Parafia Lutowiska

Parafia Lutowiska Parafia Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Lutowiskach.

🗓️Dziś mija 90. rocznica śmierci ks. Michała Hucińskiego (ur. 29 września 1870 r. - zm. 8 stycznia 1936 r.) – pierwszego...
08/01/2026

🗓️Dziś mija 90. rocznica śmierci ks. Michała Hucińskiego (ur. 29 września 1870 r. - zm. 8 stycznia 1936 r.) – pierwszego proboszcza parafii w Lutowiskach, dziekana dekanatu leskiego oraz szambelana Jego Świątobliwości Piusa XI, a przede wszystkim budowniczego naszego kościoła parafialnego pw. Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Lutowiskach.

📖Warto w tym miejscu przywołać piękną, tak dobrze oddającą życie Ks. Hucińskiego, mowę pożegnalną wygłoszoną przez prof. Ludwika Baldwina Ramułta, ówczesnego właściciela Dwerniczka, w dniu pogrzebu ks. Michała Hucińskiego 12 stycznia 1936 roku, kiedy to liczny orszak pogrzebowy zatrzymał się w miejscu, gdzie niegdyś stała pierwsza rzymskokatolicka kapliczka w Lutowiskach:

„Księże Proboszczu!

Co to za śliczny kościół wystawił ksiądz w Lutowiskach? Niejedno wielkie miasto mogłoby się poszczycić tak wspaniałą uroczystą świątynią!

- To nie ja go postawiłem, ale Opatrzność Boża – odpowiadał na to proboszcz Huciński.

Księże kanoniku!

Co to za śliczne witraże zakupił ksiądz dla swego kościoła? Słońce barwami rubinów drogocennych klejnotów asystuje w nich przy mszy świętej.

- To nie ja kupowałem te witraże. To Opatrzność Boża umieściła je w oknach swego kościoła -odpowiadał nam na to ksiądz kanonik Huciński.

Księże Prałacie!

Co to za wspaniały ołtarz! Bogaty, a z historii naszego wielkiego narodu poczęty…

- To Opatrzność Boża nakłoniła ks. biskupa przemyskiego do wybudowania temu kościołowi takiego ołtarza. Proszę bliżej. Proszę się popatrzyć na tę wspaniałą płaskorzeźbę w drzewie. „Wieczerza Pańska” Leonarda da Vinci. A te dwie figury to nasi patronowie: św. Jan Kanty i św. Kazimierz Królewicz. A te malowidła to z życia patrona naszego kościoła - św. Stanisława biskupa Szczepanowskiego z Krakowa wzięte. Proszę: wskrzeszenie Piotrowina, męczeństwo św. Stanisława i śmierć, pokuta króla Bolesława w Ossyaku i przebaczenie udzielone królowi mordercy przez świętego. A tam na górze posążek św. Stanisława. Wszystko są to dary Opatrzności Bożej przesłane nam ręką ks. biskupa przemyskiego – mówił ks. prałat Huciński.

Najczcigodniejszy Księże Szambelanie!

W tak ciężkich czasach takie wspaniałe drzwi do kościoła. A jak pięknie wygląda nowo ozdobiony, cudowny obraz Serca Pana Jezusa w wielkim ołtarzu! A nowa, złota zasłona tabernakulum! A za kościołem – tam na dole na północnej stronie – co to? Czyżby to był nasz cmentarz?

- Tak jest - mówi ksiądz szambelan Huciński - ten cmentarz także pochodzi od Opatrzności Bożej, której symbol - oko patrzące na świat - niezadługo wmurowane zostanie w mozaice na portalu nad drzwiami kościelnymi.
A potem przyjdą ławy do kościoła, potem przyjdzie ambona, posadzka, balaski, organy na chór…

Opatrzność Boża da Swemu kościołowi wszystko…

Dziś niejeden z nas chciałby się go zapytać, jako że bez jego wiedzy i woli nic na gruncie kościelnym dziać się nie może:

„Księże Proboszczu! A co ci ludzie tam kopią? Tuż za kościołem, za wielkim ołtarzem? Tam, gdzie ksiądz lubił często chodzić na rozmowy z Bogiem?”

