Wrocławskie Cmentarze

Wrocławskie Cmentarze Spacerkiem po wrocławskich cmentarzach.

Nie wrocławski, a pod - nowy (funkcjonujący od lutego 2022) cmentarz w Kamieńcu Wrocławskim, przy ul. Zacisze 7. Według ...
16/07/2026

Nie wrocławski, a pod - nowy (funkcjonujący od lutego 2022) cmentarz w Kamieńcu Wrocławskim, przy ul. Zacisze 7.
Według informacji na stronie gminy "stworzono możliwość do 1806 pochówków ziemnych na 12 polach grzebalnych oraz od 336 do 1344 (przy 4 urnach w niszy) pochówków urnowych w 8 kolumbariach".

Józef Hałas (1927-2015) – polski malarz i pedagog, klasyk polskiej sztuki współczesnej, pochowany w Alei Zasłużonych na ...
30/01/2025

Józef Hałas (1927-2015) – polski malarz i pedagog, klasyk polskiej sztuki współczesnej, pochowany w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Osobowickim.

Janusz Kierzkowski (1947-2011) - polski kolarz torowy, brązowy medalista Letnich Igrzysk Olimpijskich w Meksyku (1968), ...
27/01/2025

Janusz Kierzkowski (1947-2011) - polski kolarz torowy, brązowy medalista Letnich Igrzysk Olimpijskich w Meksyku (1968), mistrz świata w 1973 roku, uważany za najwybitniejszego polskiego kolarza torowego w historii.

Elżbieta Drzewińska-Sidorska (1933-1968) - lwowianka, od 1947 r. mieszkanka Wrocławia; absolwentka KUL-u, pisarka i dzie...
24/01/2025

Elżbieta Drzewińska-Sidorska (1933-1968) - lwowianka, od 1947 r. mieszkanka Wrocławia; absolwentka KUL-u, pisarka i dziennikarka, kurator w Sądzie dla Nieletnich. Zginęła w wypadku.

Ludwik Perroi (1883-1961) - trzykrotny powstaniec śląski, odznaczony Krzyżem i Medalem Niepodległości.
22/01/2025

Ludwik Perroi (1883-1961) - trzykrotny powstaniec śląski, odznaczony Krzyżem i Medalem Niepodległości.

Eugeniusz Get-Stankiewicz (1942-2011) -  grafik i plakacista."Ludziom związanym ze sztuką nazwisko Eugeniusza Stankiewic...
20/01/2025

Eugeniusz Get-Stankiewicz (1942-2011) - grafik i plakacista.

"Ludziom związanym ze sztuką nazwisko Eugeniusza Stankiewicza kojarzy się jednoznacznie – z Wrocławiem. Jeśli ktoś nie zna grafika z wyglądu, niech uda się do dawnej apteki „Pod Murzynem”. Stoi tam spora rzeźba czarnoskórego faceta z kijem w ręce. Rzeźba ma brodatą twarz Geta, bo to on pozował autorowi – Stanisławowi Wysockiemu. Jeśli komuś mało, twarz grafika można zobaczyć także na… znaczku pocztowym. Poczta Polska wydała znaczek zdobiony plakatem Stankiewicza do „Wesela” Wyspiańskiego w Teatrze im. Jaracza w Łodzi. Na plakacie – autoportret artysty z czerwoną czapką zasadzoną głęboko na nos." — w Cmentarz Osobowicki.
Podobno nie rozróżniał kolorów...
Zainteresowanych odsyłam do artykułu poświęconemu artyście https://tiny.pl/r5tmp
(cytat za https://tiny.pl/r5tmf)

Stanisław Szozda (1950-2013) - legendarny kolarz, zwycięzca Wyścigu Pokoju i Tor de Pologne, pięciokrotny medalista mist...
18/01/2025

Stanisław Szozda (1950-2013) - legendarny kolarz, zwycięzca Wyścigu Pokoju i Tor de Pologne, pięciokrotny medalista mistrzostw świata, dwukrotny mistrz olimpijski; pochowany w Alei Zasłużonych.

