30/04/2026
Homilia Biskupa Artura Ważnego- Sosnowiec 29. kwietnia, Kościół pod wezwaniem św.Joachima💗🌹
„Wszystko przekazał Mi Ojciec mój”
Zamiast lęku przed nieznanym, Ewangelia ukazuje nam dziś czułą więź między Ojcem a Synem. „Wszystko przekazał” – a więc każda radość, każda przygotowana przez Łukasza paczka, każdy lęk o jutro i każde cierpienie zwierzęcia jest bezpieczne w dłoniach Boga. Pan Łukasz rozumiał tę jedność świata: wiedział, że ból człowieka i ból stworzenia to połączony krzyk, który trafia prosto do serca Stwórcy.
Postać Pana Łukasza jest dla nas dowodem, że mądrość życia nie pochodzi z teorii, ale z relacji. Bóg, o którym mówimy, nie jest odległą ideą, ale Źródłem, z którego Łukasz czerpał siłę, by nie stać się cynikiem w świecie pełnym wyrachowania. Dzisiejsza Ewangelia nie jest wykładem – jest zaproszeniem, by zatęsknić za taką mocą, która pozwala kochać „mimo wszystko”.
On był przypomnieniem, że jedność buduje się przy wspólnym stole pomocy, a nie przy murach uprzedzeń. Prawdziwe poznanie Boga dokonuje się najpierw przez dotyk rąk, które potrafią opatrywać cudze rany.
„Wysławiam Cię, Ojcze... że objawiłeś te rzeczy prostaczkom”
Reklama
Jezus mówi o „prostaczkach” – to ewangeliczni anawim, ubodzy Pana, którzy nie budują barykad ze swojej wielkości. Pan Łukasz, mimo mandatu parlamentarzysty, błysku fleszy i popularności, pozostał jednym z nich. Nigdy nie „obrósł w pióra”, nigdy nie stracił z oczu pojedynczego człowieka w tłumie.
„Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi...”. To zdanie delikatnie kruszy naszą pychę, która każe wierzyć, że tylko wielkie traktaty zmieniają bieg historii. Pan Łukasz uczył nas „liturgii codziennej życzliwości” – teologii małych kroków. Udostępnienie zdjęcia, symboliczna wpłata, chwila podarowana komuś, kto nie jest ważny dla kamer. To jest mądrość, która sprawia, że świat staje się domem, a nie polem bitwy. Wielkość człowieka mierzy się tym, jak nisko potrafi się skłonić nad kimś, kto sam nie ma już siły, by prosić.
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście”
To najczulsze zaproszenie, jakie kiedykolwiek padło z ust Boga. Jezus nie mówi: „Przyjdźcie sprawiedliwi”, nie woła: „Przyjdźcie silni”. On mówi: „Przyjdźcie utrudzeni i obciążeni”. Nie stawia warunków wstępnych. Mówi: „Przyjdźcie tacy, jacy jesteście – ze swoją samotnością, gniewem, bólem, żałobą, grzechem, niewiarą czy pękniętym życiorysem”. Często myślimy, że sami damy radę wszystko naprawić, dźwignąć się, odnaleźć nadzieję. Tylko Jezus wie, jak to razem posklejać, nie czyniąc nowych ran i nie powodując nowego cierpienia.
Panie Łukaszu, jakże Ty musiałeś być utrudzony tym nieustannym biegiem, braniem na własne barki cudzego nieszczęścia, tą gotowością, która nie znała godzin urzędowania. Dziś Jezus mówi bezpośrednio do Ciebie: „Odłóż już te paczki, wycisz telefon, zapomnij o troskach. Przyjdź do Mnie. Odpoczniesz”.
Drodzy Rodzice, bliscy Zmarłego - to w cieniu Waszej miłości i miłości dziadków, Łukasz uczył się tej uważności i wrażliwości, które stały się ratunkiem dla tylu istnień. Dlatego dziś Niebo otwiera się szeroko, by przytulić Waszą bezgraniczną tęsknotę. Jezus obiecuje, że żadna wspólna chwila nie zostanie zapomniana, a więź, która Was splatała, staje się teraz mostem przerzuconym ku wieczności, po którym wciąż możecie się przechadzać w ciszy serca. Niech ta Boża obietnica będzie kojącym szeptem w mroku żałoby – zapewnieniem, że miłość „nigdy nie ustaje” oraz motywacją, by wytrwale wędrować tam, gdzie czas już nie boli. Póki co, mocą tych wędrówek do granic czasu niech będzie modlitwa.
Ale Jezus mówi także do nas: „Przyjdźcie”, którzy czujecie ciężar niewiary czy rozczarowania życiem, ludźmi, instytucjami. On oferuje odpocznienie, które nie jest ucieczką, ale spotkaniem z Miłością, która nie wystawia rachunków.
Jezus, to jedyna Osoba, przy której wreszcie można odłożyć swoje i cudze ciężary i po prostu pozwolić się kochać.
„Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem”
„Przyjdźcie” to początek, po którym następuje najważniejsze: „Uczcie się ode Mnie”. To lekcja obecności, która nie musi krzyczeć. Pan Łukasz nie musiał grzmieć z mównicy, by jego głos był słyszany; słyszano go w ciszy jego konkretnych czynów.
Drodzy Przyjaciele Łukasza, Zmarły zostawił nam testament życia, którego stylem jest służba, a nie wykluczanie i intryga. Pokazał, że jedność – tak bardzo nam potrzebną, szanującą jednak różnorodność - można budować przez wspólny mianownik szacunku i współczucia. To zaproszenie do odkrywania nowej twarzy naszej wspólnoty: narodowej, kościelnej, lokalnej, sąsiedzkiej – twarzy życzliwej i czułej. Niech ta cicha lekcja pokory i wrażliwości rezonuje w nas jeszcze długo po tym, jak opuścimy ten kościół, a potem cmentarz.
Panie Łukaszu, Bracie... Idź teraz do Tego, który obiecał, że otrze z naszych oczu każdą łzę. Idź tam, gdzie nie ma już podziałów na „naszych” i „waszych”, gdzie nie ma baniek medialnych i mrocznych ocen. Tam wszystko jest wypełnione kojącym światłem.
Zostawiasz nas z pustką, która przejmująco boli, ale i z zadaniem, by nie pozwolić zgasnąć temu płomieniowi dobra, który w nas wznieciłeś.
Śmierć to tylko zmiana adresu. A jeśli Łukasz czeka jeszcze w przedpokoju wieczności, otwórzmy mu drzwi naszą wdzięcznością i modlitwą, która rodzi się dziś z naszych najszczerszych łez i tęsknoty."
+++