I usłyszelibyśmy odpowiedź:

„To dla mnie przez moich dobrych, kochanych parafian przygotowane miejsce spoczynku. Tuż koło kochanego kościoła. Jakże im dziękuję za to! Jakże im wdzięczny jestem!…”

Oto początek testamentu naszego ukochanego Proboszcza:

„Opatrzność Boża w mozaice nad portalem kościelnym… A potem przyjdą ławy dębowe, ambona, posadzka, balaski, organy na chór w kościele Opatrzności Bożej w Lutowiskach…”

O jakich to dziwnych rzeczach tu mowa?

Jaka była droga życia tego skromnego, więcej niż świątobliwego Księdza, który za swą pracę w naszym skromnym, górskim miasteczku przez Jego Świętobliwość do wysokich godności prałata i szambelana Jego Świętobliwości został?
Z czego więc, przez co powstała ta nasza wspaniała świątynia ?
Skąd fundusze - te tysiące, dziesiątki tysięcy, setki tysięcy - na jej budowie?
Co skłoniło w diecezji przemyskiej najwyższego pasterza do ufundowania wielkiego ołtarza w kościele w Lutowiskach?
Dlaczego wszyscy mieszkańcy ziemi lutowiskiej - bez różnicy wyznania, płci, wieku - pospieszyli tu do trumny naszego Proboszcza?
Dlaczego niejednemu z nas się zdaje, że po pogrzeb naszego ojca?
Dlaczego nam tak beznadziejnie smutno i pusto?
Dlaczego?...

Bo oto droga żywota ś.p. ks. Michała Hucińskiego oznaczona została, widąc wolą Bożą, od tego tu miejsca, gdzie my teraz stoimy, do tego wspaniałego kościoła tam na górze, który jak widoczny palec Boży wskazuje w nasze górskie niebo, skąd wszystko dla miasta Opatrzności Bożej przyjść może.

Dwadzieścia pięć, trzydzieści lat temu stała na tym miejscu – przy drodze z Lutowisk do Dwernika – mała drewniana kapliczka. Najskromniejszy, jaki można sobie tylko wyobrazić, przybytek rzymskiego kościoła naszego, wystawiony zbiorowym wysiłkiem ówczesnego Komitetu Kościelnego w Lutowiskach.
Polecenie ks. biskupa przemyskiego wyznaczyło w owym czasie na stanowisko pierwszego rzeczywistego proboszcza w Lutowiskach ks. Michała Hucińskiego. Musiała to być dochodowo bardzo skromna parafia.

Byłem wówczas podrostkiem. Pamiętam, w letnie miesiące w niedziele i święta przyjeżdżali końmi z Dwernika moi rodzice z nami, dziećmi, do kościoła w Lutowiskach. Była msza odprawiana przez księdza Hucińskiego. W kapliczce ciżba ludzi, często i chłopów greckokatolickich. Po mszy – kazanie. Nic z jego treści nie pamiętam, bo i dawne to lata i byłem chłopcem, który rwał się w zazwyczaj pogodne niedziele do łąk, do lasu, a zwłaszcza do pstrągów.

A jednak lat temu około dwudziestu siedmiu utkwiły mi w pamięci końcowe zdania tych kazań niedzielnych: „Kto złoży ofiarę 100 koron, dobrodziejem kościoła zostanie, zapisany zostanie do „Złotej księgi dobrodziejów kościoła w Lutowiskach”. A kto złoży ofiarę 1000 koron, tego nazwisko po wieczne czasy w kościele złotymi literami zapisane będzie”.

Ludzie słuchali. Z niedowierzaniem kiwali głowami.

Ba - mówili ponoć niektórzy- że to rzecz całkiem niemożliwa, by taki, jak to sobie „upatrzył” ks. proboszcz Huciński, kościół wystawić w Lutowiskach! Pieniędzy nie ma! Kilkaset złotych może by się jeszcze znalazło, ale za nie czy nie lepiej - mówili inni - drągami podeprzeć kapliczkę, bo się wali, dach nowy gonciany zrobić, bo deszcz zacieka.