Tadeusz Szymków (1958-2009) - aktor, znany wrocławianom z ról teatralnych (w większości w Teatrze Polskim), ogólnopolski...
17/01/2025

Tadeusz Szymków (1958-2009) - aktor, znany wrocławianom z ról teatralnych (w większości w Teatrze Polskim), ogólnopolskiej widowni z licznych ról filmowych; od 2013 r. we Wrocławiu odbywa się Festiwal Aktorstwa Filmowego im. Tadeusza Szymkowa.
Piękne wspomnienie znalazłam tu: https://tiny.pl/16xhhz1n

Lilian Seymour-Tułasiewicz - pisarka, korespondentka Morning World, tłumaczka; dla mnie zawsze pozostanie autorką książk...
16/01/2025

Lilian Seymour-Tułasiewicz - pisarka, korespondentka Morning World, tłumaczka; dla mnie zawsze pozostanie autorką książki "Dag, córka Kasi".
Pochowana w Alei Zasłużonych.

Ten grób obrósł legendą, która, jak to z legendami bywa, okazała się być ciekawsza od szarej rzeczywistości  - jest nagr...
15/01/2025

Ten grób obrósł legendą, która, jak to z legendami bywa, okazała się być ciekawsza od szarej rzeczywistości - jest nagrobek, są wspomnienia, Marysi tylko nigdy nie było......

