26/08/2026
❤️🔥POSŁANIE JASNEJ GÓRY❤️🔥
Homilia wygłoszona przez ks. Franciszka Blachnickiego w ramach Mszy św. ku czci Matki Bożej Częstochowskiej w Carlsbergu, 26 VIII 1983
Czytania: Iz 2,2-5; Gal 4,4-7; J 2,1-11;
„Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pana stanie mocno na wierzchu gór. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: chodźcie, wstąpmy na górę Pana, do świątyni Boga Jakuba”.
Wielorako wypełnia się to proroctwo Izajasza w historii w Częstochowie, gdzie Jasna Góra jest właśnie tą świątynią Pana na wierzchu gór, do której płyną mnogie ludy. Płyną rzesze pielgrzymów z całej Polski, z wielu innych krajów, na tę świętą górę Pana. Ten ruch, ta dynamika, to dążenie ku Jasnej Górze jest jednym z przejawów tego wielkiego ruchu, tej dynamiki dziejów zbawienia, gdzie narody dążą do świątyni Pana. Dzisiaj się to wypełnia. Mnóstwo ludzi, pielgrzymów znów przybywa na Świętą Górę Pana, na Jasną Górę, aby stanąć w świetle Pana, które tam spływa na wszystkich, którzy to miejsce nawiedzają. Wsłuchując się w słowa proroka Izajasza dostrzeżemy jednakże jeszcze inną dynamikę. Jest nie tylko dynamika dążenia, pielgrzymowania na świętą górę Pana. W dalszym ciągu mówi prorok: „Wstąpmy na górę Pana, do świątyni Boga Jakuba. Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo prawo wyjdzie ze Syjonu i słowa Pana z Jeruzalem. Chodźmy do domu Jakuba, postępujmy w światłości Pana”. Ci, którzy przybyli na świętą górę, na Jasną Górę równocześnie są posłani, aby kroczyć ścieżkami Pana, aby postępować w światłości Pana. Każdy, który przychodzi na świętą górę, na Jasną Górę, każdy kto spotyka się tam ze słowem Bożym i z Jego światłością, równocześnie jest posłany. Tam się uczy dróg Pana po to, żeby później kroczyć Jego ścieżkami. Ze Syjonu wychodzi słowo Pana. Ci, którzy tam zostali wezwani, są do tego przeznaczeni, żeby postępować w światłości Pana. Ci, którzy przybyli na naszą Jasną Górę zwycięstwa, ci, którzy tam uczestniczą w nabożeństwach dla pielgrzymów, słyszą najczęściej te słowa z Ewangelii świętego Jana, słowa, które wypowiedziała Maryja w Kanie Galilejskiej: „Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie”. „Co wam powie Chrystus, to wszystko macie uczynić”. Mnóstwo naszych rodaków pielgrzymuje co roku na Jasną Górę. Jest w Polsce taka tradycja, że każdy P***k przynajmniej raz w życiu musi być na Jasnej Górze. Wielu pielgrzymuje tam co roku i możemy postawić sobie to pytanie, czy wszyscy, którzy pielgrzymują na Jasną Górę rzeczywiście wracają z Jasnej Góry przemienieni światłem Bożego słowa. Czy rzeczywiście zabierają oni ze sobą z Jasnej Góry poczucie misji, że są posłani, aby kroczyć ścieżkami Boga. Czy ci, którzy tam przybywają ze swoimi troskami i kłopotami, aby je złożyć w ręce Maryi, a za Jej pośrednictwem Chrystusowi, czy oni także są gotowi przyjąć wskazania Maryi, czy biorą głęboko do swego serca to polecenie: wszystko, co wam powie mój Syn, to uczyńcie?