„Dobrze” - powiedział ksiądz proboszcz. Podparł jako tako walącą się kapliczkę, połatał dziury w dachu i… zaczął wyjeżdżać z Lutowisk, o ile mu tylko obowiązki duszpasterskie dozwoliły. Od poniedziałków do sobót był w Lutowiskach nieobecny. A gdy w niedzielę czy święta mszę świętą i nieszpory odprawił, znów siadał na trzęsącą się furę i jechał gdzieś przez Ustrzyki, Krywkę, Łomną czy Turkę…

Ludziska wtedy widać tylko w niedziele i święta umierać mogli, bo kiedy indziej nie było księdza, by ich wyprawił w lepszy świat. Widocznie jednak przyzwyczaili się do tego i… dostosowali. Poza tym ksiądz proboszcz z pobliskiej Polany pilnował pewnie i lutowiskich dusz. (…)

I znowu sobie przypominam, z tych dawnych dziecinnych lat historię następującą: do willi moich Rodziców we Lwowie – było to w zimę – przyjechał pewnego razu, jak myślałem w odwiedziny i gościnę, Ksiądz Proboszcz z Lutowisk. Jednak nie sam fakt jego przyjazdu utkwił mi w pamięci – ale raczej to, że nie był on u nas w domu ani na śniadaniu, ani na obiedzie, ani na kolacji. A przychodził tylko na noc. (…) Po paru dniach takiej niepopularnej u nas gościnie przyszedł nareszcie ksiądz proboszcz – na podwieczorek czy kolację. Wtedy to, przy ciastkach gościnnych, utkwiła mi w pamięci taka rozmowa księdza Hucińskiego z moim ojcem:

„Panie Marszałku – mówił rozpromieniony Ksiądz-misjonarz - te pierwsze tysiąc koron, które Państwo raczyliście dać na kościół w Lutowiskach, pomnożyły się już pięć, a potem już dziesięć, a potem dwadzieścia – i więcej razy !”

Potem pamiętam fakt kupienia gruntu pod kościół. O tym przecież wszyscy w Lutowiskach wiedzą, więc i mnie o tym głośno mówić wolno. Wybrał sobie Ksiądz Proboszcz najładniejsze miejsce w całym mieście. Tak jak gdyby ktoś z nas poszedł na plac Marszałka Piłsudskiego w Warszawie i powiedział: „Tu pośrodku postawię sobie chałupę!”

Pod budowę nowego kościoła przeznaczył plac znów u wylotu z miasta, tym razem po jego stronie „ku światu” prowadzącej, u stóp Ostrego z widokiem na pasmo górskie Otrytem zwane. To miejsce dominowało nad miasteczkiem i okolicą. – „Tu” – mówił nie licząc się z żadnymi przeszkodami – „będzie stać kościół. Stąd będzie Panu Bogu najwygodniej błogosławić Lutowiskom.”

Ale właścicielem tego terenu był Żyd. Jeden z tych, którzy tu dzisiaj z nami opłakują odejście naszego najlepszego opiekuna. Ów Izraelita ani słyszeć nie chciał o sprzedaniu rodzinnego gruntu pod kościół. I wtedy w nocy nasz Ksiądz Proboszcz z ogromną wiarą w sercu na upatrzone pod budowę kościoła miejsce i zakopuje w ziemi szkaplerzyk, o ile pamiętam, z Betlejem.

Na drugi dzień - niby cud! - wspólnicy żydowscy do tego placu pokłócili się ze sobą i bez żadnych trudności oddają to miejsce w drodze normalnej transakcji handlowej pod przyszły kościół i przyszłą plebanię.

Tak wypełnił ks. proboszcz Huciński swój narodowy obowiązek Polaka.

A potem, używając sposobu myślenia i mówienia naszego ukochanego księdza, „przyszły” cegły, „przyszło” wapno, kamienie, drzewo, blacha, żelazo tak, jak potem ołtarz „przyszedł”, jak „przyjść” miał symbol Opatrzności Bożej nad portal kościelny, jak „przyjść” miały ławy do kościoła, ambona, posadzka, balaski, organy...

O nie! Nie mylmy siebie, nie mylmy drugich! Nie przyszło to wszystko samo!

