas często się plącze i nie wie co robić, kiedy tak naprawdę, rozwiązanie zawsze jest tuż obok Ciebie, kiedy rozwiązanie trudności może być łatwe tylko w teorii, ale w praktyce, aby podjąc ku temu jakieś kroki, trzeba sie mocno pozmagać z samym sobą, swoimi słabościami i ułomnościami, co właściwie nie zmienia faktu, iż efekt końcowy tych zmagań i tak zależny jest od Boga, szczególnie jeśli się Mu to zawierza.
Rozpisałam sie jak zwykle, ale jeśli dotrwałeś do końca i czytasz to zdanie, chce Ci powiedzieć jedno - dobrze, że jesteś 🥰. Jezus czeka na Ciebie i cieszy się z Ciebie, Twojej chęci poznawania Go, przybliżania sie do Niego tak, jak kochający rodzic cieszy się z tego, że dziecko zaczyna wchodzić z nim w relację, choćby małymi kroczkami.