23/06/2026
To będzie długi tekst, ale nie sposób zamknąć tylu wydarzeń w kilku zdaniach.
Tyle planów, pomysłów, krzątaniny, przygotowań. A tu czas leci, jak tkackie czółenko i tegoroczny festyn parafialny już za nami. Scena zbudowana dzień wcześniej, porozwieszane dekoracyjne chorągiewki. W sobotę od rana wielki szum. A tu ktoś przyczepia kwiatki przyozdabiając scenę, a tu ktoś wiesza balony. Panowie znoszą i ustawiają stoły, ławy dla uczestników i przygotowują stanowiska dla wszystkich, którzy chcą się zaprezentować i ubogacić swoimi talentami ten czas.
Pogodę sobie wymodliliśmy przepiękną. Było gorąco, a temperatura wrażeń była jeszcze wyższa🙂
Rozpoczęliśmy punktualnie o 15.00 Koronką do Miłosierdzia Bożego, w której powierzyliśmy całą naszą parafię, a po niej ks. Proboszcz zaprosił wszystkich do zabawy, radości i tworzenia wspólnoty. Nie było to trudne, bo atrakcji była moc a i uśmiechu na twarzach obecnych nie brakowało.
W rolę prowadzącego fantastycznie wcielił się ks. Marcin - wulkan energii, świetny konferansjer a do tego… ale o tym za chwilę. Skupimy się najpierw na tym, co działo się na scenie.
Na samym początku, żeby jeszcze nieco podtrzymać atmosferę sacrum, wystąpiła dla wszystkich parafialna schola liturgiczna, którą bohatersko znosząc palące słońce, poprowadził Maestro Krzysztof. A ponieważ festyn, to przede wszystkim radość, to i pozostały repertuar scholi nieco lżejszy. Przy okazji: gdyby ktoś poczuł w sobie, że śpiew chóralny jest dla niego, to serdecznie zapraszamy na próby. Nieustająco poszukujemy tenorów i sopranów! Nie zabrakło na scenie również, znanej już parafianom, przedstawicieli grupy jasełkowej. Najpierw na keyboardzie zaprezentował się Jacek. A potem dołączyła silna grupa: Marek (akompaniament na gitarze), Kuba, Marzena, Zuzia, Helenka, Marysia, Ania, Artur, Klara, Kasia, Julianna, Hania. Najfajniejsze są właśnie takie talenty i cudowna współpraca rodziców i dzieci. „Gdzieżeś ty bywał czarny baranie” wybrzmiało radośnie z naszej festynowej sceny.
A potem pojawiła się Ślonsko Bajarka – gwiazda naszego festynu. P. Dominika wraz z zespołem. No!!! Ona to zrobiła larmo ;-) Fantastyczna wiolonczelistka, która zgrabnie łączy swoje muzyczne pasje z krzewieniem kultury Górnego Śląska i świetnym kontaktem z publicznością.
Kolejną perełką na scenie była Marysia , która przepięknie zaśpiewała piosenkę pt: „Nowe dni” z bajki „Zaplątani”. Z takim głosem kariera stoi przed Nią otworem.
Swój talent pokazał również nasz ks. Mateusz. Wow! Ta czerwona gitara elektryczna i godziny ćwiczeń dały niezłe efekty. Brawo!
Wróćmy do ks. Marcina. Pośród całego kolorytu Jego talentów, nie mogło zabraknąć talentu kucharskiego i jak co roku, nie mogło zabraknąć gotowania na scenie.Tym razem była kuchnia naszych czeskich sąsiadów i ks. Marcin przygotował rarytasy: smažený sýr i autorski przepis na sos tatarski a’la Ditrich.
A poza sceną? Ogromne bogactwo i różnorodność. Była dobra i tania książka, nad którymi pieczę miały p. Irena, p. Krystyna i p. Teresa. Ogromnie zaangażowane Dzieci Maryi, wraz ze swoją animatorką Pauliną, czekały na dzieciaki z malowaniem twarzy, z tatuażami, lemoniadą i innymi napojami. Było stoisko Centrum Nauki i Zabawy „OkiDoki”, a tuż obok mogliśmy uraczyć swoje podniebienia ciastami, kawą, herbatą i przy takim upale – wodą na stoisku p. Ewy, p. Teresy i p. Zosi. Było stoisko z rękodziełem p. Irenki.
W naszym brzozowym lasku była wystawa malarstwa Tyskiego Stowarzyszenia Twórców Kultury, a więc był również konkurs plastyczny pod czujnym okiem p. Halinki. Było też stoisko Bliżej Karmelu.