Spracowaną, niezmordowaną dłonią rolnika siewcy były te płody pracy zbierane. Tak jak jeszcze przed kilku dniami o każdą drobnostkę dotyczącą swego kościoła sam się starał i troszczył, jak go sam zamiatał, jak sam na taczkach kamienie woził na chodnik przed kościołem, jak sam – a ja to na własne oczy widziałem – przybijał przed poranną mszą świętą sztachety do parkanu otaczającego miejsce przed kościołem (a czynił to już jako szambelan papieski!), tak wtedy sam i tylko sam jeden zbierał grosz do grosza, odmawiając sobie spełnienia elementarnych potrzeb, nie dbając o siebie nic; zawsze tylko wpatrzony w jasną, urzeczywistniającą się wizję swego kościoła.
Gdzie mu się dziś nie udało dostać datku na kościół, powracał jutro po raz wtóry i datek otrzymywał. (…) Gdzie nie mógł dotrzeć osobiście, tam pisał listy.

Wszyscy pamiętamy jego korespondencję z najwybitniejszymi polskimi i obcokrajowymi rodami arystokratycznymi oraz jej realny, korzystny dla kościoła w Lutowiskach wynik, jaki dały te odezwy. Pamiętamy jego listy do króla hiszpańskiego, do króla angielskiego, do ówczesnego cesarza austriackiego Franciszka Józefa I, u którego chciał nawet być osobiście celem uproszczenia hojnego daru dla swego kościoła. Pamiętamy w końcu jego chyba jedną z największych satysfakcji – osobisty jego kontakt ze Stolicą Świętą, od której w swej pracy nieraz był podtrzymywany, wspomagany, odznaczany, błogosławiony.

Ale sam oszczędzał, jak mógł i gdzie mógł. Odmawiał sobie wszystkiego. Gdy go przed dwoma dniami najbliżsi po raz ostatni ubrać chcieli, by go w trumnie położyć, to nie znaleźli w jego dobytku ani odpowiedniej bielizny, ani całego obuwia, ani tych szat, w które należałoby go ubrać, aby godnie jako dobrodziej tej ziemi mógł stanąć przed Sędzią Świata w dniu zmartwychwstania ciała.

Za to jednak - za tę jego pracę pełną poświęcenia, za to jego ubóstwo - „przyszedł”, jak on mówił, kościół Boży do Lutowisk. I okazał mu Bóg, który przez niego dawniej tu stojącą, skromną, walącą się kapliczkę w poważny przybytek gotyckiej świątyni zamienić raczył, wielką łaskę oglądania własnymi, żywymi oczyma wyników własnej pracy i zmagań człowieczych.

Praca i wola księdza Hucińskiego wybudowała w Lutowiskach iście historyczny kościół, który przetrwać winien – na chwałę Bożą i pożytek ludzki – wieki całe.

Ale zaiste nie tylko ten jeden znak swej siły i swej miłości ku nam zostawił, odszedłszy w wieczność, tu na ziemi.

W ilu to sercach naszych zbudował nasz najświątobliwszy proboszcz drugi, inny, jeszcze wspanialszy kościół Boży! Za nasze ciężkie grzechy, któreśmy mu jako przed Sędzią w konfesjonale wyznawali, kazał nam - miast biczowania się - odmawiać trzy razy „Któryś za nas cierpiał rany…”. Ta jego dobroć równoważyła wielkie wobec Boga nasze grzechy.

Jak często mawiał do nas w prostych słowach z prowizorycznej ambony, że chciałby i w niebie nas, swoje owieczki, mieć przy sobie w tym lutowiskim kościele, który dla nas przygotować pragnął… w wieczności.

Że litościwy był dla nas, grzeszników, a miłosierny dla ubogich, że często nawet na rzecz swego ukochanego kościoła od biednych, których błogosławił, nie brał ani grosza, ba! od własnych ust odejmując, karmił ich i odziewał. O tym wszyscy wiemy. Jest to zasługa wielka, ale rozumem ludzkim daje się objąć i zrozumieć.