Gdyby naród polski pielgrzymujący tak licznie, z taką gorliwością, nieraz z tak wielkim utrudzeniem na Jasną Górę, otwierał się tam na słowa Chrystusa i polecenia Jego Matki, gdyby ci wszyscy pielgrzymi wracali z Jasnej Góry, żeby nieść światło, aby być świadkami, wtedy inaczej wyglądałaby sytuacja naszego narodu. Wtedy nie bylibyśmy narodem zniewolonym. Nie bylibyśmy niewolnikami. Źródłem niewoli jesteśmy my sami. Niewola zewnętrzna, niewola narzucona nam przez obce wrogie moce jest tylko następstwem, konsekwencją niewoli, którą sami sobie narzucamy. Niewoli grzechu, niewoli różnych namiętności, niewoli zła, zakłamania i przede wszystkim niewoli lęku, strachu. Trzeba to powiedzieć jasno, że największym wrogiem naszego narodu jest mocarstwo sąsiadujące z nami, które realizuje swoje imperialistyczne plany. Największym rogiem nie jest partia komunistyczna, nie jest cały ten olbrzymi aparat terroru, służby bezpieczeństwa. Największym naszym wrogiem jest strach, który zagnieździł się w naszych sercach. Gdybyśmy się nie lękali, to bylibyśmy wolni. Otrzymaliśmy ducha Syna Bożego, który woła w naszych sercach: Abba! Ojcze! Nie jesteśmy już niewolnikami. Jak mówi święty Paweł w innym miejscu: Nie otrzymaliście Ducha bojaźni, żeby żyć znowu w niewoli, ale otrzymaliście Ducha przybrania za synów Bożych, tego ducha, w którym mówimy Bogu: Ojcze, i tego ducha, w którym możemy przezwyciężać wszelki lęk. Powinniśmy się zawstydzić. Wydaje się, że nie ma ważniejszego zadania dzisiaj dla nas, P***ków, jak wyzwolić się od lęku. Ten lęk jest czymś najbardziej nas upokarzającym. Ludzie się boją nawet bez uzasadnionego powodu. Jeden z naszych współczesnych publicystów powiedział kiedyś w związku z tzw. wyborami, które odbywają się od czasu do czasu w Polsce, naród namiętnie i bez przymusu spieszy do urn wyborczych”. Tak daleko sięga zastraszenie, lęk. Nawet jakiś daleki cień możliwości, że być może kiedyś, ktoś o coś mnie zapyta i będę musiał zdać sprawę ze swojej postawy. A nawet ten cień strachu sięga daleko poza Ojczyznę. Polacy nieraz tysiąc kilometrów oddaleni od Ojczyzny ciągle żyją w lęku, pytają np. co by się mogło stać, gdyby po powrocie do kraju padło pytanie o to, czy przypadkiem nie uczestniczyli we Mszy świętej ku czci Matki Boskiej Jasnogórskiej w takim miejscu, gdzie równocześnie otwarcie mówiono prawdę i głoszono prawo narodu do wolności. Na wszelki wypadek lepiej się wycofać. To nas najbardziej upokarza, to jest źródło naszej niewoli. Gdybyśmy mieli odwagę mówić prawdę, dać świadectwo prawdzie, gdybyśmy mieli odwagę postępować po prostu zgodnie ze swoim sumieniem chrześcijańskim, gdybyśmy mieli odwagę przyznać się do Chrystusa i do Maryi w codziennym życiu, w miejscu pracy, w szkole, gdziekolwiek, nikt by nam noc nie zrobił a bylibyśmy wolni, uratowalibyśmy swoją godność. I właśnie to nam powtarza ciągle Ojciec święty Jan Paweł II: „Pamiętaj, nie jesteś już niewolnikiem, nie wolno ci być niewolnikiem”.
Lęk, który nam nie pozwala mówić prawdy, żyć w prawdzie, dać świadectwo prawdzie, to jest źródło naszej niewoli i to nas upokarza. Nie upokarza nas zewnętrzna przemoc, nie upokarza nas to, że nie z naszej winy nie możemy być w pełni suwerennym narodem, ale upokarza nas to, że sami wskutek lęku poddajemy się złu, nie mamy odwagi dawać świadectwa prawdzie.