"Na jej grobie jest tylko data śmierci. Śledztwo w jej sprawie jej zgonu prowadziła w latach 70. Milicja Obywatelska. Bezskutecznie. Kim była?
Nietrudno ją znaleźć. Kwatera nr 123N/745, główna aleja osobowickiego cmentarza. W sąsiedztwie nagrobki nie dłuższe niż metr. Na tablicach wyłącznie zdrobnienia: Agatka, Piotruś, Madzia.
Część grobów zapomniana. Jej dostrzegłem 10 lat temu, gdy przypadkiem zaszedłem w tamten rejon nekropolii. Zapadał się. Jego obmurowanie nie miało przykrywającej płyty.
Na tablicy z lastryko - dziś już takich nie robią - zwykła mieszanina wody, cementu i gipsu - wyblakłe litery: Ś.P. "Marysia Sierotka" zm. 6.4.1976. Plus standardowe w tej części cmentarza "Powiększyła grono aniołków".
Stały na nim kwiaty i dopalone znicze.
Ponownie trafiłem na niego w 2010 roku. Znów przypadkiem. Poznałem go tylko po tablicy, bo grób wyglądał zupełnie inaczej - złoty granit, litery wyraźne. I nowa inskrypcja "Śpij Aniołku". Na płycie gipsowa figurka.
Kontrastował z mogiłami obok, z których część to kopczyki z położoną na nich tabliczką i krzyżem. Często zmurszałym. I tylko ten napis nie dawał mi spokoju - "Marysia Sierotka".
Czy to prawdziwe nazwisko? I dlaczego na płycie jest tylko data śmierci? Co z datą urodzin?
Kilka miesięcy później historię Marysi znalazłem w internecie na jednym z wrocławskich blogów. Według przywoływanej na nim miejskiej legendy dziewczynka była wychowanką nieistniejącego już Domu Dziecka przy ul. Lekcyjnej.
"Trafiła do domu w powojennym Wrocławiu. Nie umiała powiedzieć jak ma na imię, ile ma lat, czyja jest. Oczywiste było tylko to - i tak to widzieli ci, którym zdarzyło się ją poznać i opiekować nią - że to było najukochańsze,
najcudowniejsze dziecko na świecie. Takie, które zaskarbi sobie nawet miłość personelu domu dziecka. Nikt już nie pamięta, na co umarła. Miała wtedy najwyżej sześć, siedem lat. Ale mam pewność, że jej śmierć przyniosła
prawdziwy smutek, rozpacz i łzy opiekunów".
Znalezisko Bolesława
W marcu 2013 r. skontaktowałem się z dyrekcją domu dziecka. Placówkę prowadziło wówczas Stowarzyszenie "Nasz Dom" (dziś to Wrocławskie Centrum Opieki i Wychowania).
Szukałem dokumentów, które naprowadzą mnie na trop dziewczynki. Dyrektorka Hanna Jednaszewska sprawdziła archiwa. Okazało się, że "Marysi Sierotki" nigdy na Lekcyjnej nie było.
W Zarządzie Cmentarzy Komunalnych też początkowo szło jak po grudzie. W połowie 2013 r. dyrektor Zofia Kluszycka nie bardzo chciała o historii grobu rozmawiać. Zresztą, twierdziła, niewiele o nim wie. Owszem, jest taki nagrobek.
Trzy lata wcześniej został odnowiony, a osoba prywatna, która ufundowała nową płytę, nie życzy sobie ujawniać swojego nazwiska.
Z czasem jednak nieufność dyrektorki minęła. Wspólnie ustaliliśmy, że dziewczynka w rzeczywistości nie miała na imię Marysia. Nazwano ją tak już po śmierci. I rzeczywiście nie mieszkała w Domu Dziecka na Lekcyjnej.
Ani w żadnym innym. W jej akcie urodzenia (który jest jednocześnie aktem zgonu) nie ma imienia ani nazwiska. Daty i miejsca urodzenia.
W rubrykach, w które się zwykle wpisuje te informacje, ówczesna "za-ca kierownika Urzędu Stanu Cywilnego mgr. Teresa Bęben" wklepała na maszynie: "W dniu 6 kwietnia 1976 r. na śmietnisku miejskim przy ul. Bardzkiej we Wrocławiu
został znaleziony przez Ob. [zaczernione] zam. we Wrocławiu przy ul. [zaczernione] martwy płód płci żeńskiej od dotychczas nieustalonej matki. Poród nastąpił w dniu 5 kwietnia 1976 r.
Płód urodzony został martwy i jest o wadze jednego kilograma, długości 36 cm. Z dokonanych badań w tym zakresie i oględzin zewnętrznych płodu wynika, że jest to płód niespełna sześcio miesięczny" [pisownia oryginalna].
Jest jeszcze adnotacja, że "akt sporządzono na podstawie pisma Komendy Milicji Obywatelskiej we Wrocławiu z dnia 12 kwietnia 1976 r.". Plus sygnatura postępowania.
W dzisiejszej Komendzie Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu nie odnalazłem śladu tamtego postępowania. Minęło prawie 40 lat. Sprawa nie dotyczyła morderstwa, a ewentualnie porzucenia.
Akta prawdopodobnie kurzą się gdzieś zapomniane w archiwum albo poszły na przemiał.
Ale udaje się ustalić dane mężczyzny, który 6 kwietnia 1976 r. znalazł na Bardzkiej ciałko Marysi. Niewiele o nim wiem. Nazywał się Bolesław Tomczyk, miał wówczas 48 lat. Zmarł 30 maja 1996 r. Pochowali go na Cmentarzu Grabiszyńskim.
Jego pogrzeb odbył się w Dzień Dziecka.
Nie ma świadków
