20/12/2025
Moje świadectwo kapłana
w 48 roku kapłaństwa i 75. roku życia.
Mam siedemdziesiąt pięć lat.
Czterdzieści osiem lat kapłaństwa.
Gdy człowiek dochodzi do takiego momentu życia,
wydaje mu się, że najważniejsze sprawy są już za nim.
Że krzyże zostały dźwignięte.
Że noc ustąpiła miejsca spokojnemu wieczorowi.
A jednak Bóg potrafi zaskoczyć także na progu zmierzchu.
W czasie, gdy człowiek nie spodziewa się już prób,
przychodzi doświadczenie najtrudniejsze:
niezrozumienie,
niesprawiedliwe oskarżenie,
odebranie dobrego imienia.
Nie chcę dziś opowiadać szczegółów.
Nie chcę nikogo osądzać.
Chcę tylko powiedzieć jedno:
to doświadczenie złamało moje ciało,
ale nie odebrało mi wiary.
Moje serce – dosłownie – nie wytrzymało.
Szpitalna sala stała się miejscem ciszy,
w której po raz pierwszy od lat
nie musiałem nic mówić,
nic tłumaczyć,
niczego bronić.
I właśnie tam zrozumiałem sens słów,
które przez pięćdziesiąt lat wypowiadałem przy ołtarzu:
„To jest Ciało moje, które za was będzie wydane”.
Kapłaństwo nie kończy się na ambonie.
Nie kończy się na parafii.
Nie kończy się nawet na dobrym imieniu.
Kapłaństwo dopełnia się wtedy,
gdy człowiek pozwala,
aby jego życie zostało wydane razem z Chrystusem.
Nie mówię tego bez bólu.
Ból jest realny.
Samotność jest realna.
Milczenie bywa cięższe niż oskarżenie.
Ale jest też coś, co jest jeszcze bardziej realne:
obecność Boga,
która nie opuszcza człowieka
nawet wtedy, gdy wszystko inne zostaje mu odebrane.
Dziś, w czterdziestym ósmym roku mojego kapłaństwa,
nie proszę Boga o rehabilitację.
Nie proszę o powrót.
Nie proszę o ludzką sprawiedliwość.
Proszę tylko o jedno:
o wierność do końca.
Jeśli ten etap mojego życia
jest ostatnią stacją drogi krzyżowej,
chcę ją przejść bez nienawiści,
bez zgorzknienia,
bez zamkniętego serca.
Bo wieczór życia kapłana
nie jest czasem rozliczeń,
lecz czasem zawierzenia.
Prawdę oddaję Bogu.
Czas oddaję Bogu.
Imię oddaję Bogu.
A resztę zostawiam Jemu,
bo wiem, że
to, co ludzkie, przemija,
a to, co oddane Bogu,
zmartwychwstaje.
Ks. Edward Dzik, wierny Bogu i ludziom.