W tej chwili powinniśmy bardziej przemawiać do sumienia własnego, do sumienia P***ków niż do tych, którzy zewnętrznie chcą nam narzucić niewolę. Gdyby nie było tylu narzędzi zła, gdyby nie było tylu, którzy wykonują wszelkie rozkazy wbrew swemu sumieniu, gdyby Polacy mieli odwagę powiedzieć „więcej trzeba słuchać Boga niż ludzi” i zawsze postępowali zgodnie ze sumieniem, to już teraz bylibyśmy narodem wolnym i ukazalibyśmy innym narodom drogę do pełnego, prawdziwego wyzwolenia. Od Jasnej góry, od tronu Królowej Polski, powinien powstać wielki ruch z dynamiką odśrodkową. Nie tylko mamy zdążać na Jasną Górę, aby tam wypłakiwać swoje żale, cierpienia Matce. Oczywiście, i to jest dobre, to musimy czynić, to jest źródło pociechy, ale przede wszystkim musi powstać ruch odwrotny. Z Jasnej Góry muszą spływać szeregi świadków do wszystkich zakątków naszej Ojczyzny, a nawet świata. Wszędzie mamy nieść tę radosną nowinę, Ewangelię. Nie jesteśmy już niewolnikami - jesteśmy synami Bożymi i wszędzie mamy postępować godnie, jako dzieci Boże, jako ci, którzy mają Maryję za Matkę. Mamy postępować zgodnie ze wskazaniami tego, który jest dziś naszą dumą i radością, ale który jest jeszcze zbyt rzadko wzorem w tym odważnym dawaniu świadectwa gdziekolwiek jesteśmy, bez względu na sytuację.
Ta duchowa moc świadczenia o prawdzie, ta moc, która zwycięża w naszym sercu lęk, jest jedyną drogą do prawdziwej naszej wolności. Jeżeli przy Maryi odnajdujemy swoją wolność, jeżeli jest tak, jak mówi Papież: „Przy Tobie zawsze byliśmy wolni”, niechaj ta wolność, którą tam odnajdujemy nas nie opuszcza, skoro tylko zejdziemy z Jasnej Góry Zwycięstwa. Niech ta wolność idzie z nami do naszych domów, do zakładów pracy, biur, na ulice. Zachowujmy się jak ludzie wolni, a będziemy wolni. Wolność jest nam dana. Wolność nie jest tylko ideą, jakimś marzeniem. Święty Paweł mówi, a Ojciec święty powtarza: „Nie jesteście niewolnikami, nie wolno wam być niewolnikami”. Jesteśmy wolni. Tą wolnością, ku której wyswobodził nas Chrystus i której wspaniały wzór widzimy w Jego Matce,która jest istotą w pełni wyzwoloną. W Niej widzimy prawdziwą wolność. „Oto ja służebnica Pańska”. Przez to, że służyła całą swą istotą planom Bożym, słowu Bożemu, stała się w pełni wolna. Do wolności wszyscy jesteśmy wezwani i wszyscy uzdolnieni. Bóg nie żąda od nas rzeczy niemożliwych. Od nas zależy, od naszej wiary, od odwagi naszego świadectwa. Idźmy więc umocnieni tym spotkaniem z Jasnogórską naszą Panią, która jest Jutrzenką Wolności, dawajmy wszędzie świadectwo, że jesteśmy wolni a przez to wyzwolimy innych, bo wszyscy czekają na odważne świadectwo, które wyzwoli od lęku. Za nami pójdą inni. Najpierw kilku odważnych, potem będzie ich więcej, potem tysiące, a potem cały naród stanie się wolny, jeżeli zrzuci z siebie upokarzające jarzmo lęku i w oparciu o wiarę i ufność odważnie będzie świadczył o swojej wolności, wolności, wolności synów Bożych.
Foto: obraz Matki Bożej Częstochowskiej z Carlsbergu.