"Miejskie śmietnisko przy ul. Bardzkiej" z 1976 r. to dzisiejsze Wzgórze Gajowe. Przez mieszkańców okolicznych bloków nazywane jest "Wysypem". Przed wojną na jego terenie działała niemiecka fabryka nawozów Silesia,
a po dojściu do władzy Adolfa Hitlera, w 1933 r. zorganizowano tu jeden z pierwszych w Rzeszy obozów koncentracyjnych dla przeciwników politycznych Führera - KZ Dürrgoy (Tarnogaj).
Po wojnie zwożono tam gruz ze zniszczonych budowli Breslau, a potem również odpady komunalne. To tutaj w 1958 r. Andrzej Wajda kręcił ostatnią scenę "Popiołu i diamentu".
Tę, w której grany przez Zbigniewa Cybulskiego Maciej Chełmicki umiera na stercie śmieci.
Gdy w kwietniu 1976 r. na wysypisku zjawił się Bolesław Tomczyk, nie było ani śladu po filmie, ani stojących tam dzisiaj bloków. Zaczną je budować trzy lata później. Dlatego gdy krążyłem po osiedlu i próbowałem pytać mieszkańców
o tę historię, nikt nie umiał niczego powiedzieć.
- Pierwsze bloki z wielkiej płyty zaczęli tu budować w 1979 r., więc raczej nie znajdzie pan tu nikogo, kto by takie rzeczy pamiętał - zamyśla się starszy mężczyzna, którego zaczepiam na Srebrnogórskiej.
On w każdym razie o żadnej Marysi, tym bardziej Sierotce, poza tą od Konopnickiej, nie słyszał.
Samo wzgórze wciąż raczej straszy, niż skłania do spacerów. Owszem, były wielkie plany - łącznie z wybudowaniem na nim krytego stoku narciarskiego, na wzór tego w "Mall of Emirates", w Dubaju, ale na planach się skończyło.
W ub. roku ktoś zgłosił projekt, by w ramach Wrocławskiego Budżetu Obywatelskiego stworzyć przestrzeń rekreacyjną, ze ścieżkami rowerowymi, ale projekt przepadł w głosowaniu. Dostał 294 głosy.
Ładny nagrobek na stanie
10 lat po tym, jak po raz pierwszy trafiłem na Marysię i pięć lat po tym, jak ktoś postawił jej porządny pomnik, dotarłem do człowieka, który postanowił, że Sierotka nie może leżeć w rozpadającym się grobie.
Andrzej Płocki mija jej grób od blisko 40 lat. Ma niedaleko pochowanego brata. Pięć lat temu uznał, że nie może już patrzeć na rozpadającą się mogiłę. Nie znał jej historii. Za prawdę brał legendę krążącą w internecie.
Jest kamieniarzem, w grobach robi już 42 lata. Prowadzi zakład w sąsiedztwie Cmentarza Osobowickiego. To firma rodzinna. Prócz niego i żony pracują w nim jeszcze dwie córki i zięć.
- Przez wiele lat, podobnie jak wielu ludzi, paliliśmy u niej świeczki, żona przynosiła świeże kwiaty. Coś jest takiego w tej inskrypcji "Marysia Sierotka", że nie pozwala przejść człowiekowi obojętnie - mówi ze spokojem,
gdy już stoimy na jej grobem. Poprawia kwiaty, zgarnia opadłe na tablicę liście.
- Kiedy urodziły nam się wnuki, zaczęliśmy inaczej patrzeć na dzieci i na tragedie rodziców, którzy je tracą. Gdy przychodzi rodzic zamówić u nas nagrobek dla swojego dziecka, płaczę razem z nim - dodaje Jolanta Płocka.
- A z Marysią to impuls. Było przed Świętem Zmarłych. Akurat mieliśmy na stanie ładny dziecięcy nagrobek. Zapytałam męża: a może postawimy go Sierotce?
Stare lastryko wymienili na indyjski granit. Rynkowa wartość - co najmniej kilka tysięcy. Nie wzięli ani grosza. Bo niby od kogo?
W dyrekcji cmentarza, która każdorazowo musi dać oficjalne zezwolenie na zmianę nagrobka, podeszli do wymiany życzliwie. Nie wymagali nawet zwyczajowych przy takich okazjach opłat. Choćby tej za wjazd na teren cmentarza samochodem.
Bo nagrobek trzeba było przecież jakoś dostarczyć.
Dziś Marysia Sierotka spoczywa w jednej z najładniejszych dziecięcych kwater na swoim polu. Gipsowego aniołka, którego Jolanta Płocka kupiła na Allegro, przez pięć lat nikt nie odważył się ruszyć.
Choć na cmentarzu kradną na potęgę. Aniołek w rękach trzyma różaniec. To jedyna pamiątka, jaka pozostała po starej mogile.
Starsza kobieta, która zatrzymuje się przy grobie Marysi, najpierw mierzy mnie wzrokiem, a potem, wskazując różaniec, mówi: - I tylko to po dzieciątku pozostało.
Poprawia margaretki, które chwilę wcześniej przyniosłem".

JACEK HARŁUKOWICZ
2 listopada 2017
http://wroclaw.wyborcza.pl/.../1,35771,18129922,Kim_byla.....
Wpis na blogu, o którym mowa powyżej, już nie istnieje, zniknął razem z bloxem :( jego autorką była Barbara Chabior, wrocławska dziennikarka, a blog miał tytuł "Wrocławski dziwolążnik".

Zdjęcia są sprzed 12 lat, nie wiem, czy tak wygląda teraz grób Marysi, może przy następnej okazji sprawdzę.

Adres

Wroclaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wrocławskie Cmentarze umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria