01/08/2026
Moi drodzy.
Mamy już sierpień. Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie się wydaje, że im jestem starszy, tym czas szybciej leci. Jakby jednak na to nie patrzeć wszystko idzie ku przyszłości tak, jak powinno (mimo, że często wielu zdarzeń nie rozumiemy).
Nasz opiekun duchowy, ojciec Bernard Briks OMI , skierował do nas jak co miesiąc kilka zdań rozważań. Pamiętajmy o ojcu superiorze w swoich modlitwach.
„W sierpniu cała Polska wychodzi na szlak pielgrzymi. Z różnych kierunków i różnymi drogami Polacy zmierzają na Jasną Górę do swojej Matki.
Życie jest drogą. Wszak my wszyscy, żyjąc dokądś zdążamy. Mijamy ludzi których znaliśmy przed laty, pamiętamy młodych, dziś pod wpływem wieku pochylonych; mijamy wydarzenia, odnotowujemy je w pamięci i dążymy dalej, a one pozostają za nami; sami na sobie czujemy tę drogę, jaką już odbyliśmy; pamiętamy wszak ów młody i piękny świat oglądany i przeżywany przez nas młodych - ten obecny jest inny, bo my już jesteśmy inni. Mijamy, a więc jesteśmy w drodze, idziemy.
I tak jak podróżni z uwagą, z wdzięczną uwagą, odczytują po drodze znaki, ostrzeżenia i przepisy, tak i my. Na naszej drodze, w życiu, spotykamy takie wskazania, ostrzeżenia i zakazy - przykazania, które przypomina nam Maryja. Że są, oznacza to, że jesteśmy w drodze, że ta droga ma określony cel, że do tego celu prowadzi Ta droga, czyli nasze życie. Nie ma znaków, zakazów i nakazów tylko przy takiej drodze, która nigdzie nie prowadzi. Nie stawiamy człowiekowi żadnych wymagań, niczego mu nie nakazujemy ani nie zakazujemy, gdy nie mamy w związku z nim żadnych zamiarów i niczego się po nim już nie spodziewamy. W szpitalu wtedy choremu pozwala się już na wszystko.
Przykazania - nakazy Boże i zakazy - to potwierdzenia, że zmierzamy ku określonym celom, to potwierdzenia, że Bóg ma względem nas wielkie nadzieje i zamiary. To potwierdzenie naszej wartości. Mijamy je na drodze życia niekiedy z irytacją, niekiedy nawet budzą w nas coś w rodzaju buntu, Jesteśmy wtedy jak człowiek, który nad przepaścią gniewa się, że mu ustawiono bariery, które krępują mu swobodę, czy też jak człowiek, który na skrzyżowaniach wywraca drogowskazy, bo chce być wolny.
Idziemy, po drodze mijamy przeróżne mody, filozofie, ustroje społeczne. Spośród mijanych ludzi jedni, żądają znaków", inni "szukają mądrości", a my opowiadamy zawsze "Chrystusa ukrzyżowanego", który dla jednych jest zgorszeniem, dla innych głupstwem, a właśnie On - wobec zmieniającego się wciąż świata, okazuje się wartością jedyną, prawdziwą i stałą.
Możemy Go dzisiaj spotkać w świątyni, w kościele. Bo i świątynie mijamy w drodze przez życie; świątynie, które - jak znaki - wskazują, dokąd wiedzie nasza droga. A przynajmniej - jak wymowne znaki zapytania - każą się zastanawiać nad celem i sensem naszej drogi.
Chodzi o to, by te świątynie były, bo bez nich ograniczony jest horyzont. Chodzi o to, by świątynie te były tym, czym być powinny - otwartym oknem z widokiem na pełną prawdę o człowieku i świecie. Oknem, przez które można oddychać powietrzem miłości.
Maryja chce, abyśmy na tej drodze naszego życia pamiętali, że Jezus Chrystus jest naszym początkiem, naszą nadzieją, naszą drogą i naszym celem.
Serdecznie pozdrawiam Bernard OMI”.
Przez najbliższe 31 dni będziemy się modlić za wszystkich przyjmujących sakramenty święte świętokradczo. W miesiącu trzeźwości pamiętajmy też w naszych modlitwach, o tych wszystkich osobach nadużywających alkoholu (i innych używek).
Pamiętajmy o podejmowaniu nowych i wypełnianiu dotychczasowych zobowiązań modlitewnych, postnych i dobroczynnych.
Dzisiaj pierwsza sobota miesiąca – pamiętajmy o prośbach Matki Boskiej skierowanych do nas w Fatimie i jeżeli to możliwe weźmy udział w dzisiejszych nabożeństwach wynagradzających grzechy wymierzone w Jej Niepokalane Serce.
Pozdrawiam Was wszystkich w Dobrym Bogu.