18/05/2026
https://www.facebook.com/share/1C8JFSjPeF/
Pod koniec II Wojny Światowej armia radziecka, wkraczając na tereny Prus Wschodnich, pozostawiła po sobie zgliszcza.
Jedno z poruszających świadectw pochodzi z parafii Mehlsack (Pieniężno) i opisuje los mieszkańców Lichtenau (Lechowo) po wkroczeniu żołnierzy radzieckich. Autor relacji przytacza słowa proboszcza, który był bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń:
„Chciałbym najpierw opisać, co stało się z tymi z naszej parafii w Mehlsack, którzy czekali na rosjan w domu. Opowiedział mi o tym nasz proboszcz, B., z którym spędziłem cztery lata w szkole i który odwiedził mnie tu na zachodzie trzy razy.
Większość starszych ludzi została rozstrzelana. Zabrano im wszystko, co jeszcze nadawało się do użytku. Następnie pastor B. pisze dosłownie:
„My, ostatni z Lichtenau, prawie wszyscy przenieśliśmy się do okolicznych gospodarstw (okolicznych gospodarstw rolnych), ponieważ wieś była ostrzeliwana, nawet przez stalinowskie organy. Kilka rodzin zdołało się jeszcze zebrać. W Zapusty nadal odprawiałem niedzielną mszę.
Wszyscy, którzy pozostali i byli jeszcze w stanie fizycznie uczestniczyć, byli obecni i wszyscy przyjęli Komunię Świętą.
Ta uroczystość pozostanie dla mnie niezapomniana; była to moja ostatnia msza święta w Lichtenau. Podczas gdy rozważaliśmy, czy ucieczka jest nadal warta zachodu – powracający uchodźcy opisywali nam beznadziejność ucieczki – rosjanie nadeszli tak szybko, że dalsze rozważania nie były już możliwe. Gdy front przeszedł nad nami, natychmiast nas zabrano. Nikt nie myślał, że doprowadzi to do deportacji. Byliśmy przesłuchiwani w szkole. Wieś, cóż za opustoszały widok! Wiele budynków uszkodzonych, ale nie do końca zniszczonych.
Ostrzał był skierowany głównie na główną drogę przy wjeździe do wsi. Kościół został trafiony około ośmiu razy w dach i dwa przez iglicę. Kilkoro z nas było zamkniętych w szkole, w pokoju na piętrze.
Stamtąd mogliśmy widzieć kościół i zakrystię.
Rosjanie tańczyli tam, ubrani w szaty liturgiczne. Organy piszczały i wyły bez przerwy, jakby bito je pół tuzinem pięści, podczas gdy dzwony dzwoniły w międzyczasie.
Potem wynieśli szopkę z figurkami, a jeden z nich wziął kawałek żelaza i roztrzaskał figurki. W tym momencie odwróciłem się, żeby nie widzieć ani nie słyszeć nic więcej, ale organy nadal piszczały.
Smutne przeżycie dla mnie, moje ostatnie wrażenie z naszego kościoła. Następnego dnia wyjechaliśmy. Nadal nie wierzyliśmy, że jesteśmy deportowani, a jednak był to ostatni dzień w Lichtenau. Najpierw pieszo, potem ciężarówką do Insterburga”.”
Źródło: [Zeitzeugenberichte – Ostpreußen 1945 (PDF)](https://www.z-g-v.de/fileadmin/user_upload/Zeitzeugenberichte/Ostpreu%C3%9Fen_508_Flucht.pdf?utm_source=chatgpt.com)
Dostęp: 18.05.2026
ilustracja do tekstu z pomocą AI