Była p. Aleksandra z pięknymi mydełkami, świeczkami sojowymi, różami mydlanymi i innymi cudeńkami ręcznie robionymi, oraz zajęciami kreatywnymi dla dzieci. Był Pan pszczelarz z pasieki Gucio. Było stoisko p. Oli z pięknymi, ręcznie tworzonymi różańcami, breloczkami, bransoletkami. Odwiedziły nas również Panie z Mops-u z „Zaproś miłość” i zachęcały do przemyśleń nad podjęciem decyzji o zostaniu rodziną zastępczą. Były balony i wata cukrowa. Były stoiska, na których mogliśmy otrzymać poradę dietetyka klinicznego p. Izabeli i lekarza p. dr Roberta (specjalista chorób wewnętrznych, nefrolog). Była również kosmetyczka p. Basia, która oprócz porad i mnóstwa kosmetyków przywiozła ze sobą prace (rysunki, obrazki) swojej 91 letniej Babci. To bardzo piękna i motywująca aktywność! Polecamy wszystkim seniorom.
Byli również nasi drodzy ministranci, którzy prezentowali sprzęty np. dzwonki, kadzidło i inne oraz opowiadali o swojej służbie. Karetką dotarli do nas ratownicy ze Specjalistycznego Transportu Medycznego Danrech z Katowic. Przed kościołem był ustawiony dmuchaniec (zjeżdżalnia) dla najmłodszych.
Jak co roku było również stoisko p. Gienka, który wraz z żoną i najbliższą rodziną serwowali grillowaną kiełbasę, chleb ze smalcem, ogórkiem kiszonym, żebyśmy nie chodzili głodni. Była grupa ze Stowarzyszenia Obrony i Ratownictwa HUSAR, która oprócz szkolonego psa, mobilnej strzelnicy i survivalowych zajęć, zabezpieczała nasz festyn. Były również samochody rajdowe z „Automobilklub Śląski”, które z pewnością były niezłą gratką dla panów.
Jak co roku ogromną popularnością cieszyły się losy naszej loterii Anielskie Szczęście, pod czujnym okiem p. Anny i Jej córek Wiktorii i Zosi. A nagrody w tym roku były przednie, więc było warto 😊
Przez cały czas trwały konkurencje sportowe o puchar Ks. Proboszcza, którą jak zawsze doskonale poprowadzili ministranci wraz z p. Krzysztofem.
Uff! Chyba wszystko i mam nadzieję, że nikogo nie pominęliśmy.
Wieczór zakończyliśmy fantastyczną biesiadą, którą poprowadził dla nas znakomity wodzirej p. Robert. I robił to po mistrzowsku. To było piękne zwieńczenie naszego święta . Z lekkim niedosytem, bo chciałoby się więcej i dłużej, pożegnaliśmy się, już czekając na kolejny festyn. Datę już znamy 🙂
A na koniec podziękowania dla wszystkich tych, którzy w jakikolwiek sposób włączyli się w przygotowania. Naszym kapłanom. Wszystkim, którzy wspomogli nas finansowo, dostarczyli fanty, upiekli ciasta i inne dobroci. Panu Piotrowi, p. Zbyszkowi i wszystkim Panom, którzy zbudowali scenę, tym którzy przyozdabiali plac kościelny i scenę. Tym, którzy zadbali o nasze podniebienia i żołądki. Tym, którzy dzielnie przez cały czas trwali na swoich stanowiskach. Dziękujemy p. Piotrkowi za maskotki i za bycie „na każde zawołanie”. P. Leonowi, Jego żonie p. Elfrydzie i córce p. Lucynie za zakupy i wielkie zaangażowanie. Każdemu wykonawcy. Bardzo duże brawa i podziękowania dla naszego nagłośnieniowca p. Piotra!!! To On zadbał, żebyśmy mogli doskonale usłyszeć wszystko to, co płynęło ze sceny. Wszystkim, którzy w organizację tego wydarzenia włożyli całe serce i czas: p. Eli, p. Mirkowi, p. Agacie, p. Sylwii, p. Anecie, p. Urszuli. Wszystkim, którzy tak sprawnie posprzątali po festynie, p. Mateuszowi, p. Łukaszowi… było tylu chętnych, że nawet trudno ogarnąć wszystkich z imienia, ale nikogo nie chcemy pominąć. Każde ręce a przede wszystkim serce było na wagę złota.
DZIĘKUJEMY WAM DRODZY PARAFIANIE. Bo bez Was nie miałoby to sensu.
„Oto jest (był) dzień, który dał nam Pan.”
*zdjęcia w przypadkowej kolejności.