Ale były w jego świątobliwym życiu fakty, których naszym biednym, prostym rozumem ludzkim objąć i pojąć nie możemy. (…) Jego modlitwa i błogosławieństwo uzdrawiały nie tylko chorych na duszy, lecz i chorych na ciele.

O wielu naszym rozumem niepojętych rzeczach wiedzieliśmy wprawdzie wszyscy za życia księdza Hucińskiego, ale albo tak przyzwyczailiśmy się do nich, jak się do każdego szczęścia przyzwyczaić można (o, jak to łatwo!), albo ksiądz Huciński o tym mówić nie chciał, nie widział bowiem w tym nic cudownego.

Wiara działa cuda. A cudowne są nieraz zrządzenia Opatrzności Bożej, jak cudowny jest obraz Serca Pana Jezusa w wielkim ołtarzu kościoła w Lutowiskach.

By zrozumieć, czemu i komu przypisywać należy tę moc, siłę, to błogosławieństwo, które rodziło się wokół osoby księdza prałata, do Boga o światło zwrócić się należy.
Oby nam Bóg dopomógł wypełnić ten nie napisany testament naszego ukochanego księdza proboszcza, który pragnął, by Bogu było wygodniej z góry Swego kościoła błogosławić przyszłości naszego miasta.

Czcząc pamięć zmarłego tak, jak każdego z nas na to stać, pamiętajmy o tym, że do bogatych plonów w życiu księdza Hucińskiego, do świątyni Opatrzności Bożej w Lutowiskach „przyjść” jeszcze mają: mozaika u wejścia kościoła, ławy dębowe, ambona, posadzka, balaski i organy.

Kochany Księże Prałacie!

Naszą pozagrobową miłość i wdzięczność okażemy ci najlepiej, najgodniej tym, że pamięć twą błogosławioną będziemy czcili w kościele w Lutowiskach, że roztoczymy opiekę nad tym fizycznym dziełem twego życia, nad naszą darowaną nam przez ciebie świątynią, przy której na ziemski odpoczynek – pierwszy u ciebie od tak długich lat – złożone zostanie twoje ciało.

Ksiądz Proboszcz modli się w niebie za nas, za nasze nieudolne dobre chęci, za przyszłość Lutowisk."

Wł. fotografii: Jadwiga Sklepkiewicz

"Witamy Cię w parafialnym Wieczerniku..."W dniu 13 kwietnia 2024 r. podczas uroczystej Mszy Świętej pod przewodnictwem k...
15/04/2024

"Witamy Cię w parafialnym Wieczerniku..."
W dniu 13 kwietnia 2024 r. podczas uroczystej Mszy Świętej pod przewodnictwem ks. abp. seniora Józefa Michalika powitaliśmy Obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa w naszej Parafii. 👇

W sobotę 13 kwietnia 2024 r., obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa nawiedził wspólnotę parafialną, gromadzącą się przy kościele pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Lutowiskach. Centrum spotkania modlitewnego przy Sercu Jezusa była uroczysta Msza Święta, której przewodniczył...

O naszej Parafii, z okazji Peregrynacji Obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lutowiskach, na antenie Radia Fara, słó...
13/04/2024

O naszej Parafii, z okazji Peregrynacji Obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lutowiskach, na antenie Radia Fara, słów kilka. 👇

W sobotę, 13 kwietnia 2024 r., obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa dociera do parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Lutowiskach. To już sto siedemdziesiąta czwarta wspólnota parafialna na trasie peregrynacji. Dlatego w tym dniu gościem programu „Studio peregrynacji Obrazu N...

12/04/2024
30/12/2019
30/12/2019
Chwalcie łąki umajone góry doliny zielone chwalcie cieniste  gaiki źródła i kręte strumyki Chwalcie z nami Panią Świata
13/05/2019

Chwalcie łąki umajone góry doliny zielone chwalcie cieniste gaiki źródła i kręte strumyki Chwalcie z nami Panią Świata

Wielkanoc 2019
22/04/2019

Wielkanoc 2019

Zima pełna uroków
25/01/2019

Zima pełna uroków

Adres

Lutowiska
38-713LUTOWISKA

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Parafia Lutowiska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Parafia Lutowiska:

Udostępnij