12/05/2026
[…] W 1916 roku, w samym środku ciemnego okresu rewolucji i wojny masońskiej przeciw Chrystusowi i Jego Kościołowi, „światło bielsze od śniegu, o kształcie młodego mężczyzny, całkiem przezroczyste i tak olśniewające jak kryształ w promieniach słońca” ukazało się trojgu małym pasterzom w odległej górskiej wiosce środkowej Portugalii, niedaleko miasta zwanego Fatima.
„Nie obawiajcie się”, spokojnie przemówił swym kojącym głosem do zdumionych dzieci. „Jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się wraz ze mną”. Mówiąc to, ukląkł, skłonił czoło ku ziemi, i powiedział:
„Boże mój, wierzę, wielbię Cię, ufam i kocham Ciebie. Błagam o wybaczenie dla tych, którzy nie wierzą, ani nie uwielbiają, ani nie ufają, ani też Cię nie kochają”. Powtórzywszy trzykrotnie modlitwę, wstał i polecił dzieciom modlić się w taki właśnie sposób.
„Serce Jezusa i Maryi gotowe są aby was wysłuchać”. I wtedy znikł.
Dzieci, osłupiałe, raz za razem powtarzały modlitwę. Gdy w końcu zaczęły rozmawiać o tym, co się stało, uzgodniły wspólnie, że nie powiedzą o zdarzeniu nikomu.
Relacja o anielskim nawiedzeniu została później przekazana Ojcu Johnowi De Marchi, I.M.C., przez Łucję (Lucia) Abobora, jedno z trojga dzieci, która wstąpiwszy do zakonu Sióstr Karmelitanek przyjęła imię Maria (po Matce Bożej Bolesnej). Nawiedzenie zostało opisane w znanej książce Ojca Marchi „Fatima od początku” (Fatima from the beginning).
Kilka tygodni później, gdy te same dzieci bawiły się spokojnie w cieniu drzew figowych, w pobliżu domu Łucji, posłaniec anielski pojawił się po raz drugi i zachęcił dzieci do modlitwy i „złożenia ofiary Panu, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi Go obrażają i jako przebłaganie za grzechy innych. W ten sposób sprowadzicie pokój na kraj nasz. Jestem jego Aniołem Stróżem, Aniołem Portugalii”.
I znowu, dzieci zachowały milczenie na temat wydarzenia, a następnie, w chwili gdy skończyły odmawiać Różaniec i modlitwę, której nauczył ich Anioł Portugalii, ukazał się On po raz trzeci.
Tym razem trzymał w ręku kielich, a znad kielicha z białej Hostii spłynęło kilka kropli krwi do świętego naczynia. Anioł zostawił kielich i Hostię zawieszone w powietrzu i padł twarzą do ziemi, trzykrotnie powtarzając następującą modlitwę:
„Przenajświętsza Trójco; Ojcze, Synu i Duchu Święty, uwielbiam Cię głęboko i ofiaruję Ci najdroższe Ciało, Krew, Duszę i Boskość Jezusa Chrystusa, obecne w każdym Tabernakulum świata, jako zadośćuczynienie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi Go obrażają. A za pośrednictwem nieskończonych przymiotów Jego Przenajświętszego Serca oraz poprzez Niepokalane Serce Maryi, błagam o nawrócenie biednych grzeszników”.
Potem wstał i podał Hostię Łucji, a zawartość kielicha… Hiacyncie i Franciszkowi, mówiąc: „Bierzcie i pijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa potwornie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Naprawcie ich winy i ukojcie waszego Boga”. I natychmiast Anioł powtórnie padł na twarz i wraz z dziećmi powtórzył jeszcze trzy razy modlitwę „Przenajświętsza Trójco,…”. Po odmówieniu modlitwy, zniknął. Raz jeszcze dzieci zachowały tajemnicę, nikomu nic nie mówiąc o tych wydarzeniach przez kilka następnych lat. Tak to Anioł zesłany przez Boga objawił się w Portugalii w czasie gdy doznawała najcięższych zniewag zadawanych jej przez masonów i komunistów. Posłaniec Niebios odnalazł trójkę prostych, ufnych dzieci i prosił, by modliły się za tych, którzy „nie wielbią, nie ufają ani nie kochają” Boga. Prosił je również o modlitwę i ofiarę Panu „jako zadośćuczynienie za zniewagi, świętokradztwa i obojętność, którymi Go obrażają”.
Był to szczególny okres w historii Portugalii i historii świata.
Szalała Pierwsza Wojna Światowa, a Rosję ogarniał chaos buntów i niepokojów społecznych. Kwestią przyszłości, co prawda, była jeszcze rosyjska rewolucja z 7 listopada 1917 roku oraz Trzecia Międzynarodówka (Komintern z 1919r.), która opracowała program jednoczenia się wszystkich robotników świata by przygotować ich do nadchodzącej ogólnoświatowej rewolucji.
I w takim to szczególnym okresie, 13 maja 1917 roku, te same dzieci, pasąc owce na zboczu pagórka niedaleko Fatimy, ujrzały błysk światła, a potem, na wierzchołku małego dębu ukazała im się — jak to później opowiadała Łucja Ojcu DeMarchi — „Pani odziana w biel, jaśniejsza niż słońce, promieniejąca światłem wyraźniejszym i bardziej intensywnym niż kryształowy kielich wypełniony źródlaną wodą i rozpromieniony rozżarzonym światłem słonecznym”.
„Piękna Pani” uspokoiła dzieci i w odpowiedzi na ich zapytanie powiedziała, że przybyła „z Nieba”. Poprosiła, by przychodziły w to samo miejsce, o tej samej godzinie, trzynastego dnia miesiąca, przez kolejne sześć miesięcy. Prosiła ich również, by ofiarowali siebie Bogu „i znosili wszelkie cierpienia jakie On ześle na was, jako zadośćuczynienie za grzechy, które Go ranią i jako błaganie o nawrócenie grzeszników”. Pani z Niebios… poprosiła dzieci, by codziennie odmawiały Różaniec aby „przywrócić światu pokój i zakończyć wojnę”. […] Najświętsza Panna powiedziała również, że I wojna światowa wkrótce się skończy [zakończyła się 11 listopada następnego roku], „lecz jeśli ludzie nie przestaną obrażać Boga, zacznie się następna, jeszcze gorsza wojna”. […]